wtorek, 6 sierpnia 2013

Other Dust #4 i #5

Other Dust #4

Wróciliśmy do miasta. Uzupełniliśmy zapasy. Wzięliśmy zlecenie od burmistrza, żeby odnaleźć bandytów, którzy napadli na pobliską farmę. Udaliśmy się w kierunku farmy. Po drodze jedna strzelanina - poszło dość szybko.

Najgorsze przyszło w nocy. Z morza wyszły jakieś robale. Walka była długa i ciężka, dwóch z nas ciężko rannych padło. Na szczęście stimpaki uratowały nasze życia. 

Other Dust #5

Po zjedzeniu codziennych racji postanowiłem podreperować rewolwer który ucierpiał podczas walki. Na szczęście farmer posiadał potrzebne części, a ja miałem metatool więc godzinka roboty i broń nadawała się jako tako do użycia. 

Postanowiliśmy ruszyć tropem bandytów co uprowadzili traktor. Przez większą część drogi bez problemu podążaliśmy za śladem traktora. W pewnym momencie, na bardziej skalistym podłożu zgubiliśmy na chwilę ślad, ale udało się go odnaleźć. Po chwili wędrówki, z oddali dostrzegliśmy wioskę w której znajdował się traktor. Większość mieszkańców posiadało broń białą, ale wyglądający na przywódcę dzikus nosił pistolet laserowy. 

Chwilę ich poobserwowaliśmy, ale zdecydowaliśmy się wrócić do Hitchville po posiłki - sami nie rady rady z taką gromadą. Obraliśmy inną trasę - na nasze nieszczęście. W pewnym momencie jeden z nas - przypadkiem przydepnął na śpiącego ogromnego węża. Walka była długa i ciężka. Psująca się broń, chybione ataki i w końcu śmiercionośny jad spowodował śmierć jednego z naszych. Wąż padł niedługo później. 

Przy samym Hitchville zaatakowała nas grupa dzikusów. Dość sprawnie poszło nam ich wystrzelanie. Po wejściu do osady większość opadła z sił ze zmęczenia. Ja poszedłem zakopać zwłoki kolegi, ale przeszkodził mi strażnik. Próbowałem go przekonać, żeby mi pomógł kopać grób, ale tylko go rozzłościłem. Kazał m iść do pobliskiej kostnicy, żeby tam zostawić ciało.
Prześlij komentarz