piątek, 10 lipca 2009

Sundered Skies #7

Po poniedziałkowej nieobecności Bleddyna udało się, tym razem w czwartek, poprowadzić kolejną część kampanii. Wszyscy pojawili się punktualnie, a niektórzy nawet przed czasem – dzięki czemu mogliśmy zagrać od 20 do 23:45 mniej więcej. Pewnie skończylibyśmy wcześniej, ale pod koniec sesji były problemy techniczne z mikrofonem Raga, i dopiero po restarcie komputera zaczął do nas mówić. Próbował pisać na czat Skype, ale granie w ten sposób jest strasznie spowolnione. Następnym razem pamiętaj – restart załatwia 90% problemów z komputerem :P

Ogólnie sesja była całkiem w porządku, fajnie mi się prowadziło i mam nadzieję, że gracze również zadowoleni. Następna sesja w poniedziałek, 13 lipca, godzina 19/20.

Podczas sesji mieliśmy dwie problematyczne sytuacje. Pierwsza to jak rozgrywać sytuację w której wszyscy próbują nagle wykrywać czy ktoś kłamie, czy mówi prawdę. Druga to problem z rozgrywaniem sytuacji w której bohaterowie próbują zaskoczyć wrogów – jakoś dogadaliśmy się i przeszło w miarę bezboleśnie.

Kwestia dogadywania się graczy co robią ich postacie – bo chyba na to zwrócił uwagę AGrzes. Ja jako prowadzący nie mam problemu, żeby gracze komunikowali się między sobą podpowiadając sobie co mają robić, póki jest rozgraniczenie między podpowiadaniem między graczami a postaciami. Wtedy też wrzucane są pomysły, które jako MG podchwytuje – nie wiem czy jest to zauważalne. Czekam na wasze uwagi w tej kwestii bo nie wiem czy mnie rozumiecie.

Sztonów podczas gry nie było wiele. Pamiętam, że Bleddyn dostał za dialog z kapitan milicji, który przebiegł mniej więcej tak:
- Dlaczego chcesz ją wykupić? – mówi kapitan milicji, gdy Cael płaci za kaucję Ceyry.
- Mam dobre serce.
- Mamy wiele takich przestępców.
- Ale serce mam jedno:P

Kwestia punktów doświadczenia – wszyscy macie standardowo po 3 XP. Zdaje się, że Rag ma Advance. Co wybierasz?

A teraz przebieg fabuły.

Dragon’s Sons

Smocza milicja, pod przywództwem znanej Idowi Rosefang, zaprowadzili bohaterów do Wieży – znajdującego się w Murze, okalającym dzielnicę, posterunku. Tam podczas rozmowy wyszło, że Id kiedyś bez słowa ją opuścił i drabinka ma to mu za złe. Ten wyjaśnił, że musiał tak zrobić, gdyż okazało się, że jest Wybrańcem (Chosen) i powinien zwiedzić świat – dlatego też odszedł. Sprowadziła go tu ponownie właśnie jego podróż i poszukiwania wyjaśnienia tajemniczych morderstw. Rosefang ostrzegła ich osobiście, że nie wolno nosić broni ani sprawiać żadnych kłopotów – smocze prawo jest surowe. Dowiedzieli się też, że sytuacją między orkami i drakinami jest bardzo napięta i powinni na to uważać. A zwłaszcza na siebie, bo orkowie twierdzą, że to wina drakinów , bo drakini nie chcą orków na swojej ziemi.

Gdy tylko bohaterowie opuścili posterunek milicji, pod przewodnictwem Ida, udali się do najbliższej tawerny. Tam zasięgnęli języka i po kilku plotkach podsumowali informację – tajemnicze morderstwa na drakinach zdarzają się głównie w okolicach Przeklętego Dystryktu, gdzie postanowili się udać, odpuszczając na razie śledztwo w sprawie Orcbane. Usłyszeli, w sprawie Orcbane, że najprawdopodobniej przedstawiciel smoków w ambasadzie – Jadeclaw – jest być może zamieszany, w cudowne unikanie przez mordercę zasadzek. Sprowadzono też liczną rzeszę łowców nagród, wśród których była pewna rudowłosa piękność (na temat której są zakłady, jak szybko i w jaki sposób Orcbane ją załatwi).

Po wyjściu z tawerny, zakupach sztyletów na bazarze i kilku minutach wędrówki dotarli do bardziej opuszczonej i zapuszczonej części dzielnicy. Zauważyli kilku żebraków, których Cael próbował zastraszyć i pogonił, dowiadując się jedynie, że kręcą się jacyś ludzie w okolicy. Gdy żebracy odchodzili, w stronę bohaterów poleciała, niecelnie, pusta butelka po rumie.

Bohaterowie mieli od dłuższego czasu przeczucie, że są śledzeni - i faktycznie, w pewnym momencie zaważyli idącą ich śladem trójkę ludzi. Gdy podeszli, po krótkiej rozmowie poprosili Id o pomoc. Przemawiał jeden z nich, lepiej ubrany i pewniejszy siebie, najprawdopodobniej ich szef. Pomoc drakina polegałaby na odczytaniu pewnej magicznej i cennej dla obcych księgi. Cael stwierdził, że drakin koniecznie musi im pomóc, a sam popilnuje Trogdora i Czerwonego Liska, żeby nie przeszkadzali. Obcy postanowili oddalić się z Id i przeszli kilka uliczek. W pewnym momencie Id zauważył niemal w ostatniej chwili, że uczynił jeden krok naprzód za daleko, a mężczyzna który z nim rozmawiał o księdze, został z tyłu. Seria magicznych pocisków rozjaśniła ulicę, a Id mocno trafiony prawie padł na ziemię. Cała sytuacja była zasadzką. Jeden z obstawy – jak się okazało całkiem niezłego czarodzieja próbował ogłuszyć Ida pałką co mu nie wyszło. Ludzki czarownik zaproponował poddanie się drakinowi na co ten przystał. Id poddał się i położył na ziemię – został pojmany.

Tymczasem Cael, Trogdor i Czerwony Lis, zauważyli poszukiwaną przez Caela rudowłosą kobietę – Ceyrę. Prowadził ją,między budynkami, patrol milicji, pod przewodnictwem Rosefang, jeden ze smoczków trzymał jej miecz. Cael bez wahania zaoferował kaucję za kobietę. Ta była bardzo zdziwiona, ale zapytała o powód uwolnienia. Zmieniła jednak temat, gdyż powiedziała, że z kierunku w którym udał się Id – słyszała odgłosy walki i jakieś dziwne błyski. Bohaterowie kazali się tam natychmiast zaprowadzić. Ceyra znalazła ślady walki i uprowadzenia. Ślady prowadziły do jednego z magazynów przed którym widać było dwóch żebraków. Zmysł zapachu Lisa rozpoznał, że to nie są prawdziwi żebracy – jedynie maskują tak swoją obecność, zapewnie to straż porywaczy drakina. Bohaterowie ruszyli w kierunku „bezdomnych” ale Ci chcieli się ewakuować do środka magazynu. Cael dobiegł jednak i pierwszy, najpierw zastraszony, zginął szybko. Drugi zaczął uciekać, ale dobiegł do niego Trogdor i celnym ciosem, znalezionej uprzednio improwizowanej pałki, posłał na ziemię nieprzytomnego.

Bohaterowie weszli do magazynu. Zaczęli się rozglądać i w pewnym momencie Ceyra zauważyła niedokładnie zakamuflowaną klapę w podłodze, prowadząca do jaskiń pod budynkiem. Minęli kilka pobocznych pomieszczeń spiesząc się tropem Ida. W kocu dotarli do rozwidlenia, ale Trogdor usłyszawszy dziwne pieśni, a raczej inkantacje poprowadził drużynę dalej.

Na końcu korytarza dotarli do większej jaskini, gdzie na przód, po kamiennych schodach prowadzących w dół, wyszli zakradający się Cael z Ceyrą. Zobaczyli salę, w której znajdowała się najprawdopodobniej świątynia jakiegoś kultu. Na przeciwległym końcu, związany na ołtarzu leżał Id. Między ołtarzem a bohaterami stało zgromadzenie dziesięciu kultystów. Za ołtarzem stała trzymetrowa postać – będąca skrzyżowaniem człowieka i smoka, jego ciało porastała już w większości łuska, a z pleców wystawały smocze skrzydła. Nie wzbudził przerażenia w bohaterach, jedynie Lis wystraszył się mocno i postanowił nie wchodzić do środka. Po prawej i lewej stronie kapłana stało dwóch innych magów – między innymi ten, który uprowadził Ida. Zapatrzeni w głównego zmutowanego kapłana kultyści nie zauważyli zakradających się na przód Ceyry i Caela. Trogdor wskoczył między dziesięciu kultystów, jednak główny kapłan zauważył atak i kultyści sięgnęli po noże, w zamieszaniu jednak nie udało im się zranić wielkiego barbarzyńcy, który wydał im się demonem. W tym samym czasie Cael doskoczył do smokoczłowieka, a Ceyra zajęła się uwalnianiem Ida, któremu również podała eliksir leczący. Trogdor dwoma machnięciami kijem rozłożył okolicznych kultystów. Kapłan odskoczył i zionął kwasem, jednak zarówno Ceyra jak i Cael uniknęli śmiercionośnego zionięcia, co nie udało się dwóm przypadkowym kultystom. Ceyra załatwiła jednego z magów.

Na polu bitwy zostało tylko dwóch przeciwników – smokoczłowiek i jeden z magów (porywacz Ida), który w pewnym momencie powalił Ceyrę. Mag przywołał potężną magię i pewnie by załatwił bohaterów, ale niespodziewanie wyczerpał swoje punkty magii, więc salwował się ucieczką z jaskini. Smokoczłowiek walczył dzielnie, był naprawdę trudnym przeciwnikiem, ale w końcu padł od pocisków Ida.

Uciekający mag nie zaszedł za daleko, spadł z powrotem do jaskini po schodach a potem na schodach pojawiła się smocza milicja pod przewodnictwem Rosefang. Za niemi był wystraszony w dalszym ciągu Czerwony Lis. Zaczęli się rozglądać po pobojowisku które głównie uczynił Trogdor. Kapitan zażądała wyjaśnień.
Prześlij komentarz