sobota, 11 kwietnia 2009

W:tF Canadian Rockies #0

Sesja rozegrana przez irc. Miło wspominam, szkoda, że przerwana. Ale wrzucam to co się ostało.

18 miesięcy temu, leśne okolice Vancouver.

Jest mi cholernie ciężko. To już trzeci dzień odkąd uciekam. Wysłano za mną kilkunastu ludzi, uzbrojonych niemal po zęby. Ale to wciąż zwykli ludzie, mimo że pewni swojej broni. Ja mam coś lepszego - kły i pazury. Mają jednak szanse, póki są w grupie – ale to się zmienia. Rozdzielają się by pokryć jak największy teren. Mimo tego nadal są pewni, że to oni są łowcami – a tak naprawdę to ja na nich poluje. Już pięciu zginęło. Sami są sobie winni. Są tak uparci.

Wszystko tak naprawdę zaczęło się zaraz po moim wyjściu z mojej klatki – nazywali to więzieniem. Trafiłem tam na tak zwaną resocjalizację. Twierdzili, że ze mną jest coś nie tak.

Już w sierocińcu byłem nerwowy. Trafiłem tam, przez moją matkę – nie mogła ze mną sobie dać rady. Była sama, bez ojca, którego nie znałem. Zawsze byłem nerwowy. Inni ludzie tylko mnie denerwowali . Byli dwulicowi – a ja byłem szczery, i zawsze od nich lepszy, szybszy, sprawniejszy – a nazbyt często chcieli, żebym im to udowadniał. Jeden, nie mógł wytrzymać tempa i zginął. Za to trafiłem do więzienia. Ale i to przeżyłem. Po czasie, który miał mi zapewnić resocjalizacje okazało się, że nie mam dokąd wracać. To był właśnie początek tego szaleństwa. Nie wiem co dokładnie spowodowało to, że zacząłem się zmieniać. Zaczęło mną rzucać po całej ulicy aż wpadłem pod samochód. Ludzie, którzy byli świadkiem, nie wiedzieli co tak naprawdę się dzieje. Ja też nie. Raz byłem człowiekiem, raz potworem, raz wilkiem – i tak w kółko. Podczas tych przemian niszczyłem wszystko co było wokół, samochody, ludzi, a nawet budynki. W końcu pojawili się oni, ludzie z bronią. Uciekłem do lasu – a oni tu przyszli zaraz za moim śladem. Ich strata. Gdyby wiedzieli w co się pakują...

Słysze następnego. Zbliża się. Czuje jego smród, fetor spoconego, przestraszonego człowieka, kurczowo trzymającego strzelbę. Na jego nieszczęście potrafię już kontrolować swoje przemiany. Kolejna ofiara tej nocy - ofiara, która myśli, że jest myśliwym. Chciałbym, żeby to się wreszcie skończyło. A oni są tak bardzo uparci.
Prześlij komentarz