poniedziałek, 1 marca 2010

WFRP3: A Day Late, a Shilling Short #1

Każdy z trójki bohaterów miał swoje powody by przebywać w gospodzie „Czerwonego Księżyca”, znajdującej się w Ubersreik. Birgitta Tageslich oczekiwała przyjazdu swojego przyjaciela, strażnika dróg Rutgera Abenda, który właśnie prowadził karocę prosto z Marienburga. Spóźniał się, a dodatkowo karoca wiozła bardzo ważną przesyłkę dla Diedricha Scheffler, który właśnie tutaj na nią oczekiwał. Magowi towarzyszył krasnolud - ochroniarz, Kurgi Balginson. Spłacał tym samym dług, który zaciągnął wiele lat temu u mistrza mistrza Diedricha. Krasnolud niewiele pamiętał, ponad pijacki szał, oraz śmierć własnej żony oraz dzieci. Wtedy mistrz mistrza Szarego Czarodzieja wyciągnął go z próby samobójczej i skierował na drogę Zabójcy Trolli.

Birgitta wyszła z gospody, na zewnątrz przywiał ją ciepły letni dzień. Poobserwowała sobie ludzi w wiosce i zagadała do przejeżdżającego woźnicy w słomianym kapeluszu, ale nie dowiedziała się nic, o spóźniającym się już cały dzień przyjacielu. Po krótkim spacerze wróciła do gospody.

Tam krasnolud opowiadał głośno miejscowym jakąś historię o jego przodkach. Słuchali go zafascynowani. Sikający tuż za budynkiem czarodziej, przedrzeźniał go, gdyż słuchał tej historii już chyba po raz tysięczny.

Zbliżał się wieczór, więc w gospodzie zbierał się całkiem spory tłum miejscowych. Opowiadali o swojej doli, pracy w polu i temu podobnych. Dietrich już ledwo wytrzymywał, bo nie interesowały go takie płytkie i pospolite historie. Birgitta postanowiła wyjść z gospody na wieczorny spacer, ponieważ robiło się dość tłoczno i głośno. Znudzony Diedrich postanowił wyjść razem z nią. Krasnolud widząc to, także wstał. Czarodziej próbował go przekonać, żeby został i opowiadał dalej, ale ten stwierdził, że nie ochraniany nie będzie sam chodził w nocy po wiosce. Tłum miejscowych również chciał, żeby Kurgi dalej opowiadał, ale ten po prostu krzyknął żeby zejść mu z drogi i przepchnął się do wyjścia.

Diedrich próbował poderwać Birgittę zagadując coś o nocy, gwiazdach i księżycach, które było widać na nieboskłonie. Nastrój psuj idący z nimi klnący i bekający krasnolud. Postanowili się wyspać na wspólnej sali, a rankiem skoro świt ruszyć w kierunku Marienburga, w poszukiwaniu Rutgera Abenda i karocy, którą ochraniał. Diedrich zapraszał do siebie Brigitte, ale ta postanowiła położyć się przy kominku, natomiast z zaproszenia do leżenia obok czarodzieja skorzystał krasnolud.

Następnego dnia po opłaceniu posiłku bohaterowie ruszyli drogą kierunku Marienburga. Przez trzy godziny podróżowali starą, leśną, imperialną drogą, ale nie spotkali żywego ducha. Niebo zachmurzyło się i ściemniło, zapowiadając zbliżającą się burzę. W końcu w oddali na drodze zobaczyli przerażający widok.

Karoca była uszkodzona i leżała na drodze ze złamanymi przednimi kołami. Do ładunku dobierało się trzech zwierzoludzi. Czwarty, największy z nich walczył z ciężko rannym Rutgerem, a właściwie go wykańczał. Koniec tej walki był właściwie kwestią czasu.

Krasnolud ruszył przodem, ale dystans był daleki. Ruszyła także Birgitta, które z impetem podbiegła do wielkiego rogacza, przyłożyła pistolet do jego boku i wypaliła. Następnie ciosem kolby powaliła go na ziemię.

Trzech pozostałych ruszyło na strażniczkę dróg i zaatakowali. Jeden z ciosów okazał się być bardzo irytujący. Czarodziej podleciał i kijem walnął zwierzołaka w brzuch i powalił na ziemię. W tym momencie z potężnym atakiem wkroczył krasnolud. Nie było co zbierać, rozczłonkował pozostałą dwójkę. Walka była skończona.

Diedrich próbował udzielić pomocy Birgitte, ale nie bardzo mu się udało. Następnie opatrzył rany Rutgera, który również był ciężko ranny.
Prześlij komentarz