niedziela, 5 kwietnia 2009

Nowa Gidea

1.Wybór systemu i jego uzasadnienie

Zdecydowałem się poprowadzić DitV ponieważ po przeczytaniu gra mnie w pewien sposób urzekła. Jak dla mnie jest w pewien sposób nowatorska i interesująca. Poza tym zawsze chciałem spróbować poprawić swoje nieudane prowadzenie gier indie – kiedyś próbowałem Inspectres, ale wyszło jak wyszło. Ale cóż, każdy się kiedyś uczy. Teraz mimo pewnych obaw udało mi się zaprosić dwójkę znajomych do gry. Prowadziłem DitV pierwszy raz.

2.Drużyna i jej charakterystyka.

Jurek – przeżyliśmy wspólnie wiele sesji, wiele systemów, jednak z powodu wyjazdu nie graliśmy ze sobą ponad trzy lata pewnie. Kiedyś główny trzon naszych sesji – kilka lat grania. Średnio podchodzi do spraw mechaniki (nie lubi za dużo rzucać), stawia na odgrywanie, ciekawą historię. Ulubione systemy jak sądzę to Wampir: Maskarada i Warhammer. Podczas rozmowy średnio mu opowiadał setting Dogsów („western, bllee..”). Ale nie jest typem żeby oceniać nie próbując.

Ewa – dobra znajoma Jurka,, do czasów tej sesji nie miała nic wspólnego z rpg . Czyta książki fantasy – choć tyle;) I zainteresowała się tym tematem. T też ważne – że nikt nikogo nie zmuszał.

Miałem więc ciekawą testową grupę – weteran rpg i osoba całkiem początkująca. Ciekawe byłem ich wniosków po sesji. Bałem się że to trochę nie wypali z tymi ludźmi – ale wyszło lepiej niż się spodziewałem.

Na początku wytłumaczyłem im założenia settingu i dla Jurka bardziej czym się różni conflict resolution od task resolution. Ewie trzeba było tak w skrócie wytłumaczyć co to jest rpg a nawet jak się rzuca d4;) Ten etap przeszedł w miarę łatwo, prosto i przyjemnie. Przeszliśmy do tworzenia postaci – i pojawiły się pierwsze problemy co do wyboru traitów. Jednak jak widać na kartach – wszystko poszło co prawda bezboleśnie tylko cała procedura zajęła nam mniej więcej godzinę.

Był co prawda problem z Belongings, ale co mnie zdziwiło Ewa przystopowała Jurka, twierdząc że przesadza z bronią i wymyślaniem tatuaży. Oboje też nie przesadzali, mimo pewnej dowolności.

Postać Jurka

Moses Price
Background: Complicated History

STATS:
Acuity 3d6
Body 5d6
Heart 4d6
Will 3d6

TRAITS:
Pierwsze co pamiętam to przerażenie człowieka, któremu spojrzałem w oczy 4d4
Zawsze dostrzegam szczegóły, których nikt nie zauważa 2d6
Podczas nauki jazdy konnej powaliłem konia prawym sierpowym 1d10
Bracia mówili, że jestem szybszy od młodego źrebaka 1d10
Jestem Psem 1d4
Moja była kobieta mnie nienawidzi 1d6

RELATIONSHIPS:
Blood 1d6

BELONGINGS:
Spluwa z bogato zdobioną kolbą – 2d6 + 1d4
Lasso 1d6
Płaszcz Psów z charakterystycznym znakiem krwi na plecach – 2d6
Mały nóż – 1d4
Koń ze szramą na pysku 2d6

Postać Ewy

Delilah Wellborn
Background: Complicated History

STATS:
Acuity 4d6
Body 3d6
Heart 4d6
Will 4d6

TRAITS:
Gdy spoglądam wrogom w oczy dostrzegam w nich niepewność i potrafię przekonać ich do zmiany zdania 1d10
Zawsze strzelałam w 10 4d4
Kobieca intuicja 1d10
Potrafię się porozumiewać ze zwierzętami lepiej niż ktokolwiek inny 2d6
Nigdy nie zabiłam człowieka 1d6

RELATIONSHIPS:
Blood 1d6
Psy 2d4

BELONGINGS:
Płaszcz Psów 1d6
Broń 1d6+1d4
Nóż 1d4
Koń 2d6
Wspaniałe siodło 2d6

3.Treść sesji

Zaczęliśmy jak book przykazało od konfliktów inicjujących. Ewa zaproponowała konflikt: „Mam nadzieję że Delilah zabiła kogoś w przeszłości”. Odpaliłem scenkę dla jej postaci: Czternastoletnia Delilah właśnie klęczy i trzyma na rekach swojego nauczyciela. We dwójkę wyjechali złapać wielokrotnego porywacza bydła, osaczyli go co prawda w stajni, lecz przy całej akcji mistrz został śmiertelnie ranny. Delilah słyszy: „Zabij go!”, sięga więc po broń i staje naprzeciw stajni. Próbuje go wywołać lecz porywacz jednak odgraża się, żeby zostawiła go w spokoju bo i jeszcze ją zabije. Groźby w końcu przełamują chęć zemsty Delilah i ta czym prędzej ucieka. Dostaje cechę: Nigdy nie zabiłam człowieka.

Tu popełniłem pierwszy błąd – zapomniałem, że przy See, Taking a Blow i Revesing the Blow można eskalować. To właśnie przyczyniło się do przegranej Ewy. Zwłaszcza, że mi wyszło dla porywacza właśnie Reversing the Blow. Tu też był drugi błąd jak teraz patrzę – ocalona kostka z RtB liczy się podwójnie – a ja policzyłem pojedynczo. Nie chcieliśmy cofać – choć Ewa stwierdziła, że zepsuło jej to co prawda koncept postaci, ale zgodziła się na brak powtórki. Jurkowi powiedziałem, że żeby było sprawiedliwie konflikt będzie na tych samych zasadach, a następne już będziemy rozgrywali normalnie.

Jurek co prawda na początku chciał taki sam konflikt, ale ustaliliśmy, że może inny będzie lepszy. Chwile i mówi „Mam nadzieję, że moja była kobieta mnie nie nienawidzi”.

Moses stoi i patrzy na kare wymierzaną człowiekowi dobrze mu znanemu – jest to ojciec jej kobiety. Psy skazały go na śmierć za herezję przeciwko Panu Życia – a Moses był tym który go schwytał. Ojciec kobiety zwisł na placu – przy egzekucji była też ukochana Mosesa, która na to wszystko patrzyła mocno cierpiąc – na końcu oddaliła się bez słowa. Moses podchodzi pod dom, nie zostaje jednak wpuszczony. Kobieta przepędza go płaczem i ten odchodzi. Wpisuje cechę: „Moja była kobieta mnie nienawidzi”.

Na sesję wybrałem dość ciekawe moim zdaniem miasto New Gidea. Wydawało się generować ciekawe konflikty. Psy dostają zlecenie, że ktoś w mieście Nowa Gidea drukuje bluźnierczą i heretycką księgę zwaną Przepowiednią Spluwy. Mają użyć wszelkich dostępnych środków, żeby zaprzestano druku.

Tętent kopyt i opuścili Bridal Falls – psie płaszcze łopotały na wietrze i po dość szybkiej podróży zawitali do miasteczka Nowa Gidea. Po drodze byli pozdrawiani przez wiernych. Z hukiem niemal weszli do Saloonu, gdzie przywitał ich momentalnie cichnący pianista, nieprzestające tańczyć kankana kobiety, nagłe ucichnięcie gwaru i myjący kufle barman. Po chwili wszystko wróciło do normy. Wypytali barmana jak się sprawy w mieście żyją i dowiedzieli się, że od ostatniego pechowego najazdu bandytów, podczas którego zginął przywódca tego gangu a bandyci siedzą w klatce u szeryfa to jest tu całkiem spokojnie.Jutro będą ich wieszać – więc Psy mogą się czuć zaproszeni. Po rozmowie udali się więc do szeryfa.

Szeryf przywitał ich czytając gazetę, półsiedząc z nogami na biurku. Doprowadził się jednak szybko do porządku okazując Psom szacunek. Moses próbował przyjrzeć się gazecie czy nie wyczyta tam czegokolwiek co może naprowadzić ich na ślad bluźnierczej książki.

Szeryf opowiedział o napadzie przypisując sobie większość brudnej roboty. Psy chciały się jednak zobaczyć z bandytami – na co szeryf nie wyrażał zgody. Zarówno Jurek jak i Ewa chcieli wywołać konflikt o pozwolenie zobaczenia się z więźniami. W końcu Ewa poprosiła o konflikt z Jurkiem o to kto będzie próbował przekonać szeryfa. Dzięki swoim kobiecym sztuczkom udało się jej wygrać a potem w follow-up konflikt przekonać szeryfa. Dostali pozwolenie na widzenia się z więźniami. Oba konflikty były na arenie Non-fighting.

Podczas rozmowy jeden z więźniów zażartował, że jego bogiem jest spluwa. Jurek poprosił o konflikt, stawka było nawrócenie bandyty i wyznanie Psu wszystkich grzechów. Rozmowa szła ciężko więc Moses eskalując do fizycznych chwycił bandytę ale i to nie udało się, bandyta zerwał chwyt i wycofał się do środka celi. Jednak to wystarczyło, żeby go zmiękczyć na tyle, żeby Moses nawrócił go słowami a ten ukląkł i wyznał swoje winy. Jednak nic tam nie było o Przepowiedni Spluwy.

Tu nie jestem pewien jeszcze czy jakby stawką było przyznanie się do księgi to czy powinienem to przyjąć. Wydaje się, że tak ale...

Psy wróciły do Saloonu pod wieczór, gdy wielkie słońce chowało się za horyzont na pomarańczowym niebie. Krótka rozmowa z barmanem nakreśliła im inną sprawę – otóż kilka dni temu zdarzyło się coś strasznego – Clarissa, córka Głównego Drukarza lokalnej gazetki została zgwałcona przez jednego z przybyłych tu inwestorów. Drukarz Seth poszedł się zemścić – zabił i inwestora i jego żonę. Od tamtej pory pojawiła się Przepowiednia a Seth chyba postradał zmysły – schował się i nikt nie wie gdzie jest.

Psy rankiem zawitały do drukarni. Kilku młodych ludzi pracowało tam przy maszynach. Setha nie było, ale dowiedzieli się, że Clarissa jest u siebie. Wchodząc do jej pokoju zastali ją dokładnie w momencie, gdy zrozpaczona mając założoną pętle na szyję próbowała rozhuśtać krzesło na którym stała. Jurek chciał konfliktu o to czy zdąży ją zdjąć z tego krzesła zanim je zrzuci. Clarissa broniła się płaczem i kopaniem, jednak nie był to konflikt z którym by sobie Moses nie poradził.

Kolejny konflikt należał do Ewy „Chce uspokoić dziewczynę i chce żeby wydała brata” - nie wiem czy to dobra stawka ale poszło. Chwila rozmowy, eskalacje do fizycznych ale jeszcze nie walka – tylko przytulanie:) - i Clarissa dochodzi do siebie i wydaje brata – jest on w opuszczonej kopalni za miastem.

Scena w kopalni, jest tam bluźniercza maszyna z której drukowana jest heretycka książka i schowany za nią Seth z dwójką ludzi. Psy stoją przy wejściu do jaskini – próbują go wywołać – jednak jedynym skutkiem jest, że płomienie pochodni oświetlające ściany zaczynają buchać płomieniami, coraz więcej dymu w powietrzu... W końcu zza maszyny wychodzi Odmieniony Seth z naprawdę Wielką Strzelbą, jego ciało jakby oblepia cień – i oczy świeca białym pustym blaskiem. Moses strzela – konflikt o przegnanie demona. Seth-demon unika lekkim ruchem głowy i potężnym strzałem rozwala ramie Mosesa. Do konfliktu włącza się Delilah. Celnym strzałem trafia w czółko demona. Psy jednak próbują mu przemówić do rozsądku i odesłać demona. W końcu ciekawe wykorzystanie traita „Nigdy nie zabiłam człowieka” znacznie osłabia Setha, na tyle by Moses mógł odesłać demona. Seth zwija się z bólu na ziemi ale wraca do siebie.

Moses sięga po pochodnie i pali wszystkie książki i bluźniercza maszynę.

Wracają do Bridal Falls, jednak w połowie drogi zostają napadnięci. Walka z osłabionymi psami nie była trudna. Wprawny rewolwerowiec strzela Mosesowi w plecy. Delilah słyszy głos: „To za mojego ojca – mojego i mojej siostry”. Delilah wraca do Bridal Falls samotnie.

To była po-falloutoa scena Jurka.

4.Wrażenia

Gra jak dla mnie chodzi świetnie. Mechanika jest ciekawa i generuje fajne konflikty. Zawsze mi brakowało takiego sposobu na szybkie określenie cech BN jak jest w tej grze – i świetnej zabawy przy przydzielaniu im traitów „zrozpaczona 1d8”, „broń jest moją wiarą 2k8”. Rozmowa z graczami na końcu oczywiście się odbyła. Jurkowi podobały się konflikty, choć mówi, że był← dla niego zbyt długie. Ewa była nimi zachwycona zwłaszcza możliwością ich kombowania. Przedstawiłem jej zwykły rzut na taks z innego erpega i twierdzi, że to z dogsów jest lepsze, bo można kombinować więcej, i ma się większy wpływ na akcję niż przy jednym rzucie na zasadzie udało się / nie udało się. Wszystkie rzuty wykonywałem przed nimi, cechy dodawałem BN jak były potrzebne – Gracze nie czuli się ani oszukiwani i czuli, że mieli dość duży wpływ na rozgrywkę. Jurek był wkurzony, że jego postać musiałą zginąć – i sam zrobić scenkę śmierci swojej postaci (ale to nie pierwszy raz sam uśmiercasz postać prawda Juras?;=))

5.Problemy techniczne i ich rozwiązanie

Największa bolączko DitV jest ogromna ilość kości jaka jest na stole – a właściwie na ziemi, ponieważ gra potrzebuje masę miejsca. Poradziłem sobie z tym stosując odpowiedni handout który przygotowałem każdemu. Patrz załącznik. Sprawdzał się świetnie – korzystałem z wielu groszówek i układałem ich na odpowiednich miejscach zastępując potrzebne kostki. Najwięcej potrzebnych jest d6, ale ich mam 30 sztuk z zestawy do Warhammer Battle. Wyniki rzutów odkładałem monetami w okręgach z liczbami 1 – 10, albo monetami znaczyłem kości Fallout w odpowiednich prostokątach.

http://www.sendspace.pl/file/mBfp1Riu/

Bolączką, ale to w każdym systemie jest to, że czasem się plątam z mechaniką – w pewnym momencie, w ostatnim konflikcie nie wiedziałem czy mam uznać że Delilah mu pomaga a do tego są inne zasady niż wspólny konflikt. Popełniłem też tego buga z eskalacją w konfliktach inicjacyjnych – ale w sumie i tak wyszło na dobrze np. w ostatniej scenie.
To by było na tyle. Odpowiem na wszelkie pytania i jeszcze postaram się nakłonić graczy żeby się wypowiedzieli.

Prześlij komentarz