poniedziałek, 1 lutego 2010

Houses of the Blooded: Roses & Thorns #3

Przyjęcie w Sali Balowej Lady Shary trwało w najlepsze. Głęboko w podziemiach pałacu, Tzao oraz Lura oczekiwały zamknięte w pokoju gościnnym, przerobionym na prowizoryczny loch, odgrodzony od reszty pomieszczeń kratami w kształcie kolczastych łodyg róż. Tzao oczekiwała spokojnie zaś Lura bardzo głośno narzekała na warunki tu panujące. W końcu, gdy zaczęła dość głośno nawoływać, drzwi do sąsiedniego pomieszczenia otwarły się i ukazały się w nich Lady Shara, Lady Peacock, wraz z osobistą strażą, i pewną tajemniczą postacią ukrytą w cieniu.

Lady Shara postanowiła „ugościć” kobiety właśnie w tym pomieszczeniu do czasu, aż nie pojawi się śledczy Senatu, który z pewnością wyjaśni próbę otrucia Lady Peacock. Doszło do rozmowy, podczas której Lady Shara zarzuciła kobietom, że nadużyły jej gościnności i bez jej wiedzy plątały się po jej domu. Podczas kłótni wyszło, że Lady Shara jest intrygantką i specjalnie tak wszystko ustawiła, żeby zwalić winę na Lady Lurę i jej kuzynkę. Gdy już to zostało głośno powiedziane wkurzona i obrażona Lady Shara opuściła lochy, a wraz z nią Lady Peacock. Uwiezione kobiety pozostały same.

Tymczasem w labiryncie tajnych podziemi błąkał się Dosajee. Znalazł trzy charakterystyczne miejsca: podziemia z trzymanymi tam niewolnikami; opustoszałą bibliotekę-laboratorium oraz przejście do pomieszczenia w którym były uwięzione kobiety. Lura śpiewała swoją smutną pieśń więc nie trudno było do niej trafić. Odsunęły się drzwi zamaskowane jako ściana i dłoń Dosajee pokazała się kobietom zapraszając Lurę i Tzao w głąb labiryntu tajnych przejść.

Gdy tylko trafili do podziemi i biblioteki laboratorium, znaleźli tam strażnika – nieaktywnego golema i przepis na jego uruchomienie napisany ręką Lady Shary. Po chwili usłyszeli ciche kroki, jakby ktoś się powoli skradał. Tzao zaczaiła się w cieniu, i gdy tylko się pojawił w drzwiach pochwyciła go i prawie obezwładniła. Okazało się, że jest to jeden z osobistych strażników Lady Lury i ma jej miecz wbity w plecy. Wyszeptał, że reszta jej straży też się tu zbliża.

I faktycznie, na korytarzu słychać było odgłosy walki, krzyki walczących i szczek oręża. Straż Lury walczyła o życie z osobista strażą Lady Shary, walka przenosiła się coraz bliżej laboratorium. Venowie postanowili przygotować laboratorium jako pomieszczenie do walki, pod drzwiami wylana ciecz, golem gotowy do walki, oraz kratka z kolcami, którą pewnie kiedyś Królowie-Czarnoksieżnicy używali do wyciskania krwi z martwych. Tzao zauważyła szklany pojemnik, który tak się jej spodobał, że postanowiła go stąd zabrać.

Osobistej straży Lady Shary przewodził kapitan Shpick – waleczny członek rodu Wilka. Lura próbowała go zauroczyć swoją osobą, ale uwiedziony przez Lady Share, nie zwrócił uwagi na jej urok. Przejęła więc dowodzenie nad venami. Tzao zaczęła swój śmiercionośny taniec i połowa obecnej w pomieszczeniu straży Shary padła u jej stóp (lub zostali nabici na kratkę z kolcami). Nie zauważyła jednak kapitana, który przebił ją swoim mieczem i nieprzytomna Tzao osunęła się na podłogę. Dosajee pokonał pozostałą część straży, wobec czego samotny i bezsilny kapitan poddał się przewodzącej walce Lurze, całując dłoń, która go pokonała.
Prześlij komentarz