wtorek, 14 lipca 2009

Sundered Skies #8

Orcbane – część 2 z 2

Smocza milicja wkroczyła do pomieszczenia, w którym znajdowali się bohaterowie i pokonani kultyści. Obiecali zająć się ranami bohaterów, jak tylko poddadzą się i złożą wyjaśnienia przed ambasadorami. Zgodzili się, więc zostali wyleczeni, odebrano im nawet sztylety i zaprowadzono ich do budynku Rady, złożonej z ambasadorów poszczególnych wysp, jak i ambasadorów poszczególnych ras. Centralną częścią budynku był oczywiście wielki smok, a smocze motywy znajdowały się również wewnątrz jego murów.

Po dłuższej chwili i odświeżeniu się ustawiono ich na środku wielkiej komnaty wraz z czarownikiem – porywaczem Ida, któremu udało się ocalić życie. Ocalało też kilku kultystów, jednak zostali oni zaaresztowani i zamknięci w celach smoczej milicji.

Przewodniczącym rady był smok Jadeclaw, wielka bestia o powolnych ruchach i rozważnych słowach. Innymi najważniejszymi jej członkami byli: przedstawiciel orków, starsza kobieta – przedstawicielka ludzi, oraz podejrzliwy i spokojny niczym kamień elf. Zażądali szczegółowych wyjaśnień od bohaterów. Podczas rozmów wyszło na jaw, że najbardziej nieprzychylny i podejrzliwy był elf, który cały czas starał się załapać na czymś bohaterów i oskarżał - wprawdzie nie bezpośrednio - o glowmadness. Wspominał o dziwnej aurze która ich otacza. Ludzka kobieta zdawała się być po jego stronie, choć prawię się nie odzywała do bohaterów ani do innych członków rady poza siedzącym przy niej elfem.

Smokowi najbardziej zależało, na uspokojeniu sytuacji, Chciał wyjaśnień na temat morderców i czy czasem wśród porywaczy i morderców drakinów nie było śladów działalności orków. Gdy bohaterowie wyjaśnili, że nic takiego nie znaleźli, przedstawiciel orków bardzo się uradował i zaproponował nagrodę dla bohaterów, którą poparł smok – wprawdzie wyjaśnili sprawę morderstw drakinów i skreślili z listy podejrzanych zielonoskórych. Bohaterowie wytłumaczyli się, że przybyli tu na prośbę wielkiego owczego kapłana Grooka z Gateway, który prosił ich o pomoc w znalezieniu mordercy orków. Nic nie wspominali o poszukiwaniu artefaktów. Na koniec rozmowy ork powiedział, że odwiedzi ich w komnacie, a Jadeclaw oznajmił, że statek bohaterów zostanie przeszukany. Koniec końców bohaterowie zostali odprowadzeni do jednej z komnat w ambasadzie, gdzie mieli czekać na wynik przeszukania statku jak i rozmów ambasadorów, a także na nagrody obiecane przez orka.

W końcu odwiedził ich orczy ambasador, przyniósł ze sobą artefakty, którymi chciał obdarować bohaterów (kuszę z obrażeniami +1, hełm powiększający Toughness o 1, i – uwaga, najbardziej przydatną rzecz! – hook który dodawał +2 do obrażeń, +1 do Parry i +1 do Fighting:P ). Zasugerował też, że smocza milicja nie przykłada się do poszukiwań mordercy orków i że widocznie jest im to na rękę. Na prośbę bohaterów zdradził, też pewien szczegół ze śledztwa, otóż milicja prawie raz uratowała jedną z ofiar, orka, którego ostatnie słowa brzmiały – brat mnie zabił. Z tym, ze najdziwniejsze było to, że jego brat zginał z rąk mordercy orków kilka tygodni wcześniej. Ork w końcu opuścił komnatę bohaterów, zostawiając ich na chwilę samych. Id używając swoich zmysłów wykrył jakąś eteryczną istotę, która poruszała się na samej granicy postrzegania. Opowiedział o tym reszcie bohaterów.

Po dłuższej chwili przyszło kilku smoczych milicjantów, przynosząc posiłek. Zagadany wyjawił, że przy statku bohaterów stała się dziwna rzecz. Jeden z drakinów znalazł dziwny pistolet, pokryty łuską smoka. Gdy tylko wziął go do ręki – zastrzelił dwóch policjantów zanim bo powalono. Rada bardzo zaciekawiła się przedmiotem i został im przekazany.

Bohaterowie ponownie stanęli przed radą i wyjaśniali sprawę pistoletu. Znów najbardziej naciskającym okazał się elfi ambasador. W końcu Id wyjawił całą historię łącznie z objawieniem Oceniusza. Elf już raczej wyśmiewał ich jako „wybrańców bogów”. Ale smok Jadeclaw dał wolną rękę w śledztwie dotycząca nieuchwytnego mordercy orków. Bohaterom pozwolono nosić tymczasowo broń i dano tydzień na załatwienie sprawy.

Postanowili, w związku z nawiedzająca ich zjawą odnaleźć kogoś kto będzie dysponował odpowiednimi umiejętnościami, by pozbyć się nawiedzającej ich zjawy, która – jak stwierdził Id – wciąż krążyła wokół nich. Trafili do pewnej niewielkiej magicznej biblioteki, gdzie pracujący darkini niezbyt byli chętni pomóc, ale udało się ich przekonać i dopuścili bohaterów przed oblicze mistrza. Starszy drakin, ucieszony że może wspomóc bohaterów odegnał zjawę. Okazało się, że była to, nawiedzająca ich Kościana Królowa, której barkę unicestwili. Gdyby nie to, że była jeszcze słaba bohaterowie mogliby mieć problemy. Ale na szczęście osłabioną łatwo było unicestwić. Drakin opowiedział tez o pradawnej zbroi która nosił na sobie Watcher- ork , bersereker, jeden z pięciu bohaterów, który w pradawnych czasach poświecił się wraz z czteroma innymi bohaterami z różnych ras – aby ratować świat.

Po bibliotece odwiedzili jeszcze panią kapitan Rosefang, z którą chwilę rozmawiali, ale nie dowiedzieli się nic nowego. Draki jedynie został i przeprosił za swoje nie-pożegnanie się kiedyś obdarowując drakinkę, kupioną wcześniej błyskotką.

Cała piątka czyli Id, Cael, Ceyra, Trogdor i Lisek udali się w kierunku stoczni, gdzie mieszkali wspomniani wcześniej bracia, mając nadzieję, że coś znajdą. Barbarzyńca wraz z drakinem zauważyli w pewnym momencie bełkoczącego coś do siebie samotnego orka. Mówiłoś o bohaterstwie, o zemście i zakończeniu morderstw. Id przyjrzał się magicznymi zmysłami i zauważył, że ork był gnębiony przez dwa orcze duchy. Gdy tylko podszedł to duchy zniknęły. Zaczęli przepytywać i zastraszać orka, w końcu zmiękł gdy mu zaoferowano kwotę. Okazało się, że duchy próbowały go zaprowadzić w miejsce, gdzie będzie mógł pomścić swoich pobratymców.

Bohaterowie wypuścili orka, żeby znów nawiązał kontakt z duchami, a Id szedł jego tropem, reszta poruszała się w znacznej odległości. W pewnym momencie, za zakrętem, w opuszczonym zaułku nastąpił atak – cztery duchy pojawiły się wokół Ida, zastraszając go skutecznie. W oddali, z dachu zeskoczył morderca orków, zasłonięty cieniem i ubrany w zbroje Watchera. Ork zginał niemal rozerwany na strzępy. Po nim został zabity Id –cztery duchy nie miały problemu z pozbyciem się drakina. Zaczęła się rzeźnia. Co prawda trogdor szybko pozbył się duchów, jednak Orcbane był istnym rzeźnikiem – zaraz o orku zabił Ceyrę, która padła niemal z rozerwaną nogą. Walka była długa, i gdyby nie patrol smoczej milicji pewnie nikt, poza mordercą orków, by nie przeżył. W końcu po śmierci smoczego milicjanta Cael zadał ostateczny cios i Orcbane, który padł na ziemię.

Uwagi:

Cala sesja trwała od 20:30 do mniej więcej 00:30, a więc prawie cztery godziny. Kampania zostaje wstrzymana na jakiś czas – żałoba za Id, który został zabity przez rzuty kostką i brak sztonów właściwie, no i przez dziarskie łapanie się w pułapkę – czarodzieje w pierwszej linii chyba wszędzie giną pierwsi. Nawet nie pamiętam na co wydawałeś te sztony.

Jeśli idzie o sztony to brakuje mi jasnych i klarownych sytuacji kiedy mogę je przydzielać no i ciężko mi idzie zapamiętywanie co kto ma. Wiele lepsze by było jakbyście prowokowali sytuacje, w których te hindrances wchodzą i przypominali się o sztona.

Walka z orcbane trwała faktycznie bardzo długo, pod koniec kiedy opisywał Rag triki w stylu sikanie na nogi orcbane – to już mnie trochę zaczynało drażnić, rozumiem, że wkurzałeś się po stracie postaci – ale cóż tak bywa czasem. Hero is born – Hero is die. Mam nadzieję, że jak odpoczniemy chwilę od Sundered Skies, to wróci Ci entuzjazm do gry, zrobisz nową postać i polecimy dalej z kampanią.

W ogóle rzuty na sesji były tragiczne, przez pewien czas chyba nie mogliście nawet wyturlać liczb powyżej 3.

Wyszło jak wyszło – mam nadzieję, że za jakiś czas będziemy kontynuować dalej. Aha, wpada każdemu po 3 XP. (Jeden za pozbycie się widma - był to krótki scenariusz "Hunted", oraz 2 za całość). Macie 4 advance i tym samym zmienia się Wam rank na Seasoned.
Prześlij komentarz