wtorek, 2 lutego 2010

Houses of the Blooded: Roses & Thorns #4

Lura, Dosajee i ciężko ranna Tzao, zastanawiali się co zrobić dalej. W międzyczasie Dosajee zaczął dokładnie oglądać golema, który okazał się być karłowatym stworem o wielu ramionach i niezbyt przyjemnej aparycji.

Postanowili ruszyć labiryntem podziemi i zaskoczyć Lady Sharę w jej komnacie, ale Dom miał najwidoczniej swoje plany, bo gdy weszli w obrotowe ukryte drzwi w ścianie znaleźli się ponownie w roztańczonej Sali Balowej. Tyle, że nikt nie zauważył ich niespodziewanego wejścia. Lura zauważyła natomiast stojak z maskami, które założyli na twarze. Tajne przejście zostało jednak zablokowane.

W tym momencie po raz kolejny rozwarły się wejściowe drzwi do Sali. Seneszal Shary zaanonsował przybycie śledczego Senatu Godfrena. Przybył tu żeby zbadać obecną sprawę. Wszyscy byli zdziwieni, że przybył dość szybko, a nawet zbyt szybko. Okazał się być wujkiem Tzao.

Gdy szedł ubrany w czarny płaszcz na srebrnym ubiorze i sygnet Senatu błyszczał na jego dłoni, skusił Tzao, która postanowiła mu go ukraść. Wyszła z tłumu i rzuciła się w jego ramiona, jakby omdlała, ale pierścienia nie udało się jej zdjąć. Godfren złapał ją w ramiona i zdziwił się, gdyż na podłogę spadła jej maska, odsłaniając znajomą twarz. Krew z rany zadanej przez kapitana Tzao słynęła na podłogę. Śledczy zażądał wyjaśnień, dlaczego ktoś z jego rodziny jest w takim stanie, i jak do tego doszło.

Wtedy na środek Sali wystąpił Dosajee, mówiąc obecnym, że Shara pogwałciła prawa gościnności, i że jej gościom działa się krzywda, gdyż byli więzieni w podziemiach. Shara przyznała się, że ich tam zatrzymała, ale robiła to ze względu na to, że byli podejrzani o nieudaną próbę morderstwa Lady Peacock. W tym momencie ujawniła się tajemnicza postać w kapturze, podążająca za Lady Peacock. Była to Via - starsza ven, śledcza Senatu - która już od jakiegoś czasu znajdowała się na miejscu. Shara widząc to postanowiła więcej nie mieszać się do całej sprawy i pozostawić sprawę w rękach ludzi Senatu.
Prześlij komentarz