sobota, 18 lipca 2009

Monastyr #0

Jacobo Navaez, wojskowy, pułkownik

Wobec ostrza wszyscyśmy równi...


Nie bez powodu, od czasów młodości był nazywany "niedźwiedziem z Alldare". Navaez jest dość wysokim, barczystym mężczyzną, który wyróżnia się w tłumie swoją budową. Mylił by się kto sądziłby, że jest powolny - porusza się zwinnie i jak na swoją wagę swobodnie. Ubiera się prosto, raczej po żołniersku - skromnie, ale zawsze czysto i zadbanie. Nosi przy sobie słynny ragadański śmiercionośny rapier z nordyjskiej stali.

Jacobo urodził się w Ragadzie - w burzliwym miejscu, w burzliwych czasach. Dorastał na ziemiach, gdzie wciąż trwała bratobójcza wojna. Tam tak naprawdę odebrał swoje "wojskowe" przeszkolenie. Nie znał teorii wojskowości, strategii, i kontr strategii, formacji i zasad dowodzenia. Ale poprzez ogromną praktykę i wybitne czyny zaszedł bardzo wysoko. Ludzie pod jego dowództwem wygrywali najpierw drobne, a potem i większe potyczki. Przez całe swoje młodzieńcze życie nie zdołał się ustatkować, jedyne dzieci jakie może posiadać to pochodzące pewnie z nieprawego łoża i poczęte raczej nieświadomie i to w nieprzyjemnych okolicznościach.

Pewnego dnia został wezwany przez Cesarza. Z jego polecenia miał udać się na front agaryjski i tam objąć dowodzenie nad kilkoma oddziałami. Navaez zupełnie się tego nie spodziewał - wszak nie miał ani wykształcenia, ani wysokiego urodzenia. Nie zastanawiał się jednak długo, tylko wyruszył. Od tego momentu jego kariera rozwijała się w błyskawicznym tempie, podkomendni go uwielbiali, ale i również po trochu się bali - w końcu był tym "zdradliwym ragadańczykiem". Zwycięstwo goniło zwycięstwo, osiągnął stopień pułkownika, co niektórych mocno dziwiło.

Pewnego dnia otrzymał rozkaz. Był on napisany dziwacznie, bardzo wysublimowanym i skomplikowanym językiem. Nic dziwnego, że został przez niego źle zrozumiany i niewypełniony. Ludzie poszli na śmierć, a pułkownik Navaez niemal oskarżony o zdradę. Wtedy Jacobo zwątpił w siebie... Być może powinien się kształcić nie tylko na polu bitwy. Być może powinien odebrać odpowiednie nauki. Być może powinien urodzić się w rodzinie z tradycjami. Zrozumiał, że to nie tylko jego własne czyny zaprowadziły go tak wysoko, ale był w tym też czyjś plan. Gdy stracił poparcie - jego życie zawodowe legło w gruzach.

Wycofał się z czynnej służby i odstąpił miejsce znanemu, dobrze urodzonemu podpułkownikowi, choć zachował stopień i pensję pułkownika. List z rozkazem nosi zawsze przy sobie - ku wspomnieniu.

Navaez powrócił do domu w swoje rodzinne strony. Zamieszkał w rodzinnym domu w Oldenburgu. Został przy nim Bruno, również Ragadańczyk - osoba z najbliższego otoczenia, któremu nieraz uratował życie. Po kilku latach przyszedł list...
List, który zdaje się znów odmieni jego życie. Jak rozkaz wydany tamtego pechowego dnia.

Bruno - Sojusznik (podróżujący z pułkownikiem)

Stary wiarus. Przeszedł wraz z Jacobo większość jego kampanii, począwszy od tych w Ragadzie jeszcze. Wysoki, szczupły, charakterystyczny - z wielką blizną na skos przez twarz: od brwi, przez nos aż do rzuchwy. Ubiera się prosto, po żołniersku. Zawsze ma przy sobie rapier i lewak. Świetny strzelec, choć wzrok już nie ten co dawniej - nadal z muszkietu potrafi trafić lepiej niż większość młodzików.
Prześlij komentarz