wtorek, 28 lipca 2009

Exalted #4

Książę poprosił bohaterów o nieoficjalne pozbycie się DB ze Świątyni Siedmiu Liści i obiecał wysoką nagrodę. Sprzymierzeńcy Lunara zostali w mieście, a Lunar i Solar ruszyli w kierunku świątyń.

Bohaterowie rozpoczęli prawie nieskończoną wspinaczkę po świątynnych schodach, aż do mocno pokrytej roślinnością Świątyni Siedmiu Liści. Gdy weszli na plac zbliżyli się mnisi - podwładni DB Sad Pain Cricket. Bloodred powiedział, że mają wiadomość od Waterfall Liona, więc mnisi zaprowadzili ich do środka. W korytarzu, prowadzącym do wnętrza Mansy uruchomił się magiczny alarm. Rzeźby na ścianach zaczęły błyskać oczami i wydzierać się krzycząc jedno słowo: "Anathema!".

Drzwi zaczęły się zamykać, jednak Lunar cisnął jednym podręcznym mnichem i drzwi, niczym od windy, nie zamknęły się do końca, przygniatając trochę mnicha. Solar rozpoczął walkę z mnichami ogłuszając ich systematycznie.

Bloodred korzystając z tego, że posiadł trochę krwi od mnicha którym cisnął w drzwi przemienił się w jednego z nich i chciał się zakraść do centralnego pomieszczenia, żeby zaskoczyć DB. Posągi jednak nie dały się nabrać i cały czas krzyczały ostrzeżenia, więc gdy Lunar wszedł do środka, nikogo tam nie było. Jedynie w samym środku pomieszczenia znajdowała się kula zielonej energii, zasilająca Hearthstone'a. W pomieszczeniu lewitowały platformy, a w suficie znajdował się otwór uwalniając nadmiar energii generowanej w pomieszczeniu. Całość oczywiście była dość mono porośnięta.

Rising Dragon próbował przepytać jednego z ocuconych mnichów, ale ten prawie odgryzł sobie język. W pewnym momencie liany z roślin wystrzeliły w kierunku bohaterów próbując ich pochwycić. Świst roślin jednak ich ostrzegł. Rozpoczęła się walka. W otworze w suficie zauważyli Sad Pain Cricket, Solar uniknął lian zasłaniając się mnichem, a następnie rzucił nim w jej kierunku. DB wypuściła kilka strzał i nie dość, że nie pozwoliły dolecieć żywemu pociskowi, ale również poraniły trochę Solara.

Bloodred używając swoich skoków i niesamowitej równowagi zaczął wskakiwać na górę do DB. Ale gdy już miał sięgnąć w jej kierunku pazurami, DB zniknęła w chmurze liści. Kolejne ataki lunara przynosiły ten sam efekt. W końcu liany owinęły i Bloodreda, a DB stanęła mu na plecach i strzeliła w plecy. Stwierdziła, że to będzie mało, żeby powalić wilkołaka, więc zrzuciła go w dół, a sama odbijając się od jego pleców i wyskakując wysoko w górę odpaliła swój charm. Przywołała wielką róże, z kolcami skierowanymi w stronę lunara i skierowała w jego stronę. Bloodred wykorzystał swoją zdolność manipulowania przedmiotów i transformując liany w siatkę, ledwie muśnięty został kwiatowym pociskiem i znalazł się na ścianie kopuły. Wyskoczył w górę próbując pochwycić DB i spaść z nią na ziemię, ta jednak była szybsza - minęli się w powietrzu, bo Sad zanurkowała w dół, lądując na jednej z platform. Lunar wykonał salto w powietrzu i pomknął w dół próbując spaść na nią. DB jednak uniknęła ataku.

Tym razem Solar zaatakował ale chybił, DB zeskoczyła z platformy i zanurkowała w dół, w stronę gęstej już zieleni. Solar odbił się od sufitu kopuły i zleciał w dół potężnym kopniakiem pozbawiając Sad Pain Cricket przytomności. Wylądował obok niej i gwałtownym ruchem wyrwał z jej klatki Hearthstone. Zyskał tym samym kontrolę nad Manse, roślinnością i zdolność do odżywiania się jak roślina - z energii słonecznej, gleby i wody.

Gdy bohaterowie zabrali nieprzytomną DB, demony w posągach wszczęły kolejny alarm - "nadlatuje Anathema". Gdy wyszli przed świątynię, zauważyli nadlatujący z olbrzymią prędkością obiekt, który w miarę zbliżania przypominał olbrzymiego robaka szarańczy. Leciał z niewiarygodną prędkością wprost na bohaterów - więc postanowili się wycofać i zabunkrować do Mansy. Słychać było łupnięcie bo ornitopter przypominający robaka szarańczy wylądował wbijając się w podłoże placu. Wyszła z niego dziwna postać, przypominająca cyborga. Zaczął strzelać w ściany budynku jednak gdy broń okazała się nieskuteczna, wzbił się w powietrze i zaczął krążyć nad świątynią.

Solar wyrzucił w jego kierunku kilku mnichów, którzy zostali zabici strzałami z czegoś co przypominało laser. Zdecydowanie nie miał miłych zamiarów. Odczytał też intencję: cyborg zamierzał dopaść lunara, a wracająca do przytomności DB - chciała ocalić miasto przed Anathemą.

Gdy tylko Sad Pain Cricket zaczęła wracać do przytomności, Bloodred doskoczył do niej, przycisnął do ściany i zaczął przesłuchiwać. Dowiedział się, że Waterfall Lion - jeden z pięciu mistrzów żywiołów, odpowiedzialny za zniszczenie jego ziem, udał się na południe, w kierunku miasta z czasów pierwszej ery - Ostatniej Tęczy, gdzie ma zamiar odnaleźć jakieś archiwa mające wspomóc DB w walce z Anathemą.

Bohaterowie zdecydowali się wyjść podziemiami ze Świątyni. Sad Pain Cricket zaczęła panikować, więc Rising Dragon ogłuszył ją. Za pomocą nowo nabytej zdolności kontroli roślinności ciągnął za sobą nie tylko ją ale i jej mnichów, którzy wciąż byli ogłuszeni. W końcu wszyscy dotarli do pałacu. Oburzony książę zezłościł się, że przyprowadzili DB i mnichów do niego, ponieważ naraził się i sprzeciwił już otwarcie DB. Jednak obrona miasta była ważniejsza - nad miastem latała obca istota, która nie miała dobrych zamiarów. Zaczął przygotowywać obronę, ale oto baron Jamal odmówił współpracy, a że on jest dowodzący wojskiem miasto pozostaje bezbronne i oczekuje na atak, zamiast atakować.

Bloodred próbował zakraść się do pałacu Jamala, ale okazał się zbyt mocno obsadzony, żeby to się udało. Bohaterowie musieli siłą przedrzeć się do jego komnat, ogłuszając po drodze pilnujących przejść strażników. W końcu gdy ostatnie assasynki-nałożnice padły nieprzytomne tam gdzie ich miejsce- czyli na miękkie poduszki w komnacie Jamala - baron "zechciał" rozmawiać.

Stwierdził, że to walka między Anathemą, a on tylko uaktywni obronę jeśli to będzie konieczne - czyli gdy miasto zostanie zaatakowane bezpośrednio.Podczas tej rozmowy okazał się bardzo opanowanym i ewidentnie rozsądnym strategiem, mimo że niezbyt porządnym człowiekiem. Baron Jamal przekonał również, że dotychczasowy książę jest jedynie ceniącym wygody panikarzem, niegodnym rządzenia miastem.
Prześlij komentarz