niedziela, 5 kwietnia 2009

Nowosądecka kronika #1

Czas i miejsce akcji:

Nowy Sącz w roku 2009. Średniej wielkości miasto na południowym wschodzie Polski, umieszczone pośród dość gęstych nowosądeckich lasów. Nie zostało tu wielu ludzi – a przynajmniej niewielu normalnych. Większość rozsądnych wyjechało do innych miast a nawet na Wyspy. Została niemal sama hołota, oprócz tych, którzy od dawna mają mocne stanowiska i taki wyjazd byłby dla nich nieopłacalny. Ulice nie są bezpieczne. Przemoc i bezprawie szerzy się coraz bardziej. A tych „z góry” nie bardzo to interesuje. Oni mają swoje problemy. Ale margines zawsze dawał sobie świetnie rade sam. Rządząc swoim prawem – prawem ulicy.

Założenia:

Postacie stworzyliśmy na poprzednim spotkaniu. Są to ludzie z pewnymi problemami, związanymi z przystosowaniem się do życia w społeczeństwie (dresy:P). Ludzie głównie ulicy, nie pokończyli żadnych szkół i niewiele osiągnęli w życiu. Graczy jest czworo: trzech mężczyzn i kobieta. Stworzyliśmy postacie do zwykłego Świata Mroku – bez template wilkołaka. Na to będzie czas przed drugą sesją.

Lexa – kobieta, żywiąca wielki uraz do mężczyzn, wykorzystująca ich na każdym kroku – spowodowane to jest wykorzystywaniem matki, która wiele wycierpiała przechodząc od jednego mężczyzny do drugiego.

Arek – dziecko ulicy, ma nadzieje, że współpracując z różnymi typami spod ciemnej gwiazdy, zostanie dostrzeżony, przez choć jednego z przywódców czegoś, co można nazwać nowosądecką mafią. Niewiele jednak osiągnął, może poza kilkoma włamaniami i napadami. I garstką dość lojalnych kumpli po fachu. Ekspert od walki nożami;)

Paweł i Jarek – w pewien sposób podobne do siebie postaci. Żyjące z dnia na dzień, i najlepiej jakby wszyscy dali im spokój i zostawili ich życie takim, jakim jest.

Warunki techniczne:

Sesja została rozegrana we wspaniałym miejscu, zadaszonym grillu oświetlonym świeczkami, i ogniem z kominka, wybudowanym przy domu,. Na ogniu smażyły się kiełbaski, można było napić się piwka. Nie przeszkadzał nam ani chłód nocy ani deszcz i burza, która pojawiła się z końcem sesji. Sesja trwała jakieś 4 godziny, z przerwą na kiełbaski i inne zasmażki z grilla. Nie było nic skomplikowanego, jako, że dla trzech graczy to pierwsza styczność jak i ze światem mroku w wydaniu wilkołaczym jak i mechaniką.

Sesja#1

Gracze króciutko opisali jak wygląda typowy wieczór ich postaci. Tyle, że ten wieczór, typowo się nie zakończy, a zmieni życie na zawsze.

Scena 1

Skacowany Paweł wraca późną nocą do swojego domu. Nie bardzo wie gdzie jest, zbłądził gdzieś po drodze. Gdyby był przytomniejszy może i by zauważył trzech dryblasów, którzy zasadzili się na niego w ciemnej uliczce. Pierwszy cios żelaznym prętem sprowadza go do parteru. Celny kopniak odwraca na plecy. Słyszy jedynie rozkaz o pieniądze i komórkę. Gdy okazuje się, że komórki nie posiada dostaje kolejny cios. Traci przytomność. Gdy budzi się, znajduje się w scenie jak z jakiegoś kiepskiego horroru. Klęczy w potarganym ubraniu, cały ubabrany w krwi, wokół na ścianach i na ziemi, leża rozszarpane i rozsmarowane ciała zapewne tych, którzy go napadli. Paweł wymiotuje następnie próbuje się odczołgać z tego miejsca. Wychodzi na kolejną ulicę gdzie budzi sensacje wśród przesiadującej w jednej z bram grupy ludzi. Z drugiej strony widzi nadchodzącą drobną kobietę, w krótkich włosach, bojowych spodniach i napisem na koszulce „Spróbuj mnie ugryźć!”. Traci przytomność, gdy budzi się, widzi klęczącą nad sobą kobietę, którą widział przed chwilą. „Pójdziesz ze mną” słyszy a następnie kobieta z nadzwyczajną siłą ciągnie go za sobą. Następnie, gdy kolejny raz odzyskuje przytomność – czuje jak jest niesiony przez, kogoś. Krzaki i drzewa smagają jego ciało. I znów odlatuje.

Scena 2

Arek siedzi wraz z dwoma kumplami po fachu w jednej ze swoich melin – opuszczonym mieszkaniu. Są świeżo po jakimś udanym napadzie. Grają w karty (w Magic: The Gathering) popijając piwem. W tym momencie słychać jakiś łomot do drzwi. Na początku ignorują, ale gdy staje się coraz głośniejszy dwóch z nich idzie sprawdzić. Gdy jeden z nich patrzy przez judasza naśmiewa się, że jakiś włóczęga w potarganym płaszczu i bandażu na oku pewnie przyszedł na żebry. Nagle drzwi pękają w jednym miejscu, na wysokości głowy i przebija się przez nie wielka owłosiona łapa, chwyta za szyje stojącego pod drzwiami chłopaczka i rozwala niemal próbując przeciągnąć przez drzwi. Po chwili rosły mężczyzna przechodzi wyłamuje drzwi i przechodzi przez nie. Łapie drugiego gościa i rzuca nim za nogę o ścianę. Arek próbuje się zerwać, ale strach go unieruchamia. Jednooki łapie go za szyje i unosi lekko go góry. W tym momencie (uwolnisz się jeśli wyrzucisz 10 i przynajmniej 8,9,10 w drugim rzucie i gracz rzuca 10, 10, 8;)) Arek sięga po nóż i trafia w gardło przeciwnika, który popuszcza uchwytu i Arek upada na ziemię, próbuje się zerwać i uciec, jednak napastnik nie zwracając uwagi na krwawienie zmienia się w wielkiego wilka, skacze, łapie Arka za gardło i wypadają razem przez okno. To odbiera świadomość nożownikowi.

Scena 3

Jarek kończy właśnie kolejną popijawę przed blokiem. Stwierdzają, że jednak było im mało i robią zrzutkę na kolejne flaszki. Wraz z Markiem wstają i kierują się w stronę sklepu. Jednak alkohol dał się im mocno w krew, i ledwo widzą otaczający ich świat. Gdy przechodzą przez ulice nagle słyszą przerażający dźwięk – klaksonu ciężarówki – jednak już sporo za późno. Nagle Jarek widzi świat jakby inaczej, jakby za mgłą. Widzi jak wielkie łapy przed nim rozdzierają maskę ciężarówki, jak zszokowany kierowca w szale próbuje się wydostać z samochodu. Już prawie sięga ku głowie mężczyzny, kiedy czuje, jak coś naciska mu na bark. Wielką łapą zadaje cios na napastnika, który zaatakował go od tyłu. Czuje jak jego szpony przebijają skórę i kości. Naprzeciw siebie widzi potężną istotę, coś jak wielki wilkołak z filmów – futrzana bestia, o wilczej głowie, ogromnych kłach i pazurach. Przeciwnik rusza i potężnym uściskiem kłów za gardło przytłacza Jarka do jezdni. Jarek wraca do ludzkiej postaci. Nad sobą widzi kobietę, drobną, w krótkich włosach, bojowych spodniach i napisem na koszulce „Spróbuj mnie ugryźć!”. Słyszy: „Jeśli chcesz żyć chodź za mną”. Słychać już sygnały policji. Kątem oka rzuca na zwłoki Marka – on nie miał tyle szczęścia – nie przeżył wypadku. Kobieta i Jarek uciekają w kierunku drzew otaczających rzekę Kamienicę.

Scena 4

Lexa właśnie szykuje się do wyjścia z bogatego domku jednego ze swoich mężczyzn. Nie ma go aktualnie w mieście, więc ma cały dom do dyspozycji. Szukuje się właśnie na kolejne wyjście, gdy w najgorszym momencie, – czyli kończeniu swojego designu:P – wysiada cała elektryka w domu. Próbuje odnaleźć jakąś latarkę czy świeczkę, ale bezskutecznie. W końcu dopada po omacku zapałki w kuchni. Gdy odpala jedną przed nią w cieniu, który rozjaśniła zapałka widzi wielkiego mężczyznę w potarganym płaszczu, długich włosach i zabandażowanym oku. Próbuje uciec, ale uderza w kolejną postać drobną kobietę, w krótkich włosach, bojowych spodniach i napisem na koszulce „Spróbuj mnie ugryźć!”. Wywiązuje się krótka rozmowa, obcy upewniają się czy to na pewno ta kobieta, a Lexa próbuje jakoś czmychnąć. Mężczyzna chwyta ją za gardło i przyszpila do półek kuchennych. Kobieta sugeruje, żeby lepiej poszła z nimi.

Scena 5

Okolica zwana przez nowosądeczan Skałkami. Ludzie omijają to miejsce z daleka. Większość z niewiadomych powodów sądzi, że tam ogniska ma jakaś lokalna banda przestępców. Piją tam tylko i lepiej tam nie przychodzić nocą. W dzień też ponoć nie jest tam za bezpiecznie.

Teraz jednak tego wieczoru, kilka dni po tych wydarzeniach w życiu Lexy, Jarka, Arka i Pawła zebrano ich razem i siedzą przy jednym ognisku z wielkim mężczyzną z zabandażowanym okiem i kobietą, która przedstawia się jako Renata. Ten wieczór zmienia życie ich już na zawsze. Podczas rozmowy dowiadują się, że należą od Uratha, słuchają historii o powstaniu o Ojcobójstwie, o Nieskalanych, o Duchach, o Szale i o Cieniu. Z początku nie wierzą, ale jednak kilka racjonalnych przykładów (w tym forma Gauru mężczyzny, który sprowadził niektórych z nich) poświadcza ich odmienność: sny, dziwne wędrówki a zawłaszcza wydarzenia kilku ostatnich wieczorów. Wywiązała też się dość ciekawa dyskusja na temat winy Uratha i całego Ojcobójstwa – poddano w wątpliwość, kto jest zły „My czy Nieskalani”. Jarek stwierdził, że to Nieskalani mają rację, a Arek – iż przodkowie postąpili słusznie. Wyszło, że tak naprawdę liczy się Przetrwanie

Renata opowiada także dzieje nowosądeckich Uratha. Mężczyzna, który siedzi po jej prawej stronie jest przywódcą stada. Stada, które w większości zostało wybite podczas niedawnej cichej wojny z Nieskalanymi na dalekim wschodzie Polski. Wrócili tylko On i Renata. Ich Totem – Drzewo Wieków zostało uprowadzone przez Rój Azlu głęboko w Cień. Teraz – nowa wataha – ma zamiar Go odzyskać. Renata walczyła z Azlu ostatnio i udało się złapać jednego Pajączka – z pewnością jego smak, ułatwi wytropienie reszty w Cieniu. Ale zanim to nastąpi nowi członkowie watahy musza przejść szkolenie. Trwało niecały tydzień, podczas którego nauczyli się kontrolować w miarę Przemianę, wykorzystywać silne strony każdej z form, oraz nauczyli się przechodzić przez Rękawicę. W końcu nadszedł finałowy dzień – czas odzyskać Drzewo Wieków.

Scena 6

Tej nocy cała wataha zebrała się przy ognisku. Przybrali formę wilka, a Renata przyniosła zamkniętego w słoiczku Pająka – jednego z największych, jakie widzieli. Następni rozgniotła go w dłoni i każdy z wilków spróbował jego smaku. Po przejściu do Cienia, rozbiegli się na wszystkie strony lasu, a właściwie Lasu, próbując wychwycić trop. Pierwszego Azlu znalazła Lexa – na szczycie niewielkiego wzniesienia z wodospadem. Zawyła żeby zwołać resztę stada i ruszyła. Przemiana się jednak nie odbyła, ale niewielki wilk z łatwością uniknął ataku Wielkiego Pająka. Lexa w formie bojowej po przemianie zaatakowała. Rozpoczęła się walka. Jarek w wilczej formie najszybciej zlokalizował źródło wycia, ruszył szybko w formie Urshul gdyż z dołu, na wzniesieniu na tle tarczy wielkiego księżyca ujrzał walczącą Lexe z Pająkiem. Dobiegł do walczących i Pająk miał dość spore problemy. Następny przybiegł Paweł, który wyczaił słaby punkt i skoczył z góry na korpus Wielkiego Pająka – wyrwał go niemal z odnóży i rozszarpał. Jarek zawył donośnie.

Tymczasem Arek dobiegając do wzniesienia wielką pieczarę, skąd dobywał się smród Pająków i zapach Renaty i jej towarzysza. Reszta dołączyła do Arka i razem wbiegli w pieczarę. Tam właśnie swoich przeciwników dokańczał przywódca i Renata. Z Pieczary wyłoniło się dwóch kolejnych Wielkich Pająków – jednak ta walka trwała tylko chwilę.

W pieczarze oplecionej pajęczynami dostrzegli stojący przy jednej ze ścian wielki kokon. Rozszarpali go szybko i uwolniło zanikające materialnie drzewo. Przywódca wyniósł je stamtąd i umieścił na polanie, gdzie stało do niedawna. Totem został odzyskany. Pierwsza bitwa nowych Uratha została zakończona zwycięstwem młodego stada.

Uwagi do sesji:

Jedne z graczy, stary mój gracz do wilkołaka po zakończeniu sesji ponarzekał trochę – a to, że świat już nie ten, że głupie jest to, że forma bojowa trwa tylko kilka rund i trzeba się spieszyć. Bardziej się podobało Umbra a nie Cień i różne takie. Ale to gracz, który przeważnie narzeka;)

Ogólnie było fajnie

Prześlij komentarz