wtorek, 28 kwietnia 2009

Dark Sun: Beneath the Crimson Sun #1

Prolog:

Burza piaskowa szalejąca po pustyni zapędziła nas w kierunku ruin miasta ukrytych wśród pustyni. Potrzebowaliśmy uzupełnić żywność i wodę. Miasto było opuszczone, ale usłyszeliśmy jakieś hałasy w zrujnowanej gospodzie.

Encounter

Skierowaliśmy tam swoje kroki i przed wejściem usłyszeliśmy już ewidentnie krzyki o pomoc jakiejś kobiety ze środka, i charkotliwe śmiechy mężczyzn i najprawdopodobniej kobiet. Gdy tylko weszliśmy do karczmy drogę zastąpiło nam dwóch drabów. Krzyknęli do swojego szefa, który właśnie zamierzał się zająć zniewoloną kobietą w rogu karczmy, że mają kolejne ofiary do sprzedania na targu. Zza moich pleców wyskoczył Snake i głębokim pchnięciem rapiera pozbył się pierwszego z napastników. Wkurzyło to ich szefa który sięgnął po przygotowaną kuszę i strzelił w Snake raniąc go. Rozpoczęła się walka. Warlord odwracał uwagę skupiając ataki na sobie, co umożliwiało ataki łotrzyka. W pewnym momencie większość pozostałych przy życiu przeciwników doskoczyła do Snake, ale ten sprytnym manewrem odskoczył od wszystkich i rozrzucił jednocześnie swoje shurikeny raniąc i oślepiając przeciwników. Wykończeniem walki zająłem się osobiście, jednym ciosem powalając przeciwnika i jego ostatniego, znajdującego się niedaleko poplecznika, raniąc piorunem.

Epilog

Po walce podeszliśmy do rogu, w którym znajdowała się wytatuowana, naga, i obowiązkowo hojnie obdarzona przez naturę kobieta. Szybko zaczęła ubierać resztki swoich ubrań. Nie była taka wystraszona jak myśleliśmy, nawet miała ostry języczek. Powiedziała, że jest jedną z ulubionych kurtyzan Króla – Czarnoksiężnika, i będzie bardzo zły jeśli jej się coś stanie, ale z pewnością nas wynagrodzi, jeśli odstawimy ją całą, zdrową i nietkniętą. Postanowiliśmy zaprowadzić ją do pobliskiego Miasta – Państwa do jej króla.

Prolog

Dotarliśmy do Miasta-Państwa. Król – Czarnoksiężnik, mimo, że przemówił do nas jedynie przez posąg, faktycznie podarował nam obiecane nagrody, pozwolono nam przez kilka dni korzystać z jego luksusów (i niewolnic :P). Ale, nie było to takie bezinteresowne. Poprosił nas o udanie się do ruin na pustynie, żeby odzyskać pewien artefakt.

Encounter

Gdy znaleźliśmy ruiny pogrążone częściowo w piaskach pustyni, wielką kamienną mordę zasłoniętą murami i dwoma wieżyczkami, okazało się, że podchodząc przebudziliśmy jej strażników – dwa płonące szkielety, stojące na wieżach. Walka była ciężka, Snake trzymał się tyłów, a ja z Dżo udaliśmy się pod sam mur, mimo silnego ostrzału ogniowego. Dżo wszedł na niego, a ja mimo usilnych prób nie potrafiłem. W końcu warlord zrzucił jednego ze szkieletów na piasek, niemal wprost przed moje nogi. Wykończenie go nie było już tak trudne, bo również Snake dołączył do walki. Został drugi na drugiej wierzy, więc wraz ze Snake ukryliśmy się za wieżą, a Dżo wspiął się na kolejną wieże. Szkielet był uparty bo Dżo zepchnął go za drugim razem dopiero, bo pierwszy go tylko sprowadził do parteru. Drugi cios był nieubłagalny i szkielet spadł, za nim zeskoczył Warlod potężnym ciosem go sporo osłabiając a my doskoczyliśmy do niego kończąc walkę. Byliśmy jednak bardzo wyczerpani.

Epilog

Piasek dookoła nas nagle się wzburzył. Z ziemi zaczęły wyłaniać się kolejne szkielety, ale my nie mieliśmy sił na dalszą potyczkę. Ruszyliśmy w wejście znajdujące się w posągu zatrzaskując je za sobą. Odetchnęliśmy trochę, ciekawi jednocześnie z jakim niebezpieczeństwem przyjdzie się nam zmierzyć.
Prześlij komentarz