niedziela, 5 kwietnia 2009

Historie z Fallcrest #1

I zaczęło się. Ruszyliśmy z kampanią najnowszej czwartej edycji „Dungeons & Dragons”. Całość tj. tworzenie postaci i pierwszych kilka scen zajęło nam 6.5 godziny. Nawet nie wiadomo, kiedy ten czas tak szybko minął. Najpierw przygotowaliśmy postaci, robi się je faktycznie szybciej niż w poprzedniej edycji, – ale naszym zdaniem karta postaci jest zupełnie nieczytelna w paru miejscach. Na szczęście już poczyniłem odpowiednie kroki i od następnej sesji gramy na innych kartach postaci. Postaci zrobiliśmy czysto mechanicznie, na dookreślenie poświeciliśmy tzw. flashback po pierwszej walce. Cały czas graliśmy zgodnie z mechaniką, sporne kwestie rozwiązując zasadami w podręczniku. Prawie ich nie było, choć jeszcze nie znamy dobrze mechaniki, – choć po pierwszej sesji wiem, na co zwrócić na następny raz uwagę. Grało pięć osób w naprawdę różnym wieku.

Jako tło kampanii postanowiłem wykorzystać to, co jest w podręczniku DMG. Miasto i Nentir Vale zostało świetnie opisane. Są tam solidne podstawy do prowadzania scenariuszy w tej okolicy. Miasto z mapką, najważniejszymi postaciami, zalążkami konfliktów – tu autorzy spisali się na medal. Naprawdę niezłe motywy można z tego powyciągać.

Więcej na temat kampanii na stronie http://sites.google.com/site/dnd4edycja

A teraz krótki raport.

Prolog

Widok z oczu lecącego ptaka. Sunie w powietrzu i spogląda dolinę Nentir. Widzi lasy, ruiny, wzniesienia aż w końcu przelatuje nad Fallcrest – sporych rozmiarów miastem, z wieżami, wodospadami, oraz klifem dzielącym je na pół. Ląduje jednak wiele dalej – na ruinach prowadzących do hali koboldów – zrujnowanego zameczku, który nie podniósł się po ataku orków. Wylądował na jednym z murów i zaczął się rozglądać. Nagle z korytarzy pod zamkiem słychać było piskliwy głos kobolda. Krzyczał coś, co pewnie w ich języku, brzmiało jak: „Intruzi! Intruzi!”.

Encounter 1 „Sludge Pit”

Pierwsza walka z 5 koboldami posłużyła nam, jako zupełnie treningowa. Zaznajamialiśmy się z zasadami oraz możliwościami postaci. Erevan nawet zastosował myk „This is Sparta!” i wkopał jednego z koboldów do dziury z jakaś dziwną mazią. Walka rozgrywana była na battlemacie, (z której ciężko się zmazuje rysowane elementy dungeona) z pomocą figurek i kostek („aaa, atakuje nas wielka kostka, turla się w naszym kierunku!”). Początkowo były figurki, ale ciężko mi było panować nad nimi, więc zastąpiły je kolorowe kostki i po numerkach już nie było problemu z rozróżnianiem wrogów. Korzystaliśmy z wydrukowanych Power Cards, oraz kart z DMG. Jednak dla przeciwników trzeba wymyśleć inny sposób notowania ich HP i conditions. Starcie kończy się ze śmiercią otoczonego ostatniego kobolda w pomieszczeniu. Potworki nie mają raczej nic ciekawego do zabrania.

Flashback

Po walce określam, że zostali najęci przez tajemnicza osobę kryjącą się w cieniu, która pragnie odzyskać pewien materiał – skórę smoka – która została zrabowana na trasie niedaleko Hali Koboldów. Zarysowałem też plan miasteczka Falcrest, najważniejsze miejsca i kilka osób w nim mieszkającym. Określiliśmy cele postaci i to, w jaki sposób się znaleźliśmy. Po rozmowie, okazało się, że z cienia wyszła Amara Azaer, szefowa domu importującego różne dobra. Zleciła członkom swojej rodziny Urielowi i Skamosowi odnalezienie jej cennej skóry smoka. Dała też 100 gp na uzyskanie pomocy. Tieflingi wynajęły czarodzieja, który potrzebował pieniędzy na nauki u Nimrozana Zielonego, dragonborna - paladyna, któremu walka z koboldami, jako złem tego świata odpowiadała nawet za darmo, oraz elfią czarodziejkę, która przystąpiła do drużyny z innych powodów – ma nadzieję, że znajdzie lekarstwo na chorobę, która atakuje jej siostry i braci w niedalekim lesie Harken.

Encounter 2 „The Tomb”

BG docierają w głąb korytarzy koboldów. Trafiają na miejsce gdzie znajdowują się sarkofagi oraz następne koboldy. Ruszają w ich kierunku po drodze mijając lub wpadając w pułapki tak uwielbiane przez koboldów. Walka idzie już sprawniej, ale wciąż wiele do nauczenia przed nami.

Cdn.

Wrażenia:

Nowe „Dedeki” są bardzo fajne. Graczom się podobało. Jeden określił to tak „Fajna... Rozkręca się.. Jak tylko opanujemy postacie, będzie naprawdę fajnie. Nietypowe RPG, ale taka planszówko/karcianka ;)”. Inny z kolei powiedział, że chyba sobie znów „baldura” zainstaluje. Podoba się ten motyw z kartami i graniem z mapą.

Z pewnością to inna gra niż rpg, w jakie gra się przeważnie w Polsce, ale…. Grało się super. Mocne 4/6.
Prześlij komentarz