<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715</id><updated>2012-01-13T19:15:48.047+01:00</updated><category term='Capes'/><category term='Interface Zero'/><category term='Dungeons and Dragons 4th'/><category term='Changeling: The Lost'/><category term='Primetime Adventures'/><category term='Houses of the Blooded'/><category term='Monastyr'/><category term='Smallville'/><category term='Dogs in the Vineyard'/><category term='Legend of the Five Rings 3ER'/><category term='Sundered Skies'/><category term='In a Wicked Age'/><category term='Savage Worlds'/><category term='Kingdom Key'/><category term='WFRP 3ed.'/><category term='Wampir: Maskarada'/><category term='Legenda Pięciu Kręgów'/><category term='InSpectres'/><category term='Exalted'/><category term='Mouse Guard'/><category term='Werewolf: the Forsaken'/><category term='WFRP'/><category term='Wilkołak: Apokalipsa'/><category term='Cyberpunk 2020'/><title type='text'>RAPORTY  Z  SESJI</title><subtitle type='html'>Gram, prowadzę... pełen serwis :-)</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>108</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-7056611624514678528</id><published>2011-04-09T10:53:00.006+02:00</published><updated>2011-04-28T12:59:05.713+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Savage Worlds'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Interface Zero'/><title type='text'>Interface Zero 3.2: Icon</title><content type='html'>SUV bohaterów pędził przez autostradę miasta Chciago. Haker próbował "zamienić" OOL samochodu z samochodem pędzącym w przeciwnym kierunku i udało mu się to – ścigający będą mieli problem w namierzeniu ich. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagle cyberGPS zaalarmował, że ruch na autostradzie zostaje wstrzymany i trzeba przygotować się do kontroli pojazdów. Na niebie zahuczały korporacyjne  helikoptery. Mistress_88 wystraszona mówi, że nie chce zginać jak jej ikona-wzór – John Marx, któremu głowa nagle eksplodowała  na koncercie(na pierwszej sesji bohaterowie go tak wykończyli:P). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy podjechali pod kontrolujących korporacyjnych policjantów, haker włamał do samochodu stojącego przed nimi i spróbował przebić blokadę. Gdy tylko ruszył– korporacyjni za pomocą swojego hakera go powstrzymali, wrzucili do środka mini granat i zrobili z pasażerów "sałatkę". Po uprzątnięciu, skontrolowali bohaterów, ale okazali się być czyści i mogli jechać dalej. To nie ich szukali. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwilę później haker znalazł odpowiedni motel i ponownie zamienił OOL samochodów podczas jazdy tam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kierowca wysadził część z nich pod motelem i z jednym graczem pojechali odstawić auto trochę dalej. Po drodze minęły ich dwa samochody wypełnione członkami gangów, któzy ścigajac jeden drugiego strzelali się. Jeden z graczy, ten z wada krwiożerczy chciał rozwalić kierowce ścigającego samochodu, ale chybił i gangersi nie zauważyli nawet, że ktoś do nich strzelał. Gracze odstawili spokojnie auto na parking i wrócili do hotelu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tam po wynajęciu kilku pokojów oczekiwali na nadchodzący dzień koncertu. Jeden oglądał sobie wirtualną telewizję, jeden obserwował zaparkowany samochód – z okien był dość spory widoczek. Lexa rozmawiała najpierw ze swoją znajomą z nightclubu o pracy i o tym, że przyjdzie tam dzień przed koncertem, żeby jej pomóc. Potem ucięła sobie pogawędkę z Mistress_88 o początkach jej kariery, jej ewentualnych wrogach, o Marxie i tym podobnych rzeczach. Podczas rozmowy wyszło, że jej wirtualny chłopak – może nie był wrogiem, ale był przeciwnikiem korporacji i jej kariery. Kiedy zdecydowała się wystąpić na koncercie – przestał do niej się odzywać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Haker ściągnął sobie informację na temat nightclubu a potem szukał informacji na temat byłego chłopaka Mistress_88, ale nie mógł nic znaleźć – Deep jest czasem zbyt rozległy, nawet dla wyszkolonego hakera. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy minęło parę dni okazało się, że naszego hakera też ktoś szukał po Deepie, ale nie mógł wyśledzić kto – bo szukający też miał jakiś program maskujący. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lexa dostała się do środka i zaczęła swoją pracę. Reszta pojawiła się kilka minut przed występem. Do nightclubu nie można było wejść z bronią – zaprogramowane drzwi przed tym przestrzegały – to wiedział każdy haker. Ale podczas szturmowania zapory, że już została wyłączona – ktoś w środku był z jakąś bronią. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Większość przyczaiła się na backstage, jedynie Lexa krążyła między klientami roznosząc napoje. Haker usiadł z tyłu i obserwował lokal – ale ze względu na swój słaby wzrok – dostał pedeka i nic nie widział:P &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wśród klientów był też łowca talentów z korporacji medialnej wraz z dwójką androidów – lojalnych ochroniarzy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po dłuższym czasie od rozpoczęcia performance'u Mistress_88, Lexa spacerując między klientami wypatrzyła młodego dzieciaka, siedzącego i zdenerwowanego, a dokładniej nieprzytomnego – pewnie był w Deepie. Obok siebie miał wielką torbę, która wydawała nieprzyjemny dźwięk pikania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy wszyscy bohaterowie się o tym dowiedzieli poinformowali androidów, krótką wiadomością przez Deep, że w środku jest bomba, tuż za nimi i podali cel. Akcja była błyskawiczna – jeden z androidów rozwalił cyberręką głowę młodocianego hakera, drugi porwał bombę i wyniósł ją przez ścianę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwilę później zatrzęsło i coś na zewnątrz eksplodowało z wielkim hukiem wstrząsając całym budynkiem. Po chwili słychać było kroki powrotne androida – wróciły jednak same nogi, które przy próbie przejścia przez wyrwę w ścianie się wywróciły. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka chwil później Mistress_88 przekazała bohaterom swoją pierwszą premię – jako zapłatę za doprowadzenie jej na koncert.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;---&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gracze narzekali trochę, że haker ma trochę za dużo zabawy w tej grze, a także na to, że sami niewiele zrobili w tej przygodzie:) Po otrzymaniu z pedeków, jeden z graczy powiedział, że nie widzi sensu w ich dostawaniu i rozwijaniu siebie, skoro i tak z większości tych umiejętności nie korzysta... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I zrozum tu ich:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-7056611624514678528?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/7056611624514678528/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=7056611624514678528' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/7056611624514678528'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/7056611624514678528'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2011/04/interface-zero-32-icon.html' title='Interface Zero 3.2: Icon'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-8289777302322606545</id><published>2011-01-31T15:59:00.000+01:00</published><updated>2011-01-31T15:59:22.896+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Savage Worlds'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Interface Zero'/><title type='text'>Interface Zero 3.1: Icon</title><content type='html'>Postaci graczy szukają sobie, po okazyjnej cenie, używanego samochodu do zreperowania. Udaje się znaleźć okazję, więc inwestują 1000 na podniszczonego SUVa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W oczekiwaniu na przesyłkę: drużynowy haker piszę w wolnym czasie program, mechanik odnosi kolejny sukces w grach on-line, combat sim ćwiczy strzelanie do puszek w podziemnej części warsztatu. Jedyna kobieta w drużynie plotkuje przez Deep ze znajomą z dawnej pracy, więc dowiedziała się przy okazji, że w pobliskim klubie nocnym, ma być występ jakiejś młodej gwiazdki Deepu przed szychami z korporacji i będą mieć masę roboty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do PC, poprzez fixerke zgłasza się kolejny klient. Tym razem jest dość tajemniczy, bo obawia się komunikować przez Deep, chce się ospotkać osobiście o świcie następnego dnia w jednym z niezbyt uczęszczanych moteli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drużyna postanawia się podzielić, część jedzie do motelu by poobserwować miejsce spotkania. Haker włamuje się ściąga plany budynku oraz listę gości w hotelu. Combat sim jako snajper zajmuje pozycję w budynku naprzeciw głównego wejścia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy motelu czai się jeszcze jedna postać, siedzący na ciężkim motocyklu tajemniczy mężczyzna, który też obserwuje motel. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem do warsztatu podjeżdża zamówiony samochód, laweta "wysypuje" go przed drzwiami, a następnie szybko ucieka. Chwilę później w pobliżu słychać eksplozję. Trójka graczy szybko wpycha auto do garażu, a gdy haker mówi, że niezależni bloggerzy piszą o bitwie triady z włochami w tej dzielnicy szybko barykadują się w środku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mechanik zabiera się za remontowanie samochodu - szybko i skutecznie drużyna ma nowego SUV. Tuż przed świtem gnają nim na umówione miejsce do motelu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spotykaj się w pokoju wynajętym przez część drużyny która przybyła tu wczoraj. Obserwują motocyklistę, który wciąż jest. Lexa podchodzi do niego i zagaduje, udając zagubioną kobietę. Podczas krótkiej rozmowy zaobserwowała, że ma ukrytą broń. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Haker i jeden z graczy udają się na spotkanie do umówionego pokoju i znajdują tam nastoletnią dziewczynę, która przedstawia się jako Mistress_88, wschodząca gwiazda Deepu. Okazuje się, że ktoś jej na tyle zepsuł reputacje w necie, że ruszyli za nią łowcy nagród. Oferuje lepszą ofertę niż nagroda za jej głowę tylko za to, że dostarczą ją żywą do nocnego klubu, gdzie ma zyskać patronat korporacji, a wtedy będzie bezpieczna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwilę później motocyklista rusza w kierunku motelu, ale drogę zajeżdża mu samochód z "młodymi wannabe-łowcami" nagród, więc się wycofuje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postaci graczy zastawiają pułapkę. Haker zmienia id pokoju, a jeden z graczy stoi z szotgunem przy zaciemnianej szybie motelu. W momencie gdy "młodzi łowcy" przechodzą wypala i potężnym strzałem zabija obu. Zbierają co po nich zostało i ładują się wraz z Mistress_88 do SUva. '&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy gnają przez autostradę, zauważają podążającego ich śladem motocyklistę. Wysyłają mu wiadomość, żeby się zmywał ale gdy nie reaguje zwalniają i ostrzeliwują go. Motor w końcu zwalnia, wpada w poślizg i zatrzymuje się na bocznej barierce. SUV znika wśród samochodów pędzących przez autostradę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-8289777302322606545?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/8289777302322606545/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=8289777302322606545' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/8289777302322606545'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/8289777302322606545'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2011/01/interface-zero-31-icon.html' title='Interface Zero 3.1: Icon'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-1899887045770879009</id><published>2011-01-31T11:26:00.002+01:00</published><updated>2011-01-31T12:53:00.675+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Savage Worlds'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Interface Zero'/><title type='text'>Interface Zero 2.0: Pussycat</title><content type='html'>Gdy PC wracali z misji z zaprzyjaźnionym taksówkarzem, okazało się, że systemy bezpieczeństwa w ich warsztacie podniosły cichy alarm. Okazało się, że do ich posiadłości włamała się pewna simulakra - trochę przerobiona plastycznie na catgirl - i zasnęła sobie spokojnie na kanapie. W drodze jeden z graczy, wygrał trochę pieniędzy na grach hazardowych on-line.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Haker wykorzystując VR "przeghostował się" z jadącej taksówki do warsztatu, żeby obejrzeć ją z bliska. Zaczekał jednak na resztę postaci graczy, wtedy przeniósł się z powrotem do swojego ciała. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy wszyscy wrócili, postanowili ją obudzić i trochę przepytać, ale nie była skłonna do zbytniej rozmowy. Haker wyszperał w Deep informację, że podobna sim jest poszukiwana, najprawdopodobniej przez triadę i zaproponowana jest nagroda. Sim dalej niewiele chciała powiedzieć. Wyszło na jaw, że prawdopodobnie jej właściciel znęcał się nad nią (o czym świadczyły ślady bicza na plecach), więc w pewnym momencie zatłukła go tym biczem i uciekła od niego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwilę później na parking warsztatu wjechał samochód a z niego wyszło pięciu chińczyków z cybertatuażami. Czterech z nich podeszło do drzwi i zaczęli nalegać, żeby wydano im sima. Sim schowała się w szafie, ale gdy tylko ustalono cenę, jeden z PC wypchnął ją przed drzwi w ręce chińczyków. Ci, bez mrugnięcia okiem rozwalili ją strzelając jej w głowę, po czym odjechali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drużynowy haker widząc sytuacje, włamał się do komputera samochodu, zamontował program śledzący i zepsuł program sterujący hamulcami. Śledził samochód do momentu aż ten nie rozbił się gdzieś przy pierwszej próbie hamowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Uwagi:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Na końcu rozdaliśmy PD, oraz zastosowaliśmy zasadę z Solomon Kane - jeśli ktoś miał Sztony, mógł rzucić odpowiednią ilością k6 - za każde 5-6 był dodatkowy punkt doświadczenia. Po sesji była rozmowa na temat toku myślenia simów, głupiego zachowania catgirl ("to nie my mieliśmy ją przekonywać, a ona nas - w końcu ona nas potrzebowała":)&lt;br /&gt;Ogólnie wyszła bardzo krótka sesja, która graczom się niezbyt podobała:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-1899887045770879009?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/1899887045770879009/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=1899887045770879009' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/1899887045770879009'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/1899887045770879009'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2011/01/interface-zero-20-pussycat.html' title='Interface Zero 2.0: Pussycat'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-8363525135537381893</id><published>2010-12-22T15:02:00.003+01:00</published><updated>2010-12-23T11:32:55.660+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Smallville'/><title type='text'>X-ville: E1 - część pierwsza</title><content type='html'>Ze względu na to, że następne sesja odbędzie się niewiadomo kiedy wrzucam podsumowanie pierwszej części epizodu pierwszego X-ville (X-men na mechanice Smallville), żeby nam się nie rozmyło za bardzo. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Leads:&lt;br /&gt;Ororo „Storm” Munroe&lt;br /&gt;Anna Marie „Rogue” Raven&lt;br /&gt;James „Wolverine” Howwlet Logan&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Features:&lt;br /&gt;Charles „Profesor X” Xavier&lt;br /&gt;Eric „Magneto” Lehnsherr&lt;br /&gt;Remy Etienne „Gambit” LeBaue&lt;br /&gt;Victor „Sabretooth” Creed&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rok temu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ośrodek Wojskowy w zaśnieżonych górach, gdzieś w Kanadzie. Wstrząsają nim eksplozje, które płoszą okoliczne zwierzęta. Chwilę później, na tle wybuchu, Sabretooth niesie nieprzytomną postać – Wolverine’a.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasy obecne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Storm przyprowadza Rogue przed bramy Akademii dla Utalentowanych. Gdy stoją przed bramą w ogrodzeniu, prowadzącą na teren Szkoły, wjeżdża do niej Gambit który lekko trąca Rogue. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy dziewczyny wchodzą do głównej rezydencji Xavier, Gambit oraz Wolverine oglądają na wielkiej plaźmie wywiad z tajemniczym Mr. Church. Jest nastawiony antymutancko i oświadcza, że podjął już kroki, żeby ludzie czuli się bezpiecznie i niezagrożeni ze strony mutantów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Xavier wita Rogue i po krótkiej rozmowie prosi Storm, żeby zajęła się aklimatyzacją nowej. Okazuje się, że Wolvie zna tę dziewczynę. Podejściu dziewczyn, podczas rozmowy Xaviera z Loganem wychodzą na jaw obawy Profesora, że Magneto, po przemówieniu, Mr. Churcha może podjąć odważniejsze niż do tej pory kroki. W związku z tym Profesor X musi być pewny swoich dzieci. Logan zapewnia go o lojalności i zaufaniu względem Rogue. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem w pokoju Storm. Rogue znajduje list, którym adresatka – Ororo – nie wykazuje większego zaufania, wobec czego Nowa czyta list miłosny od Gambita do Storm, a następnie wyrzuca do kosza na śmieci.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwilę późnej do Sali w której rozmawiają Profesor X i Logan wpada Sabretooth. Zainteresowany jest przybyciem Rogue i lekkim gnębieniem młodszego brata – Wolverine. Ten jednak nie reaguje na zaczepki Victora. Ze schodów zbiega Storm która przytula się do Sabretootha i woła na niego radośnie „wujku”. Ten, zniesmaczony, odstawia ją na bok i wkrótce wychodzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rogue zaczęła zwiedzać Szkolę. Trafiła do biblioteki, gdzie zastała siedzącego przy komputerze Gambita. Chcąc zobaczyć co robi w bibliotece nawiązuje rozmowę a następnie próbuje się do jego komputera. Podczas szarpaniny rozsypują się szkice listów, które pisał do Ororo. Rogue zabiera jeden niedokończony list a Gambit wyłącza komputer, zbiera resztę i pospiesznie wychodzi z pomieszczenia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Późnym wieczorem gdy Storm utylizuje śmieci ze swojego pokoju (w tym list od Gambita), widzi odjeżdżającego Gambita na swoim motorze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy dziewczyny układają się do snu do Rogue dzwoni Sabretooth i rozmawiają ze sobą. Po skończonej rozmowie obie decydują się na nocny wypad na hot-dogi. Po chwili dołączą do nich Wolverine. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lądują w jednym z podrzędnych barów, gdzie „karki” oglądają mecze. W pewnym momencie puszczana jest powtórka programu z Mr. Churchem. W trakcie jego emisji jeden z podpitych „karków” głośno i wulgarnie popiera jego zdanie, za co obrywa hot-dogiem rzuconym przez Storm. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stąd już niedaleko do bójki, która się wywiązała. Ale pechowo, w drzwiach staje stróż prawa. Logan wyjaśnia, że się tylko bronił, a napastnik i tak jest poszukiwany przez policje, o czym świadczy list gończy na drzwiach knajpy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Storm próbuje się wymknąć, ale nieskutecznie. W tym momencie jeden z policjantów rozpoznaje ją jako notowaną i zostaje zakuta w kajdanki i zatrzymana do wyjaśnienia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas jazdy radiowozem Storm przywołuje burzę, która utrudnia jazdę policjantom i zmuszeni są zatrzymać na podziemnym parkingu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rogue i Wolverine docierają w to samo miejsce i Rogu paraliżuje policjantów i wyciągają Storm z radiowozu. Podczas całej akcji słyszą komunikat nadawany przez radio policyjne mówiący o tym, że znaleziono dwie ciężko pobite kobiety i uszkodzony motocykl, opisem pasujący do jednośladu Gambita. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To be conitinued…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-8363525135537381893?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/8363525135537381893/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=8363525135537381893' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/8363525135537381893'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/8363525135537381893'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2010/12/x-ville-epizod-pierwszy-czesc-pierwsza.html' title='X-ville: E1 - część pierwsza'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-6872901663384090974</id><published>2010-12-09T12:04:00.008+01:00</published><updated>2011-01-31T10:53:07.883+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Savage Worlds'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Interface Zero'/><title type='text'>Interface Zero 1.0: The Prodigal</title><content type='html'>Wróciłem do prowadzenia SWEX, tym razem były to sesje na żywo (wszystkie poprzednie prowadziłem i grałem przez Skype). Wraz ze znajomymi rozegraliśmy sesje na żywo w jeden zimowych piątków. Zainteresowałem się Interface Zero, ze względu, że kiedyś bardzo zachwycałem się Shadowrunem i CP2020. A jako, że ostatnio przeważnie graliśmy w fantasy postanowiliśmy spróbować swoich sił w innym gatunku i padło na "coś cyberunkowego". Była to jednocześnie pierwsza sesja tych graczy na zasadach SWEX. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przygodę pobrałem &lt;a href="http://www.rpgobjects.com/index.php?c=product&amp;p_id=495"&gt;stąd&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postaci stworzyliśmy tydzień wcześniej, więc na kolejnym spotkaniu mogliśmy od razu zagrać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gracze stworzyli następujące postaci: Combat Sim - były człowiek korporacji, Human 2.0 - mechanik; Human 2.0 - wojownik z licznymi wszczepami, hybryda - barmanka, hybryda - haker, były człowiek korporacji. Jako koncepcje grupy wybrali Troubleshooters - ludzie od brudnej roboty. Część z nich pracowała poprzednio dla korporacji, ale jakiś middle manager stwierdził, że ich metody psują dobre imię korporacji, więc zostali wyrzuceni na bruk. Zatrzymali się w warsztacie mechanika (wykonywali tam jedną z robót, na wskutek czego mechanik, do tej pory gnębiony przez szefa, został szefem tego warsztatu), który przerobili na swoją bazę operacyjną. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scenariusz mniej więcej przebiegał jak ten spisany. Zagrało czterech z pięciu graczy. Na początku sesji do hakera zgłosiła się przez TAP fikserka, twierdząc, że ma dla nich robotę  trzeba znaleźć dziewczynę klienta, która wyrwałą się z domu i uciekłą na koncert znanej ikony-rebelianta Marxa. Haker zlokalizował OOL zaginionej dziewczyny, więc taksówką udali się do Rustland. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W międzyczacie dowiedzieli się trochę o samym Marxie i szybko znaleźli (haker przez swoje kontakty) osobę której śmierć Marxa byłaby na rękę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas przedzierania się przez złom Rustlandu na plac koncertu natrafili na Beetle Raty, które właściei Combar Sim rozstrzelał, zanim zdołały zbiec z góry złomu. Haker próbował jeszcze uruchomić jakąś maszynę - ale jedyne co odnalazł to głowę robota, za pomocą której niezbyt próbował zszokować szczury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy dostali się na plac Combat Sim próbował wspiąć się na dobrą pozycję, żeby celnym snajperskim strzałem sprzątnąć Marxa. Pozostali zajęli się wyciągnięciem dziewczyny z tłumu. Pojawiła się policja korporacyjna i oświetliła sobie plac reflektorami. W jednym momencie głowa Marxa eksplodowała (wypadło Snake Eyes ale został wykonant przerzut), a haker wyłączył światła policyjne za pomocą swoich umiejętności. Haker probował szukać jakiś danych w Domenie sił policyjnych ale system ogłosił alarm - haker jednak szęśliwie się wylogował.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterom udało się uciec wraz z pochwyconą cyberreką córką klienta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zainkasowali po 500c na łebka za wyciągnięcie córki klienta z obławy, i po 1500c za sprzątnięcie Marxa. Dodatkowo po 2 punkty reputacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wnioski: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałem problem ze Snake Eyes - nie pamiętałem czy przezucanie na nie działa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źle zrobiliśmy procedure hakowania - ale dokładnie to dopiero po sesji doczytałem. Zasady są jednak dziwne. W zasadach pisze, że wolno fajne rzeczy robić (np. zhakowac komuś broń), ale nie pisze jak dokładnie to zrobić - poza tym, że można. Pisanie programów wydaje się być takie sobie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Walkę rozegraliśmy bez pomocy wizualnych - liczyliśmy odległości jakie są w stanie przebiec szury. Problem miałem z określeniem odległosci. Dałem  50 cali / 100m na szcycie górki złomowej, ale zanim zbiegły zostaly rozstrzelane. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie uzupełniliśmy Connections do postaci, ale wyszło w miarę naturalnie - proponowane poniżej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tomek:&lt;br /&gt;- Taxi Cab Driver&lt;br /&gt;- ???&lt;br /&gt;Rep: 3 Cr: 2000 &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Arek:&lt;br /&gt;- Middle manager starej koroporacji&lt;br /&gt;- Fixerka Domo&lt;br /&gt;Rep: 3 CR: 2000&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Łukasz:&lt;br /&gt;- ???&lt;br /&gt;- ???&lt;br /&gt;Rep: 3 CR:2000&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rafał:&lt;br /&gt;- ???&lt;br /&gt;- ???&lt;br /&gt;Rep: 3 CR:2000&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ola: &lt;br /&gt;- ???&lt;br /&gt;- ???&lt;br /&gt;- ???&lt;br /&gt;Rep:1 CR: 0&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-6872901663384090974?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/6872901663384090974/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=6872901663384090974' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/6872901663384090974'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/6872901663384090974'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2010/12/interface-zero-prodigal.html' title='Interface Zero 1.0: The Prodigal'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-8175191068618720092</id><published>2010-03-08T11:32:00.002+01:00</published><updated>2010-12-09T17:18:35.691+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='WFRP 3ed.'/><title type='text'>WFRP3: A Day Late, a Shilling Short #2</title><content type='html'>Z karocy było słychać stłumione okrzyki podróżującego w niej człowieka. Jak zauważyła Birgitta, nosił on łańcuch na szyi z symbolem gildii kupieckiej. Był przerażony, i wykrzykiwał coś o dźwięku lasu. Zanim powiedział o zabranym kufrze, strażniczka dróg zauważyła, że na dachu wozu był kufer, ale ktoś go zabrał – ślady prowadziły w las. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kupiec wykrzykiwał swoją propozycję, żeby natychmiast go odstawić w bezpieczne miejsce, do najbliższego miasta. Nie zamierzał jednak wyjść z powozu. Birgitta wraz z Diedrichem chcieli ruszać w ślad za ładunkiem, ale zaraz po tym jak Rutgera ułożą bezpiecznie w karocy. Ugadali się też, że krasnolud będzie pilnował powozu. Problemem był kupiec. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozpoczęły się negocjację, kupiec był twardym negocjatorem, więc bohaterowie mieli strasznie ciężko. W końcu czarodziej chciał wyłamać drzwi, ale dopiero kobiecie się to udało. Po wyjęciu drzwi kupiec mierzył do niej z pistoletu – znów miał przewagę. Birgitta kopniakiem rozbroiła go, a wtedy Diedrich wskoczył do środka. Kupiec jednak go wyrzucił na drogę. Strażniczka dróg przytrzymała go i nakłoniła do współpracy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Klaus, jak się przedstawił, bardzo chciał odzyskać swój towar, był skłonny zapłacić nawet im jak dobrym najemnikom. Kobieta zaczęła się targować, ale odniosło to odwrotny skutek, zezłoszczony kupiec obniżył stawkę. Po wszystkim ułożyli rannego Rutgera w wozie i czarodziej i strażniczka ruszyli las. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Birgitta bez problemu znalazła ślady zwierzoludzi i skrzyni którą ciągnęli. Udali się ich śladem. Gdy dotarli w okolicę nienaturalnej polany tylko kobieta odważyła się podejść bliżej. Ale to co tam zauważyła zmroziło jej krew w żyłach. Drzewa były połamane, jakby po wybuchu. W okolicy rozrzucone były kawałki obozowiska potargane śpiwory i sprzęt „biwakowy”. Na środku polany znajdował się sporej wielkości krater – epicentrum wybuchu. Przy nim grupka trzech zwierzoludzi próbowała dorwać się do zawartości kufra, a w pobliżu siedział ogromny zwierzoczłowiek postury ogromnego niedźwiedzia i obgryzał czyjąś czaszkę. Birgitte ogarnął strach, wycofała się do ukrytego Diedricha. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przestraszona kobieta nawet pozwoliła się mu przytulić i opowiedziała co widziała na tej nienaturalnej polanie. Czarodziej szybko ułożył plan. Zakradli się ponownie, a następnie Diedrich po dłuższej chwili skupienia rzucił czar – polanę ogarnęły cienie i ciemności. Pozwoliło to Birgitte zakraść się między błądzącymi w ciemnościach zwierzołakami i wynieść bezpiecznie kufer. Nie zorientowali się, gdyż ciemności zniknęły dopiero po dłuższej chwili. Ale Diedrich, Birgitta i kufer znajdowali się już przy wozie na drodze. Oddali rzeczy Klausowi, czym zyskali sobie jego wdzięczność. Mogli bezpiecznie ruszyć w stronę Ubersreiku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-8175191068618720092?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/8175191068618720092/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=8175191068618720092' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/8175191068618720092'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/8175191068618720092'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2010/03/wfrp3-day-late-shilling-short-2.html' title='WFRP3: A Day Late, a Shilling Short #2'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-5104571555453513003</id><published>2010-03-01T10:25:00.003+01:00</published><updated>2010-12-09T17:19:06.662+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='WFRP 3ed.'/><title type='text'>WFRP3: A Day Late, a Shilling Short #1</title><content type='html'>Każdy z trójki bohaterów miał swoje powody by przebywać w gospodzie „Czerwonego Księżyca”, znajdującej się w Ubersreik. Birgitta Tageslich oczekiwała przyjazdu swojego przyjaciela, strażnika dróg Rutgera Abenda, który właśnie prowadził karocę prosto z Marienburga. Spóźniał się, a dodatkowo karoca wiozła bardzo ważną przesyłkę dla Diedricha Scheffler, który właśnie tutaj na nią oczekiwał. Magowi towarzyszył krasnolud - ochroniarz, Kurgi Balginson. Spłacał tym samym dług, który zaciągnął wiele lat temu u mistrza mistrza Diedricha. Krasnolud niewiele pamiętał, ponad pijacki szał, oraz śmierć własnej żony oraz dzieci. Wtedy mistrz mistrza Szarego Czarodzieja wyciągnął go z próby samobójczej i skierował na drogę Zabójcy Trolli. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Birgitta wyszła z gospody, na zewnątrz przywiał ją ciepły letni dzień. Poobserwowała sobie ludzi w wiosce i zagadała do przejeżdżającego woźnicy w słomianym kapeluszu, ale nie dowiedziała się nic, o spóźniającym się już cały dzień przyjacielu. Po krótkim spacerze wróciła do gospody.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tam krasnolud opowiadał głośno miejscowym jakąś historię o jego przodkach. Słuchali go zafascynowani. Sikający tuż za budynkiem czarodziej, przedrzeźniał go, gdyż słuchał tej historii już chyba po raz tysięczny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zbliżał się wieczór, więc w gospodzie zbierał się całkiem spory tłum miejscowych. Opowiadali o swojej doli, pracy w polu i temu podobnych. Dietrich już ledwo wytrzymywał, bo nie interesowały go takie płytkie i pospolite historie. Birgitta postanowiła wyjść z gospody na wieczorny spacer, ponieważ robiło się dość tłoczno i głośno. Znudzony Diedrich postanowił wyjść razem z nią. Krasnolud widząc to, także wstał. Czarodziej próbował go przekonać, żeby został i opowiadał dalej, ale ten stwierdził, że nie ochraniany nie będzie sam chodził w nocy po wiosce. Tłum miejscowych również chciał, żeby Kurgi dalej opowiadał, ale ten po prostu krzyknął żeby zejść mu z drogi i przepchnął się do wyjścia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Diedrich próbował poderwać Birgittę zagadując coś o nocy, gwiazdach i księżycach, które było widać na nieboskłonie. Nastrój psuj idący z nimi klnący i bekający krasnolud. Postanowili się wyspać na wspólnej sali, a rankiem skoro świt ruszyć w kierunku Marienburga,  w poszukiwaniu Rutgera Abenda i karocy, którą ochraniał. Diedrich zapraszał do siebie Brigitte, ale ta postanowiła położyć się przy kominku, natomiast z zaproszenia do leżenia obok czarodzieja skorzystał krasnolud. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia po opłaceniu posiłku bohaterowie ruszyli drogą  kierunku Marienburga.  Przez trzy godziny podróżowali starą, leśną, imperialną drogą, ale nie spotkali żywego ducha. Niebo zachmurzyło się i ściemniło, zapowiadając zbliżającą się burzę. W końcu w oddali na drodze zobaczyli przerażający widok. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Karoca była uszkodzona i leżała na drodze ze złamanymi przednimi kołami. Do ładunku dobierało się trzech zwierzoludzi. Czwarty, największy z nich walczył z ciężko rannym Rutgerem, a właściwie go wykańczał. Koniec tej walki był właściwie kwestią czasu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krasnolud ruszył przodem, ale dystans był daleki. Ruszyła także Birgitta, które z impetem podbiegła do wielkiego rogacza, przyłożyła pistolet do jego boku i wypaliła. Następnie ciosem kolby powaliła go na ziemię. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzech pozostałych ruszyło na strażniczkę dróg i zaatakowali. Jeden z ciosów okazał się być bardzo irytujący. Czarodziej podleciał i kijem walnął zwierzołaka w brzuch i powalił na ziemię. W tym momencie z potężnym atakiem wkroczył krasnolud. Nie było co zbierać, rozczłonkował pozostałą dwójkę. Walka była skończona. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Diedrich próbował udzielić pomocy Birgitte, ale nie bardzo mu się udało. Następnie opatrzył rany Rutgera, który również był ciężko ranny.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-5104571555453513003?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/5104571555453513003/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=5104571555453513003' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/5104571555453513003'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/5104571555453513003'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2010/03/wfrp3-day-late-shilling-short-1.html' title='WFRP3: A Day Late, a Shilling Short #1'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-4139391160918201141</id><published>2010-02-07T23:54:00.000+01:00</published><updated>2010-02-07T23:55:28.411+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Houses of the Blooded'/><title type='text'>Houses of the Blooded: Roses &amp; Thorns #5</title><content type='html'>Gdy tylko śledcza Via odsłoniła kaptur okazało się, że jest niewidoma. To znaczy, że jest już tak blisko Solace, że widzi świat inaczej. Tzao kiedyś ukradła coś co należało do niej. Gdy tylko Via się domysliła, że Tzao tu jest nazwała ją złodziejską suką. W tym momencie otwarło się kolejny raz tajemne przejście obrotowe, którym weszli poprzednio, z tym, że do sali dostał sie kapitan Shpick. Ciężko ranny wspierał się na swoim mieczu i przepraszał Lady Sharę, że ją zawiódł. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sledczy Godfren próbwał załagodzić sytuację uspokajajać wszystkich. Zaczął przesłuchanie zgodnie z prawami Senatu. Dosajee pogubił się w meandrach prawa, a na ranną Tzao nikt nie zwrócił uwagi.  Wtedy Kether uderzył celnie, zwalajac winę na Tzao i Dosajee. Kobiety przyznały się do próbu zamachu Lady Peacock, ale Lura dodała, że zostały zmuszone do tego zamachu przez Lady Sharę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta oburzona wtrąciłą się. Nazwała Lurę kłamliwą suką, ale ta odparła że jest marną kombinatorką i nie dorasta jej do pięt w intrygach próbujac tak marnym pomówieniem oczyścić się z zarzutów, i do tego w tak wulgarny sposób to robiać. Tym samym Lady Shara pogłebiła swoją winę. Śledczy Senatu znaleźli swojego winnego. Kether tym samym zupełnie oczyścił się z zarzutów.  Sprawa została zamknięta – Lady Shara została calkiem upokorzona.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-4139391160918201141?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/4139391160918201141/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=4139391160918201141' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/4139391160918201141'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/4139391160918201141'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2010/02/houses-of-blooded-roses-thorns-5.html' title='Houses of the Blooded: Roses &amp; Thorns #5'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-5548805951319141176</id><published>2010-02-02T13:54:00.001+01:00</published><updated>2010-02-02T13:54:39.551+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Houses of the Blooded'/><title type='text'>Houses of the Blooded: Roses &amp; Thorns #4</title><content type='html'>Lura, Dosajee i ciężko ranna Tzao, zastanawiali się co zrobić dalej. W międzyczasie Dosajee zaczął dokładnie oglądać golema, który okazał się być karłowatym stworem o wielu ramionach i niezbyt przyjemnej aparycji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowili ruszyć labiryntem podziemi i zaskoczyć Lady Sharę w jej komnacie, ale Dom miał najwidoczniej swoje plany, bo gdy weszli w obrotowe ukryte drzwi w ścianie znaleźli się ponownie w roztańczonej Sali Balowej. Tyle, że nikt nie zauważył ich niespodziewanego wejścia. Lura zauważyła natomiast stojak z maskami, które założyli na twarze. Tajne przejście zostało jednak zablokowane.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; W tym momencie po raz kolejny rozwarły się wejściowe drzwi do Sali. Seneszal Shary zaanonsował przybycie śledczego Senatu Godfrena. Przybył tu żeby zbadać obecną sprawę. Wszyscy byli zdziwieni, że przybył dość szybko, a nawet zbyt szybko. Okazał się być wujkiem Tzao.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy szedł ubrany w czarny płaszcz na srebrnym ubiorze i sygnet Senatu błyszczał na jego dłoni, skusił Tzao, która postanowiła mu go ukraść. Wyszła z tłumu i rzuciła się w jego ramiona, jakby omdlała, ale pierścienia nie udało się jej zdjąć. Godfren złapał ją w ramiona i zdziwił się, gdyż na podłogę spadła jej maska, odsłaniając znajomą twarz. Krew z rany zadanej przez kapitana Tzao słynęła na podłogę. Śledczy zażądał wyjaśnień, dlaczego ktoś z jego rodziny jest w takim stanie, i jak do tego doszło. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtedy na środek Sali wystąpił Dosajee, mówiąc obecnym, że Shara pogwałciła prawa gościnności, i że jej gościom działa się krzywda, gdyż byli więzieni w podziemiach. Shara przyznała się, że ich tam zatrzymała, ale robiła to ze względu na to, że byli podejrzani o nieudaną próbę morderstwa Lady Peacock. W tym momencie ujawniła się tajemnicza postać w kapturze, podążająca za Lady Peacock. Była to Via - starsza ven, śledcza Senatu - która już od jakiegoś czasu znajdowała się na miejscu. Shara widząc to postanowiła więcej nie mieszać się do całej sprawy i pozostawić sprawę w rękach ludzi Senatu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-5548805951319141176?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/5548805951319141176/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=5548805951319141176' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/5548805951319141176'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/5548805951319141176'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2010/02/houses-of-blooded-roses-thorns-4.html' title='Houses of the Blooded: Roses &amp; Thorns #4'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-5226520602070100008</id><published>2010-02-01T12:17:00.002+01:00</published><updated>2010-02-01T23:36:42.313+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Houses of the Blooded'/><title type='text'>Houses of the Blooded: Roses &amp; Thorns #3</title><content type='html'>Przyjęcie w Sali Balowej Lady Shary trwało w najlepsze. Głęboko w podziemiach pałacu, Tzao oraz Lura oczekiwały zamknięte w pokoju gościnnym, przerobionym na prowizoryczny loch, odgrodzony od reszty pomieszczeń kratami w kształcie kolczastych łodyg róż. Tzao oczekiwała spokojnie zaś Lura bardzo głośno narzekała na warunki tu panujące. W końcu, gdy zaczęła dość głośno nawoływać, drzwi do sąsiedniego pomieszczenia otwarły się i ukazały się w nich Lady Shara, Lady Peacock, wraz z osobistą strażą, i pewną tajemniczą postacią ukrytą w cieniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lady Shara postanowiła „ugościć” kobiety właśnie w tym pomieszczeniu do czasu, aż nie pojawi się śledczy Senatu, który z pewnością wyjaśni próbę otrucia Lady Peacock. Doszło do rozmowy, podczas której Lady Shara zarzuciła kobietom, że nadużyły jej gościnności i bez jej wiedzy plątały się po jej domu. Podczas kłótni wyszło, że Lady Shara jest intrygantką i specjalnie tak wszystko ustawiła, żeby zwalić winę na Lady Lurę i jej kuzynkę. Gdy już to zostało głośno powiedziane wkurzona i obrażona Lady Shara opuściła lochy, a wraz z nią Lady Peacock. Uwiezione kobiety pozostały same. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem w labiryncie tajnych podziemi błąkał się Dosajee. Znalazł trzy charakterystyczne miejsca: podziemia z trzymanymi tam niewolnikami; opustoszałą bibliotekę-laboratorium oraz przejście do pomieszczenia w którym były uwięzione kobiety. Lura śpiewała swoją smutną pieśń więc nie trudno było do niej trafić. Odsunęły się drzwi zamaskowane jako ściana i dłoń Dosajee pokazała się kobietom zapraszając Lurę i Tzao w głąb labiryntu tajnych przejść. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy tylko trafili do podziemi i biblioteki laboratorium, znaleźli tam strażnika – nieaktywnego golema i przepis na jego uruchomienie napisany ręką Lady Shary. Po chwili usłyszeli ciche kroki, jakby ktoś się powoli skradał. Tzao zaczaiła się w cieniu, i gdy tylko się pojawił w drzwiach pochwyciła go i prawie obezwładniła. Okazało się, że jest to jeden z osobistych strażników Lady Lury i  ma jej  miecz wbity w plecy. Wyszeptał, że reszta jej straży też się tu zbliża. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I faktycznie, na korytarzu słychać było odgłosy walki, krzyki walczących i szczek oręża. Straż Lury walczyła o życie z osobista strażą Lady Shary, walka przenosiła się coraz bliżej laboratorium. Venowie postanowili przygotować laboratorium jako pomieszczenie do walki, pod drzwiami wylana ciecz, golem gotowy do walki, oraz kratka z kolcami, którą pewnie kiedyś Królowie-Czarnoksieżnicy używali do wyciskania krwi z martwych. Tzao zauważyła szklany pojemnik, który tak się jej spodobał, że postanowiła go stąd zabrać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Osobistej straży Lady Shary przewodził kapitan Shpick – waleczny członek rodu Wilka. Lura próbowała go zauroczyć swoją osobą, ale uwiedziony przez Lady Share, nie zwrócił uwagi na jej urok. Przejęła więc dowodzenie nad venami. Tzao zaczęła swój śmiercionośny taniec i połowa obecnej w pomieszczeniu straży Shary padła u jej stóp (lub zostali nabici na kratkę z kolcami). Nie zauważyła jednak kapitana, który przebił ją swoim mieczem i nieprzytomna Tzao osunęła się na podłogę. Dosajee pokonał pozostałą część straży, wobec czego samotny i bezsilny kapitan poddał się przewodzącej walce Lurze, całując dłoń, która go pokonała.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-5226520602070100008?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/5226520602070100008/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=5226520602070100008' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/5226520602070100008'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/5226520602070100008'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2010/02/houses-of-blooded-roses-thorns-3.html' title='Houses of the Blooded: Roses &amp; Thorns #3'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-7665934216581680153</id><published>2010-01-19T10:48:00.001+01:00</published><updated>2010-01-19T10:48:41.610+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Houses of the Blooded'/><title type='text'>Houses of the Blooded: Roses &amp; Thorns #2</title><content type='html'>Dosajee, Lura i Tzao znaleźli się na balu maskowym organizowanym przez Lady Sharę. Ogromna sala balowa sprawiała niesamowite wrażenie, przy suficie ozdobne lampy, na ścianach wisiały, przyozdobione w lawendowe róże, olbrzymie kotary. Ludzie znajdujący się na Sali mieli ubrane maski, identyfikujące ich jako członków poszczególnych rodzin. Dookoła parkietu poukładane były stoliki, przy jednej ze ścian siedziała Lady Shara. Dosajee przypomniał sobie, że sala ta były dawno temu wykorzystywana do składania ofiar z Venów przez Królów – Czarnoksiężników. Wyczuł również obecność Czarnoksiężnika w jej murach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lura zauważyła, że Shara nie tańczy ze względu na uraz nogi, którego niedawno doznała. Gdy tylko Lura zaczęła podrywać swojego kuzyna Dosajee, spostrzegła to również i Shara, która dostojnie kuśtykając, ruszyła w ich kierunku. Nie udało się jej jednak dotrzeć ponieważ nagle na sali zawiał mocny wiatr, jakby od przeciągu. Huknęło i jedna z lamp spadła z sufitu na ziemię i rozbiła się na tysiąc kawałków. Spowodowało było to przez gwałtowne wejście hrabiego Kethera. Dosajee przypomniał sobie jego sekret – Kether był trucicielem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hrabia Kether stanął przed Lady Sharą i wygarnął jej, że nie powinna tak szybko organizować przyjęć, ponieważ ta siedziba nie została przekształcona w jej dom do końca, wciąż czuć smród Króla – Czarnoksiężnika. Venowie włączyli się o konwersacji, ale hrabia wyrzucił ich z Sali Balowej, wobec tego udali się do pomieszczeń przygotowanych przez Sharę jako pokoje gościnne. Odprowadził ich seneszal Shary, który po drodze, z wyraźnym zachwytem przypatrywał się Lurze. Mimo swojej niezbyt przyjemnej aparycji był bardzo usłużny dla venów, zapewne ze względu na urodę Lury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W trakcie drogi zauważyli, że za jedną z kotar, na korytarzu, tuż przed drzwiami do ich pokoju, znajduje się, przypadkiem odsłonięte tajne przejście. Jakiś czas potem, gdy tylko seneszal odszedł, venowie postanowili je zbadać. Okazało się, że to istny labirynt korytarzy, prowadzący zarówno do piwnicy pod pałacem jak i do różnych komnat. Trafili do korytarza, który prowadził do komnaty w której spała Lady Peacock. Zza kotary zauważyli, że hrabia Kether dolewa lady truciznę do jej ucha. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tzao wyskoczyła żeby mu przeszkodzić i wyrwała kielich z trucizną z dłoni. Dosajee niestety zbyt wielki, żeby przecisnąć się przez wyjście w komnacie został w tunelu. Lura rzuciła rękawiczką w twarz Kethera, a Tzao chlusnęła żrącą trucizną w jego twarz. Zdołał jednak wezwać straże i wyłgał się z próby otrucia, zwalając winę na młodych venów. Zostali aresztowani.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-7665934216581680153?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/7665934216581680153/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=7665934216581680153' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/7665934216581680153'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/7665934216581680153'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2010/01/houses-of-blooded-roses-thorns-2.html' title='Houses of the Blooded: Roses &amp; Thorns #2'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-628899794723796177</id><published>2010-01-11T11:26:00.004+01:00</published><updated>2010-01-11T11:34:25.065+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Houses of the Blooded'/><title type='text'>Houses of the Blooded: Roses &amp; Thorns #1</title><content type='html'>Pierwsza sesja „Houses of the Blooded” za nami. Prowadziłem przez Skype i combo Vassal + Bucket of Dice. Grały cztery osoby: ja, muin, Lenariel oraz Ćma. Omówienie settingu, skrót zasad (tych podstawowych) oraz stworzenie postaci zajęło nam najwięcej czasu, bo trochę ponad 3 godziny – wobec czego zaczęliśmy grać po 23, a skończyliśmy w okolicach 1 w nocy. Nie wiele zdążyliśmy zrobić, ale sytuację mamy w miarę rozwiniętą. Najwięcej problemów miała Lenariel, ze względu na brak podręcznika, samo demo ze strony nie wystarczyło jednak. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Postaci Graczy:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Baron Dosajee Mwrr (muin) – jako wielki (wzrostem) i  kryjący się ze swoim hobby, trochę szalony, okultysta&lt;br /&gt;Baronowa Lura Mwrr (Lenariel) – fechmistrzyni oraz uwodzicielka w jednym, niegdyś kochanka barona Dosajee, ale przelotny romans zakończył się niedomówieniem&lt;br /&gt;Baronowa Tzao Mwrr (Ćma) – śmiała królowa złodziei, z którą Baron Dosajee wymienia potajemnie zapiski i książki okultystyczne, kuzynka Tzao&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy jak widać wybrali Węża. Do poprowadzenia wybrałem przykładowy scenariusz „Roses &amp; Thorns” z podręcznika, miał mniej więcej miejsce akcji, oraz kilku NPC gotowych do wykorzystania. Więcej do prowadzenia mi nie trzeba. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Sytuacja początkowa:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Shara is thrwoing a party in her Puzzle-House&lt;br /&gt;* She's Blooded of the Fox, but her Mother was a Wolf&lt;br /&gt;* Your Count./Countess wants Shara as a vassal&lt;br /&gt;+ Lura i Dosajee mają tego samego Hrabiego&lt;br /&gt;+ (Hrabia) i tak naprawdę chce upokorzyć Sharę&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy rzucie na sytuacje początkową zauważyłem, że gracze u Wicka, w przykładach gier które podał, dodali średnio 10-12 elementów, u nas tylko muin zdał test więc mógł dodać dwa elementy (oznaczone plusem), dziewczyny nie zdały testu. Powinienem dodać każdemu Free Wagera, żeby każdy mógł dodać element. Ale nie zrobiłem tego. Ruszyliśmy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Młoda i piękna kobieta, Shara Yvarai urządza przyjęcie w swoim pałacu, zbudowanym na wysokiej górze, na miejscu ruin Królów-Czarnoksiężników, przerobionych na Dom Zagadek (Puzzle-House). Hrabia wysłał na to przyjęcie swoich podwładnych Barona Dosajee oraz Baronową Lurę, wraz z jej kuzynką Baronową Tzao, żeby podpisali z nią kontrakt. W rzeczywistości Hrabia chce upokorzyć Sharę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako prezenty wybrali: &lt;br /&gt;- Dosajee – dorodnego brązowego rumaka,&lt;br /&gt;- Lura – występ, który przed Sharą zaprezentuje jej Herald,&lt;br /&gt;- Tzao – piękną lawendową różę wykonana z kamieni szlachetnych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy już cały orszak gości dociera po niezliczonych schodach, na szczyt góry na którym mieści się Pałac Shary, Dosajee dostrzega szybko zbliżającą się, anomalię pogodową w postaci burzy, z pewnością na kilka dni zostaną przymusowymi gośćmi u Shary. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drzwi do pałacu otworzył przerażający, wysoki i ogromnie chudy seneszal Shary zapraszając do środka.  Ale gdy tylko wszedł do środka zniknął w ciemnościach. Bohaterowie stanęli samotnie w holu, pełnym krętych schodów, dziwnych korytarzy, i niezliczonych drzwi. Znajdowały się tu również ogromne obrazy i posągi, zapewne pozostałości po Królach-Czarnoksiężnikach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dopiero teraz przyjrzeli się sobie. Dosajee ubrany był w stonowane brązowe barwy, Lua w wesołą i pogodna zieleń, a Tzao w czerwień. Dosajee dostrzegł pierścień na palcu Lury, który kiedyś jej podarował. Romans zakończył się już jakiś czas temu niedomówieniem, wobec czego mężczyzna uniósł brew ze zdziwienia. Przez chwilę zdawało mu się, że widzi gdzieś w korytarzu orka, jednak szybko złudzenie się rozwiało. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęli w tym labiryncie szukać drogi do sali balowej. W międzyczasie Dosajee podszepnął Tzao pomysł ukradnięcia jego pierścienia z palca Lury, co się jej w chwili zamieszania udało, dodatkowo pospieszyła wszystkich do wejścia do Sali Balowej. Lura jako jedyna zapamiętała drogę do wyjścia oraz drogę do Sali Balowej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy tylko dotarli do Sali Balowej oczom ukazało się wielkie przyjęcia, które już się zaczęło. Shara siedziała w kusej sukni na swoim fotelu, niemal obnażając się przed tłumem. Lura myślała, że zwróci uwagę na siebie obecnych mężczyzn, ale wystarczyło, że Shara zalotnie się uśmiechnęła, przełożyła nogę na nogę, i już spojrzenia mężczyzn skupiły się na niej, tak bardzo, że  nikt nie zauważył przybycia nowych gości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tzao zauważyła, że to bal maskowy, a cała trójka nie miała przygotowanych masek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym momencie zakończyliśmy grę, bo było już dość późno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Uwagi: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grało się całkiem nieźle, choć sesja była zbyt krótka, żeby zauważyć jak to naprawdę chodzi, ale to pewnie wyjdzie w następnej sesji. Pierwsza rzecz, jaka mi się rzuciła w oczy, nawet podczas czytania to, to, że reguły w podręczniku są tak bardzo rozrzucone, że bardziej chyba się nie da. Było kilka drobiazgów, które muszę doczytać, ale właśnie układ podręcznika trochę to utrudnia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-628899794723796177?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/628899794723796177/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=628899794723796177' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/628899794723796177'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/628899794723796177'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2010/01/houses-of-blooded-roses-thorns-1.html' title='Houses of the Blooded: Roses &amp; Thorns #1'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-3751656988712790866</id><published>2009-11-02T14:52:00.000+01:00</published><updated>2009-11-02T14:53:02.204+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Legenda Pięciu Kręgów'/><title type='text'>L5K  - część 1</title><content type='html'>Na ziemiach Jednorożców, Shinjo Naota uczy młodych Jednorożców jazdy konnej. Niezbyt przychylnie patrzy na dziewczynki, których nie chce nauczać, ze względu, że jego młoda małżonka spadła po upadku z konia i zmarła. Od tamtej pory Naota został sam z kilkuletnią córką. Cały czas się zastanawia, nad wyborem przyszłej szkoły dla córki, być może szkoły innego klanu. Obawia się, żeby Sakura nie skończyła jak jej matka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Późnym latem do Shinjo Naoty dociera list - przywieziony przez cesarskich kurierów. Nadawcą jest sam Szmaragdowy Namiestnik - Isawa Ikeba - i w liście zaprasza na ziemie klanu Feniksa, na urodziny bratanicy które odbędą się z początkiem roku. Przychodzą też kolejne listy - tym razem są to papiery podróżne, uprawniające na przejazd przez ziemię Lwa i ziemie Żurawi. Sam Hatamoto przesyła gratulację oraz umożliwia zdobycie rzeczy, które będą nam potrzebne. Shinjo prosi jedynie o złotą, gaijinską figurkę jednorożca, jako prezent dla bratanicy Szmaragdowego Namiestnika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podróż przez ziemię Lwa przebiegała spokojnie, oprócz częstych kontroli papierów i tożsamości skrupulatnych Lwów, nic nie zakłócało podróży. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na ziemiach klanu Żurawia jednak zaczęły się ulewne deszcze. Droga często się plątała i Shinjo nieraz musiał trochę nadłożyć drogi, żeby wrócić na właściwą ścieżkę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnego wieczoru Naota dociera na szlak prowadzący do małej zabiedzonej wioski. Na drodze dostrzega ogromnego podróżującego samuraja, w barwach klanu Smoka. Shinjo schodzi z konia i podchodzi psiocząc na pogodę i przedstawia się po uprzejmym powitaniu. Postanawiają we dwójkę znaleźć jakiś nocleg w domu sołtysa wioski. Kiedy sołtys usuwa się z domu zajmują budynek i po posiłku przygotowanym przez rodzinę sołtysa Jednorożec i Smok zasiadają przy wspólnej herbacie. Okazuje się, że i Mirumoto podróżuje na ziemie Feniksa, w odpowiedzi na to samo zaproszenie, które dostał Naota. Postanawiają więc dalej podróżować razem, ale dopiero jak pogoda się poprawi. Zostają najbliższe dwa dni w domu sołtysa.&lt;br /&gt;Podczas jednego z tych dni, Smok wraca do budynku i oznajmia, że znalazł coś dziwnego przy granicy wioski z lasem. Znalazł jakieś dziwne ślady oraz kawałek dość charakterystycznego materiału, który z pewnością nie należał do wieśniaków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idąc tym tropem Smok i Jednorożec odkrywają, że w ziemi między drzewami coś zostało zakopane. Shinjo wraca do wioski i nakazuje sołtysowi zorganizować dwóch ludzi z łopatami. Chłopi idą, dość niechętnie, więc Shinjo ich pogania i zapędza do roboty przy odkopywaniu. Zaczęło się powoli ściemniać, więc Naota ponownie wraca do wioski i przyprowadza ze sobą sołtysa wraz z lampionem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ramach odkopywania znaleziska wieśniacy zaczynają panikować coraz bardziej. Gdy w dziurze widać już skrawki kimona, w barwach Lwa oraz bucha z niej nieprzyjemny smród - zaczynają wrzeszczeć i uciekać. Smok łapie dwóch w swoje ręce a Shinjo podcina nogi sołtysa. Gdy sołtys próbuje się zerwać czuje na karku dotyk chłodnego miecza Naoty. Gdy zaczyna się drzeć Shinjo ogłusza go.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W wiosce słychać jakieś poruszenie. Shinjo przywołuje konia gwizdaniem ale ten nie przybywa. Smok próbuje jeszcze odpalić lampiona, którego upuścił sołtys, ale nie udaje mu się to. Naota go odpala i wlecze sołtysa do wioski ale trochę ją obchodząc. Smok pewnym krokiem rusza w kierunku wioski. Gdy wieśniacy do niego strzelają niecelnie z łuku, dopada łucznika i ścina go kataną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwóch wieśniaków, wyposażanych w broń zabraną z konia Jednorożca chce walczyć z Naotą. Ale ten z łatwością ich zabija i odbiera swoją broń. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwilę później odbywa się przesłuchanie w domu sołtysa. Wieśniak przyprowadzony przez Smoka nie był zbyt rozmowny, ale sołtysa udało się namówić do rozmowy. Najpierw trzeba było go ocucić wylewając zimną zupę na twarz oraz doprowadzić do porządku celnym plaskaczem. Shinjo obiecał, że jeśli opowie co tu się działo i dlaczego samuraj jest zagrzebany w lesie, zginie tylko on. Jeżeli nie, to Shinjo i Mirumoto wytną całą wioskę, bo taka jest kara za zamordowanie samuraja. Samuraje dowiadują się, że do wioski przybył Lew niedawno, ale i także ktoś kto wyglądał jak ronin. Ronin odszedł w stronę ziem Feniksa. Resztę zdań sołtys strasznie wybełkotał. Kiedy tylko przestał być rozumiany Shinjo wypełnił przysięgę i jednym pchnięciem przebił brzuch sołtysa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samuraje przenocowali w innym budynku. Nad ranem wyruszyli w dalsza drogę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie dotarli do otoczonego murami bogatego miasta Żurawi o nazwie Miasto Pięknych Słów i Okrutnych Czynów, którego namiestnikiem jest Kakita Ishimaru. Miasto stanowiło istotny punkt na szlakach handlowych. Po zatrzymaniu się w średniej jakości gospodzie Naota zaczął się rozglądać za innymi Jednorożcami. Odnalazł sklep prowadzony przez jednego z nich - Shinjo Masaki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas rozmowy wyszło, że Shinjo Masaki ma dobre układy w mieście i jest w stanie załatwić miejsce na zamieszkanie nawet w zamku samego Kakita Ishamaru. Potrzebował na to kilku dni. Naota kupił prezencik - figurkę Żurawia - z jego sklepu, ale również obiecał, że wraz ze Smokiem, będą eskorta Masakiego na ziemie Feniksa - gdyż też tam się wybiera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedługo po tym, przybł orszak w towarzystwie kobiety-dwórki Doji Minako, wraz z samurajami. Zaprosili samurajów do zamku, gdzie otrzymali godne ich komnaty. Wręczono im także zaproszenie na przyjęcie, które odbędzie się za tydzień.Pożegnawszy się z Masakim ruszyli do zamku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy już się rozgościli, pan Ichiro wezwał ich na rozmowę do siebie. Tam Naota opowiedział historię wioski, w której został zamordowany samuraj, i prosił, żeby się tym zająć. Ichiro oburzony sytuacją zajął się tym niemal od razu i posłał swoich yoriki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-3751656988712790866?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/3751656988712790866/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=3751656988712790866' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/3751656988712790866'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/3751656988712790866'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/11/l5k-czesc-1.html' title='L5K  - część 1'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-7061416493722117790</id><published>2009-10-06T11:56:00.000+02:00</published><updated>2009-10-06T11:57:13.493+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Legend of the Five Rings 3ER'/><title type='text'>L5R3ER: Four Winds Era #5</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Scena 1 – Wyjazd Kurohito&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;W okolicach południa; 1158, 10 dzień drugiego miesiąca roku.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan Kurohito zadecydował, że opuszcza dojo wraz z córką w południe. Pani Otomo Haruki także zamierza je opuścić i wyjechać do Otosan Uchi tuż po południu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dojo, Masaru próbuje jeszcze naprawić swoją reputację, rozmawiając z innymi uczniami senseia. Z początku są niezbyt chętni, ale w końcu opowiadania poprawiają jego sytuacje w oczach innych w dojo. Sporo pomógł mu fakt, że uratował wraz z Gotoru i Takeshim córkę Kurohito. Ale pomimo to Norotoshi-sensei nadal nie chce się z nim widzieć i wygląda na to, że szybko zdania nie zmieni. Nie podjął jednak jeszcze żadnej wiążącej decyzji co z nim zrobić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W południe orszak Kurohito pośpiesznie opuszcza dojo. Jednym z żegnających jest również Masaru. Po wyjeździe gdy Masaru zamierza wrócić do siebie, na drodze staje mu Shoshuro Tezuko – z opatrzoną ręką. Zaprasza go na rozmowę z jej panią Soshi Ikio. Żuraw nie mając wiele do stracenia udaje się wraz z nią na spotkanie z Soshi Ikio. Mijają stojącego przy drzwiach Haruki Gotoru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Scena 2 – Skorpion uderza&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ikio przygotowała herbatę w swojej komnacie i zaprosiła do wspólnego jej wypicia Masaru, który przysiadł do drugiego stoliczka. Tezuko umilała im picie herbaty śpiewem – zagłuszającym jednocześnie ich rozmowę. Ikio po chwili rozmowy wyjawiła swój plan, w którym wielką rolę przeznaczyła dla Masaru, który mimo plamy na honorze może wciąż się przysłużyć swojemu klanowi. Okazuje się, że panią Otomo Haruki i panią Kakita Mai łączą o wiele bliższe stosunki, niż mogłoby się wydawać. Mai zdradza męża z panią Haruki! Ważne jest, żeby to nie wyszło na światło dzienne i zakończyło się jak najszybciej. A że panią Mai i Ikio skrycie się nie cierpią – w interesie Ikio jest uderzyć w panią Mai – w najbardziej bolesny sposób – zabić jej kochankę, panią Haruki. Dokona tego Masaru, bo Ikio nie może uderzyć otwarcie. Pani Haruki wraz z czterema niosącymi lektykę, i trzema yojimbo, podczas powrotu do Otosan,  nie będzie miała większej obstawy – poprzedni ashigaru zginęli przy ataku podczas przybycia do dojo. Pani Ikio powiedziała również, że zarówno Yaichiro i Takeshi nie będą problemem, jedynie wojowniczy Gotoru będzie przeszkodą z którą Kakita musi sobie poradzić. Po wszystkim Masaru ma się spotkać z Ikio i Tezuko przed przełęczą Beiden, po przekroczeniu której, zostanie bezpiecznie ukryty na ziemiach Skorpionów, gdzie czeka go niespodziewana nagroda. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po opuszczeniu komnat Skorpionów, Masaru pisze list do senseia, w którym wyjaśnia co i dlaczego zamierza zrobić. Prosi służącego o dostarczenie do następnego dnia o świcie Noritoshiemu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Scena 3 – Pojedynek o zmierzchu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Zmierzch; 1158, 10 dzień drugiego miesiąca roku; Cesarska Droga z Shiro sano Kakita do Otoman Uchi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lektyka pani Haruki dość szybko przemierza Drogę Cesarską, prowadzącą do Otosan Uchi. W pewnym momencie dogania ich Kakita Masaru. Daidoji Takeshi, Gotoru i Yaichiro osłaniają panią Haruki, która opuszcza lektykę. Masaru mówi głośno, że to ona splamiła swój honor i rodziny Kakita i wyzywa ją na pojedynek. Kobieta bardzo dobrze udaje, że nie wie o co chodzi. Masaru mówi, że nie powie publicznie, wiedza ta przeznaczone jest jedynie tylko dla jej uszu więc prosi na osobność. Masaru zgadza się iść na rozmowę bez broni, ale Haruki nie chce iść bez jednego yojimbo. Idzie po chwili z nieuzbrojonym Yaichiro. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas rozmowy Haruki nie zaprzecza jego oskarżeniom o związek z Mai ale i nie potwierdza. Decyduje się na pojedynek, i wybiera na swojego reprezentanta Gotoru. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gotoru rusza od razu z yari do zaskakującego i zupełnie nie honorowego ataku, zanim jeszcze Żuraw uzbroi się ponownie i będzie gotów do pojedynku. Zaczyna się walka. Obok Haruki Takeshi sięga po miecz, ale Yaichiro go powstrzymuje, zaczyna się łapanie za nadgarstki i pojedynek jiu-jutsu. W końcu celne ciosy Gotoru , jeden po drugim zabijając Masaru. Gotoru chwyta trzymany jeszcze przez Kakite miecz i wbija go sobie w brzuch umierając wraz z nim. W międzyczasie Takeshi łamie nadgarstek Yaichiro i ścina mu głowę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Epilog&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Świt; 1158, 11 dzień drugiego miesiąca roku, Kakita Dojo&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kakita Noritoshi otrzymuje list od służącego. Spala go natychmiast po przeczytaniu, z wściekłością w oczach. Rozkazuje zaufanym osobom znaleźć zwłoki Masaru i spalić je, a urnę z prochami zakopać nieopodal jednej z przydrożnych kapliczek. Wraca do żony z uśmiechem nie wspominając o jej zdradzie do końca swoich dni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;1158, 25 dzień drugiego miesiąca roku; Otoman Uchi&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otomo Haruki pisze pożegnalny list do Mai. Decyduje się zakończyć tą śmiercionośną wiadomość. W miesiąc później popełnia samobójstwo z rozpaczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;1158, 3 dzień trzeciego miesiąca roku; Ryoko Owari Toshi&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kakita Noriko dowiedziała się o śmierci swojego ukochanego Kakita Masaru. Do tej pory trzymana jako zakładniczka w domu gejsz, postanawia tutaj pozostać z własnej woli, gdyż nie ma już dokąd i do kogo wracać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;1167&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Doji Kurohito popełnia samobójstwo zaraz po zabiciu własnej żonę. Asystująca mu przy seppuku, Doji Sakura, a właściwie już Doji Domotai zostaje czempionem Klanu Żurawia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;1170&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kobieta z klanu Skorpiona, Bayushi Sunetra morduje Kakite Mai, za co ginie z rąk Noritoshiego w dość krótkim czasie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-7061416493722117790?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/7061416493722117790/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=7061416493722117790' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/7061416493722117790'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/7061416493722117790'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/10/l5r3er-four-winds-era-5.html' title='L5R3ER: Four Winds Era #5'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-4889260120094031624</id><published>2009-09-22T13:06:00.001+02:00</published><updated>2009-09-22T13:07:35.494+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Legend of the Five Rings 3ER'/><title type='text'>L5R3ER: Four Winds Era #4</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Scena 1 – Powrót do dojo&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Północ; 1158, 8/9 dzień drugiego miesiąca roku; Kakita Dojo&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samuraje kończą leczenie u miejscowych shugenja i udają się na spoczynek. Jedynie Daidoji Gotoru, rezygnując z odpoczynku, zmienia - stojącego przed drzwiami do komnat Otomo Haruki - Daidjoi Yaichiro. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Scena 2 – Poranny raport&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Świt; 1158, 9 dzień drugiego miesiąca roku.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dźwięki fletu budzą panią Otomo Haruki. Otwiera przesuwane drzwi shoji i widzi w ogrodzie grającego na instrumencie Daidoji Takeshiego. Za nią stoi Daidoji Gotoru, trochę niewyspany, ale jak zawsze na straży. Służba przynosi Haruce podarunek od Takeshiego, uciętą głowę ronina Ushio. Zadowolona Otomo odsyła służącego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie, wraz ze swoimi yojimbo, udała się na śniadanie u Noritoshiego. Tam po wymianie kilku uprzejmości pochwaliła się swoimi samurajami i ich sukcesem. Takeshi, przygrywając fletem opowiedział całą historię. Siedząca również przy posiłku Soshi Ikio próbowała jakoś skrytykować dokonania samurajów, dopytując się szczegółowo o córkę zarządcy wioski – Uchi. Wtrąciła się jednak Mai, że przyprowadzona do doji dziewczyna z pewnością sprawdzi się w pobliskiej akademii artystów. Podczas posiłku zostali zapowiedziani bardzo wypływowi goście – do dojo ma przybyć sam Doji Kurohito wraz z córką – ośmioletnią Doji Sakurą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem, zaraz przed porannym treningiem, Kakita Masaru opowiada partnerom od ćwiczeń swoje dokonania w walce z bandytami, wzbudzając podziw i zyskując chwałę. Po treningu Żuraw udaje się do senseia w celu zdania raportu. Prosi również o nauczanie jednej z sekretnej technik, na co Noritoshi wyraża zgodę, kierując go do sempai. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Scena 3 – Goście, goście&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracający od sensei, Masaru niemal zderza się z Shosuro Tezuko. Kobieta po chwili rozmowy, delikatnie przypomina, że miał się zobaczyć z Soshi Ikio i dotrzymać zawartej kilka dni temu umowy. Nie omieszkała powiedzieć, że ta nowa technika, którą dziś pozna, z pewnością zainteresuje jej panią. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otomo Haruki odpoczywa w ogrodzie podziwiając piękny wiosenny dzień. Towarzyszący jej yojimbo – Gotoru i Takeshi zauważają rozmawiających ze sobą Yaichiro i Mirumoto Toshi – samuraja z klanu Smoka, z ręką w temblaku. Nie podsłuchają rozmowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tuż po popołudniowym treningu i sekretnej lekcji dla Masaru (udzielonej w specjalnie przygotowanym malutkim doji), całe Shiro sano Kakita przygotowuje się na powitanie orszaku Kurohito, który późnym popołudniem przybywa do Shiro sano Kakita. Po przejeździe wszystko wraca do normy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Scena 4 – Pokątne sekrety&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stojący przy drzwiach pani Otomo – Gotoru i Takeshi obserwują jak do pomieszczeń zajmowanych przez Skorpiony zbliża się Kakita Masaru, który puka do drzwi pani Ikio. Z jednego z korytarzy na wprost wychodzi Kakita Mai, żona senseia, która również zmierza w tym kierunku. Gdy Masaru znika za drzwiami Skorpionów, Mai zatrzymuje się podsłuchując rozmowy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Masaru przekazuje sekretną technikę i kilka innych, co skutecznie słyszy Kakita Mai. Po chwili, żona sensei podchodzi do pomieszczenia zajmowanego przez Otomo Harukę i prosi yojimbo o zaanonsowanie jej i wpuszczenie na rozmowę. Układająca jedną z mistrzowskich partii go, Haruki zgadza się na wizytę i zaprasza Mai do siebie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pewnym momencie, środkiem korytarza pędzi młoda dziewczynka z drewnianym boikenem, uniesionym nad głowę i dzikim okrzykiem. Szarżue na stojących pod drzwiami yojimbo i zamierza się w Daidoji Gotoru. Ten przesuwa się jedynie nieznacznie, także cios ląduję na jego zbroi, nie czyniąc mu większej krzywdy. Wkurzona Doji Sakura wraca skąd przybiegła a Gotoru odkłania się okazując szacunek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Scena 5 – Kolejna powitalna kolacja&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Doji Kurohito wśród obecnych gości, oprócz znanych mu osób z oczywistych względów,  rozpoznaje jedynie Kakita Masaru – którego czyny doszły najwidoczniej do jego uszu. Postanawia mu wręczyć wakizashi, w dowód uznania jego czynów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas kolacji Doji Sakura cały czas była wściekła i próbowała złamać swój bokken. Siedząca obok Shosuro Tezuko próbowała bezskutecznie ją zainteresować zwierzątkami układanymi z origami. Późną nocą dziewczynka poczuła się zmęczona, więc Tezuko proponuje zaprowadzenie dziewczynki do jej pokoju, na co niezbyt niechętnie, ale przystaje Kurohito. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Scena 6 – Nocny atak&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwilę później w pewnym momencie w całym budynku powstał niesamowity chaos. Krzyki, bieganina, rozpalane pochodnie, a nawet szczęk stali. Ktoś uderzając w dzwon bije na alarm. Ochrona zacieśnia się wokół Kurohito, a Gotoru wraz z Takeshim pilnują Haruki. Masaru wybiega z pomieszczenia na korytarz. Przed drzwiami Doji Sakury znajduje klęczącą Tezuko. Obok niej leży dwóch martwych yojimbo. Kobieta trzyma się za jedną rękę, z uciętych palców leje się krew. Drzwi są odsunięte i ściana wychodząca na ogród jest wyważona. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pewnym momencie Kurohito uświadamia sobie co się mogło stać. Krzyczy, żeby wszyscy ruszyli ratować jego córkę. Otomo kiwa głową więc Takeshi i Gotoru ruszają na wezwanie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ogrodzie Masaru znajduje ślady – ułamaną i zakrwawioną część bokkena, oraz ślady krwi prowadzące w kierunku muru. Nawet zdaje mu się, że widzi ruch na murze. Rusza w tamtym kierunku, a w tym samym momencie ruszają Takeshi i Gotoru. Gotoru wspina się pierwszy, a następnie podciąga pozostałą dwójkę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samuraje zeskakują z muru i ruszają w kierunku umykającej w cień drzew postaci dźwigającej córkę Kurohito. Takeshi wyrywa sprintem do przodu, Masaru zostaje daleko z tyłu, a Gotoru biegnie wyrównanym tempem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takeshi dobiega do porywacza i omijając Sakurę, jednym pewnym cięciem powala przeciwnika na ziemię. W pokonanym rozpoznaje eta, należącego do pani Ikio. W chwilę później dobiegają do nich pozostali. Rozglądaj się żeby ustrzec się zasadzki, a gdy okazuje się, że jest bezpiecznie wycofują się z uratowaną do dojo. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Scena 7 – Reperkusje&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Świt; 1158, 10 dzień drugiego miesiąca roku.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Masaru wraz z Takeshim odprawiają poranną ceremonie parzenia herbaty, a następnie Takeshi medytuje aż do ranka. Kurohito zwołuje zebranie, mające na celu wyjaśnienie wydarzenia, które zaszły poprzedniej nocy.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pani Ikio jest zaskoczona, że jej eta był szpiegiem niewiadomego pochodzenia i dokonał tak niehonorowego czynu. Wszyscy eta, który z nią przybyli, zostali przykładowo straceni, żeby sytuacja się nie powtórzyła. Według słów Ikio, Shosuro Tezuko dzielnie broniła córki, ale napastnik odciął jej  dwa palce u dłoni, a następnie wyjął szpilki z włosów i zabił nimi dwóch yojimbo Sakury. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sakura chwaliła się, że złamanym bokken ugodziła napastnika, i dzięki temu nie mógł uciec zbyt szybko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pani Soshi stwierdziła, że czuje się zagrożona w obecnym miejscu, i powiedziała, że musi wracać na ziemię Skorpiona zdać raport. W tym momencie weszła pani Kakita Mai, która jasno powiedziała, że Ikio wyjeżdża z Shiro sano Kakita razem z technikami Kakity, które poznała dzięki „uprzejmości” Kakity Masaru. Ten próbował się bronić i wytłumaczyć, ale Kakita Noritoshi oburzył się i niemal wyrzucił samuraja z komnaty, każąc mu zejść mu z pola widzenia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-4889260120094031624?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/4889260120094031624/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=4889260120094031624' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/4889260120094031624'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/4889260120094031624'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/09/l5r3er-four-winds-era-4.html' title='L5R3ER: Four Winds Era #4'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-3913596217320191913</id><published>2009-09-11T12:13:00.000+02:00</published><updated>2009-09-11T12:14:31.446+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mouse Guard'/><title type='text'>Mouse Guard #3</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tura MG&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia, po powrocie myszy do Wildseat, tuż po obfitym śniadaniu, księżna kolejny raz poprosiła mysią straż o wielką przysługę. Na podstawie posiadanych informacji o sojuszach, które zawiązuje Dark Water, wywnioskowała, że miasto potrzebuje militarnego wzmocnienia. Pierwszym krokiem będzie nabycie surowców do budowy uzbrojenia z Ironwood. Trzeba dostarczyć list do burmistrza Ironwood, żeby odżył znów szlak handlowy, a że teren jest niebezpieczny a dodatkowo stosunki między Wildeat a Ironwood nie najlepiej się układają, najlepiej będzie jak list dostarczą to mysi strażnicy. Księżna na samo wspomnienie tego wychodzi. List przekazuje już strażnikom przez gwardzistę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Flick zabiera list, obiecując go dostarczyć, Aengus postanawia zaprowadzić drużynę najkrótsza drogą, a Connor zastanawia się nad tajemnicą złych stosunków między Wildseat a Ironwood. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciepłym wiosennym przedpołudniem, mysia straż opuściła Wildseat. Chwile podróżowali przez las, by po chwili wkroczyć na skalisty teren. Aengus prowadzi niezbyt bezpiecznym ale stromym podejściem więc podróż uległa znacznemu skróceniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieczorem myszy wyszły wprost na pracujące myszy, a w oddali był już widać Ironwood, miasteczko niemal wciśnięte w skałę. Zabił dzwon, oznajmiający koniec pracy. Jeden ze strażników rozpoznaje mysią straż i zaprasza do środka. Mysia straż spotyka Folkera - wysłannika burmistrza. Prowadzi ich do gospody gdzie mogą się zatrzymać. Myszy proszą o widzenie z burmistrzem, ponieważ mają do przekazania list. Folker obiecuje załatwić spotkanie i udaje się do burmistrza. Wraca po dłuższej chwili i mówi, że burmistrz się z nimi zobaczy ale o poranku bo teraz jest zajęty. Myszy mocno naciskają, toteż jego sekretarz ponownie się udaje i wraca z pozytywną odpowiedzią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myszy udają się późnym wieczorem do burmistrza. Ten odmawia przyjęcia listu, twierdzi, że nie wszystko wiemy o księżnej Wildseat, ale pomimo to, ma dość pozytywne nastawienie do mysiej straży. Myszy udają się na spoczynek.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Tura Graczy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podenerwowany już od dłuższego czasu Flick uspokaja się, siedząc w oknie, spoglądając w gwiazdy i wspominając swoje ukochane Lockhaven. Aengus z Connorem spacerują po mieście, jako anonimowe myszy próbując zasięgnąć informacji. Okazuje się, że między Ironwood a Wildseat jest źle, od czasu kiedy Wildseat nie przysłało zapasów, to i Ironwood odmówiło surowców. Niektórzy wiedzą że Wildseat nie miało zapasów, ze względu na pewne problemy, ale większość uważa ze zrobili to specjalnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rankiem mysia straż, za pomysłem Connora idzie ponownie przekonywać burmistrza. Connor usprawiedliwia Wildseat, że mieli problemy z własnymi zasobami, i dlatego nie wysyłali innym, a Flic popiera to dowodem znalezionym kilka dni temu na polach osady. Strażnicy obiecują pomoc także przy problemach w kopalni. Burmistrz docenia straż, ale ciągle coś ma do księżnej Wildseat. W kulminacyjnym momencie burmistrz zamierzał coś dodać, ale rozwalający się wagonik poniżej mieszkania zagłusza jego słowa. Connor wspomina, że być może w wiosce są jacyś szpiedzy. Burmistrz w końcu poddaje się argumentom strażników i przyjmuje list odnawiając kontakty.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-3913596217320191913?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/3913596217320191913/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=3913596217320191913' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/3913596217320191913'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/3913596217320191913'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/09/mouse-guard-3.html' title='Mouse Guard #3'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-7850615430809365917</id><published>2009-09-08T12:31:00.000+02:00</published><updated>2009-09-08T12:32:44.960+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Legend of the Five Rings 3ER'/><title type='text'>L5R3ER: Four Winds Era #3</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Scena 1 - Przygotowania do bitwy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samuraje, tuż o poranku, zastanawiają się co robić dalej. Chłop Hou prosi czcigodnych samurajów o rozważenie nieopuszczania wioski, ponieważ gdy zostaną bez obstawy samurajów, bandyci mogą ją zaatakować i spalić domy. Mówi o kolejnej sprawie, ponieważ chłopi idą w pole, by przygotować je pod uprawę, Hou obawia się, że bandyci mogą najechać i zabić kilku pracujących dla wywołania paniki. Samuraje ignorują prośby i biadolenia Hou i wypytują o jakieś charakterystyczne miejsca znajdujące się w okolicy. Gdy jednym z nich okazuje się być pobliska świątynia na wzniesieniu, opuszczona od Wojny Duchów, biorą ją na cel jako siedzibę bandytów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale jeszcze przed wyprawą Żurawie wpadają na pomysł, aby jeden z chłopów poszedł do pomoc do pana tych ziem, on powinien przysłać kilku ashigaru do pomocy i obrony wioski. Gdy Hou mówi, że pan tych ziem nie słucha ich, Gotoru postanawia napisać list, na który pan ziem powinien zareagować, w końcu jest pisany przez innego samuraja, a nie chłopa. Gdy samuraje dowiadują się, że chłop powinien wrócić z posiłkami lub bez koło południa - postawiają jednak zaczekać w wiosce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takeshi pomaga trochę zorganizować chłopów, którzy zostali w wiosce do choć chwilowej obrony przed napadem. Gdy koło południa chłop wysłany po posiłki nie wraca, Takeshi postanawia zagrać na flecie i zaprosić tym bandytów do wioski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W między czasie Masaru postanawia pozwiedzać okolicę wioski i znajduje w lesie miejsce, z którego bandyci prawdopodobnie obserwują wioskę. Wraca powiedzieć o tym swoim towarzyszom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Scena 2 - Potyczka w lesie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z północnej strony wioski, spomiędzy drzew wyłania się piątka bandytów. Po poniszczonych ubrań widać, że to ronini z klanu Lwa. Ich przywódca, Ushio trzyma uciętą głowę wieśniaka, rzuca ją na środek wioski wywołując przerażenie chłopów. Żurawie ruszają do boju wskakując na konie. Masaru sięga po łuk, ale ronini wycofują się do bambusowego lasu. Rozpoczyna się walka w lesie. Podczas szarży  po potężnym ciosie jednego z bandytów pierwszy upada Masaru. W pewnym momencie dwóch roninów, pod groźbą dobicia Masaru żąda zaprzestania walki, jednak pozostała dwójka samurajów walczy do końca. Walka skończyłaby się tragicznie, gdyby nie cios Takeshiego który powala na ziemie Ushio - przywódce roninów. Pozostali uciekają, dwóch w kierunku wioski, a dwóch w kierunku lasu. Jeden z nich ginie od celnego rzutu Gotoru. Takeshi odgrywa na flecie melodię pokonanemu Ushio. Następnie ścina mu głowę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Scena 3 - Pan tych ziem&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gotoru ściga bandytów, którzy uciekają w kierunku wioski. gdy tylko wybiega na plac okazuje się, że jest już tam kilku ludzi z klanu Żurawia - dwóch konnych oraz czwórka ashigaru. Wykończyli właśnie uciekających bandytów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniach siedzą - starszy, grubawy Żuraw z rodziny Doji, oraz sporo młodszy Kakita - z odsłoniętym ramieniem. Żądają od Gotoru wyjaśnienia sytuacji. Doji okazuje się właśnie być panem tych ziem. Kakita cały czas próbuje sprowokować Daidoji czepiając się każdego słowa. Gdy Gotoru chce wrócić do swoich towarzyszy, Doji wysyła tam swoich ashigaru a jemu każe pozostać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W chwile później dwójka z ashigaru wynosi z lasu rannego Masaru, a wraz z nimi wychodzą Takeshi i eta trzymający głowę Ushio. Takeshi wyjaśnia panu Doji, że zostali wysłani przez panią Otomo Haruki i Kakita Noritoshiego, żeby odnaleźć bandytów, którzy gnębią te ziemię. Doji był trochę oburzony, że walka odbyła się w pobliżu wioski i mogła mieć negatywny wpływ na pracę chłopów, ale koniec końców kazał pozdrowić Noritoshiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z jednego budynku wyleciała jeszcze Uchi - córka Hou, która Takeshi obiecał zabrać z wioski. Stanęła jak wryta gdy tylko dojrzała szermierza pana Doji - młodego Kakite. Najwidoczniej coś ją z nim łączyło. Gdy tylko Takeshi chciał ją zabrać - Kakita przeciwstawił się i zbyt mocno powiedział, że jej miejsce jest w tej gównianej wiosce. Takeshi chcąc ją zabrać wyzwał na pojedynek Kakitę a następnie pokonał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy tylko odwrócił się w stronę pana tych ziem - dojrzał, że Uchi sięgała po schowany za plecami nóż i chciała nim ugodzić pokonanego Kakitę. Takeshi jednak zagrał na flecie pochłaniając uwagę wszystkich, a tym samym wytrącił dziewczynę ze złowrogiego czynu. Nikt poza nim, nie zauważył co zamierzała. Wszyscy rozstali się pokojowo, bez dalszego rozlewu krwi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieczorem docierają do Akademi Kakita u podnóży Shiro sano Kakita.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Uwagi:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sesja była dla mnie średnia, ale to pewnie przez mój humor i rozkojarzenie. Nie wiem jak gracze, mam nadzieję, że chociaż nie uznają czasu poświęconego sesji za straconego:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Typowi bandyci są niesamowicie morderczy, wiele mocniejsi niż typowi bushi. Boli brak zasad np. do strzelania przez przeszkody - chociaż być może i są, ale nie mogłem ich znaleźć w sensownym miejscu. To mnie nie dziwi bo podręcznik jest strasznie chaotyczny. Żałuje, że nie jest pisany z precyzją WotC.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej boli mnie rozpisywanie enpeców, jak się tworzy postaci graczy to fajna zabawa - bonusik stąd, bonusik stamtąd itp. Przy tworzeniu enpeców na jedne strzał to trochę męczy. Zawsze można wziąć typowych bandytów i wyciąć drużynę;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-7850615430809365917?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/7850615430809365917/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=7850615430809365917' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/7850615430809365917'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/7850615430809365917'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/09/l5r3er-four-winds-era-3.html' title='L5R3ER: Four Winds Era #3'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-8561424340892536071</id><published>2009-09-07T15:06:00.004+02:00</published><updated>2009-09-08T07:14:13.566+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mouse Guard'/><title type='text'>Mouse Guard #2</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tura Graczy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aengus postanowił zawitać do jednej z gospód w Wildseat i poszukać jakiejś chętnej myszki, co by mu umiliła wieczór. Spowodowało to wzburzenie mieszkańców, a w tym karczmysza (:P). Barman mocno się postawił, chciał go wygonić z miasta, ale Aengus sprytnie przeinaczył fakty (stwierdzając, że chce widzieć, jak miasto poradzi sobie bez mysiej straży, kiedy znajdzie się w niebezpieczeństwie) i karczmysz ośmieszył sam siebie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Flick próbował uspokoić karczmyszę, ale nie udało mu się to i karczmysz odszedł mrucząc złowrogo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Flick postanowił wieczorem odwiedzić Nelana i zapytać jak się czuje po wypadku - w ten sposób zyskał sprzymierzeńca w Wildseat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Connor w tym czasie majstrował coś przy swoich miksturach pochłaniając się tym zupełnie. Gdy jedna z mikstur wybucha mu w twarz, daje sobie z tym spokój.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Tura MG&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miasto przetrwało dzięki mechanizmowi Connora prawie nienaruszone przez powódź. Było również dobrze przygotowane na następne tego typu wydarzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia o świcie, księżna ponownie wezwała mysią straż. Poprosiła o to, aby udali się z rolnikami na pola. Mogliby zapewnić im bezpieczeństwo i zbadać pewną tajemniczą sprawę. Okazuje się, że najprawdopodobniej ktoś sabotuje uprawy w południowej części pól. Podejrzewa, że to są myszy, ale ma zbyt mało swoich myszy  aby szukać dowodów, bądź stawiać straże.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Connor postanawia użyźnić pola, żeby zbiory były bardziej obfite, Aengus postanowił znaleźć winnego za niszczenie pól, a Flick zadbać o bezpieczeństwo rolników. Po krótkich przygotowaniach mysia straż rusza z rolnikami i z wozem zaprzężonym w świerszcze w kierunku pól.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponownie deszcz utrudnia wędrówkę. Flick próbuje zorganizować sobie jakieś schronienie, ale wścieka się tylko, gdy mu się to nie udaje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po dotarciu na pole, i rozpoczęciu prac pojawiają się na dwie nowe myszy. Jedna ma pancerz z desek i włócznie, druga naderwany i poszarpany płaszcz. Pytają się, o to skąd się tu mysia straż wzięła, a następnie proponują, że oddadzą zgromadzone przez siebie zapasy, jak tylko odejdziemy i nie będziemy się wtrącać. Mysia straż nie ustępuje, dla nich to sprawa honoru. Zadają pytanie przybyłym o pochodzenie zboża, sugerując, że jest kradzione. Obce myszy chcą wykorzystać naiwność rolników, ale Aengus odgania ich od wieśniaków. Łapie nawet jedną z mysz za płaszczyk i nalega na wyjawienie ich motywów. Connor próbuje uspokoić sytuację, ale gdy chętny do bitki Flick opowiada się po stronie Aengusa, myszy pękają. Okazuję się, że są z Dark Water i mają równie liczne zasoby, oraz zbierają liczne siły najemne. Mysia straż przegania ich z pola.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieśniacy mogli już do wieczora spokojnie pracować. Wieczorem jeden z rolników prosi o przygotowanie schronienia, ponieważ mogąc zostać tu dłużej będą wydajniej pracować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tura Graczy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Connor znajduje nowe bardzo żyzne pole, Aengus trochę niezebranej żywności, a Flick wygrzebuje gdzieś zakryte w liściach dowody na działalność innych myszy - tych z Dark Water.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Tura MG&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mysia straż powraca do Wildseat. Na miejscu okazuje się, że księżna ma gości - dwie starsze, ale ładnie i bogato odziane myszy. Przybyli z osady na południu i chcą sojuszy z Dark Water, twierdząc, że to zapewni im przetrwanie. Flick nie zgadza się ostro i kładzie na stół znaleziony dowód na to, że to właśnie myszy z Dark Water są przyczyną kryzysu i sabotują zasoby, żeby założyć sojusz. Księżna ich odprawia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mysia straż postanawia śledzić jednego z posłów. Okazje się, że poseł ma spotkanie z karczmyszą. Następuje wymiana listów, ciche szepty, a następnie myszy się rozchodzą. Karczmysz dojrzał mysią straż i w ich kierunku ruszyło kilku zbirów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_mFe3r2H0y00/SqUngEG7_nI/AAAAAAAAAQE/Z5xyHb2KVkA/s1600-h/karly.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 250px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_mFe3r2H0y00/SqUngEG7_nI/AAAAAAAAAQE/Z5xyHb2KVkA/s320/karly.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5378748761776062066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Doszło do długiej i wyczerpującej bójki, w wyniku której mysia straż została pojmana. Zostali związani i zapakowani do wozu. Z drugiego wozu słychać było głos jednego z posłów. Chcą podarować prezent myszom z Dark Water w postaci mysiej straży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tura graczy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aengus, Connor i Flick podczas podróży wozem postawiają odsapnąć trochę. Flick po odpoczynku podważa podłogę i myszy wydostają się z wozu niezauważone...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-8561424340892536071?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/8561424340892536071/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=8561424340892536071' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/8561424340892536071'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/8561424340892536071'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/09/mouse-guard-2.html' title='Mouse Guard #2'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_mFe3r2H0y00/SqUngEG7_nI/AAAAAAAAAQE/Z5xyHb2KVkA/s72-c/karly.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-986940168613806826</id><published>2009-09-07T10:21:00.001+02:00</published><updated>2009-09-08T07:12:15.060+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mouse Guard'/><title type='text'>Mouse Guard #1</title><content type='html'>Patrol:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Aengus - najmłodsza mysz z Patrolu. Zwiadowca i tropiciel. Najlepiej się czuje w dzikich ostępach.&lt;br /&gt;Connor - najstarszy w drużynie, drużynowy mag i naukowiec. Prowadzi patrol.&lt;br /&gt;Flick - najbardziej wojownicza mysz, honorowy ochroniarz i szermierz, bardzo związany z mysią strażą.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tura MG&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiosna w Lockhaven. Świat małych myszy budzi się powoli do życia. Do Gwendolyn doszedł list z prośbą o pomoc. Tuż o świcie wezwała do siebie patrol: Aengusa, Connora i Flicka. Zgromadziła ich w dużym pokoju, wśród regałów z tomiszczami, przy stole na którym stoją świece, mapa oraz umieszczone na niej figurki mysich strażników. Po przywitaniu opisała zadanie. Z osady na wschodzie, przyszedł list z prośba o pomoc. Okazało się, że wraz z ustąpieniem zimy śniegi podniosły poziom wód i podtapiają osadę Wildseat. Zadaniem myszy będzie eskorta inżyniera z Lockhaven. Gwendolyn zwraca uwagę na to że aktywność zwierząt w tamtym obszarze jest mocno wzmożona, oraz również że przewidywana pogoda nie jest najlepsza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po wyjściu z siedziby Gwendolyn, na dole oczekiwał już Graham - grubawy inżynier w okularkach, trochę zahukany i wystraszony. Po spakowaniu się myszy wyruszyły z Lockhaven, poprzez otwarte ze zgrzytem wrota.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podróż ma trwać do wieczora. Wieje bardzo mocny wiatr. Aengus prowadzi przecierając szlaki, Connor rozmawia z Grahamem, a Flick dba o jego bezpieczeństwo. W pewnym momencie, szlak się zatarł, ponieważ ziemią się obsunęła na wskutek roztopów, i na drodze myszy znajdowała się wielka kałuża (i mrówki płynące na kapslu od Pepsi:P).Connor zaczął badać przyczyny powstania kałuży,Aengus analizował ślady z mapą w dłoni. Flick zaczął doradzać i po półgodzinnych poszukiwaniach myszy trafiły na zalaną ścieżkę i wróciły na szlak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powoli do mysich uszu dotarł szum. Droga zaczęła wspinać się ostro do góry. Graham wspomina, że gdzieś tu powinny być w pobliżu mosty. I faktycznie, w końcu myszy trafiają nad kamienny most, rozpięty nad rwącym strumykiem, ale przerwany w dwóch miejscach.Connor przygotowuje miksturę, która ma zwabić pobliskie żaby i nakłonić je do współpracy. Myszy na żabkach przeskakują po zrujnowanym moście na drugi brzeg.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W południe nadal kontynuują podróż na żabach. Nagle, z pobliskich szuwar wyskoczyła wielka ropucha płosząc żaby, które zrzuciły mysich jeźdźców. Rozpoczęła się walka. Ropucha przeskoczyła Aengusa i rzuciła się w kierunku Grahama - nadziała się jednak wprost na miecz Flicka i uciekła ciężko ranna. Zmęczone walką myszy, tuż po uspokojeniu roztrzęsionego Grahama ruszyły dalej wzdłuż strumienia - do celu było już coraz bliżej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wraz z nadejściem wieczoru, strumień przekształcił się w dość sporą rzekę, a myszy dojrzały cel swojej podróży - Wildseat. Zbudowana była w przewróconym pniu opartym o wyspę. Do brzegu już dopływała łódź wraz z dwoma myszami. Przedstawili się jako Tander i Nelan. Wyszli już naprzeciw bo strumień coraz bardziej grozi zalaniem miasta. Uradowali się, gdy tylko dowiedzieli się, że zamówiony przez list inżynier właśnie przybył z Lockhaven. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cała gromada podpłynęła łodzią do Wildseat. Graham, Aengus, Connor i Flick zostali radośnie powitani przez księżną osady. Podczas rozmowy Connor zaproponował wykonać z pnia pływającego miasta, które unoszone na wodzie nie będzie zagrożone zalaniem. Po przekonaniu do tego pomysłu wszyscy zabrali się do ciężkiej pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pewnym momencie, Flick zauważył że w jednym z miejsc, gdzie trwały remonty doszło do tragedii. Pompa wypompowująca wodę z zagrozonego miejsca uległa uszkodzeniu i przywaliła Nelana. Flick heroicznym wysiłkiem uratował zagrożoną mysz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Connor w tym czasie ulepsza mechanizm, żeby można było skuteczniej odprowadzać wodę z zagrożonych miejsc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem Aengus zaczął badać tereny wokół wioski, zbierając dane z najbardziej zagrożonych terenów. Dotarł do miejsca, gdzie tamy zostały uszkodzone przez zwierzęta. Znalazł też winowajców - kilka żab, które "rozbierały" kolejną tamę, ale przestały ponieważ go zauważyły. Część ruszyła na na niego, a cześć w kierunku Wildseat. Aengus oszukał te kierujące się w jego stronę, krzycząc, że prowadzi armię mysich strażników. Zdezorientowane żaby rozpierzchły się na cztery strony świata. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Osada Wildseat była dobrze przygotowana na nadejście wielkiej wody. Fala wody co najwyżej je przesunie trochę nie zalewając wodą. Nastały chwile spokoju.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-986940168613806826?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/986940168613806826/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=986940168613806826' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/986940168613806826'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/986940168613806826'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/09/mouse-guard-1.html' title='Mouse Guard #1'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-1077608415375769856</id><published>2009-08-26T11:02:00.001+02:00</published><updated>2009-08-26T14:19:09.250+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Exalted'/><title type='text'>Exalted #7</title><content type='html'>Rising Dragon wraz z królem dragon kingów i kilkoma jego ludźmi uciekli kanałami Ostatniej Tęczy. Wyszli z nich kawałek poza dżunglą, jednym z sekretnych wyjść. W oddali, na sawannie majaczył baobab, którego Solar pamiętał z ostatniej walki z wyszkolonym przez Waterfall Liona DB. Ruszyli w jego kierunku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem pod baobabem, jak nowo narodzony, dzięki uzdrawiającym właściwościom drzewa, oraz niesamowitym umiejętnościom mieszkającego tu mnicha, rozgniewany po porażce z Solarem, DB o imieniu Breath of Fire, wracał do pełni zdrowia. Zaraz po zupełnym wyzdrowieniu powiedział mnichowi, że czas na zemstę na Waterfall Lionie. Uważał, że Waterfall  nie dał mu wystarczającej mocy i wysłał na pewną śmierć w walce z Solarem i Lunarem. Pora więc na zemstę - Breath of Fire zamierza go  za to zabić. Mnich przekonywał go, że to nie jest rozwiązanie, ale pewny siebie DB nie słuchał słów starca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęli się zbliżać pewni ludzie, Breath rozpoznał w nich ludzi którzy podążali z Bloodred Wolfem. Powiedział im, że idzie za Waterfall Lionem, a dowiedział się, że DB zabił Lunara na schodach piramidy. Postanowili połączyć siły - wszyscy chcieli jednego - śmierci Waterfall Liona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwilę później,  przed baobab dotarł Rising Dragon wraz z resztkami dinozaurów. Rising był zdziwiony, że młodemu DB udało się przeżyć - ale tylko gdy opowiedzieli sobie o ostatnich wydarzeniach - również postanowili zjednoczyć siły. To jednak wciąż było mało. Rising postanowił zebrać wszystkich uciekinierów i ruszyć z kontratakiem. Pterodaktyle zostały rozesłane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia przybyły posiłki - bohaterowie dysponowali około trzema setkami, chcących pomścić śmierć pobratymców, dinozaurami. Breath of Fire narzekał na ich wyszkolenie, ale nie bardzo miał czas się tym zająć, ponieważ zwiadowcy donieśli, że Waterfall Lion zamierza zebrać wszystkie jaja dinozaurów, które znajdzie i zniszczyć je (powstanie największa jajecznica w Kreacji:P). Bohaterowie wraz z zebraną armią musieli wyruszyć natychmiast.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas podróży Breath of Fire zamęczał ludzi morderczym treningiem, co przynosiło raczej odwrotny skutek do zamierzonego - wojownicy byli wyczerpani nie tylko podróżą ale i ćwiczeniami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rising Dragon wraz z Breath of Fire, już przed Ostatnią Tęczą postanowili wyprzedzić armię i przeprowadzić mały sabotaż, żeby wróg przestał niszczyć jajka, bo część już została zniszczona. Dragon skakał po budynkach zwracając na siebie uwagę, a Breath wprost przeciwnie, dostał się na plac na którym znajdowały się jajka i rozpalił się w błysku, od którego większość wrogów musiała odwrócić wzrok. W tym czasie król ze swoimi ludźmi odzyskali i uratowali przynajmniej część swojego potomstwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczycie piramidy mansy - Waterfall Lion krzyczał, do swoich kompanów - Wind Spidera i War Hammera, DB Ziemi - żeby zniszczyli wroga, albo zajęli go chociaż walką, aż do czasu kiedy przygotuje zaklęcie. będące zagładą dla solarów, które właśnie opanował w bibliotece.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie postanowili odnaleźć i wydobyć ornitopter. Zgubili ścigających ich prześladowców i udali się pod most, pod którego szczątkami  znajdował się pojazd. Wind Spider i War Hammer wrócili do swojego przywódcy. Solar wydobył ornitopter i po chwili przekonywującego zastraszania duchów pojazdu, wzbił się w niebo. Z góry postanowili wspomóc walczące dinozaury i ostrzelali z góry wroga - Solar z działka pojazdu, a Breath of Fire miotał ogniste kule. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie zaczęli pikować w stronę rzucającego zaklęcie Waterfall Liona. Ale w tym momencie błyskawica uderzyła w ornitoper a na jego dachu stanął Wind Spider. Pojazd zaczął kierować się niebezpiecznie w stronę schodów piramidy. Z jej szczytu Waterfall, owinięty lodowym smokiem, rzucił chmurą lodowych szerszeni. Solar przywołał swoje rośliny do pomocy, które przebiły Liona. Wind Spider z okrzykiem zablokował skrzydła ornitopera i nakierował go wprost na czekającego na schodach War Hammera. Ten wydobył ze schodów wielki kamienny młot i zamierzał od dołu uderzyć w ornitopter.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale najpierw przez przedni panel ornitopera wyleciał, z rozjarzonym mieczem Breath of Fire i nieszczęśliwe nadział się na cios młotem, który wybił go wysoko w niebo. Ale ornitoper został uratowany przed całkowitym zniszczeniem - rozbija się jedynie na schodach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cała trójka DB odpala atak grupowy, który zostaje jednak zablokowany przez Rising Dragona. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem wysoko na niebie, pojawił się mały błyszczący punkt, który zaczął opadać w kierunku piramidy. Zbliżając się, okazał się nim spadający Breath of Fire. Leciał głową w dół a jego rozpalony miecz przypominał kulę ognia. Wbił się z niesamowitą siłą w piramidę. War Hammer i Wind Spider zginęli na miejscu. Ciała Waterfall Liona nie odnaleziono. Zapewne został zupełnie spalony.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-1077608415375769856?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/1077608415375769856/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=1077608415375769856' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/1077608415375769856'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/1077608415375769856'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/08/exalted-7.html' title='Exalted #7'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-1714208163406075944</id><published>2009-08-25T11:35:00.004+02:00</published><updated>2009-08-25T12:19:46.461+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Legend of the Five Rings 3ER'/><title type='text'>L5R3ER: Four Winds Era #2</title><content type='html'>Raporcik z drugiej sesji „L5R”. Dołączył trzeci gracz - arioch – a tym samym w kampanii pojawiła się nowa postać - yojimbo Daidoji Takeshi. Postać zrobiliśmy dzień przed sesją, więc na sesji mógł wskoczyć od razu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Scena 1 - Oczekiwanie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Późny wieczór; 1158, 6 dzień drugiego miesiąca roku; Kakita Dojo&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dojo rozświetlone lampionami, słychać dźwięki cykad innych nocnych żyjątek. Drzwi od komnaty Otomo Haruki rozsunęły się i ubrana w ciepłe kimono postanowiła przespacerować się na taras. Jak cień, spacerował za nią, pełniący wieczorną straż Daidoji Gotoru. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otomo zatrzymała się na tarasie i zaczęła podziwiać noc, w tym święcący na niebie księżyc. Yojimbo rozglądał się na boki dbając o jej bezpieczeństwo. Powiedziała też, że martwi się o Daidoji Takeshi. Jego zadaniem było wyruszyć jeszcze przed jej podróżą do Shiro sano Kakita, zbadać czy wszystko jest w porządku, a jeśli tak to odwiedzić Doji Kurohito i zaprosić go na spotkanie do Kakita Dueling Academy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak na wezwanie, od strony bramy słychać dźwięk fletu. W otwieranej właśnie bramie pojawił się Daidoji Takeshi. Podszedł, zachował wszelkie uprzejmości i zdał relację ze swojego zadania – pan Doji Kurohito zaszczyci ją pana Kakita Norithosiego swoją obecnością. Haruki wspomina, że brakowało go podczas podróży, a orszak został napadnięty przez bandytów. Takeshi obiecuje się zreflektować i przegonić bandytów. Otomo wspomina, że Soshi chce zobaczyć głowę przywódcy bandytów i nawet udzieli jednego ze swoich eta, żeby ją przyniósł jak już jeden z dzielnych samurajów ją zetnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Scena 2 – Przygotowania do podróży&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Świt; 7 dzień drugiego miesiąca roku. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samuraje szykuję się do podróży. Kakita Masaru zaraz po porannym posiłku i kąpieli idzie doglądnąć przygotowanych koni. Takeshi, w ogrodzie umila wstawanie pani Otomo grą na flecie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Daidoji Gotoru napotyka na swojej drodze Daidjoi Yaichiro – rywala, yojimbo również służącego u pani Otomo. Oznajmia, że to on - Yaichiro, z polecenia pani Haruki jedzie polować na bandytów, a Gotoru zostanie pilnować pani Otomo. Gotoru stwierdza, że nie było zbyt grzeczne, ponieważ obiecał to przed samym Kakita Noritoshim i odchodzi zostawiając Yaichiro. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy samym wyjeździe, przedstawiają się sobie - Kakita Masaru i Daidoji Takeshi. Takeshi mówi, że jedzie z nimi, żeby przywieźć swojej pani głowę przywódcy bandytów. Masaru odpowiada, że Daidoji będzie mógł przywieźć głowę po tym jak Kakita ją zetnie. Takeshi stwierdza, ze spokojem że głowę można odciąć tylko raz, a on to zrobi pierwszy. Koniec końców tylko przyszłość pokaże kto to zrobi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samuraje wyruszają konno, drogą Cesarską , w stronę Otoman Uchi, w miejsce, gdzie odbyła się zasadzka na orszak pani Otomo. Za nimi, na niewielkim koniku ruszył eta. W chwilę później Gotoru posłał go przodem, tak, żeby nie mieć go za plecami, ani na widoku.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Scena 3 – Pomylone ślady&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samuraje docierają do przydrożnej kapliczki, przy której uprzednio Gotoru zostawił rannego ashigaru. Nie było żadnych jego śladów ani zwłok. Takeshi zaczął się rozglądać za śladami bandytów i trafił na jakieś ślady. Prowadziły w las, więc samuraje zeszli z koni i prowadząc je za sobą, ruszyli w las. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Scena 4 – Wilczy posiłek&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samuraje idąc za śladami dotarli na niewielką polanę. Niemal na jej środku, przy wielkim kamieniu, leżały poszarpane, częściowo zjedzone przez zwierzęta, zwłoki ashigaru. Cztery wielkie wilki pożywiały się resztkami zwłok. Zapewne próbował przedrzeć się do pobliskiej wioski, ale nie udało mu się i został zabity. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wilki, rozwścieczone przerwanie posiłku zaczęły groźnie warczeć. Masaru rzucił się w ich kierunku z dobytą kataną. W jego ślad poszli Takeshi oraz Gotoru. Rozpoczęła się walka. W pewnym momencie gdy ciężko ranny Masaru już nie mógł się utrzymać na nogach, Gotoru rzucił yari w wilka walczącego z Kakitą. Yojimbo rzucił się z rękami na ostatniego wilka i zabił go. Walka była skończona. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spomiędzy drzew wyszedł eta, i na polecenie Gotoru przyniósł medykamenty lecznicze, ten opatrzył ranny przynosząc ulgę rannemu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takeshi całkiem uprzejmie stwierdził, że to na niego spadnie zadanie przyniesienia głowy przywódcy, skoro Kakita jest ranny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po opatrzeniu Masaru doszedł do wniosku, że niedaleko faktycznie jest wioska. Takeshi stwierdził, że z pewnością w wiosce będą mieć informacje na temat bandytów, być może rekrutują chłopstwo do swoich szeregów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczął padać wiosenny deszcz, który powoli przerodził się w ulewę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Scena 5 – W wiosce&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samuraj późnym popołudniem dotarli do wioski. Mieszkańcy schowali się przed deszczem w drewnianych, niezbyt pięknych chałupach. Uwagę samurajów zwrócił ryż, zapakowany w worki i stojący przed jednym z domów. Ciekawski oczy osób, widocznych między deskami, obserwowały przybyszów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowili wejść do największego budynku. Gdy tylko się zbliżyli, drzwi się otwarli i powitał ich zgięty w pół chłop, wyglądający na przywódcę ludzi z miasteczka. Tuż za nim, stała młoda kobieta, najprawdopodobniej córka, która z zaciekawieniem patrzyła na samurajów. Ale gdy tylko napotkała jego gniewny wzrok, opuściła posłusznie głowę nie patrząc więcej w jego oczy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gotoru mocno krytykował smród i bałagan panujący w chałupie. Życie wieśniaków wisiało na włosku, ale Masaru i Takeshi uspokoili sytuację. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec, który nazywał się Hou, zaraz nakazał córce przygotować posiłek dla samurajów. Zapytany o bandytów, zawahał się z odpowiedzią, ale zaraz powiedział co wiedział. Otóż, do wioski przyjeżdżają bandyci i zabierają przygotowany ryż w workach. Dzięki temu wioska może spokojnie prosperować. Hou bał się zawiadomić kogokolwiek, bo bał się, że jak tylko wyjdzie, to bandyci z zemsty spalą wioskę. Samuraje nakazali natychmiast schować te worki, ukryć konie – nawet w domostwach. Stwierdzili, że poczekają na bandytów dzisiejszej nocy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozłożyli się w prędko uprzątniętym pomieszczeniu, Gotoru obserwował bacznie okolice wioski przez szpary w deskach, Kakita odpoczywał i leczył rany, a Takeshi zaczął grać na flecie i nakazał córce Hou zabawiać ich tańcem. Dziewczyna chciała się popisać, ale przesadziła i podczas tańca upadła na ziemię ze skręconą kostką.  Takeshi przestał grać, więc dziewczyna mogła odpocząć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na zewnątrz szalała ulewa, więc Gotoru nic nie zauważył podejrzanego. Samuraje udali się na spoczynek. W nocy nic się praktycznie nie wydarzyło. Prawie…&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Scena 6 – Nocna rozmowa&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tuż przed świtem 8 dzień drugiego miesiąca.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Córka Hou obudziła po cichu Takeshiego. Podziękowała za zezwolenie na prezentacje swoich zdolności. Wyjawiła tez swoje marzenie, że chciałaby, żeby ją stąd zabrał bo ma dość życia na wsi. Powiedziała też, że był tu przed nimi inny samuraj, ale ciężko ranny, w poszarpanym stroju i pochodził zza rzeki (najpewniej z ziem klanu Lwa). Miał ją stąd zabrać, po tym jak opatrzyła jego rany, ale obietnicy nie dotrzymał. Przestała opowiadać jakby się bała, ale Takeshi przekonał ją żeby opowiadała dalej. Lew, który miał ją zabrać, okazał się wygnańcem ze swojej rodziny.  Zwał się Ushio i zaraz po tym, jak wylizał się z ran uderzył ją na oczach wszystkich, niemal pośrodku wioski upokarzając przed wszystkimi. Odszedł, ale wrócił po jakimś czasie ze swoimi ludźmi żądając daniny w postaci worków ryżu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tuż po świcie wszyscy się obudzili. Dziewczyna zajęła się ranami Masaru i pomogła mu wrócić do w miarę normalnego stanu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Uwagi:&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Walka z wilkami faktycznie się przeciągnęła. Główną winą jest to, że podręcznik nie jest zbyt przejrzysty i nie ułatwia poszukiwania informacji podczas sesji. Dobrym pomysłem jest rysowanie choćby tak poglądowej sytuacji podczas walki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dołączenie trzeciego gracza nie było takie problematyczne. Wyszło nawet jakoś z sensem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sesja miała trochę odmienny klimat niż poprzednia, głownie ze względu na zmianę miejsca akcji. Rozegranie jej zajęło nam około 3 godziny sesji. Gracze stawili się punktualnie co jest bardzo fajne – no ale za to też są Expy:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-1714208163406075944?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/1714208163406075944/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=1714208163406075944' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/1714208163406075944'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/1714208163406075944'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/08/l5r3er-four-winds-era-2.html' title='L5R3ER: Four Winds Era #2'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-717957366878808372</id><published>2009-08-24T00:34:00.001+02:00</published><updated>2009-08-24T00:34:57.793+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='In a Wicked Age'/><title type='text'>In a Wicked Age: A Head of the Hero</title><content type='html'>Korzystając z urlopu i przyjazdu do rodzinnego miasta jednego z kolegów, postanowiliśmy sobie w niedzielny wieczór rozegrać sesję IAWY. Ja już zagrałem kilka razy, postanowiłem więc poprowadzić. Było to moje drugie podejście do prowadzenia IAWA – pierwsze nie wypaliło jakiś czas temu. Jeden z graczy brał udział w tej pierwszej sesji, dwójka pozostałych pierwszy raz się spotkała z tą grą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oracle (God-kings of War):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A secret order of warriors, mystics, defending their relics.&lt;br /&gt;An enemy champion, fearless and bellowing.&lt;br /&gt;The head of a high war-captain, in a carved wooden cask.&lt;br /&gt;An altar to devils of the waste, stinking with gore.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postacie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Keneth (PC) – bohater wśród ludzi, obdarzony przekonującym głosem. Poszukuje Głowy, aby ją zniszczyć i pozbawić tym samym siły Zakonu. Chce również ujawnić zbrodnie Zakonu, który nie jest już taki jak dawniej – ma wiele ukrytych zbrodni, których "nikt nie dostrzega". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Eil Bet (PC) – renegat, skrytobójca, dawny członek Zakonu. Chce zdobyć Glowę dla własnych celów, oraz przejąć władzę nad Zakonem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Javid (PC) – nieśmiertelny, brat rozczłonkowanego wojownika (właściciela Głowy), zabił go wiele, wiele lat temu z powodu ich siostry. Pragnie odkupienia znajdując uprowadzoną głowę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Głowa – skradziona z siedziby Zakonu głowa dawnego bohatera sprzed wieków. Wraz z pozostałymi częsciami ciała (reliktami) napełniała Zakonników siłą, dopóki nie została skradziona w tajemniczych okolicznościach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kimya – zła królowa władająca Miastem. Jej zbrojne ramie – Zakon, trzyma opiekę nad Miastem, i broni je przed najazdem barbarzyńców. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czempion Barbarzyńców – przyjechał podbić Miasto Kimyi. Jej przerażający dawny kochanek. Oblega miasto i posiada obóz na przedpolach miasta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Arcykapłan Zakonu – człowiek, który po przejęciu władzy nad Zakonem, rozpoczął mroczną historię Zakonu i sprowadził zakonników na złą drogę. Chce utrzymać Zakon w sile, a wierzy, że rozczłonkowane zwłoki dawnego bohatera przed wieków ją zapewniają. Brakuje tylko głowy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przywódca Demonologów – przywódca sekty, która zajmuję się przywoływaniem demonów i Mroczną Magią. Są ściganie przez Zakon. Najchętniej złożyłby królową w ofierze demonom na swoim prześmierdniętym krwią ołtarzu i wpuścił barbarzyńców do Miasta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Akcja!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miasto jest oblegane przez barbarzyńców, obrońcy na murach – w większości członkowie Zakonu - dzielnie, mimo malejących zasobów, bronią murów przed Czempionem barbarzyńców. Ale oto stała się straszna rzecz – jedna z relikwii a właściwie największa – Głowa Bohatera została skradziona. Bez niej obrońcy tracą siłę i zapał do walki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W związku, że zakonnicy mają pełne ręce roboty związanej z obroną i utrzymaniem pokoju w mieście królowa Kimya postanawia nająć najemników – którzy odnajdą Głowę. Na spotkanie w gospodzie (gracze chcieli zacząć od karczmy, jak za starych dobrych lat:P) z  człowiekiem królowej stawili się Keneth, Eil Bet i Navid. Odbyła się rozmową, z której wynikło, że królowa ich naprawdę hojnie wynagrodzi, jak tylko znajdą to czego szuka. I nie jest to mowa o czymś tak drobnym jak mieszek złota na osobę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Keneth postanawia zadać kilka pytań królowej, więc udaje się do pałacu na umówione kilka godzin później spotkanie. Na spotkaniu z królową na leżącym tronie i zajadającą winogrona, dowiaduje się jedynie, że wszystkie szczegóły zna Arcykapłan Zakonu i to z nim trzeba rozmawiać, jej tylko zostało to zgłoszone. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie postanawiają się udać do siedziby Zakonu – katakumb gdzie trzymane są relikwie. Ale w pewnym momencie, jeden z zakonników zaczyna kojarzyć twarz Eil Beta. Ten okłamuje strażnika, że jest tylko podobny do zbiegłego zakonnika. W końcu wchodzą, a Eil Bet od tej pory jest bezpieczny – nikt wśród Zakonu nie skojarzy go z renegatem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na miejscu dowiadują się, że zakonnicy zostali poszarpani przez jakieś diabły, które rozszarpały ich pazurami i zębami. Najprawdopodobniej też latały, bo nie ma śladów na podłodze. Obwiniają kogoś z sekty demonologów. Keneth i Javid spotykają się z Arcykapłanem, ale ten nie udziela im zbyt wielu informacji i właściwie zbywa. Eil Bet nie znajduje więcej śladów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie postanawiają udać się do gospody i tam narobić szumu wokół swoich osób. Przyznają się jawnie, że miasto jest skończone i że gdyby można przywołać diabły do ich ocalenia, nie zawahali by się tego zrobić. Część ludzi zniesmaczona wychodzi z gospody.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pewnym momencie wchodzi zakonnik, który twierdzi, że doniesiono mu, że w gospodzie, ktoś otwarcie przyznaje się do chęci obcowania z diabłami. Bohaterowie wyprowadzają go na zewnątrz i próbują negocjować. Nie udaje się dojść do porozumienia, w końcu odwracają jego uwagę a Eil ogłusza go i zostawiają w jakimś ciemnym zaułku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Eil Bet wraca do karczmy, a Keneth i Javid rozpytują żebraków.  Za monetę dowiadują się, że jeden z nich widział, jak przed chwilą, jeden z bywalców niedalekiej gospody rozmawiał z tajemniczą zakapturzoną postacią. Idą więc do karczmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do karczmy, gdzie siedzi Eil Bet wchodzi tajemnicza zakapturzona postać. Przysiada się do Eil Beta i zaczyna z nim rozmowę. W końcu przysiada się pozostała dwójka i wynajmują wolny pokój gdzie mogą swobodnie porozmawiać. Okazuje się, że mężczyzna jest najprawdopodobniej wysoko postawioną osobą w sekcie. Nie przyznaje się do posiadania głowy, ale ma dla nich zadanie. Trzeba porwać królową Kimye, a dostaną się tam z podrobioną Głowa, którą sekciarz dostarczy. Mają się spotkać tutaj następnego dnia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy tylko sekciarz wychodzi, Eil Bet idzie jego tropem. Przeszkadzają mu inni sekciarze, którzy próbują pozbyć się niepotrzebnego ogona, skrytobójca jednak eliminuje każdego z nich. Dociera do domu w którym sekciarz najprawdopodobniej zamieszkuje. Strzegą go strażnicy i psy. Javid i Keneth docierają do Eila i wynajmują żebraków, żeby odwrócili uwagę strażników. Przemykają tuż obok wcześniej otrutych psów do środka – ale w domu pusto. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znajdują w końcu zejście do podziemi, i podążają w głąb mrocznych korytarzy. Na końcu znajdują ołtarz wraz z przyłożoną do niego Głową. Zabijają przywódcę sekty, ale do komnaty wchodzą zakonnicy, obwiniając ich o sekciarstwo. Pod strażą są odprowadzani do arcykapłana, ale po drodze przekonują zakonników do siebie i ci stają po ich stronie. &lt;br /&gt;W katakumbach spotykają się z arcykapłanem, Javid umieszcza głowę brata na swoim miejscu, ale po krótkiej rozmowie dochodzi do walki. Cześć zakonników staje po stronie Eil Beta. W walce ginie arcykapłan. Wchodzi Kimya, która niezbyt zdziwiona rychłym końcem arcykapłana mianuje nowego – Eil Beta. Ma nadzieję, że będzie bardziej ostry. W stosunku do Kenetha w nagrodę chcę uczynić go swoim królem i razem z nim wprowadzić ostrzejsze rządy terroru w mieście. Ten zgadza się panować u jej boku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zakonnicy pod nowym przywództwem i napełnieni wiarą, że Głowa daje im siłę, pokonują barbarzyńców. Rządy terroru zostają wprowadzone do Miasta. Nieśmiertelny Javid odchodzi w sobie znanym kierunku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-717957366878808372?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/717957366878808372/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=717957366878808372' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/717957366878808372'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/717957366878808372'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/08/in-wicked-age-head-of-hero.html' title='In a Wicked Age: A Head of the Hero'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-7964931715288780536</id><published>2009-08-19T00:29:00.008+02:00</published><updated>2009-08-19T23:33:59.933+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Legend of the Five Rings 3ER'/><title type='text'>L5R3ER: Four Winds Era #1</title><content type='html'>Po kilku latach przerwy powróciłem do prowadzenia „Legendy Pięciu Kręgów”. Zabrałem się jednak już za „Legend of the Five Rings 3rd Edition Revised”. Po dość szczegółowym przeczytaniu podręcznika stwierdzam, że jest wiele lepsza niż pierwsza edycja wydana w Polsce. Przede wszystkim, mimo kilku błędów, które naprawia errata, jest mechanicznie lepsza, pozwalająca na większe zindywidualizowanie postaci niż poprzedniczka. Nie rozumiem też narzekania na storyline – jest całkiem niezły jak dla mnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samą sesję postanowiłem poprowadzić przez Skype (plus oczywiście obowiązkowo program Vassal do rzutów kostkami i sporządzania notatek) – ponieważ na żywo nikt z okolicy nie chce grać w tą „elitarną grę, gdzie złe ułożenie katany powoduje samobójstwo”. Zebrałem trójkę graczy (Feniks, ErrorAwarian i Quendi – wee, z początku cieszyłem się, że nawet wydawca polskiej wersji L5R z nami zagra, liczyłem też na jego "mechaniczne wsparcie" na sesji) a następnie na spotkaniu organizacyjnym ustaliliśmy pewne rzeczy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gracze zaproponowali, że chcą grać za czasów opisanych w dodatku „The Four Winds”, na ziemiach Żurawia. Jako postacie otrzymałem dwóch Żurawi (Kakita Masaru, Daidoji Gotoru), oraz samuraja z klanu Smoka (Mirumoto Toshi) trenującego w dojo rodziny Kakita. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zależało mi na spotkaniu na wypełnieniu Zalet i Wad postaci, motywacji postaci oraz ich ambicji. Dwójka graczy – kierująca Żurawiami wywiązała się z zadania, trzeci – Smok, stwierdził, że w jego przypadku musi to potrwać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gracze, świadomie lub mniej, wygenerowali też kilku NPC – czy to wynikających z wad (zobowiązań postaci, czy z zaprzysiężonych wrogów). Rzucaliśmy też na tablice heritage – ale za propozycją jednego z graczy, wykorzystaliśmy tabele z Drogi Żurawia i Drogi Smoka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całe spotkanie zajęło nam chyba niecałe dwie godziny z tego co pamiętam. Później jeszcze, już na forum, zaproponowałem by dodali sobie kilka mniejszych ambicji – celów do osiągnięcia na najbliższych sesjach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mając powyższe informacje narysowałem sobie mapę relacji – której pomysł zapożyczyłem z naszych sesji prowadzonych przez Ariocha w Exalted. Dopisałem cele NPC, powiązałem je ze sobą – co strasznie, jak już widzę po tej pierwszej sesji, upraszcza prowadzenie. Postanowiłem też wprowadzić do sesji kilka postaci pojawiających się właśnie z oficjalnej storyline (i z karcianki tym samym). Genialnie sprawdziła się również strona &lt;a href="http://l5r.wikia.com/"&gt;http://l5r.wikia.com/&lt;/a&gt; . Zrobiłem galerię postaci z rysunkami, żeby gracze mniej więcej kojarzyli postaci pojawiające się na sesji – dostępną pod adresem &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/koperkuba/L5R#"&gt;http://picasaweb.google.pl/koperkuba/L5R#&lt;/a&gt; Pomocna również, choć mniej niż poprzednie, okazała się baza fiction z anglojęzycznej oficjalnej strony L5R. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na poniedziałkową, pierwszą, sesję stawili się punktualnie Grzesiek (Daidoji Gotoru) i Feniks (Kakita Masaru), czekaliśmy na Quendiego (Mirumoto Toshi) około pół godziny, ale się nie pojawił, nie uprzedził że go nie będzie i przestał odpowiadać na GG. Zresztą postaci wg. Moich zaleceń do dziś nie dostałem, a gdy próbowałem przypomnieć się o nią, skończyło się to niepotrzebną pyskówką, ze strony gracza. Postanowiliśmy grać zatem we trójkę i być może lepiej to wyszło. Nie miałem za wiele wątków dla trzeciej postaci gracza – ze względu na jej brak – więc została zenpecowana i chyba sesją niewiele na tym straciła. Poprowadziłem z tym co miałem. Oto relacja:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wczesna wiosna, 5.02.1158, Cesarska Droga prowadząca z Otosan Uchi do Shiro sano Kakita.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Scena 1 – Niespodziewany atak.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest wczesna wiosna, topnieją resztki śniegu, roślinność powoli budzi się do życia. Niewielki orszak podróżuje z rozkazu Toturiego, ze stolicy Cesarstwa do niezbyt odległej Akademi Kakita. Składa się z niewielkiej lektyki, przyozdobionej w mony rodziny Otomo, niesionej przez czterech tragarzy, w obstawie dwóch yojimbo z rodziny Daidoji i sześciu ashigaru. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednym z pilnujących lektyki jest młody, ambitny yojimbo, Daidoji Gotoru; drugim jego rywal – starszy, ale lekko zazdrosny o sukcesy samuraja, bądź co bądź młodszego od siebie, Daidjoi Yaichiro (wada Gotoru – sworn enemy: Daidoji Yaichiro). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pewnym momencie orszak zostaje zupełnie zaskoczony, spomiędzy drzew wypadła banda krzyczących bandytów. Zaskoczenie jest niemal zupełne, dwóch ashigaru ginie na miejscu, jeden ciężko ranny w nogę upada na ziemię, niezdolny do dalszej walki. Yaichiro chroni lektykę Otomo, zabijając przy okazji najbliższego bandytę. Gotoru również postanawia bronić lektyki. Ashigaru w tym momencie przechodzą do kontrataku – dwóch bandytów ginie od cięć i pchnięć mieczy. Pozostałych dwóch bierze nogi za pas i uciekają. Yaichiro napina łuk, ale w końcu rezygnuje ze strzału. Gotoru mierzy włócznią, ale również postanawia pozwolić im uciec. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Yojimbo pytaja pasażera lektyki czy wszystko w porządku, ale gdy miękki kobiecy głos zapytuje czy niebezpieczeństwo minęło, postanawiają ruszyć dalej. Gotoru decyduje pozostawić rannego w nogę, niezdolnego do podróży ashigaru. Zostawiają go przy jednej z przydrożnych kapliczek poświęconych Fortunom. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Scena 2 – U bram Akademii&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Późne popołudnie, Akademia Kakita&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Orszak wędruje przez wioskę położoną przy Shiro sano Kakita i obu akademiach – pojedynków i artystów. Mieszkańcy, znajdujący się na trasie podroży lektyki kłaniają się nisko. Bramy akademii pojedynków otwiera dwóch samurajów i wpuszczają orszak do środka. Trenujący samuraje zaprzestają treningu i oddaję lekkie ukłony w stronę gości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Orszak podróżuje przez ogród, o który dba Kakita Mai, żona senseia dojo, Kakity Noritoshiego. Sam sensei, siedząc na tarasie okalającym budynek dojo – wita ich uprzejmie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z lektyki wysiada młoda kobieta w barwach Otomo. Rozpuszcza długie czarne włosy i kłania się w kierunku gospodarzy – Kakity i jego żony. Tragarze jak i ashigaru usuwają się szybko z widoku prominentnych osób. Zostają jedynie yojimbo. Po krótkiej rozmowie powitalnej, wszyscy wchodzą do budynku, gdzie zostają im przydzielone pomieszczenia, gdzie goście mogą odpocząć po podróży i rozpakować się. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Scena 3 – Nieoczekiwane zaproszenie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na jednym z placów ćwiczebnych, w murach dojo, sempai Kakita Aoki obserwuje ćwiczących swoje kata samurajów. W centrum jego uwagi znajduje się dwóch spośród dwunastki samurajów – jeden o imieniu Kakita Masaru a drugi Mirumoto Toshi. Ten ostatni przybył tu z klanu Smoka, by doskonalić się ćwicząc w szkole Kakita. W końcu sempai przerywa trening i zwraca się do wybrańców po imieniu. Ci krzyczą głośno „Hai!” i występują przed szereg. Aoki-sempai powiadamia ich, że zostali wybrani przez niego z polecenia Noritoshiego. Dostąpili zaszczytu spożycia wspólnego posiłku wraz z gośćmi na dzisiejszej kolacji. Mają chwilę czasu, żeby się odpowiednio przygotować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Scena 4 – Wieczorna kąpiel&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W jednym z gorących źródeł, ogrodzonych grubymi drewniano-papierowymi ścianami, stanowiącym łaźnie, zanurzeni w wodzie, w sporej odległości od siebie, kąpiel biorą Kakita Masaru i Mirumoto Toshi. Masaru zadaje pytanie Smokowi, co myśli na temat tego wyboru, Toshi odpowiada oszczędnie, że z pewnością zostali docenieni przez sensei. Po chwili wychodzi z wody, zostawiając Żurawia samego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pewnym momencie odsuwają się drzwi do łaźni. I wchodzi tam, ubrana w niewielki szlafrok kobieta. Udaje, że nie widzi siedzącego tam Masaru i zasuwa za sobą wejście, cały czas odwrócona plecami do kąpiącego się mężczyzny. Kobieta jest jednym z pozostałych gości Kakity – sama. Zwie się Shosuro Tezuko i jest bardzo młodą, piękną kobietą, która przybyła tu kilka dni temu, wraz z inną dyplomatką Klanu Skorpiona, Soshi Ikio (obligation Kakita Masaru, ma wobec Soski Ikyo zobowiązanie związane z inną jego wadą Lost Love). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tezuko odwraca się w końcu i rozszerza oczy widząc kąpiącego się Masaru. Kobieta przepraszająca patrząc i mówi, że chyba się pomyliła i weszła do niewłaściwej łaźni. Masaru spuszcza z niej wzrok, grzecznie nie spoglądając na jej ciało. Ale słyszy tylko szelest upuszczanego szlafroczka i chlapiące wodą kroki. Kobieta zbliża się na bardzo niebezpieczną odległość i zadaje pytanie, czy nie będzie mu przeszkadzała wspólna kąpiel. Masaru delikatnie odmawia, twierdząc, że spędził tu już zbyt dużo czasu i nie chciałby uchybić gościom spóźniając się na kolacje, a jeszcze trochę rzeczy ma do przygotowania. Zostawia samą kobietę w źródełku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Scena 5 – Uroczysta kolacja&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całe dojo zostaje rozświetlone różnokolorowymi lampionami. Na dworze fruwają świecące świetliki. Cienie ludzi przebijają się przez delikatne papierowo drewniane ściany budynków. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy goście i samuraje zajmują swoje miejsca w jednej z głównych sal wewnątrz głównego budynku. Naprzeciw wejścia, prostopadle do pozostałych, zasiadł Kakita Noritoshi, mrukliwy i pochmurny, ale jednocześnie bardzo uprzejmy. Po jego lewej stronie usiadła żona Kakita Mai, następnie Shosuro Tezuko i na końcu Kakita Masaru. Po lewej stronie senseia zasiadła Otomo Hikaru, Soski Ikio i Mirumoto Toshi. Daidoji Gesaru stanął za Otomo, pod ścianą, niczym posąg. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odbyło się uroczyste przedstawienie sobie osób. Gdy został przedstawiony Kakita Masaru, pani Otomo ledwo wytrzymała (jest sworn enemy dla Kakity, zabił jej brata w pojedynku), częściowo okazała niechęć dla pojedynkowicza, co zauważyła bacznie obserwująca Soshi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po kilku wieściach z cesarstwa, które przedstawiła Otomo, jak i wiadomości z ziem Żurawia kiedy Noritoshi opowiedział, że Kakita Kaiten wciąż bacznie przygląda się następcy czempiona Doji Kurohito, wyszły intencje przyjazdu Otomo Haruki. Okazało się, że Otomo-sama, przybyła od samego Toturiego i w jego imieniu ma wskazać osoby, które zostaną gunso (jeden z celi Masaru).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Noritoshi zadowolony ze swoich uczniów powiedział, że z przyjemnością zaprezentuje uczniów, których wybrał za godnych pokazania swoich umiejętności. Oznajmia, że tuż po świcie odbędzie się pokazowy pojedynek między Kakita Masaru a Mirumoto Toshi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Soshi zapytawszy o podróż Otomo, sugeruje Noritoshiemu, żeby zajął się problemem bandytów, których jeszcze nikt nie przegonił. Jest wiosna, nie wszystkie patrole wróciły na swoje posterunki , więc jeszcze takie incydenty się zdarzają. Kakita-sensei obiecuje się tym zająć&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Goście powoli wychodzą, najpierw panie Soshi i Tezuko, a także i Kakita Masaru w grzeczny sposób opuszcza stół. Mirumoto, zapewne niezbyt dobrze się czując jeszcze wśród obecnych i siedzi do późna. W końcu i on jako jeden z ostatnich opuszcza pomieszczenie. Otomo spacerując wraz z Daidoji zatrzymują się na chwilę przy drzwiach gości z klanu Skorpiona. Kobiety w środku chichotają cichutko, będąc zarazem bardzo blisko siebie. Otomo rusza w końcu pewnym krokiem do swojej sypialni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Scena 6 – Pojedynek o świcie.&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Świt, 6.02.1158, Kakita Dojo&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W blasku wschodzącego słońca Kakita Noritoshi, Mai, Otomo Haruki, Soshi Ikio i Shosuro Tezuko siedzą na okalającym dojo tarasie. Przed nimi, na niewielkim wyłożonym kamienną posadzką placyku, przystosowanym do walki, znajdującym się niemal pośrodku ogrodu, stoi dwóch samurajów – Kakita Masaru i trochę niewyspany Mirumoto Toshi. Wokół nich siedzi kilku innych uczniów Kakity, godnych by obserwować pojedynek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Masaru spogląda na drewniany bokken, który dzierży on i jego przeciwnik. Wychodzi z propozycją pojedynku do pierwszej krwi, ale na normalne miecze. Mirumoto się zgadza. Pojedynkujący się stoją naprzeciw siebie i na okrzyk sensei zaczynają walkę. Spoglądają dłuższą chwilę w swoim kierunku, spojrzenia są pełne napięcia. W pewnym momencie Kakita Masaru zauważa, że jego rywal zaciska dłoń na rękojeści katany. Żuraw tnie prosto w dłoń, zanim Mirumoto wyprowadza cios, wygrywając pojedynek. Cios na tyle potężny, że Smok upada na ziemię trzymając się za rękę. Z pewnością zostanie blizna. Prawie wszyscy samuraje siedzący na placyku, a także Masaru podbiegają do rannego, by udzielić pomocy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W momencie zadania ciosu, Otomo szepcze coś w kierunku Noritoshiego. Daidoji stojący sztywno obok Haruki zauważa, że Soshi Ikio patrzyła prosto w usta Haruki. Po wygranej walce Soshi bije głośno brawo. Również głośno stwierdza, że w nagrodę, zaprasza Masaru do siebie, w południe na herbatę, którą własnoręcznie przygotuje dla zwycięzcy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otomo Haruki przypomina, żeby zając się sprawa bandytów, aby umożliwić jej bezpieczny powrót. Sugeruje by zajął się tym właśnie waleczny zwycięzca. Chce sprawdzić jak Żuraw da sobie rade na placu boju. Pośle z nim swojego yojimbo – Gotoru, żeby zareagował w miarę potrzeby i zdał jej relacji z chwalebnych czynów Masaru. Żuraw obiecuje zająć się tym następnego dnia rankiem, nie chcąć przegapić spotkania z panią Ikio.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Scena 7 „Miecz” &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Masaru przed południem załatwia jeszcze jedną rzecz. Rozmawia z Aoki-sempai o udzieleniu im koni, które z pewnością ułatwią pościg i wytropienie bandytów. Aoki niechętnie zgadza się na zorganizowanie koni na rano.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kakita Masaru mijajac stojących Daidoji przed drzwiami Otomo, prowadzony przez jedną z gejsz dociera do pokoju, któy zajmują Skorpionki. Przy niewielkim stoliku Soshi rozpoczeła już ceremoniał parzenia herbaty, a siedząca z boku Tameko cichutko przygrywa na biwie. Soshi pyta uprzejmie czy nie będzie przeszkadzać muzyka i zaprasza Masaru do wspólnej herbaty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ikio nawiązujac rozmową do pojedynku, zaczyna z samurajem rozmowę na temat "Miecza Kakity". Zainteresowana opisanymi tam technikami, używjac wszystkich uprzednio poznanych słabości samuraja, przekonuje go do spisania dla niej kilku technik pochodzących z "Miecza". Stawia go w strasznie niewygodnej sytuacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Podsumowanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Grało się całkiem nieźle. Cała sesja trwała mniej więcej od 20:45 do 24:00, z krótką 15 minutową przerwą. Całkiem fajnie chodzi mechanika w grze, ale jak to na pierwszej sesji w dany system book-keeping był nieunikniony i pewnie w kilku miejscach coś namieszaliśmy. I technika Skorpionów działająca na wadach jest całkiem niezła;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-7964931715288780536?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/7964931715288780536/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=7964931715288780536' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/7964931715288780536'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/7964931715288780536'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/08/l5r3er-four-winds-era.html' title='L5R3ER: Four Winds Era #1'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-3771897937943346059</id><published>2009-08-13T17:06:00.003+02:00</published><updated>2009-08-13T19:05:58.353+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='In a Wicked Age'/><title type='text'>In a Wicked Age: Rose Garden</title><content type='html'>Oracle (Nest of Vipers):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jaded gladiator, murderer of both enemies and friends.&lt;br /&gt;A noble house's signatory ring, left behind in a street brawl.&lt;br /&gt;A fur-trapper, simple but good-natured, and his daughter.&lt;br /&gt;The corpse of a lord's hunting hound, caught in a rose-briar.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postacie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Król Baryamin – starzejący się król – łowca. Wciąż uważa, że jest godzien tronu i pragnie zniszczyć wszystkich pretendentów. Ktoś (Zah Eil) ubił jego ulubionego psa w Różanym Ogrodzie, co wprawiło go w wielki smutek, złość i chęć zemsty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiana – królewska nałożnica, o prostych ale pięknych rysach. Intrygantka i cichodajka:P Chciałaby, żeby ktoś (Zah Eil:P) usunął z tronu starzejącego się króla, żeby mogła zostać królową i posadzić na tronie swojego „pionka” (np. Burnaburiasza) i rządzić miastem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Burnaburiasz – były gladiator, którego król „wyciągnął” z areny gladiatorów, obecnie ogrodnik zajmujący się Różanym Ogrodem króla Baryamina.  Chce odzyskać zaufanie swojego przyjaciela Jaspera (ten wciąż uważa go za krwiożerczego morderce z areny) jak i zemścić się na Zah Eilim za przelanie krwi w jego ogrodzie. (Jacek)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jesper – łowca i przyjaciel Burnaburiasza. Prosty człowiek o pogodnej naturze. Ponad wszystko kochający swoją córkę Kianę, obecnie nałożnice króla. Obawia się, że Burnaburiasz mógłby skalać jego córkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zah Eil – należący do Klanu Wilka, najdzielniejszy z dzielnych mężczyzna. Zakochany w „przyjaciółce” z dzieciństwa Kianie – obecnie nałożnicy która Baryamina. Chciałby uciec razem z nią daleko stąd. Obecnie pragnie również odzyskać pierścień, który stracił w bójce w karczmie. Pozwala on kontrolować szał i jego wilkołaczą postać. (ja:))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Akcja!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko ma miejsce w mieście położonym w żyznej krainie. Tam właśnie, pośrodku jeziora, mieści się ogromna wyspa, obrośnięta wszelakimi różami. Na niej stoi ogromne – wielotysięczne miasto, słynne ze swoich róż. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W samym centrum wyspy, znajduje się zamek, zbudowany z wielkich kamiennych, białoszarych bloków. Na wielkim szerokim tarasie, w blasku zachodzącego słońca, stoi król Baryamin. Ma długą kręconą brodę i koronę zrobioną z róż wplecionych we włosy. W dłoni dzierży długą laskę z kryształową różą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniżej tarasu, pod zamkiem, w labiryncie ogrodów łysy, umięśniony i spalony słońcem Burnabariasz pracuje przy różach. Niedaleko na niewielkim placu znajduje się fontanna w kształcie rzeźby przedstawiająca wyrafinowaną erotyczną scenę z udziałem kilku elfów. Ogrodnik przycina właśnie róże, w miejscu, gdzie zginął w tajemniczych okolicznościach pies króla Baryamina.  Słudzy już zanieśli zwłoki poharatanego psa królowi, który rozpacza po jego utracie. Burnabariasz rozgląda się za śladami po ogrodzie, znajduje jedynie wielkie wilcze ślady pazurów i kłów. Ogrodnik powiązał je z Klanem Wilka – ludźmi, będącymi wiernymi wojownikami króla, o których krążą pogłoski, że zamieniają się w wilkołaki. Ludzie ci mają zasługi dla króla, ale pozostała cześć mieszkańców się ich obawia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słudzy przynoszą poharatane ciało psa. Król rozpacza po utracie psa. Ogrodnik szuka śladów, znajduje wilcze wielkie ślady i róże pocięte wielkimi pazurami. Ślad ludzi o których krążą pogłoski, że ponoć się zmieniają w w wielkie wilki. Mieli zasługi ale się ich obawiają. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Burnabariasz zamierza udać się do króla, ale napotyka, jak zwykle nadludzko piękną, Kianę - rudowłosą kobietę o zielonych oczach i ubraną jedynie w złote łańcuszki. Na nadgarstkach ma róże – symbol nałożnicy króla. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gladiator się kłania i rozmawia z nią o przyjęciu go przez Króla. Kiana mówi, że król nie przyjmuje teraz nikogo ponieważ jest smutny po stracie swojego zwierzęcia. Burnabariasz przestrzega ją przed ludźmi-wilkołakami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kobieta zalotnie zbliża się do niego i pyta czy go obroni swoim trójzębem przed zagrożeniem. Porównuje go do słabnącego i starzejącego się króla, i stwierdza, że z pewnością jest lepszym wojownikiem, bardziej godnym tronu. Kiana ewidentnie boi się utraty swojej pozycji, bo król się starzeje. Przyciska się do ciała ogrodnika swoim ciałem, a ten nie bardzo ma się gdzie cofnąć, ponieważ stoi plecami do fontanny z elfami. Próbuje go pocałować, ale Burnabariasz stwierdza, że jej ojciec (Jesper – jego przyjaciel) z pewnością jest przeciwny takim czynom. Kiana się obrusza, ale ogrodnik podnosi ją, odstawia z drogi i odwraca plecami patrząc w kierunku róż. Zrywa jedną i wręcza Kianie, mówiąc, że może go mu oddać jeśli Jesper poprze ich związek.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W środku nocy, Zah Eil w postaci wilkołaka wydostaje się z zamku Klanu Wilka. Ma zamiar udać się do gospody, gdzie w bójce stracił pierścień, i po zapachu odnaleźć złodzieja. Ale na placu pojawia się Różana Gwardia – golemy z pozwijanych róż, zapewne przywołane przez króla. Atakują ludzi z klanu Wilka. Zah Eli rzuca się na ratunek i rozszarpuje kilku różanych gwardzistów.  Król, jeśli się o tym dowie zezłości się pewnie bardziej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zah Eil udaje się w stronę gospody. Chwilę później u bram zamku staje Burnabariasz. Krzyczy o wydanie  winnego za zbezczeszczenie ogrodu śmiercią królewskiego psa. Do rozmowy przystępuje jeden ze szlachciców klanu – twierdzi, że nikt nie jest winien, ponieważ członkowie klanu Wilka dysponują magicznymi pierścieniami, które od pokoleń chronią przed szaleństwem bestii. Ogrodnik mówi, że winny ma się stawić u niego o świcie inaczej wróci i będzie walczył z każdym z rodziny Klanu Wilka – do śmierci. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W międzyczasie, tuż przed świtem,  Zah Eil podąża zapachem z gospody aż na teren na skraju miasta, koło jeziora w kierunku domku trapera na plaży. Już ma wbiec do domku, ale zmyślna pułapka się uruchamia i na wilka spada siatka. Z chaty wychodzi myśliwy Jesper ze swoim słynnym łukiem. Wilkołak jednak używając potężnej siły zrywa siatkę co wprawia w osłupienie łucznika. Opuszcza łuk, więc Zah skacze na niego i przebijają się wyważając drzwi do środka. Zah Eil krzyczy, żeby mu oddać pierścień. Jesper twierdzi, ze pierścień należy do jego córki, i sięga po nóż próbując ugodzić wilkołaka, ale ten zaciska szpony na jego szyi – zostawiając blizny, a następnie wytrąca nóż i wbija go w dłoń trapera. Ten jakby  dostaje szału i zrzuca siebie bestię, nabijając na stojącą obok włócznie. Zajęty regenerowaniem Zah Eil uspokaja się i powoli wraca do ludzkiej postaci. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już w bliższej ludzkiej postaci próbuje przekonać Jespera, żeby mu oddał pierścień, bo to nie tyle ozdoba, co amulet, który pozwala kontrolować wilkołaka, i że każdy w klanie go ma. Traper mówi, że jeśli inni potwierdzą jego słowa, odda ten pierścień. Prowadzi więc na włóczni Zaha do siedziby jego klanu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Buraburiasz został wezwany przed oblicze króla. Są tu też inni obecni głównie dworzanie króla. Król jest już mocno rozgniewany z powodu utraty psa. Król mówi ze dał mu stanowisko, zwolnił z z posady gladiatora, a ten nie uchronił jego ukochanego zwierzęcia. Zwala nawet winę na niego, za to, że bestia rozszarpała psa. Gladiator obiecuje przynieść głowę tego kto zabił tego psa i zbezcześcił ogród. Buraburiasz twierdzi, że jest odpowiedzialny ktoś z klanu Wilka, i że ta osoba za to zapłaci głową. Król mówi że to mało, że wysłał gwardzistów ale nie powrócili. Oznajmia, że Klan Wilka musi być starty cały powierzchni z ziemi. Gladiator się zgadza na to, że przyniesie te głowy i rzuci mu do stóp w koszyku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jesper wraz z Zag Eilim znajdują się w siedzibie klanu Wilka. Do pomieszczenia wyłożonego skórami wchodzi kilku braci z klanu. Pokazują pierścienie i potwierdzają opowieść Zah Eiliego. Jesper postanawia oddać pierścień. Ludzie z klanu mówią Zahowi, że był tu Burnaburiasz, któy chce winnego za zabicie psa. Zah proponuje zaprowadzić Jespera, który się przyzna, że zabrał pierścień, który kontrolował szał i właśnie przez to zginął pies króla. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatrzymuję Burnaburiasza tuż przed zamkiem klanu. Zah Eil rzuca Jespera w ramiona ogrodnika. Chwila rozmowy, zezłoszcozny były gladiator atakuje widłami w wilkołaka, ale w momencie gdy Jesper rzuca się w jego stronę (wierzy, że były przyjacie jest wplątany w kradzież pierścienia jego córki) Burnaburiasz postanawia uciec – nie chce walczyć ze swoim przyjacielem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jesper próbuje złapać Burnaburiasza, ale nie udaje mu się. To Burnaburiasz zaskakuje Jespera i po chwili rozmowy sprzysięgają się przeciwko Zah Eiliemu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zah prosi Kianę o spotkanie w ogrodzie królewskim. Przywołuje wspomnienia a następnie kocha się z nią, niszcząc trochę róż królewskich. Próbuje ją przekonać, żeby odwołała żądanie króla na temat klanu wilka – król przecież postanowił wyciąć ich w pień.  Kobieta twierdzi, że jedynym sposobem jest zabicie króla, chaos pretendentów spowoduje, że każdy zapomni o jakimś głupim psie, na co Zah przystaje. Mówi, że ma już dość króla, że gwałci ją co noc. Ma go już dość, więc opracowała plan. Kiana  chce wprowadzić Zah Eiliego w wilczej postaci przed oblicze samego króla, jako nowego psa. Wtedy Zah zmieni się w bojową formę i przegryzie królowi gardło. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Różane Golemy jednak zapamiętały, że Zah rozwalił kilku z nich przed siedzibą klanu. Wyskakują ze ścian i atakują w korytarzu łapiąc obydwoje spiskowców. Prowadzą na plac przed oblicze króla, Jespera i Burnaburiasza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Król postanawia ściąć Zaha, ale ten tłumaczy co się naprawdę stało i prosi o łaskę – zgodzi się na dobrowolne wygnanie w zamian za ocalenie pobratymców z klanu. Burnaburiasz żąda, żeby oddał też pierścień, wtedy poza granicami miasta, będzie musiał pogodzić się z wilczą naturą. Ten obiecuje oddać go, ale po ostatnim spotkaniu z Kianą. Burnaburiasz naciska, żeby to było natychmiast, więc rozwścieczony Zah chwyta Kianę jako zakładnika i mówi, że ucieknie ale tylko z nią. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Burnaburiasz rzuca trójzębem zabijając Zah Eiliego. Kiana krzyczy, żeby zabił też króla i zasiadł z nią na tronie. Ogrodnik odmawia, więc bezsilna Kiana się poddaje. Jesper widzi lojalność przyjaciela, jak i to, że uratował jej córkę z łap wilkołaka, co powoduje, że ściskają sobie dłonie na znak odnowienia przyjaźni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tej nocy Kiana zostaje ukarana. Krzyczy na całe miasto nie są to krzyki rozkoszy jak zazwyczaj.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-3771897937943346059?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/3771897937943346059/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=3771897937943346059' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/3771897937943346059'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/3771897937943346059'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/08/in-wicked-age-rose-garden.html' title='In a Wicked Age: Rose Garden'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-2295364287118417244</id><published>2009-08-10T12:37:00.007+02:00</published><updated>2009-08-10T13:55:20.774+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Exalted'/><title type='text'>Exalted #6</title><content type='html'>Bohaterowie, z końcem ostatniej przygody, wyruszyli ornitopterem na południe – Bloodred koniecznie chciał pomścić śmieć swoich pobratymców. A odpowiedzialny za nią był Waterfall Lion, DB, który jak się dowiedzieli, szuka miasta Ostatniej Tęczy, znajdującego się gdzieś w południowej dżungli. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W mieście, które opuścili jakiś czas temu -  Weeping Garden - Rising Dragon, trzymał zastraszonego barona Jamala w kieszeni, więc nie obawiał się o utratę znajdującej się tam nowo-nabytej Manse. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas gdy bohaterowie próbowali zorientować się w obsłudze ornitoptera, opowieści o ich czynach oraz o uratowaniu miasta przed groźnym cyborgiem rozeszły się po okolicy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lecąc ornitopterem, w miejscu gdzie równina powoli zaczęła się przekształcać w dżunglę, bohaterowie spostrzegli maszerujące liczne wojsko, około tysięczna armia czarnych ludzi i słoni bojowych, wędrowała dziarsko na południe. Podlecieli więc do największego słonia, którym podróżował wielki czarny wojownik – jak się później przedstawił – Momba. Razem z nim podróżowało kilku ochroniarzy oraz taumaturg. Okazało się, że Momba rusza na smoki, które mordują jego lud. Okazało się, że mają magiczne wsparcie od wielkiego i szlachetnego wojownika – okazał się nim nie kto inny jak sam Waterfall Lion. Momba nie znał miejsca jego pobytu, bohaterowie dowiedzieli się, że z pewnością pojawi się w miejscu zbiórki, gdzie mają się spotkać wszystkie armie z okolicy, które wyruszą właśnie od miasta Ostatniej Tęczy, gdzie znajduje się najwięcej smoków. Lunar obiecał wsparcie królowi w zamian za to, że wskaże lokalizację wspomnianego miasta. Momba powiedział, że dotrą tam wszyscy razem. Pokazał też mapę okolicy, i leżące w dżungli miasta, w których mógł znajdować się Waterfall Lion. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bloodred zaproponował, że nie będą czekać na zbiórkę, tylko polecą na mały rekonesans, ale rankiem następnego dnia.  Tymczasem Momba zaproponował pożywną ucztę z mięsa pterodaktyli, oraz towarzystwo jego nałożnic. Solar odmówił, ze względu na swoją ukochaną, co spowodowało, że Momba zarzucił mu brak męskości. Rising Dragon oznajmił, że w inny sposób może udowodnić swoją męskość, co doprowadziło, że na szybko zorganizowanej arenie stanął Solar naprzeciwko 30 najlepszych wojowników króla. Oczywiście z łatwością ich pokonał, Momba poklepując go po ramieniu uznał go za mężnego wojownika. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia, podczas zwiadu ornitopterem, napotkali kolejną armię, zbliżającą się do punktu zbiórki. Wylądowali armii przed samą przednią strażą i udali się do króla. Wśród straży królewskiej znajdowała się znana Bloodredowi postać – młody gniewny mężczyzna, który odszedł z wioski mentora Savage Knife. Był jednak mocno odmieniony, od czasu „pojedynku z Rising Dragonem”, bo ubrany w zbroję, w dłoni dzierżył potężny miecz i podróżował na słoniu. Zeskoczył popisowym saltem ze zwierzęcia i wylądował na ziemię tuż przed bohaterami. Okazało się, że jest teraz prawą ręką Waterfall Liona i otrzymał od niego niesamowity trening.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bloodred chciał go podpuścić, aby ten wydał miejsce pobytu swojego mistrza, ten jedna ruszył z płonącym daiklavem do ataku. Lunar zareagował szybciej i chciał wbić swoim ciałem chłopaka w pobliskiego słonia, ten jednak zasłonił się mieczem i powstrzymał impet. Bloodred wykonał obrót i podstępnie chwycił przeciwnika kłami za stopę i wyrzucił w pobliski baobab. DB przebił drzewo i wpadł w pobliski strumyk. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy wstawał, ujrzał na tle słońca lecącego już Lunara więc swoim ognistym mieczem przerwał lot. Zaczął nieudolnie recytować fragmenty tekstów w o Lunarach, które mu pewnie wbił do głowy Lion. Już miał zadać ostateczny cios potworowi, jednak kątem oka zauważył błysk słońca na ostrzy Rising Dragona. Stwierdził, że zaczeka na lepszy moment z wykończeniem Lunara i ruszył naprzeciw Solara, który przpyominał poprzednią inkarnacje Solara, który go upokorzył w wiosce. Wyskoczył w górę w ognistej aurze i wydał żołnierzom rozkaz aby atakowali wszystkim czym mają na Rising Dragona. Zagrzał ich i ich broń ogniem pasji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Solar użył transformacji baobabu w żywą tarczę i gałęziami rozpoczął atakować DB, którego jednak zasłaniali żołnierze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;DB rzucił się do ataku, niczym płonąca kometa, i paląc również swoich ludzi, zaatakował Solara wbijając go w ziemię. W końcu Rising Dragon złapał latającego DB i wrzucił go w drzewa, które go oplątały i unieruchomiły. Solarł podpalił trzymające go pnącza, jednak DB śmiał się, że jest odporny na ogień – przynajmniej do czasu, gdy celny rzut daiklavem przeszył jego gardło. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wokół rozpętało się istne piekło – roślinność płonęła, płomienie rozprzestrzeniały się w błyskawicznym tempie.  Ludzie zaczęli uciekać przed płonącą sawanną. Rising Dragon próbował zebrać uciekających ludzi pod swoją komendę, ale jedyne co osiągnął to to, że ci których przyciągnął swoim blaskiem spłonęli. Ich dowóca zginał razem z nimi. Z pewnością uciekinierzy będą powtarzać, że Solar po prostu spalił uciekających.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie ruszyli w dalszą drogę ornitopterem. Lunar pamiętał niezbyt dokładną mapę, którą pokazywał Momba, więc rozglądał się za miastem Ostatnią Tęczą. Pod wieczór wypatrzył złoty połysk, gdzieś między koronami drzew. Gdy podlecieli okazało się, że natrafili na miasto z Pierwszej Ery. Było ukryte w kotlinie i ukryte pod grubą warstwą roślinności. Koncentryczne uliczki, zbiegały się do centrum – wielkiej Mansy, w kształcie wielkiej piramidy wykonanej z orichalkum. Znajdowały się też przy niej wspaniałe wiszące ogrody. Całe miasto było przyozdobione też licznymi posągami, wśród nich był także przypominający Rising Dragona. Liczne akwedukty doprowadzały wodę w różne części miasta, z której zapewne korzystali tutejszy mieszkańcy – rasa inteligentnych humanoidalnych dinozaurów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Blooodred próbował niezauważalnie ukryć ornitopter pod jednym z wiaduktów. Nie udało mu się to, zawalił go czym zwrócił uwagę kilku pterydaktylowych wojowników ze słonecznymi włóczniami. Gdy przylecieli próbowali się dogadać z bohaterami. Niby Solar przypomniał sobie ich język, ale wojownicy byli obrażeni, że ornitoper zniszczył coś co kiedyś dla dniozaurów wybudował jeden ze słonecznych bogów. Mimo że Solar rozpalił swoją animę – strażnicy uważali, że to podstęp i zaprowadzili bohaterów przed oblicze swojego króla dragon kinga, rezydującego we wnętrzu mansy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W całym mieście znajdowała się kryształowo-roślinna mechanika – miasto było oświetlane tego typu lampami, które Solar przechodząc doładowywał. Z akweduktów strzelała w niebo tęcza, dzięki której miasto zawdzięczało swoją nazwę. W końcu dotarli do sali tronowej dragon kinga. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas rozmowy król przypomniał sobie Solara, jako boga z przeszłości. Owszem boga, który wiele dobrego zrobił dla miasta, ale i boga, który w chwilach szaleństwa polowali na młode dinozaury.  Przypominając to sobie król stracił panowanie i rzucił się z toporem w ich stronę. Unikali jednak walki i jego ciosów do czasu aż się zmęczył, zaprzestał walki i zrezygnowany usiadł na tronie gotów do rozmowy, przekonany nie ma szans w walce.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lunar powiedział, że przybyli tu odnaleźć archiwa, które chce dorwać przybywający do miasta DB Waterfall Lion wraz z armią wściekłych ludzi. Król poprzez spiralne schody zaprowadził ich do biblioteki, pochodzącej z czasów pierwszej ery, a że była olbrzyma i właściwie nie wiedzieli czego szukać, bohaterowie postanowili bronić miasta i przygotować ludzi do jego obrony. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zorganizowaniu obrony przeszkodziło wkroczenie armii do miasta. Nikt nie sądził, że przybędą tak wcześnie. Solar stanął na wzniesieniu i zakrzyczał do atakujących, żeby porzucili wszelką nadzieję, co jednak nie powstrzymało wroga. Ludzi była porażająca ilość, dinozaury ginęły masowo. W końcu nawet bohaterowie byli zmuszeni wycofać się na schody mansy-piramidy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po schodach piramidy razem z ludźmi wbiega Waterfall Lion. Bloodred stanął mu na drodze i wykrzyczał, że zapłaci teraz za śmierć jego ludzi, DB wyzwał go od demonów i że zniszczy wszystkich, a także dokończy czystkę, która rozpoczął w lesie Bloodreda. Ludzie z mieczami i włóczniami przystąpili do ataku, Lunar wbiegł w nich próbując się przedrzeć do DB. Liczne włócznie i miecze zostały wbite w jego ciało. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Solar próbował zaatakować ludzi roślinnością, jednak nie odniesli większych obrażeń. Król Mombo rozpoczął walkę z Solarem za pomocą amuletów podarowanych od DB. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Waterfall Lion rzucił się na Bloodreda, ale ten zasłonił się zrzucając w jego kierunku broń wbitą w ciało. Ten sprawnie odbił rzucaną broń a następnie wzniósł daiklave wysoko nad głowę. Bloodred próbował wbiec w niego, żeby zapobiec cięciu. Nie powstrzymało to Waterfall Liona i Lunar został przecięty na pół.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Solar uciekł z pola walki, wraz z królem dragon kingów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdzieś przy granicy dżungli. &lt;br /&gt;Pewien pustelnik wyplątuje z roślin zdaje się martwego chłopca. Jego oczy jednak otwierają się gwałtownie - płoną żywym ogniem. Ponownie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-2295364287118417244?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/2295364287118417244/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=2295364287118417244' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/2295364287118417244'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/2295364287118417244'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/08/exalted-6.html' title='Exalted #6'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-4334736468840702051</id><published>2009-07-30T11:33:00.003+02:00</published><updated>2009-07-30T14:58:41.337+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Exalted'/><title type='text'>Exalted #5</title><content type='html'>Bohaterowie postanowili rozpocząć walkę z cyborgiem, ale poza miastem. Bloodred chciał wybiec poza miasto i tam zaznaczyć swoją obecność, tak aby walka nie miała niszczących skutków dla miasta. Niestety został zauważony przez cyborgini obserwującą uliczki z ornitoptera. Oddała strzał esencją z działa które posiadała zamiast ramienia. Rozpoczęła się walka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rising Dragon obserwował wszystko z jednego z balkonów, na jego czole pojawił się znak kasty i solar ruszył do walki. Wybił się z jednej ze ścian i zaczął lecieć w kierunku ornitoptera, jednak został odrzucony przez jedno z trzepoczących skrzydeł pojazdu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wkurzony ostrzałem Bloodred zaatakował, odbijając się wilczymi susami od ścian budynków, wyskoczył na wysokość ornitoptera. Pazurami i kłami pazurami zamierzał uszkodzić ramię z działem. Cyborgini włączyła pole siłowe, przez które i tak powoli szpony Bloodreda się przebijały. W końcu wyłączyła je i wilk przeleciał siłą rozpędu. Nadział się tym samym na drugie ramię, które wystrzeliło siatkę z mechanicznymi pajączkami. Oplątany wilkołak spadł z wysokości wbijając się w placyk miasta koło fontanny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cyborgini wylądowała na ziemi obok walczącego z siatką lunara. Rozbiła przy tym ornitopterem fontannę w postaci pomnika księcia miasta, a tył pojazdu wbił się we front jednego ze sklepów. Ludzie zaczęli panikować i uciekać chowając się gdzie popadnie. Następnie wysiadła i z ręką gotową do strzału zaczęła się zbliżać do pochwyconego celu. Mechanicznym głosem powiedziała, że jeśli się ofiara podda, to będzie szybka i bezbolesna śmierć. Lunar wciąż się szarpał i szarpał, więc zaczęła do niego strzelać. Zwiększyła moc strzału, tak, że w miejscu wilkołaka powstał niewielki krater, a na jego dnie postrzelony wilkołak. Gdy to nie spowodowało jego śmierci, ze względu na regeneracje wilkołaka, cyborgini drugą dłoń przekonfigurowała na piłę mechaniczną i chciała go poszatkować. Bloodred trochę to przyblokował ale i tak piła zaczęła się zagłębiać w jego ciało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rising Dragon przyzwał do pomocy roślinność, która skoncentrowana w jeden wielki szpikulec miała przebić cyborga, lecz w momencie, w którym wbiła się w mechaniczne cało, została skażona jakąś toksyną i zaczęła obumierać w całej okolicy. Także Hearthstone wyblakł i osłabił solara. Ten nie poddając się, podszedł do uszkodzonej ornitopterem fontanny i bijący w górę strumień wody skierował w stronę cyborgini. Strumień wbiła ją w budynek powodując liczne zwarcia i zapewne błędy w oprogramowaniu. Solar strumieniem wody uniemożliwiał dojście do ornitoptera cyborgowi, umożliwiając Bloodredowi przejęcie pojazdu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cyborgini widząc sytuację, oceniając swoje marne szansę uruchomiła plecak rakietowy i przebijając się w kanały pod miastem uciekła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bloodred zaczął się rozglądać w środku pojazdu próbując rozeznać co i jak. W międzyczasie wokół ornitoptera zaczęli się gromadzić niezbyt przychylnie nastawieni ludzie. Rzucali wyzwiskami i tym co mieli pod ręką. Podburzał ich dodatkowo mnich przysłany przez DB, ten któego bohaterowie przesłuchiwali zaraz po wejściu do miasta i któremu przerwali nauczanie. Solar widząc to, korzysta z jednej ze swoich mocy i krzyczy tylko "Won!" i tłum nagle stwierdza, że mają lepsze do roboty. Również i mnich zmywa się , stwierdzając, że podburzanie tłumu przeciwko tak silnym postaciom nie jest najlepszym pomysłem, oraz że najprawdopodobniej zostanie ascetą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Solar za pomocą kontrolowania lian zabrał Ornitopter. Bohaterowie powrócili do pałacu księcia. Pochwalili się wykonaniem zadania, a następnie kazali księciu abdykować na rzecz przejęcia władzy przez barona Jamala. Książę już sięgał po nóż, żeby popełnić samobójstwo ale przerwał mu poseł, przybyły od samego Jamala. Okazało się, że Jamal chce przejąć władzę za pomocą DB!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie zabrali księcia wraz z posłem i ponownie przebili się do posiadłości barona Jamala. W głównej sali na tronie siedział Jamal, a przed nim stało kilku zadziornie wyglądających mnichów - immaculateów. Jamal stwierdził, że to wszystko co robił było jego wielka intrygą i chce współpracować z DB, którzy zapewnią mu większą potęgę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie odsłonili swoją intrygę - zamierzali zrobić tu siłą porządek,ale walka będzie niesprawiedliwa, poprosili o więcej mnichów. Książę zagwizdał i pojawiło się kilkunastu kolejnych immaculateów. Bloodred i Rising Dragon ruszyli do walki ogłuszając większość mnichów. Następnie przekonali Jamala, że siła DB jest niczym w porównaniu ich siły, i że będzie miał nasze poparcie ale pod warunkiem, że nie będzie się bratał z Immaculate. Umowa została przypieczętowana uściskami dłoni między solarem a baronem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka chwil później, już po opuszczeniu pałacu Jamala przez exaltów, książę popełnił samobójstwo (kto wie, czy przypadkiem, nie wspomógł go Jamal). A baron Jamal spoglądał na miasto, które należało teraz do niego. W głębi duszy przeżywał jednak traumę po swoich dramatycznych wyborach moralnych, których musiał dokonać, żeby je zdobyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka następnych dni Blooderdowi i jego towarzyszom zajęło się dostrojenie do artefaktycznego ornitoptera, i dogadanie się z jego duchem. Postanowili wyruszyć na południe w kierunku miasta o nazwie - Ostatnia Tęcza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas długiej podróży na południe Rising Dragon próbował zmienić światopogląd, wciąż trzymanej w niewoli Sad Pain Cricket. Gdy wydawało się, że uwierzyła i już była po stronie bohaterów, pewnej nocy zniknęła. Z pewnością została przy swoich przekonaniach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bloodred pogrzebał jeszcze w komputerze pokładowym ornitoptera, z logów i dzienników pokładowych wyciągnął informację, że cyborgini została wynajęta przez kupca z Nexus - Rose Stealing Kinga, człowieka dla którego pracuje White Princess.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-4334736468840702051?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/4334736468840702051/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=4334736468840702051' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/4334736468840702051'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/4334736468840702051'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/07/exalted-5.html' title='Exalted #5'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-2043351117612904093</id><published>2009-07-28T10:30:00.002+02:00</published><updated>2009-07-30T09:25:42.903+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Exalted'/><title type='text'>Exalted #4</title><content type='html'>Książę poprosił bohaterów o nieoficjalne pozbycie się DB ze Świątyni Siedmiu Liści i obiecał wysoką nagrodę. Sprzymierzeńcy Lunara zostali w mieście, a Lunar i Solar ruszyli w kierunku świątyń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie rozpoczęli prawie nieskończoną wspinaczkę po świątynnych schodach, aż do mocno pokrytej roślinnością Świątyni Siedmiu Liści.  Gdy weszli na plac zbliżyli się mnisi - podwładni DB Sad Pain Cricket. Bloodred powiedział, że mają wiadomość od Waterfall Liona, więc mnisi zaprowadzili ich do środka. W korytarzu, prowadzącym do wnętrza Mansy uruchomił się magiczny alarm. Rzeźby na ścianach zaczęły błyskać oczami i wydzierać się krzycząc jedno słowo: "Anathema!".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drzwi zaczęły się zamykać, jednak Lunar cisnął jednym podręcznym mnichem i drzwi, niczym od windy, nie zamknęły się do końca, przygniatając trochę mnicha. Solar rozpoczął walkę z mnichami ogłuszając ich systematycznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bloodred korzystając z tego, że posiadł trochę krwi od mnicha którym cisnął w drzwi przemienił się w jednego z nich i chciał się zakraść do centralnego pomieszczenia, żeby zaskoczyć DB. Posągi jednak nie dały się nabrać i cały czas krzyczały ostrzeżenia, więc gdy Lunar wszedł do środka, nikogo tam nie było. Jedynie w samym środku pomieszczenia znajdowała się  kula zielonej energii, zasilająca Hearthstone'a. W pomieszczeniu lewitowały platformy, a w suficie znajdował się otwór uwalniając nadmiar energii generowanej w pomieszczeniu. Całość oczywiście była dość mono porośnięta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rising Dragon próbował przepytać jednego z ocuconych mnichów, ale ten prawie odgryzł sobie język. W pewnym momencie liany z roślin wystrzeliły w kierunku bohaterów próbując ich pochwycić. Świst roślin jednak ich ostrzegł. Rozpoczęła się walka. W otworze w suficie zauważyli Sad Pain Cricket, Solar uniknął lian zasłaniając się mnichem, a następnie rzucił nim w jej kierunku. DB wypuściła kilka strzał i nie dość, że nie pozwoliły dolecieć żywemu pociskowi, ale również poraniły trochę Solara.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bloodred używając swoich skoków i niesamowitej równowagi zaczął wskakiwać na górę do DB. Ale gdy już miał sięgnąć w jej kierunku pazurami, DB zniknęła w chmurze liści. Kolejne ataki lunara przynosiły ten sam efekt. W końcu liany owinęły i Bloodreda, a DB stanęła mu na plecach i strzeliła w plecy. Stwierdziła, że to będzie mało, żeby powalić wilkołaka, więc zrzuciła go w dół, a sama odbijając się od jego pleców i wyskakując wysoko w górę odpaliła swój charm. Przywołała wielką róże, z kolcami skierowanymi w stronę lunara i skierowała w jego stronę. Bloodred wykorzystał swoją zdolność manipulowania przedmiotów i transformując liany w siatkę, ledwie muśnięty został kwiatowym pociskiem i znalazł się na ścianie kopuły. Wyskoczył w górę próbując pochwycić DB i spaść z nią na ziemię, ta jednak była szybsza - minęli się w powietrzu, bo Sad zanurkowała w dół, lądując na jednej z platform. Lunar wykonał salto w powietrzu i pomknął w dół próbując spaść na nią. DB jednak uniknęła ataku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym razem Solar zaatakował ale chybił, DB zeskoczyła z platformy i zanurkowała w dół, w stronę gęstej już zieleni. Solar odbił się od sufitu kopuły i zleciał w dół potężnym kopniakiem pozbawiając Sad Pain Cricket przytomności. Wylądował obok niej i gwałtownym ruchem wyrwał z jej klatki Hearthstone. Zyskał tym samym kontrolę nad Manse, roślinnością i zdolność do odżywiania się jak roślina - z energii słonecznej, gleby i wody.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy bohaterowie zabrali nieprzytomną DB, demony w posągach wszczęły kolejny alarm - "nadlatuje Anathema". Gdy wyszli przed świątynię, zauważyli nadlatujący z olbrzymią prędkością obiekt, który w miarę zbliżania przypominał olbrzymiego robaka szarańczy. Leciał z niewiarygodną prędkością wprost na bohaterów - więc postanowili się wycofać i zabunkrować do Mansy. Słychać było łupnięcie bo ornitopter przypominający robaka szarańczy wylądował wbijając się w podłoże placu. Wyszła z niego dziwna postać, przypominająca cyborga. Zaczął strzelać w ściany budynku jednak gdy broń okazała się nieskuteczna, wzbił się w powietrze i zaczął krążyć nad świątynią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Solar wyrzucił w jego kierunku kilku mnichów, którzy zostali zabici strzałami z czegoś co przypominało laser. Zdecydowanie nie miał miłych zamiarów. Odczytał też intencję: cyborg zamierzał dopaść lunara, a wracająca do przytomności DB - chciała ocalić miasto przed Anathemą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy tylko Sad Pain Cricket zaczęła wracać do przytomności,  Bloodred doskoczył do niej, przycisnął do ściany i zaczął przesłuchiwać. Dowiedział się, że Waterfall Lion - jeden z pięciu mistrzów żywiołów, odpowiedzialny za zniszczenie jego ziem, udał się na południe, w kierunku miasta z czasów pierwszej ery - Ostatniej Tęczy, gdzie ma zamiar odnaleźć jakieś archiwa mające wspomóc DB w walce z Anathemą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie zdecydowali się wyjść podziemiami ze Świątyni. Sad Pain Cricket zaczęła panikować, więc Rising Dragon ogłuszył ją. Za pomocą nowo nabytej zdolności kontroli roślinności ciągnął za sobą nie tylko ją ale i jej mnichów, którzy wciąż byli ogłuszeni. W końcu wszyscy dotarli do pałacu. Oburzony książę zezłościł się, że przyprowadzili DB i mnichów do niego, ponieważ naraził się i sprzeciwił już otwarcie DB. Jednak obrona miasta była ważniejsza - nad miastem latała obca istota, która nie miała dobrych zamiarów. Zaczął przygotowywać obronę, ale oto baron Jamal odmówił współpracy, a że on jest dowodzący wojskiem miasto pozostaje bezbronne i oczekuje na atak, zamiast atakować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bloodred próbował zakraść się do pałacu Jamala, ale okazał się zbyt mocno obsadzony, żeby to się udało. Bohaterowie musieli siłą przedrzeć się do jego komnat, ogłuszając po drodze pilnujących przejść strażników. W końcu gdy ostatnie assasynki-nałożnice padły nieprzytomne tam gdzie ich miejsce- czyli na miękkie poduszki w komnacie Jamala - baron "zechciał" rozmawiać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stwierdził, że to walka między Anathemą, a on tylko uaktywni obronę jeśli to będzie konieczne - czyli gdy miasto zostanie zaatakowane bezpośrednio.Podczas tej rozmowy okazał się  bardzo opanowanym i ewidentnie rozsądnym strategiem, mimo że  niezbyt porządnym człowiekiem. Baron Jamal przekonał również, że dotychczasowy książę jest jedynie ceniącym wygody panikarzem, niegodnym rządzenia miastem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-2043351117612904093?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/2043351117612904093/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=2043351117612904093' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/2043351117612904093'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/2043351117612904093'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/07/exalted-4.html' title='Exalted #4'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-4834907381212953414</id><published>2009-07-21T11:41:00.002+02:00</published><updated>2009-07-27T15:36:32.647+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Exalted'/><title type='text'>Exalted #3</title><content type='html'>Parostatek należący do DB Wind Ridera płynął po wielkiej rzece. W jednym z pomieszczeń, gdzieś pod pokładem uwięziony był Bloodred - spętany jadeitowymi łańcuchami blokującymi jego charmy. Gdy wrócił do przytomności, zaczął szaleć i rzucać się jak zwierze w klatce, co spowodowało, że dwóch mnichów - młodszy i starszy zeszło do niego i stojąc za drzwiami kazali mu się uspokoić, i zaczęli go wyzywać od Anathemy. Lunar słowami sprowokował młodszego mnicha, który mimo ostrzeżeń starszego, wszedł do środka, chętny by zademonstrować to, czego nauczył się przez lata swoich ćwiczeń na związanym Bloodredzie. Lunar sprytnie wymanewrował młodego mnicha i mimo więzów pochwycił go szczękami za stopę. Starszy mnich wbiegł próbując ratować młodszego kolegę i również został zagryziony i rozszarpany. Bloodred wybiegł z więzienia i próbował zerwać jadeitowe łańcuchy, ale zaiskrzyły zabezpieczenia i padł nieprzytomny na ziemię, gdzieś w ładowni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W międzyczasie gdzieś nad brzegiem rzeki ognisko robił sobie świeżo exaltowany Rising Dragon. Gdy już miał spożywać posiłek podpełzł do ogniska pajęczy żywiołak. Poczęstowany przypieczoną świnią, zaczął narzekać, że DB Wind Spider i inni DB zaczęli niszczyć ich tradycje i siedziby. Zapytany o lokalizację Wind Spidera, pajęczak zdradził, że ów DB płynie rzeką przy brzegu której właśnie siedzieli. I faktycznie Rising Dragon zauważył, że przepływa statek ze stojącym na dziobie Wind Spiderem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dragon ruszył biegiem za statkiem, stąpając lekko po wodzie. Następnie wyciął mieczem dziurę w burcie statku i wkroczył do środka. Natknął się na leżącego na ziemi wilkołaka i oswobodził go z więzów. Lunar zaproponował zatopienie statku, gdyż walka z mnichami i Wind Spiderem na wodzie nie byłaby zbyt korzystna w tej chwili. Solar spróbował mieczem przebić dno, ale tak naprawdę przebili się do pomieszczenia pod podłogą - do sali pełnej mnichów. Rozpoczęła się walka. Zanim przybiegły posiłki mnisi już byli martwi. Rising Dragon znalazł magazyn z prochem w innej części statku. Bohaterowie wykonali ścieżkę z prochu i z bezpiecznego miejsca rozgrzana katana zainicjowała detonację magazynu z prochem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rising Dragon wybiegł na taflę wody z Bloodredem na plecach i dobiegł do brzegu, skąd razem oglądali eksplozję parostatku i płynąca następnie kulę ognia, która zaczęła tonąć w rzece. Obok bohaterów pojawił się też pajęczy żywiołak, który podskakiwał radośnie wiwatując.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bloodred przyjrzał się dokładniej Dragonowi, by całkiem podobny do Phoenixa, ale zapach miał inny. Katanę miał tę samą co widział u Phoenixa, co zdziwiło Lunara. Podczas rozmowy okazało się, że White Princess jest jego żoną i wyruszył na jej poszukiwanie. Exaltował się niedawno, najpewniej wraz ze śmiercią Phoenixa, więc nie wiedział o co jeszcze dokładnie chodzi. Miał tylko urywki wspomnień ze swojego poprzedniego wcielenia. Bloodred wyjaśnił mu jak się ma sprawa White Princess (kiedy ją ostatnio spotkał), obiecał pomóc - ponieważ jest też z nią związany - ale zaraz po tym, jak solar pomoże mu dopaść najpierw DB, który jest sługą Waterfall Liona (a ten jest odpowiedzialny za masakrę w wiosce lunara). Liczyły się informację na temat pobytu Waterfall Liona, które trzeba wydobyć z ust jego sługi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po kilku dniach podróży w kierunku wioski, w której znajdował się mentor Savage Knife, bohaterowie natrafili na followersów Lunara. Złapana kobieta -szpieg umknęła im w pewnym momencie. Pewnej nocy, przy pełni księżyca, kiedy oddalił się od reszty podróżujących, lunar usłyszał i zauważył wyjący kształt w oddali. Przypominał wilka, ale posiadał kilka głów i ogonów. Bloodred przyłączył się do wycia, jego poplecznicy również. Ruszyli w kierunku wyjącego olbrzyma. Po drodze, najstarszy z nich opowiadał o bóstwie które kiedyś chroniło wilków i było strażnikiem pokoju między wilkami a ludźmi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drodze, zaraz po zejściu ze wzgórza natknęli się na ruiny miasta zniszczonego przez wilki, a najprawdopodobniej przez owe bóstwo wilcze, które słyszeli. Widok zmasakrowanej wioski spowodował wstrząs u większości z nich, bo ktoś kto miał być strażnikiem  pokoju zaczął mordować ludzi i niszczyć miasta. Bloodred mocno poirytowany wyrywał się do przodu pozostawiając resztę w tyle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu stanął na polanie, na której odpoczywał Platynowy Kieł - wielkie wilcze bóstwo, o kilku głowach, łapach i ogonach. w otoczeniu wilków. Najpierw chciał wygnać Bloodreda, ale kiedy po przemianie okazało się, że lunar jest jednym z nich, Platynowy Kieł opowiedział o tym, że czasy pokoju się skończyły, bo pojawiła się w lasach na wschodzie Cytrynowa Bodishatva, która wskazała mu inną drogę, drogę zemsty i mordu. Po tych słowach wilcze bóstwo oddaliło się na wschód. Przez jakiś czas wszyscy go ścigali, jednak droga była zbyt długa i wszystkich wykończyło zmęczenie. Doszli do wniosku, że dotrą tam jedynie jakimś pojazdem magicznym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W jednej z wiosek próbowali rozpytać o jakieś magiczne środki transportu, ale odesłano ich do szamana. Ten stwierdził, że po kontakcie z duchami będzie nam w stanie pomóc. Po zażyciu odpowiedniej dawki środków odurzających, gdy zaczął już bełkotać opuścili go w pośpiechu. Okazał się narkomanem raczej niż szamanem zdolnym do komunikacji z duchami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skoro byliśmy już blisko mansy sługusa Waterfall Liona ruszyliśmy do miasta w którym się mieściła. Było to poprzecinane kanałami miasto, z białymi budynkami, pokryte liczną roślinnością, mającymi zamiast dachów kopuły. Było u podnóża góry z której spływał wodospad a na jej stoku mieściły się liczne świątynie, do których prowadziły niezliczone ilości schodów. Spotkaliśmy ćwiczących mnichów-ascetów, którzy opowiedzieli nam, że Świątynie Siedmiu Liści zajęli właśnie DB, którzy wypuszczają na miasto swoich mnichów próbujących zmienić wiarę tubylców. Nie są lubiani przez Księcia tego miasta, który jest przeciwny temu, ale na mocy jakiegoś pradawnego traktatu musiał im udzielić pozwolenia na przebywanie w tutejszej świątyni. Niezbyt są lubiani przez tutejszych mnichów - ascetów.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie złapali jednego z mnichów (Immaculate), którzy nauczali w mieście - po przepytaniu i zastraszeniu powiedział, że jego zadaniem jest nauczanie ludzi i obalenie czczenia bożków. Przewodniczy im pewna kobieta DB - ponoć doskonała łuczniczka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako że Rising Dragon był znanym nauczycielem szermierki zaraz przed exaltowaniem, udało im się dostać do pałacu księcia, siedzącego na tronie w otoczeniu niewolnic i szlachty, z charakterystycznymi wydłużonymi małżowinami usznymi - zapewne od noszenia klejnotów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książę w pewnym momencie rzucił arbuzem w kierunku Dragona, który ten przeciął  na połowę. Zgromadzeni zaczęli bić brawo, ale owację przerwał nagły śmiech jednego z nich. Wyszedł przed szereg szlachcic z wielkim sejmitarem przewieszonym przez plecy. Jako jedny wciąż bił brawo i wyśmiał Solara. Strażnik szeptem powiedział do Bloodreda, że to jest baron Jamal, uważający się za najlepszego szermierza, w okolicy, co poprał kilka razy już mieczem. Baron Jamal sprowokował Solara do walki. Ten chciał go upokorzyć podając mu swoją ciężką katanę, ale Jamal zadowolony wykonał nim kata i stwierdził, że będzie nią walczył. Zaczął się pojedynek, Rising Dragon niespecjalnie się do niego przykładał, aż do momentu kiedy postanowił zakończyć walkę upokarzając barona - ściął mu turban i pas od spodni.  Jamal obiecał zemstę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książę zadowolony z walki opowiedział  o religii DB i ich przywódczyni, która osiadła w Świątyni Siedmiu Liści i zajęła ją na wskutek pradawnego traktatu. Był również utaj też kiedyś Wind Spider – fanatyk. Książę pełny wiary w siły bohaterów poprosił ich o pozbycie się DB ze Świątyni Siedmiu Liści.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-4834907381212953414?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/4834907381212953414/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=4834907381212953414' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/4834907381212953414'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/4834907381212953414'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/07/exalted-3.html' title='Exalted #3'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-8845644276789245866</id><published>2009-07-20T09:51:00.000+02:00</published><updated>2009-07-20T09:53:12.085+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Monastyr'/><title type='text'>Monastyr #1</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kord, kwiecień 1575 roku. Gospoda "Pod Starym Mostem", okolice Grande.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dotarliśmy wraz Bruno na miejsce, wskazane przez mojego przyjaciela i zarazem męża mojej siostry - Rudolpha de Surlec - w jego ostatnim liście. Prosił w nim o pomoc, a dokładniej o ocalenie jego życia i mojej siostry. Przyjechaliśmy więc do wskazanej gospody „Pod Starym Mostem” i oczekiwaliśmy na człowieka, który miał nas stąd odebrać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie okazaliśmy tego, jednak zdziwiliśmy się, że tuż w sąsiedniej ławie zasiadł Inkwizytor wraz z dwójką ludzi, najprawdopodobniej ochroniarzy. Bruno czyścił sobie broń a ja bacznie przyglądałem się mieszkańcom gospody.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pewnym momencie do moich uszu dobiegło nazwisko „...de Surlec...”. Obróciłem się więc w kierunku wypowiadającego je człowieka. Jakiś młodszy ode mnie szlachcic, choć zubożały, rozmawiał z jakąś przypadkową osobą siedzącą wśród karczemnych gości. Okazało się, że nie ja jedyny czekałem na człowieka de Surleca. Pavel Nord, jak się przedstawił się chwilę później szlachcic, który wypowiedział znane mi nazwisko, zebrał mnie i jakiegoś niczym się nie wyróżniającego człowieka oraz, co dziwne, Inkwizytora, w jedno ustronne miejsce w gospodzie, z daleka od ciekawskich oczu i uszu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inkwizytor przedstawił się jako Miguel de Ruerte, a trzeci człowiek jako Armin Targaryen. Każdy z nas miał list, w którym Rudolph, prosił o spotkanie. Gdy zapytałem Pavla o moją siostrę okazało się, że została porwana. Chciałem natychmiast ruszać, żeby móc poznać więcej szczegółów, ale nie było to takie proste. Pavel chciał zobaczyć te listy, a podejrzliwy Inkwizytor Miguel chciał jakiegoś dowodu, że faktycznie Nord jest wysłannikiem de Surleca. Ten nie posiadał żadnego, ale spieszyło mu się i już zamierzał nas zostawić, gdy w końcu ryzykując zdecydowaliśmy się ruszyć razem z przybyszem. Przed gospodą czekało na nas kilku jeźdźców co wzbudziło mój niepokój. Zbyt zdenerwowany byłem wiadomością o siostrze, więc pohamowałem swoje podejrzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka godzin później skręciliśmy w ścieżkę odbijającą od głównego traktu i skręcająca w las w stronę jakiegoś opuszczonego dworku. Pavel został na zewnątrz, a do środka wprowadził nas jakiś służący. Jeden z ludzi Miguela został na zewnątrz. Ale w momencie kiedy weszliśmy do środka jednego z pomieszczeń, drzwi z obu stron się zamknęły, a za tymi przed nami zniknął prowadzący nas służący.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez szpary w ciężkich okiennicach widać było że na ziemi leży ogłuszony człowiek inkwizytora a służący zrzuca liberie i całą banda oddala się powoli. Pavel powiedział tylko, że wie kim jesteśmy i ktoś dowie się o naszych tożsamościach i uwięzieniu. Wszelkie próby ucieczki spełzły na niczym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pewnym momencie, po kilku godzinach uwięzienia, na podwórze dworku wjechała karoca. Obok woźnicy siedział jakiś potężny, dorównujący mi wzrostem mężczyzna a ze środka wysiadły dwie kobiety – jedna wyglądająca na damę, a druga na jej służkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Olbrzym wypuścił nas ze środka. Uwolnieni podziękowaliśmy za ratunek. Kobieta przedstawiła się jako Eleanor de Rocaille. Jej służąca miała na imię Honorata a olbrzym Gaspar. Opowiedziała nam, że też zamierzała się spotkać z człowiekiem Surleca, ale w gospodzie znaleźli tylko jego martwego od kilku dni sługę. Zginął w strasznych męczarniach, ale nikt nic nie słyszał bo w gospodzie w ten dzień co zginął było wielkie i huczne wesele. Kobieta wyjechała za nami bo w gospodzie dowiedziała się, że jacyś ludzie rozmawiali o Surlecu i tuż przed nią wyjechali. Postanowiła więc ruszyć ich śladem i tak nas napotkała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na podwórze wjechała kolejna osoba – zziajany i umęczony człowiek. Przedstawił się jako Ramirez. Twierdził, że jest przyjacielem umęczonego w gospodzie sługi Surleca. Niezbyt ufałem temu człowiekowi, ale bardziej zależało mi na schwytaniu Pavla i jego ludzi. Po burzliwej dyskusji ruszyliśmy w 5 śladem Pavla. Przybysz ułatwił nam zadanie, bo twierdził, że zna doskonale te ziemie, a przede wszystkim skrót, którym możemy wyprzedzić ściganych. Inkwizytor ze swoimi ludźmi ruszyli w oddali za nami, a karoca w kierunku stolicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatrzymaliśmy się w miejscu, w którym stwierdziliśmy, że wyprzedziliśmy Pavla na tyle, że można zrobić pułapkę. Armin, Ramirez, Bruno oraz przydzielony przez Eleanor olbrzym ukryli się w krzakach, żeby zaskoczyć Pavla od tyłu, a ja stanąłem przy drodze, z liną, która chciałem niespodziewanie powstrzymać jeźdźców, zrzucając ich z siodeł. Gdy nadjechali usłyszałem strzały. Jako, że nikt tu nie nadjeżdżał porzuciłem linę i uzbrojony w swój rapier ruszyłem w ich kierunku. Wprost na uciekającego w moją stronę Pavla. Udało mi się ściągnąć go z siodła – oboje upadliśmy na ziemię. Następnie rozpoczęła się walka. Niestety wdał się w walkę z ragadańskim mordercą, to i walka nie była długa. Mnie poniosły nerwy i koniec końców szybko go zaszlachtowałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy zwłokach znalazłem list i zacząłem go czytać. Nadawca listu był nieznany a adresatem był Pavel. Były w nim instrukcje, jak z nami postępować – dowiedzieć czy jesteśmy zainteresowani sprawą de Surleca następnie wciągnąć w pułapkę. Druga cześć listu była wiele bardziej zatrważająca. Otóż Pavel był szantażowany. Jeśli zginie, jego córka i żona zostaną w brutalny sposób złożone komuś w ofierze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy tylko dotarła resztą, zwycięzcy zasadzki i Inkwizytor poprosiłem go o spowiedź. Czułem się winny śmierci Pavla i jego rodziny. Przekazałem u tez list, gdyż była w nim wzmianka o ofiarach i to nie ku czci Jedynego. Znaleźliśmy także drugi list, przy jednym z towarzyszy Pavla - człowieku, z wiadomych przyczyn zwanym "Szramą". Szrama miał pilnować wszystkiego - był szpiegiem pracującym zapewne dla pracodawcy Pavla. Chciałem pochować Pavla i jego ludzi, ale zauważyliśmy, że w  międzyczasie Ramirez, zanim ktokolwiek zorientował się, ruszył kierunku stolicy. A jego też teraz nie byliśmy pewni, przynajmniej tak Armin podejrzewał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Próbowaliśmy go dogonić, ale nie udało się to nam, gdyż zmrok uniemożliwił pościg. Zdecydowaliśmy się odpocząć w pobliskiej wiosce, zanim ruszymy do Grande. Postanowiłem zgłosić do strażników, że w lesie mijaliśmy kolka trupów na drodze. Strażnik spisał moje zeznania, choć nieprawdziwe i postanowiliśmy odpocząć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Honorata, służąca Eleanor, ucięła sobie krótka pogawędkę z Bruno, moim podwładnym. Opowiedział jej o mojej przeszłości i o tym jak różne jest zdanie innych na mój temat, jako ragadańczyka, a tego jaka jest prawda, która Bruno poznał podczas wspólnej służby w Ragadzie a następnie w Agarii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia ruszyliśmy do stolicy. Całodzienną podróż Bruno, zachwycony pewnie Honoratą, umilał jej podróż rozmową. Gdy dotarliśmy do willi Elaeanor służba przydzieliła nam pokoje. Wreszcie mogliśmy odpocząć po trudach podróży i walkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu odwiedził nas sam Rudolph de Surlec. Po przywitaniu wtajemniczył nas w panującą obecnie sytuację. Otóż Kord starał się przejąć resztki Dorii - jego rodzinnego kraju. Samemu Cesarzowi Kordu nie bardzo się spieszy, ale jego synowie - następcy mają zupełnie odmienne zdania na ten temat. W dodatku w mieście dochodzi do licznych i brutalnych porwań tudzież morderstw.  Poprosił nas także, byśmy powoli wkręcali się w wyższe sfery, ponieważ on nie może - jego żona, a moja siostra faktycznie została porwana, i jest szantażowany. Armin udał się do miejskich karczem, w celu zbierania informacji,Miguel ruszył do miejskich bibliotek inkwizycji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Również ważne dla de Surleca było odzyskanie ciała jego sługi, który został zamordowany w gospodzie "Pod Starym Mostem". Udałem się tam, ale na miejscu była Inkwizycja. Zacząłem rozmowę z jednym z nich, ale tak się poplątał język, że pewnie narobiłem sobie kłopotów. i sam stałem się osobą pewnie zamieszaną w to morderstwo. Ale udało mi się jednak odejść stamtąd. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy wróciłem zdecydowałem się, razem z Brunem,  jeszcze odwiedzić żonę i córkę Norda, bo reszta dowiedziała się, gdzie mieszkają. Próbowałem ją przekonać, że jestem dobrym przyjacielem Pavla i że grozi jej niebezpieczeństwo, jednak wystraszona kobieta nie uwierzyła mi i zatrzasnęła drzwi. Postanowiłem razem z Brunem pilnować jej nocami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednej nocy, gdy staliśmy we dwóch w bramie, w kamienicy w której mieszkała żona Norda, nagle zrobiło się nienaturalnie zimno i cicho. Słychać było tylko stukot kopyt i kół czarnej karocy, zmierzającej w naszym kierunku. Powoziła postać okuta w płaszcz z kapturem. Gdy już mieliśmy zobaczyć kto zacz, nagle straciliśmy przytomność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po dojściu do siebie, a leżeliśmy tam gdzie staliśmy, wbiegliśmy przez wyłamane drzwi do mieszkania kobiety, której pilnowaliśmy. Panował bałagan i było puste, a dodatkowo na podłodze były plamy krwi.Kobieta i jej córka zostały uprowadzone, a sądząc po tym, co pisało w liście, który miał Pavel Nord, nie czekał je miły los.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-8845644276789245866?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/8845644276789245866/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=8845644276789245866' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/8845644276789245866'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/8845644276789245866'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/07/kord-kwiecien-1575-roku.html' title='Monastyr #1'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-4628605095802152069</id><published>2009-07-18T10:57:00.000+02:00</published><updated>2009-07-18T12:08:46.613+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Monastyr'/><title type='text'>Monastyr #0</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jacobo Navaez, wojskowy, pułkownik&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Wobec ostrza wszyscyśmy równi...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie bez powodu, od czasów młodości był nazywany "niedźwiedziem z Alldare". Navaez jest dość wysokim, barczystym mężczyzną, który wyróżnia się w tłumie swoją budową. Mylił by się kto sądziłby, że jest powolny - porusza się zwinnie i jak na swoją wagę swobodnie. Ubiera się prosto, raczej po żołniersku - skromnie, ale zawsze czysto i zadbanie. Nosi przy sobie słynny ragadański śmiercionośny rapier z nordyjskiej stali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jacobo urodził się w Ragadzie - w burzliwym miejscu, w burzliwych czasach. Dorastał na ziemiach, gdzie wciąż trwała bratobójcza wojna. Tam tak naprawdę odebrał swoje "wojskowe" przeszkolenie. Nie znał teorii wojskowości, strategii, i kontr strategii, formacji i zasad dowodzenia. Ale poprzez ogromną praktykę i wybitne czyny zaszedł bardzo wysoko. Ludzie pod jego dowództwem wygrywali najpierw drobne, a potem i większe potyczki. Przez całe swoje młodzieńcze życie nie zdołał się ustatkować, jedyne dzieci jakie może posiadać to pochodzące pewnie z nieprawego łoża i poczęte raczej nieświadomie i to w nieprzyjemnych okolicznościach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnego dnia został wezwany przez Cesarza. Z jego polecenia miał udać się na front agaryjski i tam objąć dowodzenie nad kilkoma oddziałami. Navaez zupełnie się tego nie spodziewał - wszak nie miał ani wykształcenia, ani wysokiego urodzenia. Nie zastanawiał się jednak długo, tylko wyruszył. Od tego momentu jego kariera rozwijała się w błyskawicznym tempie, podkomendni go uwielbiali, ale i również po trochu się bali - w końcu był tym "zdradliwym ragadańczykiem". Zwycięstwo goniło zwycięstwo, osiągnął stopień pułkownika, co niektórych mocno dziwiło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnego dnia otrzymał rozkaz. Był on napisany dziwacznie, bardzo wysublimowanym i skomplikowanym językiem. Nic dziwnego, że został przez niego źle zrozumiany i niewypełniony. Ludzie poszli na śmierć, a pułkownik Navaez niemal oskarżony o zdradę. Wtedy Jacobo zwątpił w siebie... Być może powinien się kształcić nie tylko na polu bitwy. Być może powinien odebrać odpowiednie nauki. Być może powinien urodzić się w rodzinie z tradycjami. Zrozumiał, że to nie tylko jego własne czyny zaprowadziły go tak wysoko, ale był w tym też czyjś plan. Gdy stracił poparcie - jego życie zawodowe legło w gruzach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wycofał się z czynnej służby i odstąpił miejsce znanemu, dobrze urodzonemu podpułkownikowi, choć zachował stopień i pensję pułkownika. List z rozkazem nosi zawsze przy sobie - ku wspomnieniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Navaez powrócił do domu w swoje rodzinne strony. Zamieszkał w rodzinnym domu w Oldenburgu. Został przy nim Bruno, również Ragadańczyk - osoba z najbliższego otoczenia, któremu nieraz uratował życie. Po kilku latach przyszedł list...&lt;br /&gt;List, który zdaje się znów odmieni jego życie. Jak rozkaz wydany tamtego pechowego dnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bruno - Sojusznik (podróżujący z pułkownikiem)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stary wiarus. Przeszedł wraz z Jacobo większość jego kampanii, począwszy od tych w Ragadzie jeszcze. Wysoki, szczupły, charakterystyczny - z wielką blizną na skos przez twarz: od brwi, przez nos aż do rzuchwy. Ubiera się prosto, po żołniersku. Zawsze ma przy sobie rapier i lewak. Świetny strzelec, choć wzrok już nie ten co dawniej - nadal z muszkietu potrafi trafić lepiej niż większość młodzików.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-4628605095802152069?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/4628605095802152069/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=4628605095802152069' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/4628605095802152069'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/4628605095802152069'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/07/monastyr-0.html' title='Monastyr #0'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-8440454818902987284</id><published>2009-07-15T23:26:00.001+02:00</published><updated>2009-07-16T13:43:20.771+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Exalted'/><title type='text'>Exalted #2</title><content type='html'>Oswobodzeni na poprzedniej sesji niewolnicy odeszli w swoim kierunku, okazując niezadowolenie, że do ich uwolnienia przyczyniła się banda demonów. Przy Blooderdzie została tylko garstka barbarzyńców pochodząca z jego wioski. Niemal w tym samym momencie do Knife przyleciała jaskółka i Solar bez słowa odleciał w kierunku wioski swojego mentora opuszczając bohaterów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie wraz z przyjaciółmi Lunara spędzili noc przy ognisku, w cieniu posągów i wysłuchali historii najstarszego z nich, o duchach lasu i wielkim wilczym bogu, który to podobno opiekuje się plemieniem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia wszyscy postanawiali wybrać się w stronę rzeki, do miasteczka portowego gdzie chcieli wynająć łódź, która zawiozłaby ich w górę rzeki. Postanowili zaatakować na warownie wspomnianego wcześniej DB – podwładnego samego Waterfall Liona. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pewnym momencie bohaterowie zorientowali się, że są śledzeni. Bloodred schował się w cieniu i zaskoczył śledzącą ich kobietę, pojawiając się tuż za jej plecami. Phoenix zauważył, że sięgała już po jakąś kapsułkę, pewnie z trucizną, więc wytrącił jej ją do studzienki kanalizacyjnej. Kobieta uparcie wyzywa ich od anathemy, więc zaraz po uzyskaniu informacji, że pochodzi od Wyld Hunta zakneblowali ją i okrytą w płaszcz z kapturem zamierzali przetransportować w kierunku łodzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Napotkali jednak ponad dwudziestoosobowy konny oddział z przywódcą i siedzącym obok niego DB – Wind Spiderem. Dowódca żołnierzy chciał wygnać bohaterów wioski, co doprowadziło do kłótni z DB, który miał jeden cel – zabić ściganych. Wolf chciał przenieść walkę poza miasteczko, Phoenix natomiast przegonić ludzi. Wind Spider zaczął już jednak odpalać swoje charmy, bo zamierzał walczyć nie zważając na okoliczności. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Phoenix rzucił się w kierunku wody i próbował rozgrzanym do czerwoności mieczem - poprzez zanurzenie go w wodzie przywołać mgłę - która przeszkodziłaby jego wrogom. Wind widząc to krzyknął i z wody niespodziewanie wyskoczyło kilkunastu mnichów, którzy zaczęli okładać Phoenixa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wind Spider odrzucił huraganem szefa rycerzy – przywołując widmowego smoka, wykonując kata, wybijając się w powietrze, a następnie uderzył w Phoenixa kopnięciem, spotęgowanym siłą huraganu. Solar potoczył się po wodzie i wbił w burtę przepływającej łodzi. Następnie DB strzelił  błyskawicą ukształtowaną w pysk smoka., ale Solar wygrzebał się ze tonącego statku i uciekł po wodzie z linii strzału.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lunar przechodząc przemianę w biegu rzucił się na molo na którym stał strzelający piorunami DB, ten jednak uniknał ciosu wyskakując pionowo w górę. Bloodred wylądował na molo i potężnie się wybił(przy okazji niszcząc doszczętnie molo) i doganił lecącego w górę DB. Wykonując w powietrzu salto w tył kopniakiem strącił DB prosto w budynek portowy. Ponawiając atak wilkołak nadział się na potężny hadouken co odrzuciło go na środek placu. Wolf przystąpił do kolejnego ataku kłapiąc kłami w kierunku gardła wroga trzykrotnie, jednak tylko ostatni atak sięgł wroga, niewiele mu jednak czyniąc. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Phoenix rzucił swoim mieczem w kierunku DB, ten jednak złapał go w locie i przekierował z siłą wiatru kierując do właściciela – co postkutkowało tym, że Solar został przebity własną kataną. Zmarł kilka chwil potem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przywódca rycerzy z którymi przybył DB rozkazał rozstrzelać walczących ponieważ stwierdził, że są zagrożeniem dla miasteczka. Pojawili się łucznicy i ostrzelali obie walczące postaci, Lunar zakrył się tarczą z przerobionych beczek, którą wykonał za pomocą charmu. Wind odgonił strzały wichrem. Część strzał przebiła jednak tarcze wilkołaka i wbiła się w jego sierść. Wind Spider podniósł niepołamane strzały wiatrem z ziemi i rzucił w kierunku wilka i łuczników. Wilk pobiegł z niesamowitą szybkością w stronę łuczników, ale i tak oberwał mocno i padł na ziemię udając nieprzytomnego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-8440454818902987284?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/8440454818902987284/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=8440454818902987284' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/8440454818902987284'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/8440454818902987284'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/07/exalted-2.html' title='Exalted #2'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-1952684401541357909</id><published>2009-07-14T13:00:00.001+02:00</published><updated>2009-07-14T13:01:11.343+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Savage Worlds'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sundered Skies'/><title type='text'>Sundered Skies #8</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;Orcbane – część 2 z 2&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smocza milicja wkroczyła do pomieszczenia, w którym znajdowali się bohaterowie i pokonani kultyści. Obiecali zająć się ranami bohaterów, jak tylko poddadzą się i złożą wyjaśnienia przed ambasadorami. Zgodzili się, więc zostali wyleczeni, odebrano im nawet sztylety i zaprowadzono ich do budynku Rady, złożonej z ambasadorów poszczególnych wysp, jak i ambasadorów poszczególnych ras. Centralną częścią budynku był oczywiście wielki smok, a smocze motywy znajdowały się również wewnątrz jego murów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po dłuższej chwili i odświeżeniu się ustawiono ich na środku wielkiej komnaty wraz z czarownikiem – porywaczem Ida, któremu udało się ocalić życie. Ocalało też kilku kultystów, jednak zostali oni zaaresztowani i zamknięci w celach smoczej milicji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przewodniczącym rady był smok Jadeclaw, wielka bestia o powolnych ruchach i rozważnych słowach. Innymi najważniejszymi jej członkami byli: przedstawiciel orków, starsza kobieta – przedstawicielka ludzi, oraz podejrzliwy i spokojny niczym kamień elf. Zażądali  szczegółowych wyjaśnień od bohaterów. Podczas rozmów wyszło na jaw, że najbardziej nieprzychylny i podejrzliwy był elf, który cały czas starał się załapać na czymś bohaterów i oskarżał - wprawdzie nie bezpośrednio - o glowmadness. Wspominał o dziwnej aurze która ich otacza. Ludzka kobieta zdawała się być po jego stronie, choć prawię się nie odzywała do bohaterów ani do innych członków rady poza siedzącym przy niej elfem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smokowi najbardziej zależało, na uspokojeniu sytuacji, Chciał wyjaśnień na temat morderców i czy czasem wśród porywaczy i morderców drakinów nie było śladów działalności orków. Gdy bohaterowie wyjaśnili, że nic takiego nie znaleźli, przedstawiciel orków bardzo się uradował i zaproponował nagrodę dla bohaterów, którą poparł smok – wprawdzie wyjaśnili sprawę morderstw drakinów i skreślili z listy podejrzanych zielonoskórych. Bohaterowie wytłumaczyli się, że przybyli tu na prośbę wielkiego owczego kapłana Grooka z Gateway, który prosił ich o pomoc w znalezieniu mordercy orków. Nic nie wspominali o poszukiwaniu artefaktów. Na koniec rozmowy ork powiedział, że odwiedzi ich w komnacie, a Jadeclaw oznajmił, że statek bohaterów zostanie przeszukany. Koniec końców bohaterowie zostali odprowadzeni do jednej z komnat w ambasadzie, gdzie mieli czekać na wynik przeszukania statku jak i rozmów ambasadorów, a także na nagrody obiecane przez orka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu odwiedził ich orczy ambasador, przyniósł ze sobą artefakty, którymi chciał obdarować bohaterów (kuszę z obrażeniami +1, hełm powiększający Toughness o 1, i – uwaga, najbardziej przydatną rzecz! – hook który dodawał +2 do obrażeń, +1 do Parry i +1 do Fighting:P ). Zasugerował też, że smocza milicja nie przykłada się do poszukiwań mordercy orków i że widocznie jest im to na rękę. Na prośbę bohaterów zdradził, też pewien szczegół ze śledztwa, otóż milicja prawie raz uratowała jedną z ofiar, orka, którego ostatnie słowa brzmiały – brat mnie zabił. Z tym, ze najdziwniejsze było to, że jego brat zginał z rąk mordercy orków kilka tygodni wcześniej. Ork w końcu opuścił komnatę bohaterów, zostawiając ich na chwilę samych. Id używając swoich zmysłów wykrył jakąś eteryczną istotę, która poruszała się na samej granicy postrzegania. Opowiedział o tym reszcie bohaterów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po dłuższej chwili przyszło kilku smoczych milicjantów, przynosząc posiłek. Zagadany wyjawił, że przy statku bohaterów stała się dziwna rzecz. Jeden z drakinów znalazł dziwny pistolet, pokryty łuską smoka. Gdy tylko wziął go do ręki – zastrzelił dwóch policjantów zanim bo powalono. Rada bardzo zaciekawiła się przedmiotem i został im przekazany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie ponownie stanęli przed radą i wyjaśniali sprawę pistoletu. Znów najbardziej naciskającym okazał się elfi ambasador. W końcu Id wyjawił całą historię łącznie z objawieniem Oceniusza. Elf już raczej wyśmiewał ich jako „wybrańców bogów”. Ale smok Jadeclaw dał wolną rękę w śledztwie dotycząca nieuchwytnego mordercy orków. Bohaterom pozwolono nosić tymczasowo broń i dano tydzień na załatwienie sprawy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowili, w związku z nawiedzająca ich zjawą odnaleźć kogoś kto będzie dysponował odpowiednimi umiejętnościami, by pozbyć się nawiedzającej ich zjawy, która – jak stwierdził Id – wciąż krążyła wokół nich. Trafili do pewnej niewielkiej magicznej biblioteki, gdzie pracujący darkini niezbyt byli chętni pomóc, ale udało się ich przekonać i dopuścili bohaterów przed oblicze mistrza. Starszy drakin, ucieszony że może wspomóc bohaterów odegnał zjawę. Okazało się, że była to, nawiedzająca ich Kościana Królowa, której barkę unicestwili. Gdyby nie to, że była jeszcze słaba bohaterowie mogliby mieć problemy. Ale na szczęście osłabioną łatwo było unicestwić. Drakin opowiedział tez o pradawnej zbroi która nosił na sobie Watcher- ork , bersereker, jeden z pięciu bohaterów, który w pradawnych czasach poświecił się wraz z czteroma innymi bohaterami z różnych ras – aby ratować świat. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po bibliotece odwiedzili jeszcze panią kapitan Rosefang, z którą chwilę rozmawiali, ale nie dowiedzieli się nic nowego. Draki jedynie został i przeprosił za swoje nie-pożegnanie się kiedyś obdarowując drakinkę, kupioną wcześniej błyskotką. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cała piątka czyli Id, Cael, Ceyra, Trogdor i Lisek udali się w kierunku stoczni, gdzie mieszkali wspomniani wcześniej bracia, mając nadzieję, że coś znajdą. Barbarzyńca wraz z drakinem zauważyli w pewnym momencie bełkoczącego coś do siebie samotnego orka. Mówiłoś o bohaterstwie, o zemście i zakończeniu morderstw. Id przyjrzał się magicznymi zmysłami i zauważył, że ork był gnębiony przez dwa orcze duchy. Gdy tylko podszedł to duchy zniknęły. Zaczęli przepytywać i zastraszać orka, w końcu zmiękł gdy mu zaoferowano kwotę. Okazało się, że duchy próbowały go zaprowadzić w miejsce, gdzie będzie mógł pomścić swoich pobratymców. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie wypuścili orka, żeby znów nawiązał kontakt z duchami, a Id szedł jego tropem, reszta poruszała się w znacznej odległości. W pewnym momencie, za zakrętem, w opuszczonym zaułku nastąpił atak – cztery duchy pojawiły się wokół Ida, zastraszając go skutecznie. W oddali, z dachu zeskoczył  morderca orków, zasłonięty cieniem i ubrany w zbroje Watchera. Ork zginał niemal rozerwany na strzępy. Po nim został zabity Id –cztery duchy nie miały problemu z pozbyciem się drakina. Zaczęła się rzeźnia. Co prawda trogdor szybko pozbył się duchów, jednak Orcbane był istnym rzeźnikiem – zaraz o orku zabił Ceyrę, która padła niemal z rozerwaną nogą. Walka była długa, i gdyby nie patrol smoczej milicji pewnie nikt, poza mordercą orków, by nie przeżył. W końcu po śmierci smoczego milicjanta Cael zadał ostateczny cios i  Orcbane, który padł na ziemię. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwagi:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cala sesja trwała od 20:30 do mniej więcej 00:30, a więc prawie cztery godziny. Kampania zostaje wstrzymana na jakiś czas – żałoba za Id, który został zabity przez rzuty kostką i brak sztonów właściwie, no i przez dziarskie łapanie się w pułapkę – czarodzieje w pierwszej linii chyba wszędzie giną pierwsi. Nawet nie pamiętam na co wydawałeś te sztony. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli idzie o sztony to brakuje mi jasnych i klarownych sytuacji kiedy mogę je przydzielać no i ciężko mi idzie zapamiętywanie co kto ma. Wiele lepsze by było jakbyście prowokowali sytuacje, w których te hindrances wchodzą i przypominali się o sztona. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Walka z orcbane trwała faktycznie bardzo długo, pod koniec kiedy opisywał Rag triki w stylu sikanie na nogi orcbane – to już mnie trochę zaczynało drażnić, rozumiem, że wkurzałeś się po stracie postaci – ale cóż tak bywa czasem. Hero is born – Hero is die. Mam nadzieję, że jak odpoczniemy chwilę od Sundered Skies, to wróci Ci entuzjazm do gry, zrobisz  nową postać i polecimy dalej z kampanią. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ogóle rzuty na sesji były tragiczne, przez pewien czas chyba nie mogliście nawet wyturlać liczb powyżej 3.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyszło jak wyszło – mam nadzieję, że za jakiś czas będziemy kontynuować dalej. Aha, wpada każdemu po 3 XP. (Jeden za pozbycie się widma - był to krótki scenariusz "Hunted", oraz 2 za całość). Macie 4 advance i tym samym zmienia się Wam rank na Seasoned.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-1952684401541357909?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/1952684401541357909/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=1952684401541357909' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/1952684401541357909'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/1952684401541357909'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/07/sundered-skies-8.html' title='Sundered Skies #8'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-7409565842560918119</id><published>2009-07-10T10:06:00.000+02:00</published><updated>2009-07-13T09:15:29.965+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Savage Worlds'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sundered Skies'/><title type='text'>Sundered Skies #7</title><content type='html'>Po poniedziałkowej nieobecności Bleddyna udało się, tym razem w czwartek, poprowadzić kolejną część kampanii. Wszyscy pojawili się punktualnie, a niektórzy nawet przed czasem – dzięki czemu mogliśmy zagrać od 20 do 23:45 mniej więcej. Pewnie skończylibyśmy wcześniej, ale pod koniec sesji były problemy techniczne z mikrofonem Raga, i dopiero po restarcie komputera zaczął do nas mówić. Próbował pisać na czat Skype, ale granie w ten sposób jest strasznie spowolnione. Następnym razem pamiętaj – restart załatwia 90% problemów z komputerem :P &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie sesja była całkiem w porządku, fajnie mi się prowadziło i mam nadzieję, że gracze również zadowoleni. Następna sesja w poniedziałek, 13 lipca, godzina 19/20. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas sesji mieliśmy dwie problematyczne sytuacje. Pierwsza to jak rozgrywać sytuację w której wszyscy próbują nagle wykrywać czy ktoś kłamie, czy mówi prawdę. Druga to problem z rozgrywaniem sytuacji w której bohaterowie próbują zaskoczyć wrogów – jakoś dogadaliśmy się i przeszło w miarę bezboleśnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kwestia dogadywania się graczy co robią ich postacie – bo chyba na to zwrócił uwagę AGrzes. Ja jako prowadzący nie mam problemu, żeby gracze komunikowali się między sobą podpowiadając sobie co mają robić, póki jest rozgraniczenie między podpowiadaniem między graczami a postaciami. Wtedy też wrzucane są pomysły, które jako MG podchwytuje – nie wiem czy jest to zauważalne. Czekam na wasze uwagi w tej kwestii bo nie wiem czy mnie rozumiecie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sztonów podczas gry nie było wiele. Pamiętam, że Bleddyn dostał za dialog z kapitan milicji, który przebiegł mniej więcej tak:&lt;br /&gt;- Dlaczego chcesz ją wykupić? – mówi kapitan milicji, gdy Cael płaci za kaucję Ceyry.&lt;br /&gt;- Mam dobre serce.&lt;br /&gt;- Mamy wiele takich przestępców.&lt;br /&gt;- Ale serce mam jedno:P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kwestia punktów doświadczenia – wszyscy macie standardowo po 3 XP. Zdaje się, że Rag ma Advance. Co wybierasz? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz przebieg fabuły. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dragon’s Sons&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smocza milicja, pod przywództwem znanej Idowi Rosefang, zaprowadzili bohaterów do Wieży – znajdującego się w Murze, okalającym dzielnicę, posterunku. Tam podczas rozmowy wyszło, że Id kiedyś bez słowa ją opuścił i drabinka ma to mu za złe. Ten wyjaśnił, że musiał tak zrobić, gdyż okazało się, że jest Wybrańcem (Chosen) i powinien zwiedzić świat – dlatego też odszedł. Sprowadziła go tu ponownie właśnie jego podróż i poszukiwania wyjaśnienia tajemniczych morderstw. Rosefang ostrzegła ich osobiście, że nie wolno nosić broni ani sprawiać żadnych kłopotów – smocze prawo jest surowe. Dowiedzieli się też, że sytuacją między orkami i drakinami jest bardzo napięta i powinni na to uważać. A zwłaszcza na siebie, bo orkowie twierdzą, że to wina drakinów , bo drakini nie chcą orków na swojej ziemi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy tylko bohaterowie opuścili posterunek milicji, pod przewodnictwem Ida, udali się do najbliższej tawerny. Tam zasięgnęli języka i po kilku plotkach podsumowali informację – tajemnicze morderstwa na drakinach zdarzają się głównie w okolicach Przeklętego Dystryktu, gdzie postanowili się udać, odpuszczając na razie śledztwo w sprawie Orcbane. Usłyszeli, w sprawie Orcbane, że najprawdopodobniej przedstawiciel smoków w ambasadzie – Jadeclaw – jest być może zamieszany, w cudowne unikanie przez mordercę zasadzek. Sprowadzono też liczną rzeszę łowców nagród, wśród których była pewna rudowłosa piękność (na temat której są zakłady, jak szybko i w jaki sposób Orcbane ją załatwi). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po wyjściu z tawerny, zakupach sztyletów na bazarze i kilku minutach wędrówki dotarli do bardziej opuszczonej i zapuszczonej części dzielnicy. Zauważyli kilku żebraków, których Cael próbował zastraszyć i pogonił, dowiadując się jedynie, że kręcą się jacyś ludzie w okolicy. Gdy żebracy odchodzili, w stronę bohaterów poleciała, niecelnie, pusta butelka po rumie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie mieli od dłuższego czasu przeczucie, że są śledzeni - i faktycznie, w pewnym momencie zaważyli idącą ich śladem trójkę ludzi. Gdy podeszli, po krótkiej rozmowie poprosili Id o pomoc. Przemawiał jeden z nich, lepiej ubrany i pewniejszy siebie, najprawdopodobniej ich szef. Pomoc drakina polegałaby na odczytaniu pewnej magicznej i cennej dla obcych księgi. Cael stwierdził, że drakin koniecznie musi im pomóc, a sam  popilnuje Trogdora i Czerwonego Liska, żeby nie przeszkadzali. Obcy postanowili oddalić się z Id i przeszli kilka uliczek. W pewnym momencie Id zauważył niemal w ostatniej chwili, że uczynił jeden krok naprzód za daleko, a mężczyzna który z nim rozmawiał o księdze, został z tyłu. Seria magicznych pocisków rozjaśniła ulicę, a Id mocno trafiony prawie padł na ziemię. Cała sytuacja była zasadzką. Jeden z obstawy – jak się okazało całkiem niezłego czarodzieja próbował ogłuszyć Ida pałką co mu nie wyszło. Ludzki czarownik zaproponował poddanie się drakinowi na co ten przystał. Id poddał się i położył na ziemię – został pojmany. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem Cael, Trogdor i Czerwony Lis, zauważyli poszukiwaną przez Caela rudowłosą kobietę – Ceyrę. Prowadził ją,między budynkami, patrol milicji, pod przewodnictwem Rosefang, jeden ze smoczków trzymał jej miecz. Cael bez wahania zaoferował kaucję za kobietę. Ta była bardzo zdziwiona, ale zapytała o powód uwolnienia. Zmieniła jednak temat, gdyż powiedziała, że z kierunku w którym udał się Id – słyszała odgłosy walki i jakieś dziwne błyski. Bohaterowie kazali się tam natychmiast zaprowadzić. Ceyra znalazła ślady walki i uprowadzenia. Ślady prowadziły do jednego z magazynów przed którym widać było dwóch żebraków. Zmysł zapachu Lisa rozpoznał, że to nie są prawdziwi żebracy – jedynie maskują tak swoją obecność, zapewnie to straż porywaczy drakina. Bohaterowie ruszyli w kierunku „bezdomnych” ale Ci chcieli się ewakuować do środka magazynu. Cael dobiegł jednak i pierwszy, najpierw zastraszony, zginął szybko. Drugi zaczął uciekać, ale dobiegł do niego Trogdor i celnym ciosem, znalezionej uprzednio improwizowanej pałki, posłał na ziemię nieprzytomnego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie weszli do magazynu. Zaczęli się rozglądać i w pewnym momencie Ceyra zauważyła niedokładnie zakamuflowaną klapę w podłodze, prowadząca do jaskiń pod budynkiem. Minęli kilka pobocznych pomieszczeń spiesząc się tropem Ida.   W kocu dotarli do rozwidlenia, ale Trogdor usłyszawszy dziwne pieśni, a raczej inkantacje poprowadził drużynę dalej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na końcu korytarza dotarli do większej jaskini, gdzie na przód, po kamiennych schodach prowadzących w dół, wyszli zakradający się Cael z Ceyrą. Zobaczyli salę, w której znajdowała się najprawdopodobniej świątynia jakiegoś kultu. Na przeciwległym końcu, związany na ołtarzu leżał Id. Między ołtarzem a bohaterami stało zgromadzenie dziesięciu kultystów. Za ołtarzem stała trzymetrowa postać – będąca skrzyżowaniem człowieka i smoka, jego ciało porastała już w większości łuska, a z pleców wystawały smocze skrzydła. Nie wzbudził przerażenia w bohaterach, jedynie Lis wystraszył się mocno i postanowił nie wchodzić do środka. Po prawej i lewej stronie kapłana stało dwóch innych magów – między innymi ten, który uprowadził Ida. Zapatrzeni w głównego zmutowanego kapłana kultyści nie zauważyli zakradających się na przód Ceyry i Caela. Trogdor wskoczył między dziesięciu kultystów, jednak główny kapłan zauważył atak i kultyści sięgnęli po noże, w zamieszaniu jednak nie udało im się zranić wielkiego barbarzyńcy, który wydał im się demonem. W tym samym czasie Cael doskoczył do smokoczłowieka, a Ceyra zajęła się uwalnianiem Ida, któremu również podała eliksir leczący. Trogdor dwoma machnięciami kijem rozłożył okolicznych kultystów. Kapłan odskoczył i zionął kwasem, jednak zarówno Ceyra jak i Cael uniknęli śmiercionośnego zionięcia, co nie udało się dwóm przypadkowym kultystom. Ceyra załatwiła jednego z magów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na polu bitwy zostało tylko dwóch przeciwników – smokoczłowiek i jeden z magów (porywacz Ida), który w pewnym momencie powalił Ceyrę. Mag przywołał potężną magię i pewnie by załatwił bohaterów, ale niespodziewanie wyczerpał swoje punkty magii, więc salwował się ucieczką z jaskini. Smokoczłowiek walczył dzielnie, był naprawdę trudnym przeciwnikiem, ale w końcu padł od pocisków Ida. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uciekający mag nie zaszedł za daleko, spadł z powrotem do jaskini po schodach a potem na schodach pojawiła się smocza milicja pod przewodnictwem Rosefang. Za niemi był wystraszony w dalszym ciągu Czerwony Lis. Zaczęli się rozglądać po pobojowisku które głównie uczynił Trogdor. Kapitan zażądała wyjaśnień.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-7409565842560918119?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/7409565842560918119/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=7409565842560918119' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/7409565842560918119'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/7409565842560918119'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/07/sundered-skies-7.html' title='Sundered Skies #7'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-3451420986684267291</id><published>2009-07-03T23:57:00.000+02:00</published><updated>2009-07-03T23:58:33.281+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Savage Worlds'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sundered Skies'/><title type='text'>Sundered Skies #6</title><content type='html'>Zaczęliśmy punktualnie o równej 20, wszyscy pojawili się punktualnie co do minuty więc rozpoczęliśmy od razu grę – potrwała ona do równej 23. Nie było żadnych problemów technicznych, wszystko szło gładko i bez żadnych lagów, ani pogłosów na Skype – wiele większa przyjemność z gry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Landfall - epilog&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko rozpoczęło się z kolejnym przybyciem bohaterów do portu w Gateway. Joeseth zajmował się zwożeniem ludzi z zagrożonej Landfallem wyspy. Clodskiff Caela właśnie przywiózł do portu uratowane niewielkie plemię wildlingów wraz z przewodnikiem stada – Czerwonym Lisem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie się rozdzielili, Cael, Id, oraz Czerwony Lis postanowili poszukać kilku eliksirów na targu a następnie poprosić kapłana Grooka, aby odratował utracone oko wildlinga. Trogdor postanowił zaopiekować kilkoma wildlingami i przetransportować je do jakiejś tawerny. Postanowili ominąć tawernę elfów – ze względu na niechęć wildlingów do elfów - i znaleźć coś innego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pewnym momencie Trogdor zauważył śledzącego ich już od jakiegoś czasu orła krążącego nad nimi. Chwilę potem, boczna uliczka którą podróżowali w dziwny sposób opustoszała. Drogę zaszedł im wielki wilk, o czerwonych oczach i białym futrze. Próbował warczeć na barbarzyńcę, ale dzikus nie wystraszył się a nawet sam warknął na wilka. Ale w tym momencie usłyszał elfi głos zza pleców. Stał tam elf, z jednym wyciągniętym mieczem, szramą na twarzy, czarnymi włosami i białymi pasemkami. Ubrany był w specyficzny czarny strój jakim posługują się Pasterze (Shepards). Trogdor dobiegł próbując zaatakować go wielkim mieczem, jednak elf z łatwością zbijał jego ciosy. Wykorzystując zastraszenie i niespodziewany atak jaki wykonał orzeł pikując na barbarzyńcę, elf powalił Trogdora celnym ciosem w prawą rękę. Elf jednak uderzył płazem, pozbawiając przeciwnika przytomności. Rzucił jeszcze na odchodne, ze barbarzyńca nie jest godny żeby umierać od ciosu miecza, skoro nie potrafi go nawet utrzymać do końca walki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie elf odszedł głośno gwiżdżąc i rozpoczął polowanie na spanikowanych wildlingów, których tak naprawdę poszukiwał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W międzyczasie Cael z Id kończyli zakupy, szukając potrzebne i ratujące życie eliksiry. W pewnym momencie Lis zaczął nerwowo szarpać drakina. Krzyczał coś, że jego stado jest w niebezpieczeństwie, że coś się musiało stać, bo ma dziwne, niepokojące przeczucie. Bohaterowie ruszają śladem Trogdora. W końcu znajdują grupę ludzi zgromadzonych nad lezącym barbarzyńcom. Rozpędzają ich zanim zdążyli zabrać rzeczy z nieprzytomnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cael zatrudnia dwóch gapiów do pomocy w przeniesieniu Trogdora do Grooka, płacąc im odpowiednią grupę pieniędzy. Id wraz z wildlingiem próbowali znaleźć jakiekolwiek ślady, ale Pasterz najwidoczniej odrobił zadanie polowe i zatarł wszelkie ślady. W końcu kapłan udzielił pomocy barbarzyńcy. Trogdor wrócił do przytomności i bredził coś o wycięciu chwasta czy ścięciu jakiejś innej roślinki. W końcu opowiedział o elfie, który go pokonał. Czerwony Lis postanowił nie leczyć swojego oka, na znak żalu po swoich schwytanych pobratymcach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po wyleczeniu barbarzyńcy bohaterowie wyruszyli do tawerny „JJ” po drodze przepytując ludzi. Niewiele się dowiedzieli, poza tym, że faktycznie jakiś olbrzymi ptak latał nad ich głowami jakiś czas temu. Trogdor próbował wejść na jeden z budynków, ale nie udało mu się wspiąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tawernie Cael z Trogdorem odbyli szczerą rozmowę z elfami. Okazało się, że nie popierają elfiego niewolnictwa wildlingów, a także organizują jakieś przemyty do Heartlandu. Z chęcią też zapłacą bohaterom, jeśli Ci się pozbędą Pasterza, który nie jest tu mile widzianym. Bohaterowie postanowili odwiedzić kogoś, kto się zajmuje spisywaniem przylotem i odlotem statków. Okazał się takim kimś – stary, zgryźliwy ork Roar. Bohaterowie doszli do czegoś co przypominało wielką latarnię, tam zostali zatrzymani przez orków. Cael zastraszył ich, żeby zawołali swojego szefa. Zapłacił Robrowi 300 kogów, ale ten powiedział tyle, że były dwa elfie statki, jedne odpłynął niedawno, a jeden się kręci gdzieś w pobliżu. Ale nie wiadomo kiedy wróci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wrócili się więc do „JJ” i poczekać tam. Był stamtąd też niezły punkt widokowy na doki, więc można było obserwować przybywające statki. Od elfów, dowiedzieli się, że znają ludzi podróżujących do Heartlandu, mogą ich popytać o opisanego wcześniej pasterza z wilkiem i orłem, ale dopiero za kilka ładnych tygodni będą wiedzieli jakieś dokładniejsze informacje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cael spotkał chłopca, któremu nakazał się rozglądać za Ceyrą. Chłopak zapomniał się odezwać do niego, ale faktycznie kilka dni temu widział jakąś podobną kobietę, która odbierała do kogoś zlecenie na… „mordercę orków” w Dragon’s Spine.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamiast czekać bezczynnie na informację od braci JJ, bohaterowie postanowili wyruszyć, po tygodniu odpoczynku, na smocza wyspę. Podróż miała trwać tylko 5 tygodni. Dotarli prawię bez przeszkód, nie licząc cudownego(Razz) uniknięcia Death Barge.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Orcbane – część 1 z ?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu dolecieli od Dragon’s Spine. Podłużna powyginana wyspa faktycznie przypominała kręgosłup smoka. Znajdujące się na jej powierzchni potężne posągi smoków budziły podziw przylatujących. Okręt został zakodowany w stoczni dla cudzoziemców, jedynej otwartej części wyspy dla obcych, odgrodzonej od reszty wyspy wielkim murem. Po wylądowaniu przyjął ich patrol smoczej milicji, tylko po to by przypomnieć, ze zakazane jest tu noszenie większej broni niż sztylet. Wyposażeni w krótkie ostrza wszystko pozostawili na cloudskiffie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Id postanowił trochę pogrzebać w archiwach smoczych, żeby się dowiedzieć coś więcej o zbroi która ma na sobie osoba odpowiedzialna za śmierć orków. Nie udało się znaleźć, więc bohaterowie zaczęli przepytywać mieszkańców. Dowiedzieli się, ze są dwa rodzaje morderstw. Pierwsze, w którym giną brutalnie mordowane samotne orki. Morderca dziwnym trafem wymyka się polującym na niego milicjantom i nadal pozostaje nieuchwytnym. Drugie, równie tajemnicze, to te w których giną drakini w przedziwny sposób – ktoś pozbywa ich całej krwi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pewnej chwili bohaterowie kierują się w stronę większej grupy orków. Cael idzie przodem i chce rozmowy, mimo, że orki nie są zbyt przyjaźnie nastawieni. Id z Trogdorem zauważają, że orków nagle więcej wyłazi z bocznych ulic i zaułków. Barbarzyńca niemal chwyta za ławkę. Jednak zapowiadającą się ciężką bójkę przerywa pojawienie się kolejnej większej siły – smoczej policji., która przewodzi jak się okazuje piękna smocza pani kapitan, znajoma Ida, która ma mu do wypomnienia jakąś sprawę z przeszłości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Uwagi&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poważnie zawaliłem na tej sesji jeśli idzie o Encountery na sesji. Po pierwsze wylosował Cale encountera z Death Barge – do spotkania nie doszło, rozegrałem to po prostu na zasadzie, że minęli barkę zbierającą trupy z jednej z wyspy, niezauważeni – a powinienem był wylosować okręt z bestiariusza, zrobić jakiś test, na ucieczkę, uniknięcie czy coś takiego. Po sesji wylosowałem i nawet wyszło, że w walce – jakby do jakiejś doszło, byłyby równe szansę. Muszę w końcu doczytać i nauczyć się zasad walki okrętów – czyli skompilować sobie zasady z SWEX i SS.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejnym błędem było zastanawianie się czy Joker jest „face cardem czy nie”. Zupełnie niepotrzebnie, bo niżej jest napisane, że za J losuje się dwa razy. Kolejne niedoczytanie – ale mam nadzieję, że znajdę więcej czasu i wkuje podręcznik od deski do deski. I dobre jest po wylosowaniu encountera - jak mówił Bleddyn - zrobić chwilę przerwy dla MG, który wkomponuje encountera w ramy przygody. Do poprawienia na następnych sesjach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozostała część sesji była w porządku. Grzesiek się w końcu zaczął bardziej uaktywniać – co się podoba. Następna sesja w poniedziałek 6 czerwca. Zapraszam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-3451420986684267291?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/3451420986684267291/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=3451420986684267291' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/3451420986684267291'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/3451420986684267291'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/07/sundered-skies-6.html' title='Sundered Skies #6'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-7613987635964821936</id><published>2009-07-03T00:12:00.000+02:00</published><updated>2009-07-08T12:20:43.846+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Exalted'/><title type='text'>Exalted #1</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_mFe3r2H0y00/SlLxUh5285I/AAAAAAAAAKI/d5a1V4KoEGU/s1600-h/Screenshot.png"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 125px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_mFe3r2H0y00/SlLxUh5285I/AAAAAAAAAKI/d5a1V4KoEGU/s200/Screenshot.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355608241897665426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Graliśmy stuprocentowo wg reguł Exalted. Główną zasadą byłą złota zasada, która mówi mniej więcej tyle, że jak coś się nie podoba to trzeba to zmienić. Więc Filip napisał zasady od postaw, pozostawiając karty postaci i gra chodziła na razie nieźle. Po więcej szczegółów odsyłam na linka do Centrum grania przez Skype, jakby ktoś był zainteresowany. A teraz przebieg sesji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_mFe3r2H0y00/Sk0y-Wvu3VI/AAAAAAAAAKA/pzTxtLP6Xa8/s1600-h/bloodred.png"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 173px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_mFe3r2H0y00/Sk0y-Wvu3VI/AAAAAAAAAKA/pzTxtLP6Xa8/s200/bloodred.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5353991578852449618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moją postacią był Bloodred Wolf – lunar, wilkoczłowiek, który pragnie pomścić krzywdę, którą pewien młody i ambitny, pewny siebie Dragon-Blooded zadał jego współplemieńcom. W formie bojowej wygląda jak wielki wilkołak o czerwonym futrze o białych ślepiach. Pozostałe dwie postaci to solar z kasty Dawn – Invincible Descending Phoenix, oraz drugi lunar – również full moon, o zwierzęcej postaci dinozaura – Savage Knife.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miejscem rozpoczęcia akcji było Hundred Kingdoms. A właściwie równina, która przecinała solidnie wykonana droga z pierwszej ery. Przy niej stały wielkie kolosy, posągi bohaterów. Nad nią leciała wielka latająca skała, z obserwatorium astronomicznym –  będąca manse,czyli siedzibą Savage Knife'a. Bohaterowie podróżowali nią do jego mentora, zamieszkałego bardziej we wschodniej części Hundred Kingdoms. Bloodred Wolf okazywał zniecierpliwienie i dopytywał o koniec podroży, wierząc, że mentor Knife'e będzie miał informacje na temat Dragon-Blooded, którego ścigał ponieważ DB był odpowiedzialny za śmierć i krzywdę współplemieńców. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia bohaterowie dotarli do granicy puszczy. Widać było wioskę, która znajdowała się pod opieką zamieszkującego ją mentora, więc lądowanie wyspą miało miejsce na pobliskiej, wielkiej polanie.  Mieszkańcy wyszli na powitanie przybyłych. Bohaterowie zostali powitani również przez starszego wioski. Ale była  jednak zauważalna obawa ze strony mieszkańców, którzy niezbyt ufali potężnym bądź co bądź - obcym. Okazało się, że mentor Knife'a wyjechał na jakieś zebranie Lunarów i bohaterowie muszą  na niego poczekać. Pomimo nieufności nastąpiła powitalna uczta, a następnie dwa dni świętowania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bloodred wędrując sobie po mieście przypadkiem przysłuchał się rozmowie, podczas której miejscowi coś mówili o potworze, który gnębił ich ziemię. „Wilczek” wyszedł z ukrycia próbując zrobić groźne wrażenie, chcąc strachem przekonać wieśniaków, że jest godny walki z potworem. Odebrali to z przekorą, okazali bunt młodzieńczy i stwierdzili, że nie chcą pomocy. Odeszli z tego miejsca. Lunar udał się na okoliczne tereny poszukać śladów potwora. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bloodred znalazł ślady czyli zniszczone drzewa, kopiec pod którym pochowany został zabity właściciel trzody. Nic więcej nie znalazł więc wrócił do pozostałych. Z ich opowieści  usłyszał że mieszkańcy z którymi rozmawiał przed wyruszeniem do lasów, nawet byli na tyle próżni, że zaczęli się stawiać do drużynowego Solara. Starszy wioski chciał załagodzić sytuację, z najbardziej cwaniakowatym młodzieniaszkiem, Invincible Descending Phoenix wyzwał na pojedynek chłopaka. Uniknął wszystkich ciosów a następnie ziewając powalił ciosem zadanym właściwie od niechcenia. Solar pomógł mu następnie wstać, ale chłopiec odszedł z nienawiścią w oczach z placu boju, a następnie z nawet z wioski. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Starszy wytłumaczył, że chłopiec miał problemy od śmierci ojca, którego uśmiercił potwór. Mieszkańcy nie chcieli pomocy, bo stwierdzili, że potwór już dawno odszedł i to ich problem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Solar chciał zjednać sobie ludzi, ale nie poszło mu za bardzo. Przeczuwał nawet, że powiadomią kogoś groźnego o naszym pobycie zaraz po tym jak stąd odejdziemy. Zapewne pojawi się tu niedługo Wyld Hunt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Knife odnalazł ponownie starszego i próbował z nim porozmawiać, zwłaszcza na temat informacji, które chcieli przekazać Wyld Huntowi. Starszy przemówił do nich, próbując rozwiać wątpliwości i zmienić ich chęci, co w większości się udało. Gołąb został jednak wysłany z wiadomością od tajemniczej i pewnie nigdy nie ujawnionej osoby. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu przybył mentor Knife'a – Silver Stargazer. Był jednak oburzony, że Solar jest na jego terytorium. Pomimo tłumaczeń zażądał aby Solar opuścił jego ziemię. Ten odchodzi na Skałę. Mentor przestrzega nas przed Solarami. Na radzie, na której był uczestnikiem,  okazało się, że coś przełomowego się szykuje. Ktoś kto nienawidzi Solarów – lunar o imieniu Ma-Ha-Suchi  - zaczął przejmować władzę, i lunarzy podróżujący w towarzystwie solara, będą w niebezpieczeństwie jeśli tak dalej pójdzie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mentor wiedział również o masakrze na współplemieńcach Bloodreda.  Cześć z nich jest została schwytana i jest prowadzona jako niewolnicy do Nexus, Great Forks, lub innego większego miasta. Masakrze przewodniczył wysoko postawiony członek Wyld Hunt – Waterfall Lion. Najprawdopodobniej jeden z jego podwładnych, także członek DB, mieszka niedaleko, w górze rzeki, przejął Mansę i zaczyna gnębić okolice.  Być może on będzie miał więcej informacji na temat Liona, tyle, że będzie trzeba je od niego wyciągnąć siłą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie zdecydowali najpierw odbić porwanych ludzi zanim dotrą do miasta,, a dopiero potem dopaść gnębiącego okoliczne ziemię DB. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyspa zaczęła swoją podroż omijając większe skupiska, podróżując śladem karawany. Bohaterowie natknęli się się na ślady potwora z  wioski mentora lunara. Były wyraźniejsze i rozpoznali ślady wilczych szponów. Karawana była jednak dla nich priorytetem, dlatego olali pościg za potworem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po paru dniach natknęli się na karawanę, z ponad setką najemników, z yeddimami z wagonami i uzborjeniem. Kierowała się w stronę Great Forks. Widzieli ich z oddali, zastanawiając się czy oni nas dostrzegą. Zauważyli. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwila kłótni i okazało się, że bohaterowie pod naciskiem Bloodreda nie czekali z atakiem, tylko przystąpili do akcji od razu. Lunar zeskoczył na jednego z yeddimów, skakał po kolejnych i kilkoma ciosami rozwali kilku najemników podróżujących na nich. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Knife teleportując się zaskoczył przeciwników i zaczął ich zabijać toporem w swojej bojowej formie. Phoenix w tym momencie zaczął zabijać wrogów, dosłownie skacząc im po broniach i głowach,  jednocześnie wypuszczając porwanych z klatek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pojawiło się Immaculate Order, które przewidziało ten atak, i przyłączyli się do karawany, na wskutek wysłanej poprzednio informacji z wioski mentora. Wiedzieli, że bohaterowie będą chcieli uwolnić niewolników. Mnich Wind Spider przewodził kilku innym mnichom i zaczął  grozić a także wyzywać od demonów, potworów i innych diabelstw, oskarżenia kierował właściwie głównie Phoenixowi. Solar rozwalił brutalnie jego mnichów i Wind Spider przerażony się wycofał. W ludziach z karawany mimo wszystko mnich wywołał w więźniach częściowe obrzydzenie wybawcami – jako demonami, przeklętą Anathemą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pojawiła się kolejna persona - Virtuous White Princess pracująca zapewne jako osobisty ochroniarz dla merchant prince, do którego należeli niewolnicy. Stanęła naprzeciw Bloodreda i w myślał przemknęły mu wspomnienia z  poprzednich żyć – była związana z lunarem, była solarną partnerką .  Przekonał ją jednak, że ludzie z lasu nie podlegają jurysdykcji ludziom spoza lasu, a zwłaszcza mieszkańcom miast, więc cofnęła się do wagonu i zaczęła negocjować z księciem. Wyszli z wagonu, wraz z kolejną osobą – z tajemniczą lewitującą dziewczyna o nieprzeniknionych myślach, jednak ewidentnie ślepo oddanej kupcowi. Kupiec powiedział, że sprzeda niewolników, za odpowiednią wysoką ceną, jednak bohaterów nie było na to stać. Wybrał więc inną walutę - zażyczył sobie usług Solara przez rok. Bloodred zaproponował inną cenę –  puszczenie kupca wolno, żywego. Ta sytuacja doprowadziła do pojedynku między nim a Virtous White Princes. Gdy walczyli zapewne i ona miała przebłyski z wspólnej przeszłości, które wywoływał podszeptami. W końcu walka była zupełnie pozorowana – ona chciała się popisać przed pracodawcą, ale jednocześnie pozwoliła lunarowi wygrać. W końcu odtrącił jej miecz i pochwycił ją w pozycji, w której dla widowni mógł ja zmiażdżyć kłami. Następnie odrzucił ją od siebie i popatrzył groźnie na jej pracodawcę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spojrzał też na Phoenixa, który nie wierzył, że lunar miał z nią szansę. Solar nie mówiąc nic,   pomógł się podnieść z ziemi przegranej. Bloodred chciał ją przekonać, żeby podążyła z bohaterami – jako zwycięzcami, ale ważniejsze dla niej były stałe pieniądze niż podróżowanie z  awanturnikami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyzwoleni ludzie zaczęli się rozchodzić. Ludzie z  wioski lunara, byli wciąż pod wpływem słów mnicha – twierdzili, że atak na wioskę był z  winy Bloodreda, bo to jego jako demona szukali DB. Przypomniał im, że tak naprawdę ten DB nie szukał go, a po prostu był tam poćwiczyć i się wyżyć zabijając, z sadystycznym uśmiechem na ustach, przypadkowych mieszkańców. I dopiero to ich przekonało – część z nich przyłączyło się do lunara, woleli przystawać z demonami – ale walczącymi po tej „dobrej stronie”, niż z sadystycznymi Dragon-Blodded.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-7613987635964821936?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/7613987635964821936/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=7613987635964821936' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/7613987635964821936'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/7613987635964821936'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/07/exalted-1.html' title='Exalted #1'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_mFe3r2H0y00/SlLxUh5285I/AAAAAAAAAKI/d5a1V4KoEGU/s72-c/Screenshot.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-2823720613332970241</id><published>2009-06-23T01:04:00.000+02:00</published><updated>2009-06-23T01:07:02.352+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Savage Worlds'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sundered Skies'/><title type='text'>Sundered Skies #5</title><content type='html'>Sesja opóźniona trochę przez Raga, który miał problemy z łączem.  Ciągnęły się przez cały początek sesji, właściwie już zaczynaliśmy grać bez niego, gdy cudem, w ostatniej sekundzie pojawił się na Skype i Vassalu. Miał jednak dalsze problemy z Vassalem, a pod koniec sesji Vassal odmówił już zupełnie posłuszeństwa, rozłączając nas wszystkich, co moim zdaniem trochę zepsuło fajnie zapowiadającą się końcówkę sesji. Chyba to było przyczyną, że ta sesja była najsłabsza  z tych co do tej pory graliśmy – przynajmniej dla mnie. Może gracze się lepiej bawili, ale to już sami powiedzą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Landfall – część 2 z 2&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie oddalili się w umówione miejsce, w którym mieli się spotkać z przeciągniętymi na swoją stronę rycerzami Księcia. Gdy czekali, w pobliskich krzakach usłyszeli odgłosy walki i dzikie okrzyki wyspiarskich małpek. Cael pobiegł pierwszy i wyciągnął broń. Byłby się skradał, gdyby nie to, że Trogdor od razu zwrócił na siebie uwagę małpek. Te zostawiły swoją zabawkę – którym był mocno poraniony wildling o czerwonym futrze, i ruszyły w kierunku bohaterów. Trogdor jednak wleciał między nie, i niemal wraz z małpami ścinał drzewa swoimi zamachowymi cięciami. Cael przebił ostatnią małpę rzucając trupem o drzewo. Id nie zdążył dobiec, gdyż każda z sześciu małp już nie żyła. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie zaopiekowali się ciężko rannym wildlingiem. Miał wyłupane oko, był ciężko rannyt, prawie nieprzytomny i cały czas mamrotał coś o stadzie, o walce, o schronieniu. Nie bardzo wiedząc co z nim zrobić, Cael przygotował niewielkie nosze ze swojego płaszcza i zabrali rannego ze sobą na miejsce spotkania. Gdy tylko lisopodobne stworzenie zobaczyło ludzi Księcia wpadło w zwierzęcy szał, tak mocny, że nawet groźby i mocarny chwyt Trogdora nie były w stanie go osłabić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Troje ludzi, którzy przybyli na spotkanie i zdecydowali się walczyć ze „smokiem”, byli dobrze przygotowani do walki. Mieli oprócz broni, także jeden eliksir leczący, którego Cael zdecydował się użyć na uleczenie wildlinga. Ten po wypiciu lekarstwa uspokoił się na tyle, że był w stanie normalnie rozmawiać. Okazało się, że  nazywają go Czerwonym Lisem, i że transport którym uciekali od elfów został napadnięty przez piratów i po przegranej bitwie, wylądowali na wyspie jako rozbitkowie. Potem ich stado, w tym partnerka liska zostali przerzedzeni przez wyrmspawna i przez małpy. Dlatego ukrywali się w lasach, z daleka od ludzi i wyrmspawna. Z początku dość niejasno mówił o legowisku wyrmspawna, ale zdecydował się ich tam zaprowadzić, aczkolwiek unikać walki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trójka bohaterów, wraz z trzema ludźmi i pod przewodnictwem Czerwonego Lisa udali się w całodniową wędrówkę przez gęsty las. W połowie drogi zrobili przerwę na wypoczynek i posiłek. Pod koniec cyklu dziennego dotarli na skraj lasu, skąd było widać rozbity okręt – legowisko wyrmspawna, o którym wspominał Lis. W środku wraku Id dostrzegł małpy, które też je zamieszkiwały. Między ścianą drzew a okrętem był odsłonięty kawałek terenu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na teren wyszedł odważnie Cael, ubierając swoją magiczną maskę, oraz machając przemienionym na barce królowej pistoletem Ceyry. Stał i wyrzucał z siebie wszelkie możliwe obelgi pod adresem wyrmspawna. Reszta czekała cierpliwie schowana za drzewami. Z wraku statku wyszły zaciekawione małpy oburzone, że ktoś je niepokoi. W tym samym czasie nadleciał, skuszony magicznymi błyskotkami wyrmspawn. Podleciał do Caela, któy nie okazał strachu a swoim wyśmiewaniem zadziwił wyrmspawna, który swoim atakiem niewiele zdziałał.  W tym samym momencie, czego nawet „smok” nie zauważył, zza drzew wyleciał Trogdor i swoim potężnym cięciem niemal zabił bestię. Przytłumiona zaczęła odwrót, gdyż walczący okazali się silniejsi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Małpy wyskoczyły na rycerzy księcia i Trogdora, Jeden z rycerzy został ranny i powalony na ziemię. Wkurzyło to Trogdora, który nie bacząc na bezpieczeństwo swoich towarzyszy wbiegł między wrogów i kolejnym zamachem pozbawił życia otaczające go małpy i niemal zabił drugiego rycerza, który cudem uniknął morderczego cięcia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeci z rycerzy dzielnie ruszył za uciekająca bestią, próbując trafić go włócznią, jednak nieskutecznie. Dobiegł Id, który swoimi cienistymi pociskami sprowadził wyrmspawna na ziemię, krwawiącego i niezdolnego do ucieczki. Doskoczył do niego rycerz i tym razem dobił bestię mieczem. Ostatni z rycerzy przebił włócznią pozostałą na placu bitwy małpę. Zranionemu przez małpy rycerzowi jednak udało się pozostać przy życiu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie przeszukali wrak, lecz ponad dość sporym łupem nie znaleźli niczego interesującego. Pozostali więc przy odcięciu głowy wyrmspawnowi z zamiarem pochwalenia się Księciu. Obiecali wildlingowi, że zabiorą ich stąd, gdyż wyspa się rozpadnie wcześniej czy później, o czym świadczą częste wstrząsy. Polecili mu, żeby udał się do siebie i czekał na ich przybycie z większym okrętem. Rycerzy poprosili, aby nikomu nie wspominali o wildlingach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy już następnego dnia dotarli do polany, na której znajdował się zamek, nie kryli swojego triumfalnego powrotu do ludzi. Zaraz zorganizował się komitet powitalny, złożony z najpierw czterech rycerzy, a potem kolejnej dwójki z Księciem na czele i Księżniczką na schodach do wieży. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie rzucili Księciu pod nogi głowę wyrmspawna. Cael zagroził księciu, że jeśli się nie wyprowadzą z tej wyspy to wszyscy zginą, ponieważ wyspa się zapadanie. Powiedział, że jest kłamcą i że żyją inni ludzie poza wyspami i bezpieczniej będzie wśród nich. Przerażony książę zgodził się na ewakuację, ale pod warunkiem, że pierwsi wyjedzie on i jego Rycerze, a reszta nie ma dla niego znaczenia. Wkurzyło to Ida, który wyśmiał księcia i prowokując wyzwał na pojedynek. Gdy tylko zdenerwowany książę ruszył, Id przy mroczył go cienistymi pociskami, a następnie rękojeścią rapiera pozbawił przytomności powalając na ziemię, tuż obok uciętej głowy smoka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie Cael powiedział księżniczce, żeby przygotowała trzymanych w zamku ludzi do ewakuacji, a bohaterowie zaczęli organizować prowiant na podróż do Shattered City. Tam w ramach podziękowania za zniszczenie barki królowej, Joeseth zgodził się użyczyć okrętu d o transportu ludzi z zapadającej się wyspy, a także przewiezienie łupu, który sprzedany został kupcowi – Thomasowi Hawke. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnym krokiem bohaterów, jak postanowili, będzie zaraz po zakupach udanie się  na Dragon's Spine, gdzie zamierzają poszukać artefaktu jak i zapewnić dobre schronienie uratowanym wildlingom.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-2823720613332970241?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/2823720613332970241/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=2823720613332970241' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/2823720613332970241'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/2823720613332970241'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/06/sundered-skies-5.html' title='Sundered Skies #5'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-4915697094066511718</id><published>2009-06-20T14:06:00.000+02:00</published><updated>2009-06-20T14:13:52.866+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dungeons and Dragons 4th'/><title type='text'>Historie z Fallcrest #12</title><content type='html'>Drzwi prowadzące z południa, a wychodzące z mostu nad otchłanią, łączącego południową z północną częścią Rogatej Twierdzy, zostały nagle otwarte. Naprzeciw siebie stanęła drużyna bohaterów i orki wraz z ogrem – prowadzący trójkę ludzi, których wcześniej bohaterowie uratowali a zostawili w komnacie z zapasami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przywódca orków krzyczy, żeby bohaterowie się poddali, to nie wrzucą ludzi do przepaści, na co drużynowy łucznik odpowiada strzałą. Rozpoczyna się walka na moście nad otchłanią, o ocalenie ludzi. Uriel wybiega do przodu, chwyta jednego z orków i zrzuca do przepaści.Ogr podnosi jednego z więzionych ludzi i wrzuca w przepaść. Walka o pozostałą dwójkę jest bardzo dramatyczna. Najwięcej podczas walki wykazuje się właśnie Uriel, który zrzuca kolejnego orka do przepaści, a na końcu sprytnym manewrem prowokującym nieskuteczny jednak cios ogra, wytrąca go z równowagi i  przeciwnik leci do przepaści. Pozostałe orki giną w mniej widowiskowy, tradycyjny sposób. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następna komnata okazuje się pusta, wszystko wskazuje, że właśnie tutaj znajdowało się legowisko orków. Z pomieszczenia wychodziły dwie drogi – jedna prowadząca do wyjścia z twierdzy, druga, ze zdobionymi rzeźbami drzwiami, najprawdopodobniej prowadziła do komnat szefa twierdzy. Najpierw Uriel próbuje nieskutecznie wyważyć drzwi, ale dzieła dokańcza dragonborn – Balasar. Udaje mu się to dopiero po kilku próbach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W środku czekał już, ustawiony do walki, komitet powitalny – krasnolud Murkelmor, będący szefem twierdzy, oraz jego straż przyboczna i najmocniejszy z teurgów. Uriel wybiega naprzód, a szaman wprowadza zamieszanie oślepiając część bohaterów. Lia przywołuje magiczny miecz, który dręczy prawie przez całą walkę teurga. Balasar ściera się z przywódcą wroga. Część szarych krasnoludów Murkelmora pada nieprzytomna pod wpływem czaru usypiającego czarodzieja Erevana. W końcu ginie szaman, Uriel pada nieprzytomny i powoli się wykrwawia,  ale niedługo potem ginie Murkelmor – zabity przez czarodzieja. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie w następnym pomieszczeniu, natrafiają na umieszczonych w głębokich niszach ludzi. Wyglądają na chorych i osłabionych. Dodatkowo na skórze mają jakieś dziwne plamy. Postanawiają ich uwolnić, lecz jeszcze nie wypuszczać z twierdzy. Znajdują zwiadowcę Terrlena, który jest ich przewodnikiem po podziemiach i wysyłają go do Orontora, maga z Hali Siedmiu Filarów. Odnajdują też dziwne mikstury i dokumenty świadczące o udziale w eksperymentach z zarazą, innego maga z Hali Siedmiu Filarów – Paldemara. Kierował nimi poprzez swojego krasnoludzkiego przyjaciela Murkelmora. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy przybywa Orontor od razu zajmuje się zbadaniem ludzi. Okazuje się, że choroba nie jest zaraźliwa, więc bohaterowie sami próbują ją zdiagnozować. Lia, Balasar wraz Erevanem dochodzą do wniosku, że choroba jest pewnie bardzo groźna, ale dopiero po jej uaktywnieniu, które może nastąpić w niewiadomym czasie, lub z niewiadomych powodów. Postanawiają zaprowadzić ludzi do Fallcrest, i niech o ich losie zdecyduje Lord Markelhay. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oznajmiają Orontorowi, że mag Paldemar jest odpowiedzialny za porwanie i eksperymenty, i że w tym pomieszczeniu są na to dowody. Mag mówi, że w takim razie, magowie z Hali  już dalej zajmą się sprawą Paldemara. Bohaterowie sami chcieli to zrobić, ale magowie stwierdzili - skoro już wiedzą, że Paldemar przeszedł na ciemną stronę mocy – że to jest już ich wewnętrzna sprawa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie wynagrodzeni, z licznym łupem i w towarzystwie kilkunastu uratowanych ludzi, wracają do Fallcrest. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwagi:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1.Zaczęliśmy mniej więcej grać koło 22 a skończyliśmy cztery godziny później – w okolicach godziny 2 w nocy. Wcześniej mieliśmy grilla i rozpoczęliśmy grać dopiero po zjedzeniu kiełbasek. Graliśmy pod zadaszeniem, na wolnym powietrzu i towarzyszył nam deszcz. I Wielka Ćma Chaosu na którą trzeba było polować Wielkim Mieczem +10 czyli paletką – bo łapka na muchy była bronią nie zadającą jej żadnych obrażeń:P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2.Na początek walki miałem dobrze rozpisanego wreszcie Skill Challenge – takiego o negocjacjach z orkami o życie ludzi. Niestety do playtestu nie doszło, bo drużynowy łucznik rozpoczął negocjację strzelając w najbliższego orka, mimo trzymanych zakładników. Niestety orkom nie udało się poza jednym nieszczęśnikiem, którego wyrzucił ogr do przepaści, wyrzucić żadnego z pozostałych dwóch ludzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3.Wydaje mi się, że bohaterowie byli zawiedzeni, że magowie nie chcieli ich pomocy w walce z Paldemarem, ale była to ostatnia sesja w DnD przynajmniej na jakiś czas, jaką prowadziłem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4.Ostatnie trzy walki w Rogatej Twierdzy połączyłem w jedną – wybierając tylko najciekawszych przeciwników, tak, żeby bohaterowie mogli sobie z nimi poradzić. Misja w Rogatej Twierdzy jest właściwie w połowie modułu "Thunderspire Labirynth", który jest dla mnie świetnym modułem, z wieloma pomysłami, dobrymi walkami, ciekawymi NPC i całkiem niezłą fabułą. Polecam wszystkim DM, który cenią dobre scenariusze w klimacie DnD.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-4915697094066511718?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/4915697094066511718/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=4915697094066511718' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/4915697094066511718'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/4915697094066511718'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/06/historie-z-fallcrest-12.html' title='Historie z Fallcrest #12'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-1731773211412055635</id><published>2009-06-16T11:27:00.000+02:00</published><updated>2009-06-23T22:10:41.667+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Savage Worlds'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sundered Skies'/><title type='text'>Sundered Skies #4</title><content type='html'>Sesja opóźniła się o godzinę z mojej winy. Zaczęliśmy o równej 20 i graliśmy z kilkoma przerwami do około 24. Jak obiecałem, zmieniliśmy trochę klimat jak i dałem odpocząć od nieumarłych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podręcznikowy Landfall został troszeczkę przerobiony i dodałem trochę elementów, zmieniłem nazwy własne. Mam nadzieję, że się podobało. Oczywiście czekam na komentarze - zwłaszcza graczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Landfall – część 1 z 2&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Statek którym ewakuowali się bohaterowie dryfował sobie w Pustce. Okazuje się, że nawigacja jest uszkodzona, więc próbują ją naprawić. Nie udaj się, a dodatkowo zaczęli przeczuwać zbliżający się sztorm (windstorm). Id z Trogdorem zeszli pod pokład a Cael przywiązał się, żeby nie spaść podczas sterowania. Sztorm wzmagał się na silę, więc po trzydziestu minutach walki z żywiołem, stwierdzili, że poszukają jakiejś bezpiecznej wyspy, żeby się schronić. Id z Trogdorem wyszli spod pokładu, Trogdor pomógł przy sterowaniu a Id wypatrzył wyspę, na której mogli wylądować. Caelowi udało się dokowanie, więc byli w miarę bezpieczni, a łódka nie odniosła żadnych zniszczeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wylądowali na zalesionej wyspie, której drzewa pochylał wiatr. Cały krajobraz wysypy świadczył, że często i to od wielu, wielu lat wyspę nawiedzają trzęsienia. Jedno z nich, ledwo wyczuwalne spostrzegł drakin.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brakowało zapasów, a zwłaszcza wody, co odczuł jako pierwszy Id. Parę godzin przesiedzieli pod pokładem, aż w końcu gdy sztorm zaczął przycichać, zdecydowali się wyjść na zewnątrz i poszukać jakichkolwiek zapasów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po chwili szukania pożywienia odnaleźli niewielkie bajorko pośrodku lasu oraz jedzenie w postaci małpek, które zostały ubite kościanymi włóczniami. Cael zaczął się rozglądać za śladami, za pomocą których mniej więcej odgadł co się tutaj stało. Byli tutaj mężczyźni, ciężko stąpający po ziemi, którzy upolowali małpki. Nie zdążyli zabrać mięsa, bowiem przegonił ich sporych rozmiarów potwór, który potrafił latać jak i chodzić po ziemi, posiadał również solidne i ostre pazury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie postanowili, po uzupełnieniu zapasów, iść śladem uciekających ludzi.. Po chwili znaleźli się w zasadzce; w Caela i w Ida wycelowane były kościane włócznie trzymane przez dość dobrze zbudowanych mężczyzn, wyglądających na wojowników. Cael zaczął z nimi rozmawiać i przekonał ich do udzielenia pomocy w postaci gościny i schronienia przed niebezpiecznym potworem z lasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wraz z wojownikami dotarli do dziwnej kotliny, w której z ziemi wystawały trzy wieże. Pod ziemią, pogrzebana była najprawdopodobniej pozostała część zamku. Po prowizorycznych drewnianych schodach bohaterowie dotarli do środka jednej z wież. Zostali umieszczeni w jednej z komnat. Wojownicy zapowiedzieli, że bohaterowie mogą tu trochę odpocząć i poczekać na kogoś, kogo nazywają Księciem. Poprosili o to, żeby raczej nie wychodzili stąd i szanowali gościnność. Następnie odeszli zamykając drzwi na klucz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po jakimś czasie do komnaty przyszedł wysoki, niemal budową dorównujący Trogdorowi masą ciała, brodaty mężczyzna, wraz z dwoma strażnikami oraz drobną, długowłosą kobietą ubraną w suknię do ramion. Przedstawił się jako Książe tych ziem i ludzi mieszkających tutaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas rozmowy wyszło, że Książe uważa, i tak wmawia swoim ludziom, że tylko na tej wyspie, a dokładniej pozostając cały czas w zamku są bezpieczni przed smokiem, który pustoszy tutejsze ziemie. Książe był wyraźnie oburzony jak bohaterowie mówili o świecie poza wyspami, a kobieta która z nim była, zachwycała się opowiadaniami i Trogdorem, na którego spoglądała błyszczącymi oczyma. Książe obiecał im leczenie i wyżywienie, bo zaoferowali się pozbyć smoka, choć na to patrzył trochę ironicznie. W końcu stracił cierpliwość i wyszedł, trzaskając mocno drzwiami. Rzucił na odchodne, że smok pewnie będzie miał z nich zabawę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez następne kilkanaście dni spędzanych właściwie pod kluczem, wychodząc sporadycznie na spacery, pod kontrolą straży, bohaterowie leczyli swoje rany, jakich nabyli podczas starcia w Barce Królowej, ale prowadzili także delikatnie rekonesans. Cael zaprzyjaźnił się ze strażnikami i zdobył ich zaufanie, grając w karty i opowiadając o swoich podróżach. Oni w zamian opowiedzieli o swoim pochodzeniu. Kobieta, pomagała przy ich leczeniu, z wyraźną nadzieją odwiedzała Trogdora, również co nieco opowiedziała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okazało się, ze wielu ludzi żyje w ukrytej pod ziemią części zamku. Spośród nich, od wielu lat, praktycznie od zawsze wybiera się najlepszych mężczyzn i wciela do Rycerzy. Najpiękniejsze kobiety zostają ich żonami. Reszta żyje jak żyła, w podziemiach, rzekomo chronieni przed piekłem jakie jest poza wyspą, jak i przed smokiem grasującym w lasach. Walczył z nim Książe, który wywołał bestię za pomocą magicznego przedmiotu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Caelowi udało się wyprosić wejście do podziemi gdzie są ludzie. I faktycznie tam byli, choć lękali się Rycerzy i raczej nieufnie patrzyli na bohaterów. Krótka wizyta zakończyła się powrotem na powierzchnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Id odkrył, że niektórzy Rycerze zauważyli ich rekonesans i donoszą Księciu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pewnym momencie ziemia się ponownie zatrzęsła, co Trogdor i Id rozpoznali jako zbliżającą się zapowiedz rozpadu wyspy. W ścianie pojawiła się niewielka wyrwa. Id przekazał wiadomość o rozpadzie Księciu, ale on niespecjalnie chciał go słuchać i olał właściwie odchodząc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka dni później Trogdor, po wyjściu kobiety, pod swoim posłaniem znalazł kartkę z jakimiś dziwnymi szlaczkami. Postanowił dać do przeczytania na głos Caleowi. Kobieta pisała, że ma dość takiego życia, że chce uciec, poznać świat poza wyspą; że została zmuszona do poślubienia Księcia itp. Trogdor i Id zauważyli, że ktoś odczytanie listu podsłuchiwał po drugiej stronie drzwi i oddalił się pośpiesznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drakon domyślił się po opowieściach Caela, że smok, którego obawiają się mieszkańcy to właściwie dobrze rozwinięty Drakin, który jeszcze nie przeszedł pełnej przemiany w smoka, ale na wskutek wpływu pustki oszalał i popadł w głowmad. Od tego momentu łasy jest na wszelkie magiczne przedmioty, i atakuje głównie osoby, które coś takiego przy sobie posiadają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Id postanowił się przedostać tą wyrwą w godzinach nocnych, ale niestety spadł na ziemię, czym zwrócił uwagę strażnika. Cael z góry rzucając kamieniem próbował odwrócić uwagę strażnika, ale ten nie dał się nabrać. Drakonowi się jednak w ostatniej chwili ukryć – strażnik poszedł sobie nie zauważając niczego podejrzanego. Reszta bohaterów wydostała się oknem i postanowili przedrzeć się do ludzi, ukrytych pod ziemią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trogdor próbował wyłamać zamek, jednak się nie udało, a dodatkowo pojawił się ciekawski strażnik. Urządzili na niego zasadzkę, i Trogdor go pochwycił i zanim strażnik krzyknął, Cael zdzielił go głownią kordelasa. Związali go, zabrali kluczyk do podziemi, oraz ukryli strażnika w krzakach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przedostali się między śpiącymi ludźmi szukając kogoś, kto mógłby wyleczyć rannego Ida. Natrafili na niewielkie zebranie i podsłuchali rozmowę. Okazało się, że Książe rozpowiedział wszystkim, że nowoprzybyli to tak naprawdę demony, które chce napuścić na smoka i pozbyć się za jednym zamachem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Weszli wszyscy trochę przerażając rozmówców. Cael powiedział, że smoka sprowadza sobie smoka poprzez magiczny przedmiot, i że poza wyspą też żyją inni ludzie, a nie tylko nieumarli. Podwaliny buntu zostały założone. Ludzie jednak wierzyli, w zagrożenie ze strony smoka, bo babcia zielarka, która leczyła rannych widziała rany po szponach na własne oczy. Poprosili o pomoc babkę zielarkę, jednocześnie obiecując, że załatwią smoka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po kilkugodzinnym odpoczynku bohaterowi postanowili wrócić do wieży, z której wyszli. Pierwszy wspinając się po ścianie ruszył Trogdor, chcąc wejść przez okno. Jednak kawałki muru zostały mu w rękach, już na wysokości okna i runął z wielkim hałasem na ziemię. Zwróciło to uwagę dwóch strażników, którzy przybiegli we dwóch. Napotkali się na Caela i Ida. Jednego strażnika rozpoznał Cael, tego z którym kilka dni temu grał w karty. Drugi był obcy. Rozpoczęła się walka, podczas której nikt nie chciał tak naprawdę nikogo zranić, wojownicy Księcia walczyli raczej ze strachu. Id obniżał zdolności bojowe wojowników, a Cael ogłuszył jednego. Drugi, widząc to, też walczył bardzo zachowawczo. Zawołał jednak o pomoc. W końcu pochwycony przez Ida dał się przekonać, że bohaterowie wymknęli się z wieży bo chcieli zabić smoka, a nie mogli tego zrobić z zamknięcia. Poprosili o spotkanie się wojowników, tych którzy chcą walczyć ze smokiem, niedaleko znanego miejsca. Przekonany strażnik pobiegł zatrzymać nadbiegających strażników i dać bohaterom czas na umknięcie między drzewa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-1731773211412055635?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/1731773211412055635/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=1731773211412055635' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/1731773211412055635'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/1731773211412055635'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/06/sundered-skies-4.html' title='Sundered Skies #4'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-7963556793959634106</id><published>2009-06-11T12:56:00.000+02:00</published><updated>2009-06-11T12:57:16.102+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Savage Worlds'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sundered Skies'/><title type='text'>Sundered Skies #3</title><content type='html'>Zaczęliśmy ze sporym opóźnieniem, wciąż mając nadzieję, że trzeci gracz się pojawi. Rag się pojawił koło 21 i mogliśmy rozpocząć sesję. Skończyła się grubo po godzinie 1 w nocy, chyba nawet koło 2.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Dragon's Rage &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trogdor w pierwszych godzinach dziennego cyklu powoli powracał do siebie, po pijaństwie w tawernie. Obok siedział Cael który zamówił sobie śniadanie. Postanowili wrócić na okręt kapitana Karra i sprawdzić jak się ma Id. Gdy już mieli wychodzić, kobieta sprzątająca tawernę krzyknęła do jednego z elfów – bliźniaków, że ta ruda kobieta, która tutaj była ostatniej nocy z Caelem, zostawiła swój plecaczek. Cael przekonał ją, że weźmie ten plecak i odda jej przy najbliższej okazji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cael i Trogdor postanowili jeszcze się przejść po markecie, żeby zrobić zakupy. Po drodze Cael zajrzał do plecaka Ceyry, gdzie znalazł trochę kogów oraz niewielki, działający pistolet który wsunął sobie za pas. Cael zakupił elfią zbroję, oraz krótki żelazny mieczyk, a że był dobrze rozeznany w tego typu miejscach, nie sprawiło mu problemów odnalezienie odpowiednich sprzedawców. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy wrócili na „Szansę” drakin był już na nogach. Pomoc i eliksir znachora przysłanego przez Hawke pozwoliły mu się prawie całkiem wyleczyć. Została tylko połamana ręka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie podzielili się z nim informacjami i przygodami jakie mieli w czasie kiedy on padł nieprzytomny na rozbitym okręcie syna Thomasa. Trochę opowiedział im o dualnej naturze Lightbringera i jego normalnej twarzy – Oceaniusie. Zgodzili się, że tarcza nie może upaść i muszą odnaleźć wszystkie artefakty. Drakin przypomniał sobie, że kilkanaście cykli temu, podczas rozmowy z drakinem, którego spotkał podczas swojej podróży, dowiedział się, że w Dragon Spine, w ogólnodostępnej dzielnicy krążą „miejskie legendy” o mordercy pojedynczych orków, którego zwie się właśnie Zgubą Orków. A właśnie o tym wspominał objawiony bóg. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Id postanowił odnaleźć jednego z wysokich kapłanów w Boskiej Dzielnicy, żeby pomógł mu z uszkodzoną ręką. Udało mu się znaleźć Grooka – orczego Wysokiego Kapłana, który jednak nie był zbyt chętny udzielić mu pomocy. Dopiero Cael przekonał go wystawiając karty na stół – opowieść o szalonym bogu i Zgubie Orków, co nakłoniło go do pomocy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drodze postanowili zrobić kolejne zakupy, jednak z zaplanowanych udało się kupić proch do pistoletu - ze zbyt drogich eliksirów zrezygnowali, lub nie mogli odnaleźć odpowiednich. Id został jeszcze sześć godzin w świątyni, gdyż tyle trwało leczenie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy spotkali się „U JJ” nadchodizły godziny nocne, a więc bywalców w karczmie przybywało. Id zniesmaczony, że tawernę prowadzą elfy, ostentacyjnie trzaskając drzwiami ruszył na „Szansę”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu Jeche podszedł do Caela i powiedział mu, że pojawił się, ten którego szukali – Joeseth. Siedział ze swoimi załogantami kilka stolików dalej i właśnie świętowali szczęśliwy powrót na wyspę. Miał charakterystyczne jedno nieruchome oko. Jeden z marynarzy Joesetha dość natarczywie zaczepiał obsługującą bywalców kobietę. Cael podszedł i udało mu się na tyle zastraszyć marynarza, że ten odepchnął od siebie kobietę, którą Cael oczywiście złapał i odstawił na proste nogi. Zażyczył sobie rozmowę z Joesethem w cztery oczy, dyskretnie przed innymi pokazując mu symbol Oceaniusa. Joeseth uspokoił załogę i przysiedli się do barbarzyńcy. Zapłacili jeszcze jakiemuś młodemu chłopcu, żeby szybko sprowadził tu Id. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Joeseth wyjaśnił na czym polega jego misja odzyskiwania zwłok. Ucieszył się, bo stwierdził, ze oboje mogą sobie pomóc – ma plan, jak się pozbyć Barki Królowej, należącej do Kabały Błysku. Polegał on na tym, że bohaterowie wypiją pewien eliksir, dzięki któremu załoga Barki składająca się z zombie, ghuli i innych umarlaków będzie traktować ich jak swoich.  Następnie przedostaną się do „maszynowni” statku, wezmą szukane przez nich paliwo, a okręt rozbiją na najbliższej wyspie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejnego dnia spotkali się wszyscy w kajucie kapitana Joesetha na „Forgotten Purpose”. Po kilkugodzinnych przygotowaniach statek powietrzny wyruszył na poszukiwania jakiegoś niewielkiego miejsca bitwy. Bohaterowie zażyli pierwsze dawki eliksiru, które sprawiły, że pojawiły się na ich ciele niewielkie zmiany. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po kilku dniach znaleźli odpowiednie – pewnie patrol Rady rozwalił jakiś niewielki okręt piratów i pozostawił szczątki na wyspie. Po przeszukaniu zwłok Spróbowali zbudować jakiekolwiek schronienie przed void – co się częściowo udało, bo pod koniec drugiego dnia tylko Trogdorowi się udzieliła niewielka irytacja. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy tylko zauważyli nadlatujący okręt – przebudowany szkielet olbrzymiego smoka, z podczepionymi na skrzydłach działami itp. - wypili resztę eliksirów, co uczyniło ich nieprzytomnymi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przebudzili się już we wnętrzu okrętu, gdzie trzech zombich przeszukiwało ich ciała. Smród był niesamowity i irytujące drgania. Trogdor podniósł się jak gdyby nigdy nic, a zombie się odsunęły nie wiedząc co robić – martwi wstali:P &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie rzucili się na swój sprzęt zgromadzony niedaleko, i rozpoczęła się walka. Id swoją magią powalił pierwszego z zombich, drugiego potężnym cięciem rozwalił drugiego, trzeciego zaś Cael. Zebrali swój sprzęt i szukali drogi do upiornej maszynowni. Odgłosy od nich dochodzące przerażały zwłaszcza Trogdora. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W środku znajdowała się grupa ciężko pracujących umarlaków – trzech ghuli, szóstka zombie oraz czuwający nad nimi upiorny bosman Soulstoke. Nie zwracali na wchodzących bohaterów uwagi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzech ghuli obsługiwało waysphere,  a zombie zasilało piece, dziwnymi urządzeniami połączonymi z pomieszczeniem z zamkniętymi drzwiami, zza których coś próbowało się wydostać. Na jednej ze ścian były przyczepione kryształy, na których było widać inne pomieszczenia okrętu, oraz wszystko co na zewnątrz.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Id doszedł do wniosku, posługując się swoimi smoczymi zmysłami rozpoznał, że zamknięte za drzwmia są najprawdopodobniej duchy drakinów, a być może nawet duch smoka. Postanowili je otworzyć. Czarodziej podniósł siłę Trogdora – jednak drzwi były solidnie zamknięte. Jednak zwrócili na siebie uwagę zombich i upiora, którzy zaatakowali intruzów. Rozpoczęła się ciężka walka, gdyby nie potężne zamachowe ataki Trogdora, rozwalające kilku wrogów naraz, mogliby skończyć jako część upiornej załogi. Zranił też część ghuli pilotujących okręt, więc zaczął spadać i uderzać o różne skały, rzucając pasażerami po ziemi. Zwróciło to uwagę samej Królowej Kości, która poprzez Soulstoke zainteresowała się maszynownią. Umożliwiła mu potężne ataki którymi raził z odległości bohaterów. W końcu w desperackim akcie Cael wyszarpał i otworzył zamknięte drzwi. Pokrył go pył a ze środka wyłonił się duch niewielkiego smoka, który z sekundy na sekundę zaczął się rozrastać. Krzyknął „Odzyskajcie moją duszę”, pochłonął też upiornego bosmana – i w końcu powoli zaczął przejmować swoje zmarłe ciało. Okręt zaczął się rozpadać, jak i jego martwa załoga. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Broń którą trzymał Cael w dłoniach zaczęła wskutek wydarzeń przechodzić jakąś dziwną transformację. Lufa stała się jakby smocza głową, a reszta pokryła się smoczymi łuskami. Cael rozejrzał się poprzez kryształy i znalazł szalupę, która prawie odpadała od okrętu. Złapał jeszcze znalezioną w zamknięciu smoka maskę przedstawiającą smoczą twarz, trochę łupów  i ruszyli ku szalupie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu oderwali się od smoczego okrętu, który poleciał w górę i zaczął powoli zanikać. Bohaterowie zostali w pustce, nie bardzo mając pojęcie gdzie są i jak daleko od Gateway.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-7963556793959634106?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/7963556793959634106/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=7963556793959634106' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/7963556793959634106'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/7963556793959634106'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/06/sundered-skies-3.html' title='Sundered Skies #3'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-2540818277180945665</id><published>2009-06-03T23:50:00.000+02:00</published><updated>2009-06-04T00:02:56.593+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Savage Worlds'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sundered Skies'/><title type='text'>Sundered Skies #2</title><content type='html'>Siedząc w zrujnowanej wieży Cael zastanawiał się skąd mógłby znać ten dziwny symbol na wisiorku z wodą i potworkiem. Kojarzył go mniej więcej z jakiś zapomnianym dawnym bogiem. Przypominał sobie też co wie o Lightbringerze, który poprzez Id objawił się i nakazał poszukiwań artefaktów. Następnie schował wisiorek do kieszeni. Razem z Trogdorem przygotowali transport, dla nieprzytomnego Id jak i łupów, którym okazały się różne elementy zbroi jak i broni. Niewiele za to dostaną, ale zawsze coś.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy podeszli pod zacumowany okręt, Kapitan Karr nie bardzo był chętny do zabrania ich na pokład, przynajmniej póki nie pokażą obiecanej przez drakina błyskotki. Była chwila kłótni, ale w końcu Cael za pomocą Trogdora wyperswadowali, że przekażą mu zamiast naszyjnika czy pierścionka o których marzył - świecący kirys. Nic nie powiedzieli o wisiorku z symbolem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po czterech dniach powrócili do Gateway. Zostawili Ida pod pokładem, a sami udali się z łupem i rękawiczkami z jastrzębiem w kierunku kupca Thomasa Hawke, dla którego wykonywali zlecenie. Po drodze zahaczyli o tawernę Windblow Flotsam, potocznie zwaną przez miejscowych „u JJ”. Tam weszli celowo zwracając na siebie uwagę bywalców, ale gdy tylko zajęli miejsce przy szynku, wszystko wróciło do normy. Tawernę prowadziło dwóch elfich braci Jeche i Jerle Birchstaff. Znana była z szerokiej klienteli oraz najlepszych trunków w Gateway. Zamówili sobie piwa (Cael: Dwa piwa poproszę; Trogdor: Dla mnie też dwa:P ) i Cael wciągnał w rozmowę młodszego elfa Jeche. Chcąć wypytać o Joesetha napomknął, że chce kupić od niego okręt. Jeche od razu się oburzył, że to niemożliwe, bo Joeseth obrał sobie bardzo dziwny cel i z pewnością nie będzie chętny go odsprzedawać. Krąży tą łodzią po pobojowiskach Shattered City szukając zwłok, które zbiera zanim dosięgnie ich załoga okrętu widmo – przeklętego Soulflame. Zapytany o przybicie Joesetha, elf powiedział, że jak wróci, a będzie to za około dzień, albo dwa  z pewnością zajrzy do JJ. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wychodząc Cael zabrał jeszcze rum, który obiecał kapitanowi Karrowi oraz mrugnał do przypadkowo dojrzanej wśród bywalców, rudowłosej kobiety. Gdy ta odmrugnęła i uśmiechnęła się zalotnie, obiecał że tu jeszcze do nie wróci. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie odwiedzili wille kupca Thomasa Hawke, który poinformował strażników, żeby wpuścili zawadiaków. Przyjął ich na korytarzy przy schodach. Wyjaśnili mu, że jego syn zginął, a ktoś odpowiedzialny za jego śmierć zapłacił własną. Oddali mu rękawiczki. Zagadał ich jeszcze o towar który ze sobą mieli i obiecał, że jeśli będą u niego sprzedawać zdobycze to obniży im ceny zakupionych towarów o 10%. Wypytali też o naszyjnik z symbolem zapomnianego boga, ale nie kojarzył go zupełnie. Thomas był już mocno podenerwowany rozmową, w końcu dochodziło do niego, że jego syn już nie wróci i prawie zapomniał zapłacić bohaterom. Gdy wychodzili, poprzez jednego ze swoich ludzi, przekazał im pieniądze za umowę i za łupy. Hawke zaproponował pomoc od znajomego medyka, dla rannego drakina. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zanieśli należytą część kapitanowi na "Szansę". Wychodząc natknęli się na starszego mężczyznę, medyka, który przyszedł podleczyć rannego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowili udać się na Boską Aleję, ale jako, że było już pod wieczór, a w dodatku nie dostrzegli ani wiernych Lightbringera ani żadnych symboli, z którymi mógł się kojarzyć, pospieszyli do tawerny JJ. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trogdor postanowił się upić. Cael zaczął się rozglądać za rudowłosą kobieta, którą widział wcześniej. W końcu dostrzegł ją jak o czymś rozmawiała z kelnerką. Podszedł i skutecznie ją poderwał, zapraszając na wino do stolika a następnie do pokoju. Uprzednio poprosił kelnerkę, żeby w miarę możliwości dotrzymała towarzystwa barbarzyńcy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem w pokoju, Ceyra – rudowłosa piękność, rzuciła się na Caela  namiętnie przypierając do drzwi. Trogdor tymczasem upijany skutecznie przez kelnerkę skończył śpiąc słodko na stole. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po wszystkim Cael obudził się związany na łóżku i rozebrany. Ceyra siedziała już w ubraniu naprzeciwko niego, trzymając list gończy. Cieszyła się z nagrody jaką zgarnie. Cael chciał ją przekupić swoją sakiewką, ale sama sobie ją wzięła jako premię. Kobieta podeszła do okna i otwierając je zaczęła gwizdać. W międzyczasie Cael wyplątał się z niedbale zaciśniętych więzów i rzucił w kierunku swojego miecza i ubrania.  Ceyra zorientowała się i kopnęła broń gdy już po nią sięgał. Zarzucił na nią swój płaszcz, który umożliwił mu jej złapanie. Chwycił ją i pocałował, co otworzyło jej szeroko oczy. Odepchnęła go i ruszyła w kierunku okna. Cael chwycił swoje rzeczy i wybiegł przez drzwi pozwalając jej uciec. Gdy już ubrany zszedł na salę, gdzie siedziała resztka klienteli, w tym nawalony Trogdor, obok którego usiadł. Jeche podszedł i pogratulował Caelowi, bo słyszał, że musiało być ostro w pokoju, skoro takie głośne hałasy dochodziły do jego uszu. Cael wychylił kufel z piwem.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;EXP: &lt;br /&gt;AGrzes: 5, Bleddyn: 5, Rag: 3.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-2540818277180945665?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/2540818277180945665/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=2540818277180945665' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/2540818277180945665'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/2540818277180945665'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/06/sundered-skies-2.html' title='Sundered Skies #2'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-3344420207229990052</id><published>2009-06-01T19:39:00.001+02:00</published><updated>2009-06-01T19:39:31.399+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dungeons and Dragons 4th'/><title type='text'>Dark Sun: Beneath the Crimson Sun #6</title><content type='html'>PC:&lt;br /&gt;Snake - human, rogue 2&lt;br /&gt;Trenbul - human, warlock 2&lt;br /&gt;Cz'Czu Rii - drow, sorcerer 2&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prolog&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy bohaterowie wybiegli zza wydmy dostrzegli małego czarnego smoka, a w pobliżu niego wystraszoną Sagire. Na łbie smoka umieszczone było coś na kształt korony. Za jej pomocą, wprost do umysłów wszystkich w pobliżu przemówił Król-Czarnoksiężnik. Wiedział, że został zdradzony a teraz za pomocą smoka, którego w pełni kontrolował, postanowił się pozbyć zdrajczyni Sagiry i jej popleczników. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Encounter&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smok wleciał między Snake i Trenbulla. Manifestując swoją obecność, oszołomił łotrzyka. Następnie próbował zionąć ogniem, lecz nie udało mu się trafić zwinnego człowieka. Trenbul zniknął sprzed oczu smoka, ale smok rzucił na siebie kulę ciemności, która otoczyła go czyniąc niemal niewidzialnym dla wszystkich. Smok skutecznie atakował pazurami Cz'Czu  i Snake, samemu będąc niemal nie do trafienia przez pociski łotrzyka. Cz'Czu uciekał i wraz zresztą postanowili atakować smoka z trzech różnych stron, żeby nie mógł objąć ich ogniem. Smok szarżuje w kierunku Cz'Czu z drugiej już kuli ciemności. Atakuje pazurami. Na odsiecz towarzyszowi leci Snake przebijając się przez ciemność, próbując oślepić smoka – nieskutecznie. Cz'Czu ginie pierwszy. Następnie smok rusza na Snake i jego też zabija, mimo że łotrzyk próbował uciec teleportacją. Sagira cały czas krzyczy, żeby uważać. W końcu i Trenbul, który został samotnie na placu boju ginie od szponów smoka, wykrwawiając się na wydmach. Smok podchodzi do Sagiry, co kończy po chwili i jej żywot. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Epilog&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mroczny śmiech Króla-Czarnoksięznika i radość smoka, który pożarł swoją pierwszą drużynę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-3344420207229990052?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/3344420207229990052/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=3344420207229990052' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/3344420207229990052'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/3344420207229990052'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/06/dark-sun-beneath-crimson-sun-6.html' title='Dark Sun: Beneath the Crimson Sun #6'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-3350562056991699880</id><published>2009-05-29T10:58:00.000+02:00</published><updated>2009-06-01T21:18:17.960+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Savage Worlds'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sundered Skies'/><title type='text'>Sundered Skies #1</title><content type='html'>PC:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;AGrzes&lt;br /&gt;Trogdor - Human, Male&lt;br /&gt;Attributes: Agility d10, Smarts d4, Spirit d4, Strength d8, Vigor d8&lt;br /&gt;Skills: Fighting d12, Guts d6, Intimidation d4, Notice d4, Survival d4, Taunt d4, Climbing d8&lt;br /&gt;Pace 6", Parry 9(1), Charisma 0, Toughness 7&lt;br /&gt;Edges: Brawny (Human)&lt;br /&gt;Hindrances: Vengeful (Major),Outsider (Minor), Illiterate (Minor)&lt;br /&gt;Gear: Long Sword (375$ 2d8), Clothing (20$), 80$, Small shield&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Młody przybysz z mroźnych górnych wysp, nienawykły do cywilizowanego świata i cywilizowanych metod rozstrzygania nieporozumień.&lt;br /&gt;Wysoki na siedem stóp blondyn o skąpym stroju, nienawykły do gorąca panującego na dole, z wielkim mieczem przewieszonym przez plecy.&lt;br /&gt;Na drodze do zdobycia chwały i bogactwa, jednak z przerwami na wino kobiety i śpiew (ale to ostatnie tylko gdy wina jest dużo).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bleddyn&lt;br /&gt;Cael - Człowiek, Mężczyzna&lt;br /&gt;Atrybuty: Zręczność k8, Spryt k6, Duch k6, Siła k6, Wigor k6&lt;br /&gt;Umiejętności: Walka k8, Strzelanie k4, Jaja k6, Spostrzegawczość k4, Wyśmiewanie k6, Zastraszanie k6, Skradanie k4, Wspinaczka k4, Przekonywanie k4, Plotkowanie k4, Żeglarstwo k6&lt;br /&gt;Pace 6", Obrona 6, Charyzma: +2, Wytrzymałość: 6(1)&lt;br /&gt;Przewagi: Końskie zdrowie, Ładny&lt;br /&gt;Zawady: Bohaterski (W), Ścigany (M), Mściwy (M)&lt;br /&gt;Ekwipunek: ubranie, skórznia, kościany długi miecz (2d6), kościany sztylet (d6+d4), Matczyna Pomoc (?), 75 kog na wino i panienki:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cael wychował się w Taborze - osadzie stworzonej z połączonych barek powietrznych dryfujących w przestrzeni - wśród podobnych mu wyrzutków, którzy próbowali stworzyć sobie dom nie poddając się prawom Konsylium. Życie zmusiło go do nauczenia się wielu umiejętności na każdą okazję. Stawszy się silnym młodym mężczyzną postanowił wysiąść w najbliższym porcie i poszukać nowych wrażeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rag&lt;br /&gt;Id - Drakin male&lt;br /&gt;Attributes: Agility: d4, Smarts: d8, Spirit: d8, Strength: d4, Vigor: d6&lt;br /&gt;Skills: Fighting d6 ;Guts d6; Investigation d4; Knowledge (Arcana)d6; Knowledge (History)d6, Notice d6, Spellcasting: d8; Taunt:d4&lt;br /&gt;Pace: 6'', Parry:4(5), Charisma: 0, Toughness: 5(1)&lt;br /&gt;Edges: Chosen; Arcane background (magic); Dragonkin; Arcane senses;&lt;br /&gt;Hindrances: Curious(major); Vow (minor); Enemy (minor); rasowe: small (major)&lt;br /&gt;PP: 15&lt;br /&gt;Powers:&lt;br /&gt;-Bolt: Formuje z cienia kryształy czarnej, pochłaniającej światło materii, która po uderzeniu w cel rozbija się na setki cienistych drobin.&lt;br /&gt;-Deflect : Spowija czarodzieja cienistą aurą, która utrudnia przeciwnikom trafienie.&lt;br /&gt;-Boost/Lower Trait: Wiązki cienistej energii wnikają w postać zmieniając ją w zależności od przeznaczenia czaru (np. przy boost Strenght – mięśnie postaci rosną i pokrywają się czarnymi żyłami; przy Lower strenght mięśnie postaći ciemnieją i obkurczają się)&lt;br /&gt;-Gear: Rib blade(x2); gunpowder (10shots); Flint and Steel; Normal clothing; Leather. 65cogs&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Id narodził się z oznakami swego niezwykłego przeznaczenia. Niefunkcjonujące, ale widoczne skrzydła świadczyły o tym, że ma on potencjał aby spełnić coś co jest marzeniem każdego drakina – zostać smokiem. Niewiele później odkryto jego talent w manipulacji energią magiczną , a ściślej energią cienia. Jego nauczyciele poczytali to jako następny znak wskazujący na niezwykle przeznaczenie Ida. Przez 20 lat uczono go historii jego ludu i wiedzy magicznej, w końcu jego nauczyciele przykazali mu wyruszyć w świat, aby zdobyć wiedzę i umiejętności potrzebne, aby kroczyć drogą wybrańców. Id będąc posłuszny tym przykazaniom rozpoczął swoją podróż w poszukiwaniu przygody.&lt;br /&gt;Id nie widział wiele poza swoimi rodzinnymi stronami, więc jest bardzo ciekaw świata i innych ras, ta ciekawość często pakuje go w kłopoty. Drakin słyszał też o elfach i tym jak traktują stworzonych przez siebie wildlings. Słysząc o cierpieniu tych biednych stworzeń w sercu Ida wykształciła się głęboka niechęć i nieufność w stosunku do elfów, obiecał też sobie, że zawsze gdy będzie w stanie pomóc jakiemuś wildlingowi zrobi to. Mimo, że Id jest na początku swojej podróży, zdążył już zaskarbić sobie nienawiść pewnego elfa, którego oszpecił ratując pewnego wildlinga z jego rąk.&lt;br /&gt;Jak każdy drakin na początku swej drogi Id jest raczej niewielki. Jego czarne, drobne łuski, z daleka sprawiają wrażenie skóry o niezwykłym odcieniu, z bliska jednak skrzą się w promieniach słońca jak drobne czarne brylanty. Grzywa długich, czarnych, długich, niesfornych włosów włosów opada na ramiona młodego drakina. Jego skóra i włosy kontrastują z jasnymi czerwonymi oczami Ida.&lt;br /&gt;Id jest bardzo ciekawy świata i istot go zamieszkujących, zwykle wesoły i skory do rozmowy, jego usposobienie zmienia się w towarzystwie elfów, do których niechęci nie kryje. Zawsze, gdy widzi, żę ktoś jest w potrzebie stara się pomóc, gdy potrzebującym jest wildling zrobi prawie wszystko, aby poprawić jego/jej los. Nie jest jednak głupi, i wie, że samobójczymi akcjami nie wiele pomoże potrzebującym, stara się więc postępować rozważnie i zdobyć jak najwięcej mocy i wpływów, dzięki którym będzie w stanie zdziałać więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prolog&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzy dni drogi od „Strzaskanego Miasta”.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niewielka łajba, o nazwie „Szansa” sunęła sobie przez Pustkę nad wyspami w pobliżu Strzaskanego Miasta („Shattered City”). Od trzech dni pasażerowie podziwiali znajdujące się pod nimi, niemal identyczne wyspy, z niemal identycznymi ruinami. Zostali zatrudnieni przez kupca z Bramy (Gateway), Thomasa Hawke – żeby odnaleźć zwłoki syna, człowieka ze zdobionym Jastrzębiem na rękawiczkach. Łajbę prowadził jej jedyny kapitan – ork zwący się Karr Luckfinder. Jedynie on znał miejsce rozbicia się „Kruka” – statku syna Thomasa, a co ważniejsze miał okręt. Zgodził się przetransportować bohaterów do celu i z powrotem jedynie za jedną czwartą łupów, i Kogów, które dostaną od Thomasa, w ilości 1000. Ork najprawdopodobniej  uwielbia wszelkiego rodzaju błyskotki, ponieważ ma na sobie niezliczoną ilość tandetnej biżuterii. Innymi pasażerami byli oczywiście nasi bohaterowie czyli: ogromny barbarzyńca Trogdon, niezbyt dobrze znoszący ciepło; niewielki drakin Id, który z błyskiem w oczach podziwiał ziemię nad którymi przelatywali; oraz Cael, który najbardziej był zainteresowany żeglowaniem łodzią i często prosił kapitana o możliwość samodzielnego sterowania powietrznym stateczkiem.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czwartego dnia dotarli do celu, na niewielkiej wyspie widać było wbity w przewróconą wieżę – statek. Kapitan poprowadził statek do krawędzi wyspy, skąd można było spuścić kosz z bohaterami. Trogdor z Karrem opuszczali kosz. Cael i Id dostrzegli w dole niewielkie małpki, które zaciekawione zaczęły przyglądać się koszowi, jednak chwyciły za kamienie i zaczęły obrzucać zbliżającą się dwójkę – Cael został przyćmiony. Id jednak swoimi cienistymi pociskami zabił dwie małpki, co spowodowało, że pozostała dwójką uciekła i bohaterowi mogli stanąć na wyspie. Wkrótce dołączył do nich Trogdor. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podeszli bliżej zrujnowanej wieży i okrętu. Oceniali swoje szansę wspięcia się na pokład okrętu, jednak wypatrzyli słabsze miejsce w kadłubie i rozwalając je, wpadli do ładowni okrętu. W środku napotkali siedlisko małp, wraz z większa, ale w jakiś sposób zmutowaną małpą. W walce jedna z małp wskoczyła na Id i prawie go zagryzła na śmierć poważnie raniąc (27 damage:P). Do zmutowanej małpy doskoczył Cael i uprzednio zastraszając, wystawił na cieniste pociski Id, które zabiły małpę. Ostatnia małpka, oszołomiona przez prawie całą walkę, zginęła od miecza barbarzyńcy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W momencie, gdy gorączka walki minęła, do nozdrzy bohaterów wdarł się przeraźliwy smród. Ranny drakin wyraźnie pobladł, więc Cael podał mu Mateczkę – dzięki której był w stanie bez uszczerbku znosić smród. Znaleźli dziurę w kadłubie okrętu, która prowadziła ciasnym przejściem prosto do wnętrza wieży. Trogdor wspiął się jeszcze na górny pokład okrętu, lecz nie znalazł tam nic ponad czaszki, najprawdopodobniej byłej załogi okrętu, ułożone w piramidkę.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zanim postanowili przeszukać wnętrze wieży, wrócili do łajby Karra. Drakin został wciągnięty na „Szansę” i wypytał kapitana o jakiś magiczny eliksir. Karr wygrzebał skądś jakiś eliksir, który kiedyś ponoć podarował mu jakiś elf (szkoda, że nie wyszło to co miało wyjść:P). Ork chciał w zamian jakąś błyskotkę, jeżeli tylko znajdą. Po zgodzie drużyny, eliksir trochę podleczył drakina, dzięki czemu mógł wrócić do akcji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zawalonej wieży, w części która nie została złamana, na schodach prowadzących głęboko do podziemi, natknęli się na martwego, wielkiego, grubego mężczyznę, w resztkach ubrania. Wyglądał jakby zmarł podczas jakiejś dziwnej transformacji. W końcu dotarli do podziemnej piwnicy. Drakin zauważył, że gdzieś w pobliżu „pobłysk pustki” (voidglow) wbija się do pomieszczenia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W środku znajduje się kolejny otyły trup, ułożony jest pionowo na ścianie, a jego palce i paznokcie próbowały najwyraźniej rozerwać ścianę. Jest odwrócony tyłem do wchodzących. Na ziemi leżą cztery szkielety, jeden z nich ma na kościach dłoni strzępy rękawic zdobione jastrzębiem. Cael ruszy w jego kierunku chcąc ściągnąć rękawiczkę, skoro ciała nie można było odzyskać – najpewniej zostali zjedzeni przez grubasa przylepionego do ściany. W momencie zdobywania rękawicy, prawie wszystkich zaskoczyło to, że grubas się poruszył, a szkielety powstały z ziemi. Cale doskoczył do grubasa ale został schwytanym przez jego mackę, i od tej pory używany jako kukiełka (zabawka szefa;P). Trogdar narażając się na ataki szkieletów, zostawił Id z tyłu i próbował odciąć mackę od towarzysza, ale nieskutecznie. Cztery szkielety ruszyły wobec tego na najbliższą postać i Id padł na ziemię ze złamaną ręką, wykrwawiając się. Następnie doskoczyły do barbarzyńcy, który walczył z kukiełką – Caelem. W końcu potężnym ciosem załatwił grubasa. Wszystkie jego kukiełki – człowiek i szkielety przestały znajdować się pod jego wpływem. Szkielety padły na podłogę tak martwe jak były. Wkurzony Cael dobija grubasa, wbijając miecz i przekręcając go. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy podchodzą do zdaje się martwego towarzysza, zaczyna bić od niego niesamowity blask. Staje się tak intensywny, że muszą odwrócić wzrok, bo Id stał się jednym wielkim błyskiem. Przemówił jakiś niesamowity głos, który właściwie był słyszany tylko w ich myślach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Jam jest Niosący Światło, niegdyś zwany Oceaniuszem, Panem Oceanów! Odszukacie artefakty Dusz i przygotujcie się na ostateczną walkę. Paliwo, które zasila barkę Królowej; zbroje Zagłady Orków; Harfe Festiwalu, młot przeklętego krasnoluda, i Kruczy Kij. Odszukajcie je wszystkie, Tarcza zawiedzie ponownie! Odszukajcie Josepha Truthbearera w Bramie… ”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po objawieniu, okazało się, że Id nie jest martwy na jakiego wyglądał, jednak został skażony Voidglow. Pod nim leżał jakiś dziwny medalion. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowanie: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym momencie zakończyliśmy. To była ciężka sesja. Zajęła nam jakieś trzy i półgodziny. Gracze mieli okropnie pechowe rzuty, a ja natomiast niesamowicie wysokie. Małpka prawie zabiła Id, który i tak zginął pod koniec przygody, gdyż działał z dwoma ranami, aż do swojej śmierci. Jako, że to prolog pozwoliłem mu za, boską interwencją przeżyć. Ale strasznie nie lubię takich sytuacji. Dobrze, że Trogdar uratował sytuację, bo głupio by było, żeby cała drużyna zginęła na początku kampanii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szkoda również, że udało się Ragowi uratować od nałogu postać po wypiciu elfiego eliksiru. Po sesji zastanawialiśmy się dla jakiego Rank jest przygotowana kampania. Bleddyn doszedł do wniosku, że przebiegła tak, ze względu na kiepskie rzuty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;EXP:&lt;br /&gt;AGrzes: 3, Bleddyn: 3, Rag: 3.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skarby: &lt;br /&gt;Medalion znaleziony na ziemi pod Id, jest na nim jakiś ogromny potwór, oraz coś co przypomina wodę pod nim.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest szansa na artefakt:&lt;br /&gt;1% za Junk Level&lt;br /&gt;25 % za Goods w piwnicy ze szkieletami&lt;br /&gt;25 % za Goods przy Grubasie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na „Szansę” możecie zabrać:&lt;br /&gt; - Junk albo Goods albo Goods – ponieważ ładownia „Szansy” tyle zmieści. Wartość określimy przy sprzedaży.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-3350562056991699880?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/3350562056991699880/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=3350562056991699880' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/3350562056991699880'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/3350562056991699880'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/05/sundered-skies-1.html' title='Sundered Skies #1'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-7517559262177639078</id><published>2009-05-25T01:43:00.001+02:00</published><updated>2009-05-25T01:47:08.233+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Savage Worlds'/><title type='text'>Savage Worlds - Against the Orcs</title><content type='html'>Kolejna sesja treningowa za nami, zakończona dość zaskakująco. Dołączył trzeci gracz – Bleddyn z postacią elfa z utratą pamięci:P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Draug-Angren - potocznie Angren &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zr k8, Sp k6, D k8, S k6, Wig k10 &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Strzelanie k8, Walka k6, Spostrzegawczość k6, Skradanie k6, Tropienie k6, Zastraszanie k6, Przetrwanie k4, Wspinaczka k4 &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tempo: 8; Obrona: 5; Charyzma: -2; Wytrzymałość: 7 &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brzydal (szrama przez twarz), Mściwy (W), Niezdara, Straceniec (ukaranie zabójców) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwinny, Widzenie w słabym świetle, Szybki (odrzuca karty 5 lub mniej), Trudny do zabicia, Chyży (Tempo +2 i bieg +k10) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ekwipunek: &lt;br /&gt;łuk + 20 strzał w kołczanie &lt;br /&gt;nóż myśliwski &lt;br /&gt;hubka i krzesiwo &lt;br /&gt;derka &lt;br /&gt;prowiant (5 porcji) &lt;br /&gt;bukłak &lt;br /&gt;torba &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;gotówka: 110$&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przebieg sesji: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Valandil i Elvyn spędzają kolejny wieczór w gospodzie w Socanth. Jest pełno ludzi, Molly usługuje rycerzowi, bard śpiewa zaległą pieśń a Pug kończy swoje chyba ostatnie piwo. W pewnym momencie słychać rzucane wyzwanie w kierunku ludzi. Szuler Ein poszukuje godnego siebie przeciwnika ponieważ ograł już chyba wszystkich w wiosce, prócz Elvyna i Valandila. Rycerz pełen wiary w swoje możliwości podejmuje wyzwanie. Val przygląda się czy Ein oszukuje radośnie krzycząc, zanim się gra zaczęła – że Ein oszukuje czym  wzbudził lekką niechęć ludzi. Elvyn z początku wygrał jakieś drobiazgi ale koniec końców stracił wszystko co miał, jeśli idzie o pieniądze. Ein jest znany z zostawiania ludzi bez grosza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwagę wszystkich zwraca zmęczony i zasapany chłopiec stojący i progu gospody. Krzyczy i prosi o pomoc swojego wujka – Puga. Ten jednak jest zbyt pijany, żeby mu pomóc, ale Valandil z ochotą zgłasza się do pomocy wypytując się co się stało. Okazało się, że ojciec wracał z wozem, już wyjechał z zachodniego lasu ale wóz jego wpakował się w błoto i stoi tam ze swoimi kosztownym towarem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rycerz i półelf przybywają na miejsce, ale gdy próbują pomóc, z lasu wyskakują dwa orki atakując ich z zaskoczenia. Podczas walki elf próbując zdzielić orka kijem, pechowo pudłuje wyrzucając broń do bagna. W końcu Elvyn ścina głowę ostatniemu z orków, która ze zdziwionym wyrazem zapada się w bagnie. Grubawy mężczyzna i jego syn wychodzą z ukrycia zza wozu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z lasu wychodzi półelfica ze strzałą nałożoną na cięciwę. Rude, krótkie włosy, atletyczna sylwetka i ubiór świadczą, że jest pewnie tutejszą łowczynią, żyjącą na uboczu. Powiedziała, że to ostatni członkowie z oddziału zwiadowczego wiele liczniejszej orczej armii. Zapytała o to kim są bohaterowie ale rozmowę przerwał dochodzący z wozu jęk. Okazało się, że leży tam poraniony elf z blizną, który dochodzi do siebie. Wszyscy zdecydowali się eskortować wóz do wioski. Po drodze półelfica Erisa powiedziała, że koniecznie musi się zobaczyć z wójtem wioski i z nim porozmawiać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Erisa udała się do wójta, a reszta do domu uratowanego, gdzie właśnie grubas i jego żona przenosili rannego elfa. Wkrótce przybyła wiejska znachorka,opatrzyła jego rany i był w stanie rozmawiać. Kupiec powiedział, ze widział walke elfa z jakimś przeciwnikiem, i po tym jak elf został pokonany, nie mógł go tam zostawić więc zabrał do wozu, mimo niepokojącego wyglądu elfa. Elf przedstawił się jako Angren, ale nie pamiętał z kim i dlaczego walczył. Wiadomo było, że zapuścił się daleko od elfich ziem. Powiedział, ze kieruje nim zemsta i to, że szuka kogoś. Rany świadczyły o tym, że walczył również z jakimś magiem. Val i Elvyn również się mu przedstawili. Dalszą rozmowę przerwały dźwięki dzwonów, wzywając mieszkańców przed gospodę. Elf oddał swojemu wybawcy wszystkie pieniądze w podzięce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed gospodą na podwyższeniu stał wójt wioski, oraz towarzysząca mu Erisa. Okazało się, że zbliża się armia orków, która wprost pochłania mniejsze wioski w okolicy. Na ewakuację jest już raczej za późno, dlatego Erisa oznajmia, że pojedzie czym prędzej po jakieś posiłki do barona tych ziem, a wioska lepiej niech zorganizuje jakąś obronę. Wsiada na koń i rusza po posiłki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie obgadują pierwszy plan obrony. Chcą wykorzystać tunele w których walczyli z liczem do ukrycia ludzi niezdolnych do walki, jak i bagno które otacza wioskę. Valandil odprowadza ludzi do schronienia, Elvyn rządzi ludźmi przy budowie podstawowych umocnień przed wejściem do wioski, a Angren udaje się do lasu na mały rekonesans. Ukryty między drzewami obserwuje sześcioosobowy oddział orków, spożywających swój posiłek. Gdy ruszają w kierunku wioski, rusza przed nimi zastawiać na nich pułapkę wraz z Valandilem i Elvynem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Elf wdrapuje się z łukiem na drzewo, a pozostała dwójka czeka tuż przy ścianie drzew. Dochodzi do walki. Elf przymierzając ściąga jednego, pozostali dość szybko padają głównie przez ścięcie głowy Grosvenorem rycerza. Zostaje jeden ork, który walczy dość długo ale i on pada. Bohaterowie zabierają głowę jednego chcąc wykorzystać jako ewentualne zastraszanie nadchodzących orków. Resztę ciał chowają skutecznie w bagnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzięki ich walce ludzie mają czas dokończenie umocnień przed wejściem. Wszyscy ustawiają się następnie w pozycjach obronnych i czekają. Nadchodzą, lecz nie wrogowie ale wsparcie od barona, w postaci kilu łuczników, włóczników i kilku konnych. Prowadzi ich Erisa wraz z jakimś sierżantem.  Ten po rozmowie wójtem wzywa do siebie Elvyna. Jako, że rycerz brał udział w poprzednich walkach, lepiej zna teren i sytuacje dostaje pod swoją komendę zbrojnych. I to był początek końca. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedługo potem z lasu wychodzą orkowie. Jest ich dwukrotnie więcej niż obrońców. Gdyby nie bagna i umocnienia pewnie orkowie przeszli by jak burza przez wioskę. Elvyn prowadzi konnych do boju, ale większość ginie, choć on sam nie odnosi większych ran. Półelf przyzywa magię, która jednak zawodzi go i wyczerpuje. Elf zostaje strącony z palisady z której strzelał.  Ludzie panikują i dowódcy nie udaje się ich doprowadzić do porządku, morale zostają złamane. Zaczyna się wycofywanie, Elvyn wraz z Valem osłaniają odwrót jednak podczas tego Valandil prawie ginie. Również Angren zostaje ciężko ranny. Ci z walczących co mogą uciekają przeciwnym wyjściem z wioski. Ocalało niewielu, kierują się w stronę ziem barona. Orkowie zdobywają wioskę Socantch, nabijając głowy zabitych ludzi na pale przed bramą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwagi:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodatek z kartami i tokenami bardzo się przydał. Grid trochę mniej, przynajmniej w tej jednej sytuacji – walka ze zwiadem orków, jednak przy innych będzie pomocny. Inna sprawa jakby elf zaczął walkę w lesie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Padły dwa snake-eyes – przegrana w karty Elvyna (stracił całą gotówkę) jak i atak kijem w orka. Wykorzystaliśmy zasady Mass Battles, które moim zdaniem sprawdziły się świetnie – mimo przegranej bohaterów – rzuty, zwłaszcza pod koniec sesji ewidentnie nie był po ich stronie. Zasady jednak szły nam bardziej płynnie niż ostatnio. Zdecydowaliśmy jednak przejść na kampanię i w przyszły czwartek zaczynamy Sundered Skies, mechanika SWEX jest w miarę opanowana i klarowna dla graczy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak zwykle czekam na wrażenia graczy, jak i również na postaci do Sundered Skies&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-7517559262177639078?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/7517559262177639078/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=7517559262177639078' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/7517559262177639078'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/7517559262177639078'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/05/savage-worlds.html' title='Savage Worlds - Against the Orcs'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-5483702905502286648</id><published>2009-05-23T10:32:00.000+02:00</published><updated>2009-05-23T18:36:24.559+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Capes'/><title type='text'>Capes: Marvel Universe</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Scena 7&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Evolution, Fang, Bobby w kilku postaciach:P, Spider-boy, Giant, Ninja, Kapitan O'Hara&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdzieś w jednym z budynków wysoko nad miastem Fang ubiera swój lateksowy kostium. Kończy zakładając maskę na twarz. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka chwil później jest już kilkadziesiąt metrów pod ziemią, głęboko pod miastem, pod szkieletem dinozaura i pod kanalizacją. Już zamierza zajrzeć, przez kratkę wentylacyjną, na pokój pod siebie ale napotyka Spider-boya. Zdziwiona jego obecnością próbuje go wypytać skąd się tu wziął. Ten twierdzi, że ma wielu przyjaciół i jeden z nich wskazał mu miejsce, gdzie powinien się udać, żeby zakończyć te szalone eksperymenty. Rozmowę przerywa pojawienie się oddziału ninja i odciągniecie pajączka od catgirl. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W innej części laboratorium Evolution knuje swoje mroczne plany. Prowadzać swój tajemniczy eksperyment dostaje informację, że do kompleksu dostali się nieproszeni goście. Kontaktuje się ze swoim oddziałem, z którym walczy Spider i ewoluuje szefa ninjasów – staje się większy, silniejszy etc. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W innej części laboratorium rozszalały potwór Giant zaczyna rozpieprzać swój dawny dom. Zrywa drzwi i ściany, czuje się pełny złości, bo przestał być potrzeby swojej twórczyni. Nie tak daleko od niego, do akcji wpada kapitan policji ze swoim oddziałem, z zamiarem aresztowania Evolution. Napotykają jednak na Gianta, ninjasów i morloki Evolution. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W międzyczasie wielka mutatorka, próbuje dokonać swojej najlepszej mutacji – w pojemniku mutacyjnym znajduje się, jeszcze walczący ze swoją naturą, Bobby. Laboratorium jest powoli zagrożone, pobór mocy, potrzebny do stworzenia mutacji jest tak wielki, że laboratorium nie wyrabia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fang rozszarpuje wodza ninjasów, jakby doskonale wiedziała jak to robić. Spider kończy walkę rozwalając pozostałych. Fang dowiaduje się o swoim pochodzeniu, że to jest jej dom a Evolution jest najprawdopodobniej jej twórczynią – w pewien sposób matką. Potwierdzają to przebłyski w pamięci catgirl, która przypomina sobie  czasy kiedy była jeszcze malutka a Evolution drapała ją jednym palcem po bródce i szyjce, tak jak się drapie małe kotki. Pamięta również pomieszczenie, w którym ją ćwiczono, wrzucając ninjasów, którzy w czymś zawinili, nawet w tym, że byli najsłabsi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ruszają we dwójkę w dalszą część korytarza, skąd dochodzą ich odgłosy walki. Stają naprzeciw Gianta i Spider rzuca w niego drzwiami. Zaczyna się jedne wielki chaos w korytarzu, Kapitan ucieka za Fang a catgirl dopinguje walczącego herosa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwilę później zostają na placu Spider i Giant – wykończeni walką, ranni w wielu miejscach, jednak Giant przyjął na siebie zbyt dużo. Upada na ziemię, pod stopy Spidera co widzi w ekranach zachwycająca się swoim Nowym Bobbym – Evolution.. Gianta podsumowuje jedynie słowami – bezużyteczny śmieć. Zmutowany Bobby okazuje się być właśnie w kimś rodzaju wielkiego pająka, który potrafi ewoluować w miarę potrzeby – rusza dokończyć dzieło nieudacznika Gianta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Laboratorium jednak nie wytrzymuje narodzin nowego mutanta, zaczyna pękać, eksplodować w pewnych miejscach i jakieś podobne do lawy płyny zaczynają zalewać niektóre korytarze. Współpracownicy Evolution zarządzają ewakuację, jednak kobieta wyciąga spluwę i rozstrzeliwuje tchórzy – chce koniecznie oglądać swoje dzieło w akcji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bobby napotyka ścianę pajęczyny na swojej drodze, próbuje po niej przejść, a gdy to jest nieskuteczne w pewnym momencie rozpuszcza ją kwasem. Rozpoczyna się walka – Fang i Spider kończą wlepieni w ścianę pajęczyn Spider-boya.  Kapitan próbuje strzelać do wroga i pewnie to by były jej ostatnie strzały w życiu gdyby nie to, że pęka korytarz rozdzielając ich. Potwór zostaje zanurzony w lawie. Spider, Fang i policjantka ratują się ucieczką z eksplodującego laboratorium, w kierunku jednej z wind. Ta wyrzuca ich poprzez kanalizację na strumieniu lawy na ulicę Nowego Jorku. Charakterystyczny dzwonek oznajmia otwarcie drzwi windy. Fang cieszy się z uratowania miasta, ale w innych częściach miasta, w powietrze wylatują kolejne klapy od kanałów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;And then...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Głęboko, głęboko pod Nowym Jorkiem, Evolution wstrzykuje sobie najsilniejszą dawkę mutagenu. Zaciska dłoń i uśmiecha się złowieszczo mimo że jej pokój i ją zalewa lawa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-5483702905502286648?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/5483702905502286648/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=5483702905502286648' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/5483702905502286648'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/5483702905502286648'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/05/capes-marvel-universe.html' title='Capes: Marvel Universe'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-5260069956822758803</id><published>2009-05-21T13:47:00.000+02:00</published><updated>2009-05-21T13:48:37.582+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kingdom Key'/><title type='text'>Kingdom Key: Komuniści i Trolle - sesja 8 (finał)</title><content type='html'>Podlatując okrętem powietrznym bliżej ruin mieliśmy szansę przyjrzeć się bliżej owym posągom. Okazało się, że w pewien sposób przypominały trolle, ale jednak wyglądały na o wiele bardziej inteligentne i kulturowo rozwinięte. Jednak w większości posągi były zniszczone i zrujnowane. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdecydowaliśmy się wylądować na obrzeżach ruin, żeby nie ujawniać się tubylcom. Rasputin wyczuwał olbrzymie ilości Kryształu pod ziemią. Elf został z okrętem, jeśli będzie trzeba się ewakuować to zapewne po nas podleci. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdecydowałem się zabrać za pomocą Siłacza jedną skrzynie od elfa-szamana, oraz pozostałą dwójkę ludzi i Rasputina z jego wiernym psem. Poprowadziłem ich przez ruiny, ale nim zauważyliśmy weszliśmy w sam środek mniejszego obozu trolli, którzy żyli tutaj wraz z ludźmi. W pewnym momencie jeden z trolli zaczepił naszego człowieka niosącego skrzynie, ale udało mi się nakłamać temu trollowi, że lepiej dla niego będzie, jeśli zostawi nas w spokoju, bo w innym wypadku jego przywódca się bardzo rozzłości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy chcieliśmy opuścić teren obozu zatrzymało nas kilku strażników trolli w towarzystwie ludzie. Nie pamiętali nas, żebyśmy tu wchodzili, ale żądali podarków. Nie bardzo wiedziałem, co chcą, ale otrzymali dwa eliksiry szybkości. Zapomniałem dodać, że mają one dość przykre skutki uboczne w chwilę po użyciu. Ich strata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byliśmy coraz bliżej wioski, na opustoszałej ulicy, gdzie było pełno kości zaatakował nas wąż, którego przeciąłem na pół mieczem Siergieja. Jego krew, trochę skażona, zachowywała się jak kwas, więc szybko przygotowałem eliksir, który zapobiegł zniszczeniu ostrza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za pomocą wspinaczki i skoków po dachach zbliżyliśmy się do centrum tego zrujnowanego miasta. Postanowiliśmy umieszczać się w tłum, a także próbowaliśmy zagadać do jednego z żebraków, który niczego nam interesującego nie przekazał. Zauważyliśmy, że kryształ tutaj, odwrotnie niż na naszych ziemiach, nie jest cennym surowcem, wiele cenniejsze było pożywienie i woda. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naszym celem było dostanie się do twierdzy. Postanowiliśmy się wmieszać w tłum i przemknąć jako ostatni za zamykającą się wieczorem bramą. Zostaliśmy jednak rozpoznani, jako wrogowie i zaprowadzeni przed oblicze Wielkiego Trolla – tutejszego władcy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ogromnej komnacie siedział władca we własnej osobie, i patrzył na nas jednym okiem i drugim wykonanym z kryształu. Przy jego boku zgromadzona była grupa szamanów, oraz niewolnicy ludzcy służący, jako tłumacze. Postanowiliśmy się wkupić w łaski władcy, twierdząc, że przysłał nas nieżyjący już elf-szaman Asuda, który zginął podczas podróży wpadając do przepaści, a my skoro przetrwaliśmy kontynuujemy jego dzieło. Jeden z szamanów dość nerwowo zareagował, gdy wymówiłem imię Asuda. Król Trolli nakazał otworzyć skrzynię, mimo moich ostrzeżeń o zabezpieczeniach. Otwierający ją troll został ciężko ranny.  W międzyczasie miałem okazję porozmawiać z głównym szamanem, który do nas podszedł, poza zasięgiem uszu tłumacza. Szaman zachowywał się dziwnie, jak się później okazało działał za plecami swojego władcy. Ten ucieszył się z podarków, ale mimo to skazał nas wywalić do jakiejś dziury i odesłał z kilkoma strażnikami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy już mieliśmy zostać zrzuceni z występu do przepaści, rozpoczęliśmy walkę. Wskutek tego to trolle poleciały do przepaści, z tym, że razem z Rasputinem. Wylądowałby pewnie w miarę bezpiecznie na zwłokach trolli jednak zagojone, bo niedawno połamane nogi odmówiły posłuszeństwa. Gdy wyciągnęliśmy go z dna, musieliśmy znaleźć jakieś miejsce i odpocząć do świtu. W chwile potem, z ukrycia obserwowaliśmy patrol, który przyszedł sprawdzić jak poszło poprzednikom, ale że było pusto przy studni poszli sobie bez wszczynania alarmu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia, gdy mogliśmy już się w miarę poruszać udaliśmy się na mały rekonesans. Okazało się, że w komnatach władcy odbywała się mała popijawa. Większość trolli była skacowana, tylko Kiku strażników krążyło wokół wymęczonych spitych trolli. Rasputin skutecznie ich odciągnął. Ja wszedłem do sali i poczęstowałem półśpiącego króla eliksirem pokoju. Próbowałem wyciągnąć miejsce pobytu jego szamanów jednak nie udało mi się, wciąż mamrotał jak to ich nie lubi. Wypiłem eliksir siły i wytargałem więc władcę do pokoju, żeby zostać z nim sam na sam. Dalsza rozmowa nie miała sensu, związałem go i położyłem na nim eliksir tnt, jeśli przyjdą go uwolnić – cóż, będzie kilku trolli mniej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rasputin tymczasem za pomocą psa wytropił pokoje szamanów. Gdy już tam udawaliśmy się zza pleców było słychać wybuch – troll zginął szybciej niż się spodziewałem. W korytarzach powstał malutki chaos. We wskazanym przez psa pokoju natknęliśmy się na przywódcę szamanów i jego trzech mniejszych szamanów. Jeden uciekł zaraz po tym, jak Rasputin z zaskoczenia załatwił ich przywódcę. Dwójka bardzo się zdziwiła, gdy pod ich stopy wrzuciłem eliksir tnt. Kolejnych dwóch mniej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po przeszukaniu pokojów znalazłem nieudolnie tłumaczone zapiski i runy, oraz jakiś wielki kryształ. Wynikało z tego, ze szaman sądził, że niedługo powstanie gdzieś w tzw. Źródle Wielki Bóg Trolli. Szaman działając wraz z Asudą chcieli przejąć moc tego Boga. Przeprowadzali testy, w jaki sposób mogą bo przywołać i wykorzystać do własnych celów, zanim powstanie sam z siebie, w niedługim czasie. W mojej głowie rodził się plan przejęcia roli szamana i myślenie nad tym jakbym to mógł sam posiąść potęgo tego boga. Brakowało jednak kilku istotnych rzeczy – a nawet innych szamanów. Cóż, najpierw się musiałem dostać do tzw. Źródła, które zapewne znajdowało się pod ziemię. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zabrałem co najpotrzebniejsze i kolejny raz nos psa Rasputina nas nie zawiódł. Po paru dniach dotarliśmy do największych złóż kryształów, o jakich dane mi było słyszeć. Zaczęliśmy się rozglądać po licznych runach, z których odczytaniem jednak szaman nie mógł dać sobie rady i dokonał wielu przekłamań. Okazało się, że kryształy tutaj zawierały jakąś niesamowita energię, która ostatnio stała się niestabilna. Powodowało to między innymi wizje, które staraliśmy się powstrzymywać. Szaman brał to za boską interwencję. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uszkodzone ścieżki przenoszące energię dało rade naprawić, więc musiałem mocno się napracować. Brakowało jeszcze tylko czegoś w rodzaju kodów, których nigdzie nie mogliśmy znaleźć. Cywilizacja żyjąca tutaj dawnymi czasy była zaprawdę wysoce rozwinięta, przekraczało to wielokrotnie moje wyobrażenie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rasputin skontaktował się z jednym ze starożytnych dżinów tego miejsca i poprosił o pomoc. To, czego szukaliśmy znajdowało się na dnie przepaści, w której już byliśmy podczas przeszukiwania pomieszczeń. Mogliśmy sami na to wpaść, ponieważ podłoga tam była nadnaturalnie płaska. I faktycznie na dnie zasypane popiołem czasu, znaleźliśmy wymagane „kody”. Wkrótce po tym udało mi się rozładować zbierającą się w podziemnych kryształach energię. Nic złego już światu nie groziło. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz pozostał kontakt z Fazannirem i odlot naszym okrętem. Świat uratowany!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-5260069956822758803?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/5260069956822758803/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=5260069956822758803' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/5260069956822758803'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/5260069956822758803'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/05/kingdom-key-komunisci-i-trolle-sesja-8.html' title='Kingdom Key: Komuniści i Trolle - sesja 8 (finał)'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-694972297588781122</id><published>2009-05-20T01:30:00.000+02:00</published><updated>2009-05-20T01:31:15.798+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Savage Worlds'/><title type='text'>Savage Worlds - Tomb of Terrors</title><content type='html'>Sesja rozegrana została poprowadzone przez mnie na Skype, za pomocą programu Vassal z modułem Bucket of Dice. Grało dwóch graczy Rag i AGrzes. Scenariusz to był troszkę zmodyfikowany „The Tomb of Terrors”, jego rozegranie zajęło nam około 4 godziny. Szło trochę wolno, ale uczyliśmy się mechaniki i wciąż zaglądaliśmy do SWEX – nieuniknione przy nauce nowego systemu.  a postacie były stworzone wg darmowego modułu „Wizards &amp; Warriors”. Pomocne podczas sesji było też przetłumaczone przeze mnie Combat Survival Guide. Postacie utworzyliśmy kilka dni wcześniej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako, że każda przygoda zaczyna się w karczmie, tak i ta rozpoczęła się w „Szarym Orle” w wiosce Socanth, która dawnymi czasy była większym miastem, ale po zdziesiątkowaniu przez plagę utraciła swoją świetność. Bohaterowie znaleźli się tutaj ponieważ jeszcze niedawno walczyli ramię w ramię z wieśniakami i innymi bohaterami przeciwko pladze nieumarłych, która gnębiła tą wioskę. Teraz lepsi od nich udali się w pościg za przegnaną hordą nieumarłych a Sir Elvyn Barrand oraz Valandil Ironshield spędzali czas właśnie w karczmie delektując się doskonałym trunkiem podawanym przez śłiczną Molly o obowiązkowo wielkim biuście i kuszącym dekolcie. Niedaleko nich znany szuler ogrywał mieszkańców w karty, a między ludźmi przepychał się pijany już Pug – miejscowy olbrzym i osiłek. Bard próbował nastroić swoją lutnie i  skomponować pieśń na temat bitwy, która się rozegrała przy wiosce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Molly zachwycona rycerzem zaczęła z nim flirtować, co, jak zauważył półelf wzbudziło złość Puga – najwidoczniej zakochanego w dziewczynie. Olbrzym przyszedł do stolika i zaczął prowokować rycerza, któremu niewiele trzeba było. Zgodził się na walkę – ale przed karczmą, żeby nie uszkodzić mebli. Większość ludzi wyszła z karczmy oraz usadowiła się w jej oknach, chąc podziwiać walkę rycerza z Pugiem. Osiłek rozebrał się do pasa, rycerz dał do potrzymania swój płaszcz Valandilowi. Zaczęła się walka w zrobionym przez ludzi kręgu. Rycerz wyjechał ostro na temat pochodzenia wieśniaka, ale niewiele to dało, nawet po silnym ciosie Pug wydawał się nie do ruszenia, kolejne ciosy rycerza zadały mu na tyle bólu, że postanowił się wycofać z walki. Elvyn już miał podejść coś powiedzieć ale tłum nagle ogarnęła panika. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kobiety zaczęły piszczeć, w tłumie zapanował chaos. Rycerz odbierając płaszcz od półelfa, zauważył, że powodem była istna plaga szczurów, która panowała tuż pod nogami wieśniaków. Piszczące kobiety zaczęły uciekać a mężczyźni próbowali ubijać szczury. Bohaterowie wrócili po miecz i laskę z lampą do karczmy, a następnie postanowili wytropić miejsce pochodzenia i powód tej plagi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trop zaprowadził ich do niewielkich ruin, pośród których wieśniacy wieszali bieliznę. W jednym miejscu, znaleźli zarośnięte wejście do podziemi. Trochę zostało odsłonięte przez uciekające szczury. Wiało chłodem, śmierdziało trupami i zgnilizną, a ze środka dochodziło piszczenie szczurów. Wkrótce bohaterowie trafili do przygotowanych przez ludzi pomieszczeń, które stanowiły część krypt i pochówku mieszkańców dzisiejszych ruin. W pomieszczeniu była jednak przechodząca przez pokój głęboka w ziemi wyrwa, która półelf próbował oświetlić badając jej dno, było na tyle daleko, że jedynym wyjściem było jej przeskoczenie. Pierwszy przeskoczył rycerz desperacko chwytając się krawędzi. Sprawnie jednak wskoczył na stały grunt. Półelf zostawił lampę i również uczepił się krawędzi, ale Evlyn pomógł mu wyjść. Zostawili jednak źródło światła, co stanowiło utrudnienie dla rycerza w kolejnej walce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W wąskim korytarzu natknęli się na stado wściekłych szczurów, które ruszyły do ataku, na idącego przodem Evlyna. Czarodziej rzucił spętanie szczurów, które miały już pewne problemy z poruszaniem się, mimo to jednak zaczęły wpełzać pod ubranie Evlynowi, ten jednak strzepał je z siebie i zaczął rozdeptywać. Lodowe kolce Valandila sprawiły, że stado się rozproszyło i nie stanowiło już zagrożenia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następne pomieszczenie, już większe było wypełnione otwartymi kryptami i od dawna martwymi ludźmi. W oddali było słychać jakiś rytualny śpiew. Martwi  jednak zaczęli wstawać i już po chwili każdy z bohaterów musiał zmierzyć się z trzema zombiakami. Ataki truposzy były niecelne, za to rycerz ściął jedno swoim mieczem. W tym czasie Val zniszczył dwa zombiaki swoimi lodowymi kolcami, i przez dłuższy czas się męczył z pozostałym. Elvyn ściął kolejnego, a półelf załatwił ostatniego i podbiegł do przeciwnika rycerza, korzystając z ataku grupowego odtrącił głowę zombiemu swoim kijem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnim pomieszczeniem okazała się być siedziba czarnoksiężnika, który był w trakcie odprawiania jakiegoś magicznego i mrocznego rytuału. Stał pośrodku pomieszczenia w wyrysowanym pentagramie i inkantował bluźnierczą pieśń. Otoczony był przez rozświetlającą pomieszczenie aurę, która swoją moc czerpała z kryształu umieszczonego w klatce kościanego golema pilnującego swojego pana. Golem rozpoczął obronę swojego pana. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy atak lodowymi kolcami prawie unicestił golema, którego chyba uratowała tylko piekielna interwencja:P Został jednak zraniony mimo to. Golem jednak się otrząsnął i nastąpiła wymiana ciosów. Val roztrwonił całą magię i dłuższy czas trwała wymiana nieskutecznych ciosów.  W końcu Valowi udało się ogłuszyć potwora, a Elvyn potężnym ciosem zabił golema. W międzyczasie czarnoksiężnik przemieniony już w licza zachwycał się swoją potęgą, przyglądając swoim dłoniom i nie wierzył, że otrzymał tak wielką potęgę.  &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Elvyn jednak uciął mu jedną rękę, która jednak zaczęła szybko odrastać. Val wyśmiał licza, mówiąc, że i tak jest równie łatwym przeciwnikiem co jego golem. Evlyn zadał kolejne ciosy, a półelf swoim kijem powalił licza na ziemię. Tam został dobity. Był liczem przez około 12 sekund. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie opuścili kryptę wraz z przedmiotami należącymi do czarnoksiężnika, któremu nie udała się dywersja. Poprzedni jego atak na wioskę, miał odwrócić uwagę  a sam czarnoksiężnik miał przeniknąć niezauważony do podziemi Socanth i ożywić umieszczonych ludzi w kryptach pod Socanth. Nie przewidział, ze zdradzą go uciekające szczury, które zresztą powróciły na swoje dawne miejsce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwagi:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak dla mnie grało się całkiem fajnie. Trochę zmniejszyłem trudność niektórych starć, zmniejszyłem liczbę szkieletów z 8 do 6 i zabrałem im fiolki z trucizną. Mechanika mimo że jest prosta wymaga nauki – jednak szybko się idzie do niej przyzwyczaić i dobrze spełnia swoją rolę. Takie DND lite:) Planuje poprowadzić jakąś kampanię, jednak gracze poprosili o jeszcze jedną dwie sesję, podczas których będą mogli poznać jeszcze głębiej mechanikę, zanim zaczęlibyśmy kampanię. Kilka rzeczy wymaga uszczegółowienia i praktyki przede wszystkim. Ale pochwale się, że dostałem nawet 1 Benniesa od graczy. Mam nadzieję, że się sesja podobała. Wszelkie uwagi mile widziane.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-694972297588781122?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/694972297588781122/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=694972297588781122' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/694972297588781122'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/694972297588781122'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/05/savage-worlds-tomb-of-terrors_19.html' title='Savage Worlds - Tomb of Terrors'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-6634546514546499570</id><published>2009-05-19T07:40:00.000+02:00</published><updated>2009-05-19T11:16:55.824+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Savage Worlds'/><title type='text'>Savage Worlds - Tomb of Terrors</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bohaterowie Graczy:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;AGrzes&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sir Elvyn Barrand, dumny błędny rycerz, który nie wie co to strach (i instynkt samozachowawczy). Niespokojny duch, miłośnik dobrej bitki i amator pięknych dam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wysoki i muskularny długowłosy blondyn, o żywym błysku z zielonych oczach, koło trzydziestki. Jego wysłużony rumak niesie w jukach ciężką zbroję która widać iż niejedno już przeszła. Przy pasie miecz, słynny Grosvenor. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Elvyn był czwartym synem pomniejszego szlachcica, został giermkiem u suzerena ojca, pasowany na rycerza lecz bez szans na ojcowiznę i nie mogąc usiedzieć na miejscu został błędnym rycerzem, przemierzając wzdłuż i wszerz krainy, zdobywając sławę i względy dam, nigdzie jednak nie pozostając na dłużnej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sir Elvyn Barrand, Człowiek, Mężczyzna &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Attributes: Agility k8 Smarts k4 Spirit k8 Strength k8 Vigor k6&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skills: Fighting k12(+1 Grosvenor) , Riding k8, Taunt k6, Persuasion k8,  Intimidation k8&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pace 6", Parry 8, Charisma 2, Thougness 5 (8) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Edges: Attractive, Trademark Weapon (Grosvenor) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hinderances: Overconfident, Vow (Minor) (Zaprzysiągł wyruszyć na poszukiwanie Ciernia Kynaston, jako błędnemu rycerzowi przystoi poszukiwanie, problemem jest że dama której obiecał go znaleźć nie udzieliła mu żadnych w skazówek co to w ogóle jest),    &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gear: Plate corselet, Plate arms (vambace), Leather, Medium Shield, Long sword, Horse, Sadle, 190$&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Rag&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Valandil nie potrafi odmówić potrzebującym, przez co często pakuje się w kłopoty a i fortuny raczej nie zbuduje w bliskiej przyszłości. Z racji utraty pamięci wie o świecie trochę mniej niż inni. Od matki przejął niechęć do urządzeń mechanicznych, którymi nie chce i nie potrafi się posługiwać. Z racji tego, że nie jest w pełni ani człowiekiem ani elfem ani z jednymi ani z drugimi nie czuje się do końca dobrze, ludzie często uważają go za zbyt wyniosłego, a elfy ganią go za zbytnią porywczość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wysoki ok 190cm. Szczupły, nie można o nim powiedzieć, że jest dobrze zbudowany. Sięgające połowy pleców czarne włosy, które spina w kuc. Oczy stalowo niebieskie, na lewej skroni niewielkie znamię w kształcie gwiazdy (po tym poznał go ojciec).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Urodzony z elfiej matki i ludzkiego ojca. Matka zmarła podczas porodu a sam Valandil wychowywany był przez ludzką część rodziny, stąd też jego nazwisko.&lt;br /&gt;Valandil ma 24 lata ale pamięta tylko 16 z nich, gdy miał niespełna rok został porwany przez grupę zamaskowanych elfów. Rodzina szukała go, lecz bezskutecznie. Znaleziono go dopiero 7 lat później, stał przed drzwiami domu swego ojca nagi i bez pamięci. Rodzic ucieszył się oczywiście z powrotu swego syna, ale czekała go też ciężka praca, musiał nauczyć syna wszystkiego, czego tamten zapomniał, bądź też nigdy nie opanował - w tym mowy. Podczas "rehabilitacji" młodego Vala ( Tak mówił na niego ojciec i tak pozwala on mówić do siebie przyjaciołom. ) ujawnił się też jego talent magiczny i bystrość. Ojciec, Thomas Ironshield, chcąc zapewnić swojemu dziecku jak najlepszą przyszłość skorzystał z długu wdzięczności, jaki miał u niego pewien znajomy mag i wysłał Vala, aby ten uczył się sztuk magicznych. Minęły lata, nauczyciel Valandila odszedł z tego świata, ale na łożu śmierci przykazał chłopcu wyruszyć w świat, aby zdobyć wiedzę i umiejętności, które pozwolą mu przerosnąć swojego nauczyciela. Valandil będąc posłusznym przykazaniu swojego mistrza udał się na tulaczkę po krainach, która trwa po dziś dzień, planuje on zyskać sławę i bogactwo jako wspaniały mag spełniając dzięki temu marzenia Thomasa i swego nauczyciela.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Valandil Ironshield – Pół-elf  (human heritage), Mężczyzna &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Attributes: Agility d6, Smarts d10, Spirit d8, Strength d4, Vigor d6 &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skills: Spellcasting d10, Fighting d6, Knowledge(Arcana) d6, Notice d8, Investigation d8, Taunt d6, Survival d4 &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Languages: Human, Dwarfen, Elven, Orcish,  Half-folkish&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pace 6”, Parry 6, Charisma -2; Toughness 5&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Edges: Arcane Background (Magic); Wizard; Rapid Recharge; Power Points&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hindrances: Heroic; All Thumbs; Clueless (minor) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powers [15 PP]: &lt;br /&gt;Bolt: Ostry lodowy kolec. &lt;br /&gt;Entangle: Zamrażanie ziemi pod przeciwnikiem. &lt;br /&gt;Deflection: Powietrze zaczyna zamarzać i boleśnie spowalnia ruchy przeciwnika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gear: Staff; Leather armor (armor +1; Covers torso, arms, legs), 2xDagger(schowane w cholewach butów), Lantern (zwykle zawieszona na jego staff), 365$&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-6634546514546499570?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/6634546514546499570/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=6634546514546499570' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/6634546514546499570'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/6634546514546499570'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/05/savage-worlds-tomb-of-terrors.html' title='Savage Worlds - Tomb of Terrors'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-7687783827802664433</id><published>2009-05-19T07:39:00.000+02:00</published><updated>2009-05-19T07:40:03.748+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dungeons and Dragons 4th'/><title type='text'>Dark Sun: Beneath the Crimson Sun #5</title><content type='html'>PC:&lt;br /&gt;Snake - human, rogue 2&lt;br /&gt;Trenbul - human, warlock 2&lt;br /&gt;Cz'Czu Rii - drow, sorcerer 2&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prolog&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie udali się na umówione miejsce spotkania z Sagirą. Znajdowało się ono na pustyni, w otoczonym przez skały miejscu, w którym stały ruiny jakiejś samotnej chaty. Jako, że byli wcześniej, rozpalili ognisko i czekając przy nim rozmawiali o różnych rzeczach, choć tematy krążyły głównie wokół magii. W pewnym momencie rozmowę przerwały dziwne hałasy – stukot kości i specyficzny hałas jaki wydają olbrzymie skorpiony. Pustynia zaatakowała bezlitośnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Encounter&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trenbul usunął się w cienie pod jedną ze skał, wcześniej jednak rzucił klątwy atakując jednego ze skorpionów, gdyż wydały się najgroźniejsze w tym starciu. Drow odpalił darkfire i zaznaczył jednego ze skorpionów bardzo łatwym celem dla łotrzyka. Dwa skorpiony doskoczyły do Snake, jednak łotrzyk unikał ich ciosów. Ostatni – pochwycił sorcerera. A potem szkielety-łuczniczy wraz ze swoim przywódca zaczęły flankowanie i otaczanie przeciwników. Trenbul ukryty w cieniach miotał przekleństwa jedno za drugim, szkielety schodziły dość szybko a magiczna mroczna aura Trenbula rosła z każdym zniszczonym przeklętym przeciwnikiem. Drow zabił kolejnego skorpiona. W końcu gdy wszystkie skorpiony zostały uśmiercone, została tylko mała grupka szkieletów i przywódca otaczający Snake.  Trenbul podszedł do przywódcy i uaktywnił swoją mroczna aurę i zniszczył go. Chybił kolejnego wroga, jednak drow i łotrzyk dawali sobie doskonale radę. Chwilę potem warlock dogonił ostatniego ze szkieletów, którego również unicestwił. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Epilog&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zza wydm usłyszeli kobiecy okrzyk – Sagira, bo któż inny mógł się zbliżać – była najwyraźniej w niebezpieczeństwie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-7687783827802664433?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/7687783827802664433/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=7687783827802664433' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/7687783827802664433'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/7687783827802664433'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/05/dark-sun-beneath-crimson-sun-5.html' title='Dark Sun: Beneath the Crimson Sun #5'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-4779530556862866235</id><published>2009-05-18T11:12:00.000+02:00</published><updated>2009-05-18T18:44:14.343+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dungeons and Dragons 4th'/><title type='text'>Dark Sun: Beneath the Crimson Sun #4</title><content type='html'>PC:&lt;br /&gt;Snake - human, rogue 2&lt;br /&gt;Trenbul - human, warlock 2&lt;br /&gt;Cz'Czu Rii - drow, sorcerer 2&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prolog&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie tak do końca zrujnowane miasto wieczorową porą. Ktoś z dachu obserwuje właśnie idącego sobie między budynkami Snake. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z naprzeciwka łotrzyka wyłania się idący tajemniczy drow. Nie dochodzi jednak do spotkania, ponieważ z bocznej ulicy, od lewej strony Snake pojawia się kolejna trzecia postać – człowiek wyglądający na czarownika. Zatrzymuje Snake i zaczyna się rozmowa między Snake a Trenbulem, jak się potem przedstawia obcy. Wynika z niej, że jest bratem Sagiry – niewolnicy, którą Snake wraz z już nieżyjącymi kompaniami, uratował kilka tygodni temu, i że odnalazł go na jej polecenie. Otóż grozi mu niebezpieczeństwo, ponieważ Król-Czarnoksiężnik poczuł się obrażony na czyn łotrzyka i wysłał przeciwko niemu zabójców – a Sagira, poprzez brata chce pomoc swojemu dawnemu wybawcy. Dyskusje przerywa pojawienie się wrogów. Z każdej uliczki wychodzi po kilku bandytów, za większa grupką wlecze się– kolejny czarownik. Najprawdopodobniej przywódca tej dziesięcioosobowej bandy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Encounter&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozpoczyna się walka. Trenbull wybiega na przód rzuca swoje klątwy i jednym z ataków psionicznych pozbawia życia  jednego z wrogów, otwierając przejście dla Snake, który natychmiast dobiega do czarownika i poważnie go rani ciosem swojego rapiera.  Obcy, jak się okazuje sorcerer, podbiega Trenbula i staje między nim a ścianą budynku. Wrogowie ich otaczają przypierając do muru. Reszta dobiega do Snake, który rozwala wkrótce przywódcę bandy. Obcy sorcerer, z którym zostaliśmy otoczeni przywołuje nade mną magiczne niewielkie tornado, które dosłownie pochłania przeciwników. Ostatni z wrogów ginie od kolejnego ataku psionicznego Trenbula. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Epilog&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trenbul oznajmia, że obcy sorcerer także jest celem Króla-Czarnoksieżnika, więc miał wielkiego pecha, że tutaj trafił prawie wchodząc na ludzi Króla-Czarnoksieznika. Sagira natomiast zaprasza do sekretnego miejsca, gdzie nastąpi spotkanie, ponieważ ma pewien problem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-4779530556862866235?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/4779530556862866235/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=4779530556862866235' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/4779530556862866235'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/4779530556862866235'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/05/dark-sun-beneath-crimson-sun-4.html' title='Dark Sun: Beneath the Crimson Sun #4'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-3627976679321994139</id><published>2009-05-14T09:03:00.000+02:00</published><updated>2009-05-14T09:04:23.498+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kingdom Key'/><title type='text'>Kingdom Key: Komuniści i Trolle - sesja 7</title><content type='html'>Podróż powietrznym statkiem mijała początkowo dość spokojnie. Rasputin sterował – choć pewnie wolałby zagrać w karty. Z ładowni ujadał pies sarmaty.  Ja podziwiałem okolice i szkicowałem na szybko mapy, które pewnie będą komuś przydatne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Elf w tym samym czasie, po krótkiej inspekcji uzbrojenia okrętu, zainteresował się skrzyniami, które znajdowały się w ładowni. Okazało się, ze były zapieczętowane jakimiś dżinami ochronnymi. Spróbował się więc z nimi skontaktować, kłamiąc, że jest przyjacielem ich pana. Dowiedział się, że w środku znajdują się osobiste rzeczy guru elfów, mapy, sprzęt potrzebny do rytuałów oraz podarunki dla króla Troli. Jednak cały ten ładunek nie był kompletny, ponieważ porwaliśmy statek, nie został załadowany do końca. Skrzynie nie zostały otworzone. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pewnym momencie, na ziemi dostrzegliśmy grupę żołnierzy – moich rodaków osaczonych przez Troli. Ich sytuacja nie wyglądała na zbyt ciekawą – było ich niewielu, wycieńczonych i rannych. Rasputin mijając rosnące drzewa, zleciał niżej a my zrzuciliśmy im liny. Udało się ich uratować choć trole już prawie chwytały się lin. Odlecieliśmy na bezpieczną wysokość. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trójkę uratowanych ludzi stanowiło dwóch szeregowych żołnierzy z Ivanogrodu jak i lepiej wyposażony, z herbem miasta na piersi, bardziej postawny mężczyzna. Z początku się ucieszył, że przybyły posiłki, ale gdy chciał wracać do miasta – ciężko było nam się przyznać, że nie możemy wracać do miasta, ponieważ właściwie jesteśmy terrorystami, którzy uprowadzili okręt a inne wysadzili w powietrze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przywódca przedstawił się jako Siergiej i stanowczo zażądał podporządkowania się, co próbował mu wybić z głowy elf. Jednak o wszystkim miał zdecydować pojedynek na broń białą – ponieważ ja przyznałem się, że przysłano mnie ze stolicy w celu sprawy najwyższej wagi zostałem wybrany jako przeciwnik. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy już miał się rozpocząć wkurzony sytuacją Rasputin wykonał manewr statkiem powodując, że wszyscy mogliśmy wylecieć – chciał zrzucić niewdzięcznych żołnierzy z okrętu. Gdy głośny krzyk, że dam sobie radę nic nie pomógł, wysłałem jednego z ludzi komisarza, tego najszybszego, żeby go powstrzymał, a gdy to nie pomogło postanowiłem przeciąć linę tak, żeby Sarmata musiał opanować okręt, żebyśmy wszyscy nie polecieli – miał wybór, albo wszyscy albo nikt. Jednak moja akcja spowodowała odwrotny skutek – Siergiej wraz z ludźmi wypadli za burtę prosto w łapy troli. Szybko skończyli swój żywot. Gdy już odlatywaliśmy syknąłem tylko przez zęby, że to był mój pojedynek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnym etapem podróży był przelot nad czym, czego nie spodziewaliśmy. Krajobraz się diametralnie zmienił, i właściwie lecieliśmy nad wielką czarną przepaścią bez dna. Cały obszar właściwie był wielką przepaścią bez dna. Jeden z ludzi komisarza, ten najbardziej zręczny bawił się nożem i mamrotał co o piekle, o otchłani. Już mieliśmy go przywrócić do porządku, gdy nagle usłyszeliśmy strzał z armat alchemicznych statku. Prawie nas trafili, a jak się okazało ostrzał był prowadzony ze ściągającego nas rozwalonego okrętu – takiego jak nasz – guru-szaman elfów nie dawał za wygraną, dopadł nas nawet tutaj. Używał jednego z dżinów do unoszenia okrętu i podróży nim. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na naszym statku pojawiły się jego straszne dżiny rozszarpywania i rozpoczęła się walka. Jeden rzucił się na Fazzanira zrzucając go nieomal ze statku. Drugi dopadł mnie, ale że miałem przy sobie pojedynkową broń od ludzi Siergieja i wspomniałem sobie naukę szermierki w szkole, udało mi się go rozwalić – a dawno nie walczyłem. Dwa kolejne dżiny niemal dopadły Rasputina, ale ten uciekł im wobec czego rozwaliły ster. Rasputin zaskoczył jednego i rzucił nożem pozbawiając istnienia. Elf rozwalił kolejnego – ostatnim zająłem się ja, jak już przypomniałem sobie szermierkę, nie było to takie trudne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okręt jednak, z uszkodzony sterowaniem spadał w przepaść, coś trzeba było zrobić. Udało się Rasputinowi naprawić sterowanie, mogliśmy się ustawić odpowiednio do strzału w statek wroga. Zrzucili do nas liny, chcąc przystąpić do abordażu po raz kolejny, jednak elf odciął im liny. Wystrzeliliśmy z dość bliska. Elf wrzucił jeszcze granat – to zakończyło żywot elfiego guru jak i statku, ponieważ musiał podtrzymywać dżina, który unosił ich uszkodzony statek. To oni runęli do przepaści bez dna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu nasza podróż miała się ku końcowi. Otchłań się zakończyła, ale dotarliśmy na tereny, gdzie początkowo krajobraz był bardzo żałosny. Pustynie, sucha, zwiędła roślinność. Ale w oddali zamajaczyły góry do których zbliżaliśmy się dość szybko. Wtopione niemal w nie były ruiny starożytnego miasta, z demonicznymi rzeźbami. Jakby tego było mało, to cała góra z miastem była w rzeczywistości olbrzymim wulkanem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-3627976679321994139?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/3627976679321994139/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=3627976679321994139' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/3627976679321994139'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/3627976679321994139'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/05/kingdom-key-komunisci-i-trolle-sesja-7.html' title='Kingdom Key: Komuniści i Trolle - sesja 7'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-3258844793877189109</id><published>2009-05-07T09:12:00.001+02:00</published><updated>2009-05-07T14:57:56.899+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kingdom Key'/><title type='text'>Kingdom Key: Komuniści i Trolle - sesja 6</title><content type='html'>Połamane nogi Rasputina zostały wyleczone w ekspresowym tempie, za pomocą mikstur alchemicznych, więc już po kilku dniach mogliśmy udać się do Komisarza. W końcu nasza misja udania się na terytoria północne nie mogła odwlekać się dłużej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Komisarz nadal niechętnie na mnie patrzył, ale poprzez wzgląd na nasze uratowanie jego miasteczka obdarował kryształami. Elf wyciągnął jeszcze od niego trzech ludzi, którzy mogliby nam pomóc w wyprawie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja udałem się do komnaty Nadii i po upojnym wypoczynku zaproponowałem jej podróż z nami na terytoria północne. Stanowczo odmówiła, twierdząc, że jest potrzebna tutaj ojcu i miasteczku, a poza tym ma już dość emocji. Uszanowałem jej wybór i postanowiłem nie angażować się więcej w żadne miłości – a skoncentrować się na naszej misji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po załatwieniu wszystkiego w miasteczku i powrocie z fałszywej podróży naszego woźnicy udaliśmy się w kilkudniową podróż na północ. Dotarliśmy do Ivanogrodu – miasta wybudowanego dookoła zamku, w którym znajdowało się lądowisko Zeppelinów. Zdecydowaliśmy, że to będzie najbezpieczniejszy środek transportu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O ile po miasteczku można było się poruszać swobodnie to do Zamku nie chcieli nas wpuścić. Okłamałem strażnika, że jestem inspektorem od bezpieczeństwa, bhp i innych tego typu rzeczy, a że jestem dość wprawnym kłamcą to mi uwierzył i znaleźliśmy się w środku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdzieś pod drodze minął nas pochód elfów, z kimś kto wyglądał na ich guru, w obstawie strażników z zamku. Elf chciał go zaprosić na wspólne delegowanie się kryształami, ale został odsunięty przez jednego ze strażników. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okazało się, ze zdobycie biletu na Zeppelina nie jest takie łatwe. Mogliśmy albo czekać na powrót pana zamku Siergieja – który udał się z ludźmi na polowanie na trolle, które niepokoiły jego ziemię i nie wiadomo kiedy wróci, albo załatwić to formalnie, co potrwa zapewne wiele dłużej niż powrót Siergieja z dziesięciu takich wypraw. Postanowiliśmy zadziałać błyskawicznie, ponieważ mieliśmy przeczucie, że niedługo na północy coś strasznego się wydarzy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęliśmy knuć, w jaki sposób porwać jeden z Zeppelinów, a pozostałe uszkodzić. W międzyczasie guru w obstawie udał się do Zamku, zostawiając swoich ludzi w statku. Rozważaliśmy uprowadzenie guru i podminowanie pozostałych dwóch statków – w końcu Fazzanir potrafił wymyślać niekonwencjonalne bronie jaką na pewno będzie bomba czasowa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Elf zajął się podminowaniem Zeppelinów, natomiast Rasputin udał się za guru, żeby pozbyć się jego obstawy i uprowadzić, jako zakładnika, elfiego guru, ale zrezygnował i wrócił do nas. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fazzanir skłamał strażników, że guru jest w niebezpieczeństwie i powinni mu pospieszyć na pomoc. Ja następnie resztę z okrętu pozbyłem się kłamstwem, że trzeba przeszukać okręt, ze względu na grożące pasażerom niebezpieczeństwo. Zostaliśmy sami na okręcie, więc Rasputin zaczął się oswajać ze sterowaniem. Okazało się, że nie został zatankowany do końca – i może nam braknąć paliwa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W międzyczasie oszukani strażnicy wrócili, i otworzyli do nas ogień. Elf wezwał dżina przenoszenia i porwał zbiornik z napędem do Zeppelina. Całe szczęście, że nie trafili w zbiornik. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu wystartowaliśmy, ale okazało się, ze jakaś tajemnicza siła nie pozwala się nam w pełni oderwać od ziemi. Gdy spojrzeliśmy w dół okazało się, że powodem była magia guru elfów. Stał na dole skoncentrowany i próbował nas posadzić na ziemię. Rasputin zastanawiał się czy rzucić środkiem wybuchowym ale ostatecznie elf chwycił za TNT i chciał mu rzucić pod nogi, żeby rozproszyć jego koncentracje. Mało brakło, a zamiast na ziemię TNT wybuchło by mu w rękach i poparzyło – w końcu byliśmy pod ostrzałem strażników zamku. Jednak ładunek chwycił jeden z naszych ludzi, wyproszonych od Komisarza i zrzucił pod stopy czarującego – a my puszczeni wolno wystrzeliliśmy, jak z procy, w niebiosa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nie koniec – wysłano za nami jeden z Zeppelinów. Elf przywołał ducha mgły, żeby ukryć nas w chmurach. Udało się, ale usłyszeliśmy wybuch w pobliżu – nasza bomba czasowa właśnie eksplodowała. Wiele odłamków z Zeppelina pewnie by uszkodziło i nasz okręt – gdyby nie to, że Rasputin doskonale opanował sterowanie okrętem. Mogliśmy odlecieć bezpiecznie w sobie tylko znanym kierunku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-3258844793877189109?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/3258844793877189109/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=3258844793877189109' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/3258844793877189109'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/3258844793877189109'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/05/kingdom-key-komunisci-i-trolle-sesja-6.html' title='Kingdom Key: Komuniści i Trolle - sesja 6'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-653524466567639889</id><published>2009-05-06T09:26:00.001+02:00</published><updated>2009-05-06T20:21:14.021+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dungeons and Dragons 4th'/><title type='text'>Dark Sun: Beneath the Crimson Sun #3</title><content type='html'>Prolog&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już mieliśmy opuszczać te pomieszczenia, kiedy przy samym wyjściu z podziemi, stanął nam na drodze wrogi czarodziej wraz ze swoją hordą dziesięciu halflingów kanibali. Chciał berła, którego my nie chcieliśmy tak łatwo oddać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Encounter&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hallingi doskoczyły do mnie i do barda. Snake swoim atakiem obszarowym wykończył spora grupę kanibali, a bard zajął się czarodziejem, który podczas wycofywania się, dość szybko padł na ziemię. Trzech halflingów próbowało go podnieść i uciec ze zwłokami jednak ich ucieczka została skutecznie uniemożliwiona. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Epilog&lt;br /&gt;Nagle rozległ się demoniczny śmiech, zwłoki czarodzieja zatrzeły dziwnie drgać i z jego uszu, nosa i ust wysypała się cała masa pająków. Słychać było głos, coś w stylu „Głupcy! Myślicie, że mnie tak łatwo pokonać?” &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Encounter&lt;br /&gt;Pająki rzuciły się na barda, którego załatwiły dość szybko. Wpełzły pod zbroję, części ubrania i śmiertelnie pokąsały. Leżał na ziemi i dogorywał. Zmarł niedługo potem. Rzuciły się na mnie…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Epilog&lt;br /&gt;Snake, po wykończeniu pająków spalił zwłoki swoich towarzyszy. Stojąc na wydmach i trzymając berło, zadał sobie pytanie „czy było warto?”. Kilka dni później cisnął je niemal pod samego Króla – Czarnoksiężnika. Odszedł bez słowa, w sobie tylko znanym kierunku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wnioski:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowiliśmy dodać mały houserule. Otóż za parcie do przodu, za encounter dodaje się dodatkowe XP - w drugiej walce do przodu XP zwiększane są o 50%, w trzeciej o 100% itd. Nagroda jest kusząca, więc warto iść do przodu i zdobywać dodatkowy XP, który rekompensuje brak XP za odgrywanie:P oraz skill challenge. Choć chyba ta zachłanność wykończyła naszą drużynę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znaczenie ma też pewnie to,że mimo iż przeciwnik był na naszym XP Budget, walka była okropnie trudna -  wprawdzie łotrzykowi udało się przeżyć, ale dwie postaci zginęły. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widocznie trzeba nie dość, że patrzeć na wartość XP jaką zapewnia encounter ale także na poziom potworka. I chyba wychodzą braki w tym, że DnD to gra dla więcej niż trzech graczy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kostki też nie były po naszej stronie - z potężnego jak mi się wydawało Frost Backlash zadałem 2 obrażenia... chybionego, no ale i tak mało. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż, trzeba pomyśleć nad następną postacią:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-653524466567639889?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/653524466567639889/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=653524466567639889' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/653524466567639889'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/653524466567639889'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/05/dark-sun-beneath-crimson-sun-3.html' title='Dark Sun: Beneath the Crimson Sun #3'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-8486295030643751254</id><published>2009-05-05T07:36:00.001+02:00</published><updated>2009-05-05T08:04:10.807+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dungeons and Dragons 4th'/><title type='text'>Dark Sun: Beneath the Crimson Sun #2</title><content type='html'>Prolog&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po krótkiej podróży przez podziemia, pokonaniu przestarzałych pułapek, naszym oczom ukazała się sala. Przed nami, na niewielkim cokole otoczonym wod... lawą, stało upragnione przez Króla – Czarnoksiężnika, artefaktyczne berło. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Encounter&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Strażnicy berła – homunkulusy przebudziły się i zdołały mnie zaskoczyć. Dwóch  strażników doskoczyło do mnie i prawie powaliło na ziemię, gryząc z zaskoczenia. Groźniejszym przeciwnikiem był jednak gliniany zwiadowca, którego zasięgowe ataki psychiczne sprawiały nam trochę problemów, gdyż potrafił znikać z widoku, tego kogo celnie zaatakował. Strażnicy padli dość szybko, ale zwiadowca walczył dość długo – głównie ze względu na to, że potrafił zmieniać cel obrażeń. Jednak kilka ataków zasięgowych, wyzwiska barda oraz mój ostateczny, sprytnie zadany cios – wykończyły golema. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Epilog&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niewielka fosa z kwasem została zasypana piaskiem, umożliwiając nam zwinięcie berła z cokołu. Wyjście było zasypane, dlatego też musieliśmy szukać innej drogi ucieczki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-8486295030643751254?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/8486295030643751254/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=8486295030643751254' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/8486295030643751254'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/8486295030643751254'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/05/dark-sun-beneath-crimson-sun-2.html' title='Dark Sun: Beneath the Crimson Sun #2'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-1831207568376786805</id><published>2009-05-04T18:41:00.001+02:00</published><updated>2009-05-04T22:14:34.289+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kingdom Key'/><title type='text'>Kingdom Key: Komuniści i Trolle - sesja 5</title><content type='html'>Gdy wracaliśmy do miasta, ostrzelano nas – zapewne przypadkowo biorąc za wrogów. Rozproszyliśmy się, ale niewiele to pomogło. Poczęstowałem służącą Nadii jednym z moich eliksirów szybkości – żeby zdołała się przedrzeć i powiadomić, że strzelają nie do tych co trzeba. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu dotarliśmy przed Komisarza i mimo że strasznie mu nie pasowało, że zadaję się z jego córką, to wysłuchał naszych informacji o zbliżającym się zagrożeniu ze strony trolli. Nadia zajęła się służącą, która przeżywała skutki uboczne eliksiru, cóż, był robiony w pośpiechu, więc skutki musiały wystąpić. Opowiedzieliśmy mu z istotnymi szczegółami przebieg naszej partyzanckiej walki. Udzielił nam wsparcia w postaci trzech ludzi, których wyprosił elf, oraz kilku granatów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rasputin wypuścił psa zwiadowce, żeby rozeznać teren i wyczaić najlepsze dogodne podejście do trolli. Fazzanir wyszedł za nimi wraz z uwolnionymi uprzednio ludźmi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rasputin pozbył się patrolu trolli, ale niestety udało się im zwrócić uwagę trolli. Rasputin rozdzielił się ze swoimi ludźmi, zastawili pułapkę  i obrzucili trolli granatami. Zginął przy tym szaman trolii, który był bardzo groźnym przeciwnikiem. Elf wysłał kilku swoich ludzi na flanki wroga. Doszło do regularnego, krwawego starcia, a elf przywołał dżina przenoszenia chcąc wynieść ostatnią maszynę oblężniczą. Ludzie ginęli z poświęceniem, jednak trolle okazywały się twardsze. W pewnym momencie elf został uprowadzony przez jednego z wojowników trolli. Rasputin jednak szybko uwolnił towarzysza. Przywołał dżina strachu, ten przestraszył trochę trolli, jednak został rozszarpany przez trolle. Elf postanowił sztachnąć się kryształem i uciec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rasputin wrócił na woda trolli, doszło do walki, ale sarmata postanowił uciec. Wódz podczas ucieczki połamał mu nogi. Już miał zadać ostatni cios, ale Rasputin złapał drugi oddech i ostatkiem sił zadźgał przywódce trolli.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-1831207568376786805?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/1831207568376786805/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=1831207568376786805' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/1831207568376786805'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/1831207568376786805'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/05/kindom-key-komunisci-i-trolle-sesja-6.html' title='Kingdom Key: Komuniści i Trolle - sesja 5'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-6665225584042226382</id><published>2009-05-04T17:57:00.001+02:00</published><updated>2009-05-04T17:57:34.236+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Primetime Adventures'/><title type='text'>Teatr Cieni 01x05</title><content type='html'>Scena 1: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzeum. Walter ogląda wystawę o japońskiej tradycji, z powątpiewaniem. Spotyka Claudię, która sugeruje, że może powinni wyjechać. Walter oświadcza, że odpływa następnym rejsem. Claudia pyta, czy ją zabierze. Walter nie chce płynąć sam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 2: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ahiko przychodzi do Alexandra, do redakcji gazety. Otwiera się i opowiada wszystko o Alice: że po przybyciu do Tokyo dostała się pod wpływy Noriko, była szkolona na gejszę, ale nie została prostytutką. Mówi, że nie żyje, bo komuś się to nie spodobało. Ahiko jest jej żal. Alexander jest zniechęcony do Japonii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 3: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Walter przybywa do lokalu Noriko, na umówione spotkanie z Claudią. Noriko nie chce go wpuścić, więc wbija się siłą. Widząc Claudię usługującą japońskim grubym rybom, obija kilku gości. Odrzuca odebraną jednemu katanę mówiąc, że nienawidzi Japonii. Zabiera Claudię, osłaniając ją przed deszczem swoim płaszczem, zanim Noriko udaje się zmobilizować swoich ludzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 4: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomiędzy zamachem a spotkaniem w muzeum. Claudia odwiedza dom Kasagawy, wezwana przez Ryu, który z niejasnych powodów prosił ją o spotkanie. Kasagawa jest niechętny jej wizycie. Mówi, że Ryu ocalił mu życie, ale złamał serce. Zostawia ją sam na sam z rannym samurajem. Claudia z polecenia Noriko truje go i znika z rezydencji. Kasagawa rozpacza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 5: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Walter czeka na Claudię w porcie. Aktorka zostaje przywieziona przez Noriko, która pyta, czy po tym, ilu ludzi przez niego zginęło ponownie weźmie na siebie czyjeś życie. Walter zdecydowanie wyrywa jej Claudię, która rozpoznana przez ludzi w porcie wychodzi z samochodu jak prawdziwa gwiazda, w blasku fleszy. Aktorka oskarża Noriko o zaaranżowanie śmierci Alice i oświadcza, że nie pozwoli jej doprowadzić się do takiego samego końca. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 6: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sojuro ucieka przed policją. W zajeździe Hattoriego zastaje brata pielęgnującego ogród japoński. Gdy opowiada, że jest ścigany, Hattori ze spokojem pyta, czy jednak wybrał drogę wojny. Przybywa policja, ale nie znajdują w zajeździe ronina. Gdy Hattori zostaje sam mówi jeszcze "Powodzenia, bracie". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 7: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ceremonia picia herbaty w domu Kasagawy. Alexander prosi o pomszczenie Alice i daje mu swój rewolwer. Kasagawa zasłania pistolet przestrzelonym melonikiem i odsuwa w stronę Anglika. Z mieczem Ryu wyrusza pomścić podwładnego. (W domyśle: prawdopodobnie zabija później Noriko). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 8: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teatr, w trakcie przedstawienia. Alexander, po załatwieniu wszystkich spraw, prosi Annie Masters, by z nim odpłynęła. Zgadza się, ale zostawiając teatr zostawia swoje szczęście. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 9: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakiś czas po powrocie do Europy. Walter spotyka Claudię po spektaklu. Aktorka chce z nim być. Walter wciąż pamięta o Alice. Całuje ją w policzek i odchodzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;KURTYNA&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-6665225584042226382?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/6665225584042226382/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=6665225584042226382' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/6665225584042226382'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/6665225584042226382'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/05/teatr-cieni-01x05.html' title='Teatr Cieni 01x05'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-7205849719870608507</id><published>2009-05-04T17:53:00.001+02:00</published><updated>2009-05-04T17:53:49.957+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Primetime Adventures'/><title type='text'>Teatr Cieni 01x04</title><content type='html'>Scena 1: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakiś czas temu, gdzieś w Japonii, zajazd. Sojuro pierwszy raz spotyka Juna. Chłopiec początkowo bierze ronina za wyznaczoną mu eskortę. Pokazuje mu godło Shoguna. Sojuro oferuje Junowi, że będzie go eskortował za miskę ryżu dziennie. Wzbudza podziw chłopca. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 2: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powrót do sceny seppuku, Kojiro przed śmiercią odsyła Sojuro do Yoko po odpowiedzi. Ronin zakrada się do rezydencji Yoko. Pod mieczem wyznaje ona, że poświęciła jego dawny oddział by odwrócić uwagę wroga i zejść z dalszą walką do podziemia. Mówi, że Jun jest potomkienm shoguna - symbolem, na który czekają, by uderzyć w gaijinów i wygnać ich na zawsze z Japonii. Sojuro daruje jej życie i obiecuje, że przyprowadzi Juna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 3: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sojuro trenuje z Hattorim. Hattori wyjaśna, że on i Ahiko nie chcą więcej wojen i chce obietnicy, że Jun po odbiciu zostanie u nich. Sojuro nic nie obiecuje. Hattori odchodzi i konspiruje z Ahiko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 4: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamach na Kasagawę pod teatrem. Ryu ratuje Kasagawę, ale nie przynosi mu to chwały - zatrzymuje jakiś samochód i przekupuje kierowcę, by zabrał jego szefa. Przestrzelony melonik pada na ziemię. Ryu biegnie do teatru. Na dachu widać dwie sylwetki, jedna spada. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 5: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Walter znajduje na korytarzu rannego Ryu. Ochroniarz mówi, że Yoko zorganizowała zamach na Kasagawę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 6: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Alexander ogląda garderobę martwej córki. Przychodzi Ahiko i opowiada o Alice, zaznacza, że Noriko interesowała się nią i kształciła. Alexander nie dowiaduje się wszystkiego, przerywa im pojawienie się Alice. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 7: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W nocy, na moście, Sojuro spotyka Juna w towarzystwie Noriko. Jun jest dobrze ubrany i wyraźnie pod wpływem gejszy. Pies nie poznaje chłopca. Proponują roninowi pracę, już nie za miskę ryżu, a za pieniądze. Gdy odmawia, oferują prawdę. Sojuro nie chce słuchać, próbuje zabrać Juna siłą. Noriko strzela do niego i uderza go prawdą prosto w twarz: Yoko zabiła shoguna, swojego ojca, a masakrą oddziału posłużyła się by uśpić czujność własnej organizacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 8: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sojuro, ranny, spotyka się w restauracji z Yoko. Wyciąga od niej prawdę. Zabija ją. Następnie masakruje jej ludzi i wychodzi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-7205849719870608507?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/7205849719870608507/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=7205849719870608507' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/7205849719870608507'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/7205849719870608507'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/05/teatr-cieni-01x04.html' title='Teatr Cieni 01x04'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-3280781620441543483</id><published>2009-05-04T17:47:00.000+02:00</published><updated>2009-05-04T17:48:39.949+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Primetime Adventures'/><title type='text'>Teatr Cieni 01x03</title><content type='html'>Scena 1: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeszłość, wojna. Kasagawa, Sojuro i Kojiro obserwują ze wzgórza pacyfikację wojski przez zjednoczone wojsko cesarskie i Brytyjskie. Kojiro dyskutuje z Kasagawą o sensie kontynuowania otwartej walki i wskazuje na aletrnatywę w postaci frakcji Yoko Takedy, córki shoguna. Zostaje ukarany przez Kasagawę, ucina sobie palec. Sojuro prowadzi zwycięski szturm na przeciwnika. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 2: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeszłość, wakacje Waltera i Alice. Robią sobie zdjęcie pod górą Fuji. Alice jest przestraszona i pewna, że ktoś ją śledzi. Walter ignoruje sygnały. Kiedy oglądają zachód słońca na nabrzeżu przy magazynach obserwuje ich Noriko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 3: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kontynuacja sceny z zajazdu z poprzedniego odcinka. Sojuro, który stanął w drzwiach, osuwa się osłabiony na ziemię. Kasagawa i Hattori kłócą się, kto powinien się nim zająć. Kiedy Alexander chce pomóc, jednoczą się, wyrzucają gaijina i ratują Sojuro tak, jakby byli w bitwie. Kasagawa stwierdza, że ta wojna jest jego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 4: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Alexander wraca do pokoju hotelowego. Zastaje tam Noriko w stroju gejszy, która oferuje mu materiały do publikacji mające wskazać mordercę. Alexander grozi jej bronią i wyrzuca. Przegląda materiały - na zdjęciach widać Waltera i Yoko Takedę robiących interesy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 5: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teatr Kasagawy, już po zamerykanizowaniu. Przyjęcie po wyjątkowo udanym spektaklu. Alexander towarzyszy Annie Masters. Otrzymuje list z pogróżkami wobec Amerykanki i dwa bilety na poranny rejs. Nie daje Annie nic po sobie poznać, chowa bilety do kieszeni. Obserwuje ich jakaś kobieta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 6: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Alexander i Walter spotykają się w lobby hotelowym. Dziennikarz pokazuje finansiście materiały od Noriko. Walter jest zaskoczony widząc ich zawartość, ale nagle zaczyna rozumieć sytuację i oskarża prezydent Yoko Takedę. Opowiada Alexandrowi całą historię. Uzgadniają, że zaaranżuje spotkanie z Yoko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 7: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zajazd Hattoriego. Samurajowie jednoczą się znowu pod przywództwem Kasagawy. Przed każdym leży katana, tylko przed dowódcą melonik. Przybywa Kojiro, ostatni ze starego oddziału. Oskarżony o kolaborację z wrogiem wyjmuje i rozkłada ich dawny sztandar, po czym oświadcza, że należy do organizacji walczacej z gaijińskimi wpływami. Kiedy Kasagawa wyrzuca mu, że to ich działania są błędne, Kojiro pyta, czy błędem jest żyć i walczyć dalej. Proponuje mu przyłączenie się, jednak Kasagawa odrzuca ofertę i daje jasno do zrozumienia, że policjant nie wyjdzie stamtąd żywy. Kojiro popełnia seppuku, asystowany przez Sojuro. Zostają sam na sam w pomieszczeniu i przed śmiercią kapitan mówi roninowi wszystko, co wie o masakrze ich starego oddziału. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 8: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spotkanie w ruinach magazynu. Yoko przybywa z obstawą. Walter oskarża ją o przyczynienie się do śmierci Alice, Yoko nie ukrywa, że go wykorzystywała. Proponuje Alexandrowi, że sama ukarze prawdziwego mordercę, jeśli ten odpuści i wyjedzie z miasta. Alexander nie jest w stanie zostawić sprawy córki. Wychodzi mówiąc Yoko, że będzie ją obserwował. Walter zostaje sam na deszczu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-3280781620441543483?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/3280781620441543483/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=3280781620441543483' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/3280781620441543483'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/3280781620441543483'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/05/teatr-cieni-01x03_04.html' title='Teatr Cieni 01x03'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-8699004572461353646</id><published>2009-05-03T11:47:00.001+02:00</published><updated>2009-05-03T11:48:03.391+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Primetime Adventures'/><title type='text'>Teatr Cieni 01x02</title><content type='html'>Scena 1: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeszłość. Biuro Waltera, siedzącego do późna w papierach prezydent Takedy. Wchodzi Alice, Walter przeprasza, że nie było go na przedstawieniu. Alice zerka na dokumenty i wspomina, że Noriko mówiła coś o tych ludziach. Walter zaprasza ją do zajazdu Hattoriego, zostawiając niedomknięte drzwi od biura. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 2: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wciąż przeszłość. Herbaciarnia należąca do Noriko. Walter przychodzi na zaproszenie Takedy, spotkać ją pierwszy raz osobiście. Popełnia nieświadomie błędy etykiety. W rozmowie z Takedą wychodzi jego zagubienie w nowym kraju. Jest jej potrzebny, otrzymuje propozycję współpracy w zamian za wprowadzenie w kulturę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 3: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed sceną nad grobem Alice z pilota. Leje. Alexander trzyma zdjęcie z Walterem i Alice na tle góry Fuji i napisem "To jego wina" z tyłu. Wchodzi do hotelu Waltera, widzi go załamanego. Rzuca mu zdjęcie, łapie za ubranie i obarcza śmiercią córki. Alkohol zalewa fotografię, rozmazując napis i twarz Alice. Walter twardo bierze na siebie winę, Alexander widzi w jego oczach odbicie własnych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 4: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozmowa między Ahiko a rannym Sojuro. Ahiko oskarża ronina o zmianę, jaka zaszła w Hattorim, pyta, co z nim zrobił i chwyta katanę. Sojuro oświadcza, że służyli pod jednym panem oraz, że jest jego bratem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 5: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teatr, próba przestawienia. Annie zwraca uwagę na niedzisiejszość teatru. Kasagawa poucza aktorki, które są niezadowolone z obecności nowej menadżerki. Claudia popiera Annie, próbując wybić się wśród aktorek. Annie proponuje zmiany w teatrze, w tym zdjęcie japońskich symboli i postawienie w ich miejsce dodatkowej loży dla VIP-ów. Jej propozycje są od razu wprowadzane w życie przez pracowników, światło reflektora przesuwa się z Kasagawy na nią. Japońskie aktorki, w tym Ahiko, wlepiają wzrok w stojącego w cieniu Kasagawę, który zostawia sprawy teatru Annie i odchodzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 6: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kasagawa je samotną kolację u Hattoriego. Właściciel zajazdu zachowuje się teraz, jakby odzyskał swój duch wojownika. Wspomina o Sojuro i mówi, że zawdzięcza mu życie brata. Pojawia się Alexander. Kasagawa oddaje mu melonik, oświadczając, że teraz obaj mają własne wojny. Alexander nie przyjmuje kapelusza, ale ostrzega, że Annie obawia się związków. Kasagawa śmiejąc się zakłada melonik i chce wyjść, ale w drzwiach pojawia się Sojuro. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 7: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kapitan Kojiro zabiera Waltera do swojego samochodu i chce go zastraszyć. Walter stawia się, oświadcza, że tu nie chodzi o Japonię, tylko o Alice. Przypomina Kapitanowi, że jego nazwisko też było w dokumentach od Takedy i wychodzi z samochodu, trzaskając drzwiami. Stoi przed teatrem i obserwując kierującą wynoszeniem japońskich symboli Annie ma wrażenie, że widzi Alice.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-8699004572461353646?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/8699004572461353646/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=8699004572461353646' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/8699004572461353646'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/8699004572461353646'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/05/teatr-cieni-01x03.html' title='Teatr Cieni 01x02'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-7455273645649276681</id><published>2009-05-03T11:45:00.000+02:00</published><updated>2009-05-03T11:46:28.892+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Primetime Adventures'/><title type='text'>Teatr Cieni: Pilot 01x01</title><content type='html'>Scena 1: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ceremonia picia herbaty w teatrze. Walter prosi Kasagawę o pożyczkę. Ahiko ostentacyjnie nie nalewa mu herbaty, Kasagawa wymusza na nim zaproszenie prezydent Takedy na premierę otwierającą sezon. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 2: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sojuro i Jun podróżują w stronę Tokyo, gościńcem przez las. Rozmowa o celu podróży, chłopiec ma wątpliwości. Na horyzoncie widać dym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 3: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Walter stoi nad grobem Alicji, w deszczu. Wspomnienie płonącego magazynu. Walter trzyma umierającą Alicję, która jeszcze wyznaje mu miłość. Widać cień kobiety z rozwianymi włosami. Przybycie Alexandra wyrywa Waltera ze wspomnień. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 4: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Komisariat. Alexander rozmawia z Kapitanem, domagając się wznowienia śledztwa. Kapitan zbywa kpiąco jego żądania, wreszcie nazywa jego córkę "podrzędną aktoreczką". W Angliku wzbiera gniew, wychodzi trzaskając drzwiami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 5: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeszłość, koniec wojny. Do portu wpływają brytyjskie okręty, witane przez prezydent Takedę. Sojuro i Kasagawa rozmawiają o porzuceniu drogi samuraja. Kasagawa oddaje Sojuro swój miecz i prosi, by ten zabił go, jeśli kiedyś okaże się niegodny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 6: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Droga w lesie, Sojuro i Jun sa świadkami wypadku samochodowego. W pojeździe uwięziona Noriko, błaga o pomoc. Pies Juna oraz sam chłopiec są nieufni, pies szarpie Sojuro za nogawkę, gdy ten rusza na pomoc. Ratując Noriko zaczyna czuć się za nią odpowiedzialny. Znów w drodze, ignoruje kolejne ostrzeżenia chłopca o kobiecie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 7: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Walter przybywa na umówioną kolację do rezydencji Takedy. Słyszy strzępy rozmowy między Takedą a Kapitanem, w której wymienia się jego nazwisko oraz śledztwo Alexandra. Kobieta dezorientuje go japońskimi zwyczajami, których nie jest w stanie zrozumieć i odprawia. Kiedy wychodzi na deszcz, jest śledzony przez człowieka Kapitana. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 8: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teatr, noc premiery. Ahiko gra z japońską perfekcją, co frustruje Claudię na scenie. Przedstawieniu grozi klapa. Przerwa. Kasagawa zaprasza Takedę i jej świtę za kulisy. Tam są świadkami kłótni w garderobie pomiędzy Noriko a Claudią. Kasagawa traci zupełnie kontrolę nad sytuacją, prezydent Takeda wychodzi z teatru, odprowadzona przez Kapitana. Wypływają problemy pomiędzy aktorkami, powtarza się sytuacja z Alicją. Gdy Noriko obraża pamięć martwej aktorki, Walter zabrania mówić o niej w ten sposób. Zapada cisza, Ahiko udaje się załagodzić sytuację. Przedstawienie trwa, utrzymuje się napięcie między aktorkami, loża pani prezydent jest pusta, widzowie zaczynają wychodzić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena 9: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pusta scena, pracownicy opuszczają teatr, Kasagawa zostaje sam i rzuca scenariusz na podłogę. Wchodzi Alexander, przedstawia mu Annie Masters. Rozmowa w gabinecie Kasagawy, ten przydziela Anglikowi ochroniarza i ostrzega przed szefem policji. Annie zostaje, by zająć się podnoszeniem teatru na nogi, Alexander odchodzi z otrzymanym od Kasagawy zdjęciem córki. Pada pytanie czy był na wojnie. Słysząc, że był Kasagawa ostrzega, że jeszcze się dla niego nie skończyła.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-7455273645649276681?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/7455273645649276681/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=7455273645649276681' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/7455273645649276681'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/7455273645649276681'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/05/teatr-cieni-pilot-01x01.html' title='Teatr Cieni: Pilot 01x01'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-6087593644374313378</id><published>2009-05-03T11:41:00.000+02:00</published><updated>2009-05-03T11:44:37.345+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Primetime Adventures'/><title type='text'>Teatr Cieni 01x00</title><content type='html'>Gra w tworzenie i rozgrywanie serialu. Trochę zmodyfikowane Primetime Adventures. Spisane przez Filipa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teatr Cieni &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W rolach głównych... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Filip &lt;br /&gt;w roli &lt;br /&gt;Nicolasa Cage'a &lt;br /&gt;jako &lt;br /&gt;WALTER STEWARD III &lt;br /&gt;Młody brytyjski dyletant zafascynowany Japonią. &lt;br /&gt;* Alice Ward, dawna miłość, nie żyje - być może z jego winy. &lt;br /&gt;* Gość prezydent Yoko Takedy, jest pod wrażeniem jej osoby. &lt;br /&gt;ISSUE: "Czy mogę ponownie wziąć na siebie odpowiedzialność za czyjeś życie?" &lt;br /&gt;Screen Presence: (2) [1] [2] [1] [2] [3] &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Deckard &lt;br /&gt;w roli &lt;br /&gt;Takeshi Kitano &lt;br /&gt;jako &lt;br /&gt;HIDEYUKI KASAGAWA &lt;br /&gt;Zgorzkniały właściciel tokijskiego teatru, żyjący swą samurajską przeszłością. &lt;br /&gt;* Dawny przyjaciel Sojuro i Kapitana Kojiro, masakra oddziału rozdzieliła ich losy. &lt;br /&gt;* Jako samuraj, powiązany z Hattorim. &lt;br /&gt;* Patronuje pobytowi Alexandra Warda w kraju. &lt;br /&gt;ISSUE: "Czy zawsze będę żyć przeszłością?" &lt;br /&gt;Screen Presence: (2) [2] [1] [3] [2] [1] &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prozac &lt;br /&gt;w roli &lt;br /&gt;Donalda Sutherlanda &lt;br /&gt;jako &lt;br /&gt;ALEXANDER WARD &lt;br /&gt;Brytyjski dziennikarz, który przybył do Tokyo wyjaśnić śmierć córki. &lt;br /&gt;* Ojciec Alice Ward, zamordowanej aktorki. &lt;br /&gt;* Kocha Annie Masters, menadżerkę teatru. &lt;br /&gt;* Gość Hideyuki Kasagawy, właścicielu teatru. &lt;br /&gt;* Polega na Ryu, swoim przewodniku. &lt;br /&gt;ISSUE: "Czy córka była dla mnie wszystkim?" &lt;br /&gt;Screen Presence: (2) [2] [1] [3] [1] [2] &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja &lt;br /&gt;w roli &lt;br /&gt;Davida Carradine'a &lt;br /&gt;jako &lt;br /&gt;SOJURO &lt;br /&gt;Ronin wędrujący w poszukiwaniu odpowiedzi na zagadkę masakry jego dawnego oddziału. &lt;br /&gt;* Dawny przyjaciel Hideyuki Kasagawy i Kapitana Kojiro, masakra oddziału rozdzieliła ich losy. &lt;br /&gt;* Jako samuraj, powiązany z Hattorim. &lt;br /&gt;* Towarzysz podróży Juna Matsumoto, zaintrygowany chłopcem. &lt;br /&gt;ISSUE: "Jak bardzo chcę wiedzieć?" &lt;br /&gt;Screen Presence: (2) [2] [1] [1] [3] [2]&lt;br /&gt;W pozostalych rolach... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cary Hiroyuki-Tagawa &lt;br /&gt;jako &lt;br /&gt;KAPITAN KOJIRO &lt;br /&gt;Kapitan policji, który wie zbyt dużo. &lt;br /&gt;* Dawny przyjaciel Hideyuki Kasagawy i Sojuro, masakra oddziału rozdzieliła ich losy. &lt;br /&gt;* Lojalny prezydent Yoko Takedzie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drew Barrymore &lt;br /&gt;jako &lt;br /&gt;ANNIE MASTERS &lt;br /&gt;Amerykanka. Optymistyczna menadżerka teatru, która boi się związków. &lt;br /&gt;* Kocha Alexandra Warda. &lt;br /&gt;* Ma dobry wpływ na Juna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jun Matsumoto &lt;br /&gt;jako &lt;br /&gt;JUN MATSUMOTO &lt;br /&gt;Chłopiec z wyższych sfer, który w przebraniu włóczęgi szuka ze swym psem zaginionej rodziny. &lt;br /&gt;* Przypadkowy towarzysz podróży Sojuro. &lt;br /&gt;* Podkochuje się w Annie Masters. &lt;br /&gt;* Obawia się Ahiko. &lt;br /&gt;* Prezydent Yoko Takeda wzbudza w nim przerażenie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lucy Liu &lt;br /&gt;jako &lt;br /&gt;NORIKO FUJITA &lt;br /&gt;Prowadząca szkołę dla panienek intrygantka. W "sekrecie" popularna gejsza. &lt;br /&gt;* Pasożytuje na Claudii Dragani. &lt;br /&gt;* Planuje przejąć stanowisko Yoko Takedy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Monica Belluci &lt;br /&gt;jako &lt;br /&gt;CLAUDIA DRAGANI &lt;br /&gt;Przepełniona zazdrością włoska gwiazda popularna w Tokyo. &lt;br /&gt;* Darzy Noriko Fujitę ślepą przyjaźnią. &lt;br /&gt;* Zimna wobec Ahiko, jednak wpatruje się w nią, zazdrosna jej osiągnięć. &lt;br /&gt;* Nie zauważa Ryu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Shin Koyamada &lt;br /&gt;jako &lt;br /&gt;RYU &lt;br /&gt;Yojimbo Hideyukiego Kasagawy. Młody samuraj chcący dowieść swej wartości. &lt;br /&gt;* Przewodnik Alexandra Warda. &lt;br /&gt;* Największy fan Claudii Dragani. &lt;br /&gt;* Jako samuraj powiązany z Hattorim. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tomisaburo Wakayama &lt;br /&gt;jako &lt;br /&gt;HATTORI &lt;br /&gt;Zmagający się z konsekwencjami lęku samuraj, który odłożył ostrze. &lt;br /&gt;* Ukrywa swą hańbę przed Ahiko. &lt;br /&gt;* Obawia się, że Ryu może odkryć jego hańbę. &lt;br /&gt;* Powiązany z wieloma postaciami samurajską przeszłością. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Yoko Ono &lt;br /&gt;jako &lt;br /&gt;YOKO TAKEDA &lt;br /&gt;Prezydent Tokyo. Starsza kobieta próbująca za wszelką cenę utrzymać swój autorytet. &lt;br /&gt;* Patronuje pobytowi Waltera Stewarda III w kraju, uczy go o Japonii. &lt;br /&gt;* Wykorzystuje lojalność Kapitana Kojiro. &lt;br /&gt;* Chce przejąć Juna Matsumoto. &lt;br /&gt;* Nieświadoma zagrożenia ze strony Noriko Fujity. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Yoko Shimada &lt;br /&gt;jako &lt;br /&gt;AHIKO &lt;br /&gt;Doświadczona aktorka ze znajomościami, która troszczy się o wszystko i wszystkich. &lt;br /&gt;* Martwi się dezerterem. &lt;br /&gt;* Chce wziąć pod swoje skrzydła Claudię Dragani. &lt;br /&gt;* Jest zaborcza wobec Juna Matsumoto. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...oraz gościnnie... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Anna Paquin &lt;br /&gt;jako &lt;br /&gt;ALICE WARD &lt;br /&gt;Zamordowana aktorka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-6087593644374313378?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/6087593644374313378/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=6087593644374313378' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/6087593644374313378'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/6087593644374313378'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/05/teatr-cieni-01x00.html' title='Teatr Cieni 01x00'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-103375897326911317</id><published>2009-04-28T14:33:00.001+02:00</published><updated>2009-05-03T11:34:43.809+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dungeons and Dragons 4th'/><title type='text'>Dark Sun: Beneath the Crimson Sun #1</title><content type='html'>Prolog:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Burza piaskowa szalejąca po pustyni zapędziła nas w kierunku ruin miasta ukrytych wśród pustyni. Potrzebowaliśmy uzupełnić żywność i wodę. Miasto było opuszczone, ale usłyszeliśmy jakieś hałasy w zrujnowanej gospodzie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Encounter&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skierowaliśmy tam swoje kroki i przed wejściem usłyszeliśmy już ewidentnie krzyki o pomoc jakiejś kobiety ze środka, i charkotliwe śmiechy mężczyzn i najprawdopodobniej kobiet. Gdy tylko weszliśmy do karczmy drogę zastąpiło nam dwóch drabów. Krzyknęli do swojego szefa, który właśnie zamierzał się zająć zniewoloną kobietą w rogu karczmy, że mają kolejne ofiary do sprzedania na targu. Zza moich pleców wyskoczył Snake i głębokim pchnięciem rapiera pozbył się pierwszego z napastników. Wkurzyło to ich szefa który sięgnął po przygotowaną kuszę i strzelił w Snake raniąc go. Rozpoczęła się walka. Warlord odwracał uwagę skupiając ataki na sobie, co umożliwiało ataki łotrzyka. W pewnym momencie większość pozostałych przy życiu przeciwników doskoczyła do Snake, ale ten sprytnym manewrem odskoczył od wszystkich i rozrzucił jednocześnie swoje shurikeny raniąc i oślepiając przeciwników. Wykończeniem walki zająłem się osobiście, jednym ciosem powalając przeciwnika i jego ostatniego, znajdującego się niedaleko poplecznika, raniąc piorunem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Epilog&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po walce podeszliśmy do rogu, w którym znajdowała się  wytatuowana, naga, i obowiązkowo hojnie obdarzona przez naturę kobieta. Szybko zaczęła ubierać resztki swoich ubrań. Nie była taka wystraszona jak myśleliśmy, nawet miała ostry języczek. Powiedziała, że jest jedną z ulubionych kurtyzan Króla – Czarnoksiężnika, i będzie bardzo zły jeśli jej się coś stanie, ale z pewnością nas wynagrodzi, jeśli odstawimy ją całą, zdrową i nietkniętą. Postanowiliśmy zaprowadzić ją do pobliskiego Miasta – Państwa do jej króla. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prolog&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dotarliśmy do Miasta-Państwa. Król – Czarnoksiężnik, mimo, że przemówił do nas jedynie przez posąg, faktycznie podarował nam obiecane nagrody, pozwolono nam przez kilka dni korzystać z jego luksusów (i niewolnic :P). Ale,  nie było  to takie bezinteresowne.  Poprosił nas o udanie się do ruin na pustynie, żeby odzyskać pewien artefakt. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Encounter&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy znaleźliśmy ruiny pogrążone częściowo w piaskach pustyni, wielką kamienną mordę zasłoniętą murami i dwoma wieżyczkami, okazało się, że podchodząc przebudziliśmy jej strażników – dwa płonące szkielety, stojące na wieżach. Walka była ciężka, Snake trzymał się tyłów, a ja z Dżo udaliśmy się pod sam mur, mimo silnego ostrzału ogniowego. Dżo wszedł na niego, a ja mimo usilnych prób nie potrafiłem. W końcu warlord zrzucił jednego ze szkieletów na piasek, niemal wprost przed moje nogi. Wykończenie go nie było już tak trudne, bo również Snake dołączył do walki. Został drugi na drugiej wierzy, więc wraz ze Snake ukryliśmy się za wieżą, a Dżo wspiął się na kolejną wieże. Szkielet był uparty bo Dżo zepchnął go za drugim razem dopiero, bo pierwszy go tylko sprowadził do parteru. Drugi cios był nieubłagalny i szkielet spadł, za nim zeskoczył Warlod potężnym ciosem go sporo osłabiając  a my doskoczyliśmy do niego kończąc walkę. Byliśmy jednak bardzo wyczerpani. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Epilog&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piasek dookoła nas nagle się wzburzył. Z ziemi zaczęły wyłaniać się kolejne szkielety, ale my nie mieliśmy sił na dalszą potyczkę.  Ruszyliśmy w wejście znajdujące się w posągu zatrzaskując je za sobą. Odetchnęliśmy trochę, ciekawi jednocześnie z jakim niebezpieczeństwem przyjdzie się nam zmierzyć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-103375897326911317?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/103375897326911317/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=103375897326911317' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/103375897326911317'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/103375897326911317'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/04/dark-sun-beneath-crimson-sun-1.html' title='Dark Sun: Beneath the Crimson Sun #1'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-7617230525239680790</id><published>2009-04-28T13:02:00.000+02:00</published><updated>2009-05-05T07:40:29.546+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dungeons and Dragons 4th'/><title type='text'>Dark Sun: Beneath the Crimson Sun #0</title><content type='html'>Za pomocą Skype i Gametable ruszyliśmy z kampanią do 4 edycji „Dungeons and Dragons”. Byliśmy ciekawi, czy da się zagrać w stricte skirmishowy system, z niewielką fabułą, będącą właściwie przerywnikiem między kolejnymi walkami i dodatkowo z rotacyjnym MG. Potrzebne było kilka założeń – być może wymagają dopracowania, ale to pewnie wyjdzie na sesji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed sesją wybrany z Graczy (losowo bądź na ochotnika) przygotowuje sobie mapkę encountera statystki wrogów.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten sam gracz przygotowuje jakiś Prolog - generalnie będzie to przyczyna encountera - jak w Final Fantasy Tactics. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cała sesja składałaby się z Prologu - Encountera - Epilogu. Oczywiście przy założeniu, że olewamy błądzenie po labiryntach, większe interakcje z ludźmi oraz skill challenge. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeciwnikami podczas encountera sterujemy naprzemiennie, każdą rundę prowadzi jeden gracz, po czym w następnej kolejny Gracz. Gracze sterują potworkami za kolejnością swojej inicjatywy w rundzie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie pałeczkę podczas Epilogu przejmują losowy Gracz – prawdopodobnie będzie decydował o tym rzut z d20, z wyłączeniem z losowania ostatnio przygotowującego encounter. „Dopisuje” jakby następny element fabuły i prowadzi ją w wybranym przez siebie kierunku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gramy w świecie Dark Sun, w czasach, kiedy światem rządzili Królowie – Czarnoksiężnicy w swoich Miastach - Państwach; pod koniec Brązowej Epoki, zwanej również Epoką Królów – Czarnoksiężników. Były to czasy Terroru kiedy to Athas nadal chyli się już ku końcowemu upadkowi, powstawało wiele spustoszeń, szalała magia, rozgrywały się wojny między Miastami - Państwami,  ludzie woleli być brani w niewole niż umierać w cierpieniach a Smok z Tyr był niemal wszechmogący. Królowie – Czarnoksiężnicy z bezwzględną skutecznością egzekwowali swoje prawa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postaci  Graczy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Yuriel – Genasi Swordmage (moją postać).&lt;br /&gt;Snake – Human, Rogue&lt;br /&gt;Dżo Abkronde Van Irva  –  Tiefling, Warlord (przerobiony na Barda)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-7617230525239680790?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/7617230525239680790/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=7617230525239680790' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/7617230525239680790'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/7617230525239680790'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/04/dark-sun-beneath-crimson-sun-0.html' title='Dark Sun: Beneath the Crimson Sun #0'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-5290240683650283468</id><published>2009-04-23T00:06:00.001+02:00</published><updated>2009-04-23T00:07:19.467+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kingdom Key'/><title type='text'>Kingdom Key: Komuniści i Trolle - sesja 4</title><content type='html'>Przestraszone sytuacją rychłego ataku na miasto trolli, kobiety  popędzały mnie, kiedy kończyłem swoje mikstury. Miałem przygotowane elikstry: pokoju, niesprawdzone eliksiry szybkości powodujące prawdopodobnie jakieś skutki uboczne, oraz „TNT”. Po skończeniu zapytałem Nadię o bezpieczną kryjówkę, jednak położenie owego schronienia mógł znać jedynie Komisarz lub jego najbliższy współpracownik. Przez okno zauważyliśmy niewielką grupę ludzi Komisarza, oddalających się od głównych sił, przegrupowujących się ludzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowiłem zostawić Nadię i służącą w domu, a samemu powiedzieć Komisarzowi o moich wątpliwościach - Trolle powinny już zaatakować, jednak z jakiś powodów atak się opóźniał. Zaproponowałem żeby wysłał zwiadowców w kierunku prawdopodobnego obozu Troli i sprawdził co planują. Komisarz martwił się o córkę, ja powiedziałem bardziej do siebie, że nic jej nie grozi. Kiedy wysłał zwiadowców, postanowiłem wrócić do kobiet. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wszedłem do środka budynku, gdyż zatrzymał mnie jeden z ludzi Komisarza. Powiedział, że jakiś elf chce się ze mną zobaczyć, ale podejrzewają go o bycie wrogiem i proponował, żebym z nim poszedł i zidentyfikował elfa. Chciałem iść, ale gdy zobaczyłem Nadię w oknie, opisałem elfa i przekonałem strażnika, żeby go do mnie przyprowadzili. Gdy przyszedł, zaproponował poszukiwania Rasputina jak i poprosił o jedną dawkę Kryształ Filozoficznego – moją ostatnią. Powiedział, też że ma "przyjaciół" wśród zbiegłych przestępców, ukrytych w pobliskim lesie - chętnych i gotowych do bitwy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałem nadzieję, że Rasputin wypił ostatnio resztki eliksiru komunikacji i będę mógł z nim nawiązać kontakt. Udało się, wobec tego miałem mniej więcej rozeznanie wśród sytuacji i przekazałem mu co się dzieje u nas. Musieliśmy ułożyć jakiś plan uwolnienia go i innych, około pięćdziesięciu niewolników więzionych przez Trolli. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Elf wyciągnął od Nadii obrazy znajdujące się w domu jej ojca, które mu się bardzo spodobały. Udał się z tym w kierunku ukrytych w lesie bandytów. Chyba chciał zwrócić im ich prawowitą sztukę zabraną przez kolektyw. Ja udałem się wraz z Nadią, do Komisarza poprosić o pomoc i przydział kilku ludzi. Komisarz nie był zadowolony, prawie chwytał za broń ale nie chciał mnie słuchać. Żądał, żeby Nadia została przy nim. Ale, że byłem dość przekonujący skłamałem, że uwolnienie Rasputina i niewolników przechyli szalę zwycięstwa na korzyść Komisarza, bo zbliża się większa armia Trolli.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po spotkaniu za miastem, wspólnie z elfem i jego ludźmi, całkiem sporą ekipą, ruszyliśmy w kierunku troli. Na powitanie wyszło nam dwóch wojowników troli, ale przywołany przez Fazzanira dżin strachu przestraszył ich na tyle, że pobiegli w kierunku obozu, gdzie powstała panika. Zostawili broń, którą zarekwirowaliśmy. Wystraszone trole starły się z równie wystraszonymi niewolnikami. W dole widziałem Raspituna który walczył o swoją wolność. Elf próbował zastrzelić szamana troli, ale ten rzucił jakiś czar i dżin strachu działał teraz przeciwko elfowi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy na dole się przerzedziło – obóz troli  znajdował się w niewielkiej kotlince – wypatrzyłem skład prochu troli. Jeden mój celny strzał i powstał jeszcze większy chaos. Rasputin, który już dotarł do mnie, podbiegł do elfa i zabrał mój wybuchowy eliksir. Zasypał nim jedno z wejść, odcinając możliwość pogoni za nami. Przynajmniej na razie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rasputin zaczął się zastanawiać, czy czasem Sarmaci wraz z kolektywem, będą w stanie zapomnieć o niesnaskach i zjednoczyć się, by stanąć razem przeciwko trolom.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-5290240683650283468?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/5290240683650283468/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=5290240683650283468' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/5290240683650283468'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/5290240683650283468'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/04/kindom-key.html' title='Kingdom Key: Komuniści i Trolle - sesja 4'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-8636529358665616529</id><published>2009-04-18T13:50:00.001+02:00</published><updated>2009-04-18T14:00:44.548+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dungeons and Dragons 4th'/><title type='text'>Historie z Fallcrest #11</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Encounter 1: The Great Hall&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skamos próbuje otworzyć kolejne drzwi, zza których słychać rozmowy w dziwnym języku którego nie znają. Jednak mu to nie idzie, więc razem z Balasarem pomagają Urielowi je wyważyć.  Gdy wpadają do środka, na powitanie wychodzi im Duergar zwiadowca, który nieudolnie próbuje używać podczas walki swojej niewidzialności. Paladyn wbiega w niego i zwiadowca krasnoludów nie jest tak efektywny jak myślał. Do walki dołącza inny zwiadowca a także dwóch strażników Duergarów. Przewodzi im Rundarr, czempion Duergarów. Walka rozgrywa się w ciasnym korytarzu, który wkrótce wypełnia powiększony po zranieniu czempion.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas walki z zamkniętego pomieszczenia na południu słychać głosy uwięzionych ludzi. Po walce okazuje się, że jest to tylko trójka z całości porwanych. Erevan znajduje klucz przy czampionie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Skill challenge.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Skamos znów próbuje otworzyć drzwi do celi ludzi, ale Uriel dopiero to otwiera. Porwani mają na imię Arum, Bessa oraz Calder. Paladyn próbuje namówić ich do modlitwy, żeby z wdzięczności dla sługi Bahamuta pomogli im na miarę swoich możliwości. Erevan oraz Lią próbuje wczuć się w porwanych. Skamos próbuje wypatrzyć najbardziej skorego do pomocy spośród całej trójki. Uriel blefuje, że wie, że rodziny porwanych się bardzo martwią o swoich i reszta porwanych też musi być uwolniona.  Paladyn w końcu traci cierpliwość i zastrasza jednego z nich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Porwani zdecydowali się pomóc wyzwolicielom. Opowiadają im o dalszej części podziemi, pokazują też mapę, którą kiedyś Bessa ukradła jak planowali ucieczkę. Okazuje się też, że cała trójka pracuje dla szarych krasnoludów, donoszą porwanym ludziom w północnej części twierdzy jedzenie. Cała twierdza dzieli się na trzy części, wschodnią – którą BG już opanowali, zachodnią w której się znajdują oraz północną gdzie znajdują się cztery ważne miejsca. Jest, na wschodzie, zrujnowana kaplica, do której nikt z szarych krasnoludów się nie zapuszcza. Jest wejście zachodnie, którego strzegą najemni orkowie, są też komnaty Murkelmora – władcy tej twierdzy, oraz pomieszczenie z dziurami w podłodze, gdzie trzymani są jeńcy. Nie są pewni, ale ludzie Mulkermora przeprowadzają na porwanych jakieś eksperymenty, związne  z jakąś dziwną chorobą, która opanowała Las Harken. Wzbudza to ciekawość Uriela, który stwierdza, że być może znajdą odtrutkę dla krewnych drużynowej elfki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skamos rusza na zwiady i próbuje się przedostać do zrujnowanej kapliczki, obserwując możliwie inne pokoje. Wchodzi do środka kaplicy z posągiem Minotaura i niemal od razu zostaje zaatakowany przez nieumarłych. Wrogowie nie opuszczają jednak terenu więc Skamos wraca po resztę drużyny. Całą ekipą walka idzie dość gładko, ze względu że trupy są szczególnie wrażliwe na ciosy i zdolności kapłanki oraz paladyna, choć nieumarli dość szybko pozbywają bohaterów zdolności leczenia. Drużyna po walce postanawia odpocząć w kaplic, wiedząc, że nikt z wrogów się tu nie zapuści. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Encounter 2: Western Guard Post&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po kilku godzinach odpoczynku postanawiają wrócić do poprzedniego pomieszczenia i zaatakować od drugiej strony strażników tam przebywających. Tradycyjnie Uriel rozwala drzwi zaskakując strażnika Duergarów. Do walki z bohaterami staje szaman szarych krasnoludów, dwóch strażników oraz dwa dziwne konstrukty strzelające z kusz. Dla wypoczętej drużyny nie stanowią większego zagrożenia. Paladyn jednym potęznym krytycznym trafieniem rozwala strażnika. Artyleria wrogów zostaje na końcu wyniszczona. Ostatni pada już prawie bezbronny szaman. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterowie znajdują skrzynie ze skarbami pokonanego w pomieszczeniu wcześniej czempiona, do której pasował klucz, który był w posiadaniu czarodzieja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Komentarz: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sesja trwała około 5 h z krótką przerwą na pizze. Gracze mieli od początku strasznego pecha, jeśli idzie o rzuty kością. Szczególnie odczuwał to Paladyn, choć w ostatniej walce udało mu się wrzucić krytyka na Paladin's Judgment – co dało ładny wynik na obrażenia i dopałke dla Tieflinga. Walki trwają dość długo już i zastanawiam się co jest przyczyną. Na swoją kolejkę czeka się dość długo co mogło niektórych graczy wprawiać w znużenie. Postaci awansowały już na 5 poziom. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciężkie też było popchnięcie Skill Challenge, ale może niedokładnie to wytłumaczyłem, bo postanowiłem trochę zmienić ideę. Jako MG nie wybierałem listy możliwych umiejętności, al jeśli gracz uzasadniał jakoś użycie umiejętności fabularnie i pasowało – pozwalałem rzucać na wybraną przez gracza umiejętność.  Oczywiście wszystko za incjatywą.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-8636529358665616529?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/8636529358665616529/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=8636529358665616529' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/8636529358665616529'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/8636529358665616529'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/04/dnd.html' title='Historie z Fallcrest #11'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-1980381255576992746</id><published>2009-04-16T10:32:00.001+02:00</published><updated>2009-04-16T10:39:46.770+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kingdom Key'/><title type='text'>Kingdom Key: Komuniści i Trolle - sesja 3</title><content type='html'>Karoca jechała powolnym tempem na północ, a my korzystając z kamuflażu jaki zapewnił nam dżin mgły przywołany przez elfa, wymykamy się z pojazdu. Nie docieramy jednak dość daleko i okazuje się, że prawie weszliśmy na niewielką armię trolli maszerujących w kierunku miasta. Byliśmy bezpieczni, bo znajdowaliśmy się w ukryciu, niedostrzeżeni przez trolli. Podjęliśmy decyzję o porzuceniu zamiaru odwiedzenia kopalni i postanowiliśmy ostrzec mieszkańców miasteczka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biegiem ruszyliśmy przez lasy gdzie napotkaliśmy kilku pracujących drwali, gdy tylko usłyszeli nasze krzyki o trollach, w większości uciekli. Został jeden, który chciał walczyć, wspomniał coś o utraconej rodzinie przez trolle. Chciałem go powstrzymać ale cisnął mną o drzewo i straciłem przytomność. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odzyskałem przytomność podczas podróży od miasta. Drwala ostatecznie udało się przekonać, by odłożył swoją zemstę na później. W mieście powstała panika. W tym momencie dałem jeden wybuchowy eliksir Rasputinowi, a sam udałem się w kierunku domu Komisarza. Elf zaczął nawoływać ludzi do walki i organizowania obrony. Ja dostrzegłem przed domem,  rozkazującego swoim ludziom, Komisarza. Potwierdziłem ostrzeżenie o trollach i korzystając z zamieszania wślizgnąłem się do jego domu – chciałem udać się do Nadii. Gdzieś w oddali usłyszałem wybuch – znaczy, że Rasputin podjął już radykalne działania i trzeba było się pospieszyć.  Odnalazłem Nadię i jej pokojówkę zaniepokojone działaniami w mieście. Nadia zemdlała ale z pokojówką doprowadziliśmy ją do porządku. Kobiety przebrały się w wygodniejsze stroje i ruszyliśmy w kierunku niewielkiego warsztatu, wskazanego przez Nadię, należącego do Komisarza, gdzie mogłem uzupełnić swoje alchemiczne zasoby.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-1980381255576992746?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/1980381255576992746/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=1980381255576992746' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/1980381255576992746'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/1980381255576992746'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/04/kingdom-key-komunisci-i-trolle-sesja-3.html' title='Kingdom Key: Komuniści i Trolle - sesja 3'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-1047952757594780549</id><published>2009-04-16T10:31:00.000+02:00</published><updated>2009-04-16T10:40:08.789+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kingdom Key'/><title type='text'>Kingdom Key: Komuniści i Trolle - sesja 2</title><content type='html'>Docieramy do pogranicznego miasteczka, w którym ludzie byli trochę przybici. Udajemy się do domu Komisarza, którym okazuje się być ojcem dziewczyny, którą uratowałem – Nadii. Po rozmowie i wyjaśnieniu co się stało po drodze ojciec Nadii ugaszcza nas i obiecuje wspomóc wyprawę, zapewniając karocę i dodatkowe zasoby na podróż. Zaprasza nas na kolację. Odprowadzam Nadię do jej kwatery i spędzam z nią przyjemne chwile. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas kolacji rozmowę przerywa jakiś służący Komisarza i informuje go o kłopotach w kopalni kryształów. Chciałem od ojca Nadii wyciągnąć informację na temat wydarzeń w kopalni, ale nie chciał o tym rozmawiać. Postanowiłem rozwiązać mu język upijając go, jednak osiągnąłem zupełnie inny efekt. Wódka rozwiązała mi język i pochwaliłem się swoimi przejściami z jego córką w sypialni, co spowodowało jego wściekłość. Powiedział też, że nic ponad karocy nie dostaniemy. Ale resztę zapasów będziemy musieli załatwić sobie na własną rękę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia, rankiem, po załatwieniu powożącego wyruszamy na północ, z zamiarem jednak odwiedzenia kopalni. Chciałem też przekazać list dla Nadii, jednak służący Komisarza odmówił pomocy. Postanowiłem więc oddać list samodzielnie, ale strażnicy przed domem komisarza skutecznie mnie odwiedli od tego zamiaru, grożąc użyciem broni. Musiałem wyruszyć bez pożegnania.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-1047952757594780549?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/1047952757594780549/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=1047952757594780549' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/1047952757594780549'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/1047952757594780549'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/04/kingdom-key-komunisci-i-trolle-sesja-2.html' title='Kingdom Key: Komuniści i Trolle - sesja 2'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-2676795250143310305</id><published>2009-04-16T10:30:00.000+02:00</published><updated>2009-04-16T10:40:30.994+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kingdom Key'/><title type='text'>Kingdom Key: Komuniści i Trolle - sesja 1</title><content type='html'>Pociąg wypełniony głównie ludźmi pospiesznie wlecze się przez przestronne tereny. Celem podróży są ostatnie rubieże ludzi na północnym Pograniczu. Towarzysz podróży, elf przechadza się po pociągu, a ja wczytany w swoje receptury zabijam nudny czas podróży. W końcu przychodzi do mnie i opowiada coś, choć nie bardzo wiem o czym mówi, więc przytakuje jedynie. Usłyszałem, chyba, że w pociągu jedzie ktoś ważny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu postanawiam za pomocą eliksiru komunikacji, porozumieć się z trzecim uczestnikiem wyprawy – Rasputinem, który czeka na następnej stacji, żeby zorientować się czy czeka na nas na pewno na stacji. Dostaje potwierdzenie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Elf znów gdzieś znika, a czytanie nagle przerywają mi zaskakujące wydarzenia. Na pociąg napadają Sarmaci, którzy pałają nienawiścią do moich rodaków.  Chwytam za mój wybuchowy eliksir TNT i ruszam w  głąb innych przedziałów. Powstrzymuje walkę między Sarmatom a członkiem kolektywu zastraszając ich eliksirem. W końcu docieram do przedziału w którym znajdują się zastraszone dwie kobiety – jedna wysoko urodzona, a druga najprawdopodobniej jej służąca. Jedna z nich mdleje – postanawiam je uratować i wymykamy się prawie niepostrzeżenie w las, ciągniemy jednak za sobą pogoń. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zauważamy że sama lokomotywa się odłącza od pociągu i ucieka, więc ją doganiamy póki się da. Okazuje się, że Fazzanir ją prowadzi. Wsiadamy ale Sarmaci jeszcze przez chwilę nie dają za wygraną. Ostatecznie jednak udaje nam się im uciec. Na stacji zabieramy ze sobą Rasputina i docieramy do siedziby kolektywu na pograniczu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-2676795250143310305?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/2676795250143310305/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=2676795250143310305' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/2676795250143310305'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/2676795250143310305'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/04/kingdom-key-komunisci-i-trolle-sesja-1.html' title='Kingdom Key: Komuniści i Trolle - sesja 1'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-2284684641120762708</id><published>2009-04-16T10:29:00.000+02:00</published><updated>2009-04-16T10:40:53.011+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kingdom Key'/><title type='text'>Kingdom Key: Komuniści i Trolle - postać</title><content type='html'>Towarzysz Iwan Fox – człowiek, Archeolog Badacz Kolektywu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wygląd: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podstarzały mężczyzna,  wysłużone ubranie, torba wypełniona przenośnym laboratorium alchemicznym przewieszona przez ramię. Duży plecak podróżny. Jeden okular na łańcuszku.  Prawie łysa głowa, siwe włosy ją okalające.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sekrety:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Archeologia: umiejętność czytania starożytnych run i eksploracji zaginionego świata.&lt;br /&gt;* Tworzenie Eliksirów: możesz stworzyć eliksir poprawiający konkretną ludzką możliwość, jeśli dysponujesz formułą i zestawem alchemicznym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ekwipunek: &lt;br /&gt;- (Formuła) Eliksir widzenia w ciemności&lt;br /&gt;- (Formuła) Eliksir Siły &lt;br /&gt;- (Formuła) Eliksir TNT&lt;br /&gt;- (Formuła) Eliksir Pokoju&lt;br /&gt;- (Formuła) Eliksir Szybkości i potem paraliż na scenę&lt;br /&gt;- Eliksir Komunikacji&lt;br /&gt;- dawki KF&lt;br /&gt;- Standard Adventurer's Kit&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Keys:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Key of the Collector&lt;br /&gt;Your character is dedicated to obtaining as many formulas as possible.&lt;br /&gt;Gain 1 XP whenever she obtains information about the location of a formula word.&lt;br /&gt;Gain 3 XP whenever she puts herself at risk in order to obtain a formula.&lt;br /&gt;Buyoff: Willingly give away a formula.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Key of the Coward&lt;br /&gt;Your character avoids combat like the plague. &lt;br /&gt;Gain 1 XP every time your character avoids a potentially dangerous situation. &lt;br /&gt;Gain 3 XP every time your character stops a combat using other means besides&lt;br /&gt;violence. &lt;br /&gt;Buyoff: Leap into combat with no hesitation.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Key of Love – wykupiony na trzeciej sesji&lt;br /&gt; Your character has a deep love, whether friendly, erotic, or familial, for Nadia, daughter of Commissar.&lt;br /&gt;* Gain 1 XP every time this character is present in a scene with your character.&lt;br /&gt;* Gain 2 XP whenever your character has to make a decision that is influenced by them.&lt;br /&gt;* Gain 5 XP every time your character puts himself in harm's way or makes a sacrifice for them.&lt;br /&gt;* Buyoff: Sever the relationship with this person.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozostałe postaci graczy: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Elf Fazzanir – elfi zwiadowca i wywoływacz dżinów.&lt;br /&gt;Rasputin – łowca trolli, wojownik kozak.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-2284684641120762708?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/2284684641120762708/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=2284684641120762708' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/2284684641120762708'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/2284684641120762708'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/04/kingdom-key-komunisci-i-trolle-postac.html' title='Kingdom Key: Komuniści i Trolle - postać'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-6471655370368146578</id><published>2009-04-16T10:26:00.000+02:00</published><updated>2009-04-16T23:05:49.208+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kingdom Key'/><title type='text'>Kingdom Key: Komuniści i Trolle - prep</title><content type='html'>„Kingdom Key” to całkiem ciekawa gra, która okazję mam playtestować za pomocą Skype oraz Vassala. Oparta jest głównie o Klucze i Sekrety z „The Shadow of Yesterday”, oraz kilka pomysłów z innych gier Indie. Stosowana jest jedna kostka Fudge, która decyduje o przebiegu konfliktu. W sytuacji konfliktowej następuje rzut i w przypadku „plusa” przechodzi efekt działania gracza, na „minus” efekt Mistrza Gry, na „zero” – ani jeden z tych efektów, w tym wypadku można się konfliktować dalej stosując inną metodę. Zasoby gracza to Punkty Doświadczenia, które „nabija się” za pomocą Kluczy, a wydaje na inicjowanie konfliktu i próbę przepchnięcia fabuły w swoją stronę. To tak w skrócie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Elementy settingu ukształtowaliśmy na sesji prepu. Każdy z graczy podał jakiś pomysł, który go interesował jako element świata. Później nastąpiło dookreślenie i otrzymaliśmy zarys settingu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-6471655370368146578?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/6471655370368146578/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=6471655370368146578' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/6471655370368146578'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/6471655370368146578'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/04/kingdom-key-komunisci-i-trolle-prep.html' title='Kingdom Key: Komuniści i Trolle - prep'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-1789855865090071666</id><published>2009-04-11T11:13:00.001+02:00</published><updated>2009-04-11T11:13:47.457+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Changeling: The Lost'/><title type='text'>Ch:tL Uroczysko  #2</title><content type='html'>Czas oczekiwania na Feliksa dłużył się niemiłosiernie. Rozmawialiśmy ze Szmelcem na temat naszego postępowania. Zastanawialiśmy się czy obraliśmy dobrą drogę. Goblin w końcu stracił cierpliwość i ruszył przed siebie. Zaczął wypytywać miejscowych o mędrca, lub nawet o kogokolwiek z francuskim nazwiskiem – jednak to od razu było skazane na porażkę. Kraków jest zbyt wielki. Gdy zatrzymaliśmy się na płycie rynku, zwróciłem uwagę na stada gołębi krakowskich – było ich tutaj niezliczona ilość Wpadłem na pewien pomysł. Spokojnie nawiązałem kontakt z jednym z nich, i podpisując pakt załatwiłem sobie całkiem niezłych obserwatorów – z góry wszystko lepiej widać i rozpoznają każdego Odmieńca. A interesował mnie każdy pobliski – samotny Odmieniec. Miałem nadzieję, że się uda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po chwili natrafiliśmy na maszerujących elfów – Feliksa i jeszcze jednego, którego nie znałem. Widocznie ktoś z dworu wiosny, albo może sam mędrzec. Ale to by było zbyt proste. To był jakiś negocjator z dworu. Rozmowę przerwał mi jeden z moich ptasich zwiadowców. Okazało się, że odludny Odmieniec wchodzi właśnie do kościoła Najświętszej Marii Panny. Zerwałem się biegiem i nawet nie interesowało mnie czy ktoś pobiegnie za mną. To mogła być nasza szansa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatrzymałem się niemal w budynku. Rzuciłem oka na tablice ogłoszeń by upewnić się, że najbliższa msza zacznie się za kwadrans. Mieliśmy więc piętnaście minut, żeby załatwić swoje sprawy i nie przeszkadzać nikomu. Zwykle panuje tu pewien rodzaj zimnego, kamiennego chłodu. Tutaj było inaczej. Wiał delikatny, lipcowy wiatr, choć przeciąg nie gasił świec. Aura lata wypełniała to miejsce i niemal czułem zapach odległej pustyni, a może tak mi się zdawało. I ten wiatr. To było coś więcej niż przeciąg. To nie przychodziło z zewnątrz, ale miało swoje jadro w środku świątyni, w samym jej centrum. Nie byłem w stanie dostrzec niczego konkretnego więc ruszyłem w środek świątyni, przygotowany na zagrożenie. W tym kościele było coś więcej niż zwykli ich ludzie i ich wiara.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem zobaczyłem Ją. Siedziała w pierwszym rzędzie. W jej włosach tańczył wiatr. Biło od niej ciepło upalnego, lipcowego dnia. Była piękna, najpiękniejsza. Feliks za moimi plecami jęknął cicho. Była skupiona. Modliła się cicho. Wokół niej było pusto, jakby ludzie odruchowo wyczuwali jej odmienność i nie ważyli się przysiąść. Ja jednak usiadłem przy niej i nawiązałem rozmowę. Nie ona była mędrcem którego szukaliśmy, jednak okazało się, że zna go i korzysta z jego porad. Jeśli poczekamy to zaprowadzi nas, chyba, że chcemy iść według jej wskazówek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez kościół przetoczył się gwar. oto jakiś facet wszedł przed ołtarz. Ludzie na początku byli trochę zdziwieni i oburzeni. Szmery i szepty nie ustawały. W końcu chyba wszyscy uznali, ze to jest cześć mszy i maja do czynienia z jakimś specjalnym gościem. Kiedy „ksiądz” zaczął czytać zrozumieliśmy, ze działa tu magia. Jego głos był majestatyczny, pełen emocji. Kilkoro ludzi płakało. Niewielu z biorących udział w mszy zdawało sobie sprawę, ze księdza wspomaga... demon. Kiedy skończył wszyscy byli poruszeni. Panowała cisza. Ktoś klasnął w dłonie, nieśmiało. Potem kolejne klaśniecie. Po chwili prawie cały kościół bił brawo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy było po wszystkim kobieta wstała i skinęła na nas. Tłum również zaczynał zbierać się do wyjścia, choć oniemiały z zachwytu. Po wyjściu dziewczyna przedstawiała się nam jako Santa Ana. Wędrowaliśmy uliczkami starego miasta, które układają się w labirynt, choć czas i przestrzeń wydaja się podlegać innym prawom, niż te dotyczące reszty miasta. Ciężko byłoby tu trafić ponownie. W końcu dziewczyna stanęła. i wskazała poszukiwany budynek. Stanęliśmy przed brama., w podwórzu, jak informował szyld, znajdował się "La Tour – antykwariat". Ana musiała jednak nas opuścić – podziękowaliśmy jej grzecznie i ruszyła w swoją stronę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"La Tour - antykwariat" stal obok sklepu z komórkami i salonu fryzjerskiego. Niestety oba wydawały się zamknięte. Tylko antykwariat posiadał przypiętą do drzwi tabliczkę "OTWARTE". Powoli uchyliłem drzwi. Zadzwonił dzwoneczek, który obwieszczał, ze pojawił się nowy klient. W środku panował półmrok, przyjemna atmosfera, pewien rodzaj komfortu towarzyszący obcowaniu z antykami. Rodzaj spokoju, statyki i poddania się upływającemu czasowi. Z głośnym „dzień dobry” wszedłem do środka. Z wewnątrz odezwał się wchodzący właśnie starzec. Wyprostował się. W reku trzymał szmatkę i krem do polerowania drewna, który roztaczał specyficzny zapach. Był wysoki i szczupły, wyglądał na sto lat, a może miał nawet więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdecydowałem się pokazać mu nasze słynne pudełko. Był nim co najmniej zachwycony. Chciałem, żeby pozbył się możliwości śledzenia nas, poprzez pozbycie się swojego rodzaju aury magicznej, która pozwala nas namierzyć. Powiedział, że będzie nas to wiele kosztować. Spytaliśmy więc o cenę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-1789855865090071666?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/1789855865090071666/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=1789855865090071666' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/1789855865090071666'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/1789855865090071666'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/04/chtl-uroczysko-2.html' title='Ch:tL Uroczysko  #2'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-4734663310684171710</id><published>2009-04-11T11:12:00.000+02:00</published><updated>2009-04-11T11:13:09.787+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Changeling: The Lost'/><title type='text'>Ch:tL Uroczysko  #1</title><content type='html'>Wędrówki po Polsce bywają męczące. Ale nic mi innego nie pozostało – mam nadzieję, że znajdę podczas podróży mojego Podrzutka i... cóż okaże się kto tu jest prawdziwym szermierzem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na drodze do Ustrzynia miałem okazję spotkać dziwne stworki rodem z Arkadii – miejsca, z którego niedawno uciekłem. Nie były przyjazne nastawione, toteż zostawiłem za sobą tylko ich szczątki. Miecz spisuje się niesamowicie. Pasowałby znaleźć więcej tych stworków – nienawidzę prawie wszystkiego co Arkadyjskie. Cóż mam nadzieję że miejscowy „Wszechwiedzący” - goblin Zenon będzie coś wiedział.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ustrzyń. "La Charme" wyglądało jak jedna z tych drogich i pretensjonalnych knajp w zakompleksionych, małych miasteczkach. I taka tez chyba była. Nie przypominała typowej speluny z piwem za trzy zeta. Było czysto, elegancko, stylowo, ale bez przepychu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otwarłem mocno drzwi, zapewne zwracając na siebie uwagę. Gdyby nie to, że moją postać skrywała Maska, mógłbym narobić niezłego bałaganu. Już widzę te zaskoczenie, gdy do knajpy wchodzi demon-ptak-goblin rodem z japońskich legend z dwoma katanami przy pasie. Ale na szczęście dla ludzi wyglądam jak niespełna trzydziestolatek, dość dobrze zbudowany, trzymający w pokrowcu – wędkę lub kije do ćwiczeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale my, Odmieńcy poznajemy się dość dobrze. Od razu zauważyłem dość wytwornie wyglądającego elfa – pięknisia, psu podobną postać i małego goblina rozmawiających z Zenonem. Zenon co prawda byl goblinem, ale jakże innym od towarzysza elfa Jeżeli przyjmiemy, ze każdy posiada gdzieś swojego złego brata bliźniaka, to towarzysz elfa chyba miał szczęście dostać ta lepsza wersje. Zenon wyglądał staro, ale był pełen energii, wiecznie w ruchu i zawsze uśmiechnięty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapytałem Zenona czy wie co się może w okolicy dzieje, ale poprosił nas wszystkich – Odmieńców o opuszczeni knajpy i rozmowę w jakimś mniej zwracającym uwagę miejscu. Wyszliśmy na tyły knajpy, natomiast Zenon został w środku kończyć rozmowę z jego innymi, poprzednimi zdaje się gośćmi. Obawiałem się co prawda wychodzić ostatni – nie lubię mieć obcych za plecami, jednak elf zdaję się był tu podobno gospodarzem, tak też się przedstawił, więc wyszedł za mną. Pozostało nam czekać aż Zenon skończy rozmowę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z rozmów wynikało że mały goblin to Szmelc, elf – Feliks a psu podobny Herman.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na zewnątrz było niemal czarno. Podwórko oświetlone było przez jedna zaledwie lampę. Tony śmieci, które wypełniały po brzegi żółty kontener śmierdziały zgnilizną. Zapach roznosił się po okolicy mieszając z wonią dojrzałego lata. Czarny kocur, który grzebał w odpadkach umknął w mrok. Śledząc go wzrokiem zauważyliśmy coś niezwykłego. Jakby koc czy może spora plastikowa folia leżała w cieniu ukrywając pod sobą coś co mogło być sterta śmieci lub... ciałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szmelc poszedł obadać znalezisko i okazało się, że leżało tam ciało potworka, którego już niejeden raz porąbałem mieczem. Okazało się, że tutejsi Odmieńcy maja z nimi problemy. Z rozmowy wynikało, że ścigają Szmelca, ponieważ im coś ukradł – niewielkie pudełko o niewiadomym przeznaczeniu. I od tej pory są celem – co mi się akurat spodobało, trzymając się ich zapewne wiele walk mnie czeka. A przy okazji można pokrzyżować plany Fae – drugi wielki plus. Zaczęliśmy się zastanawiać co zrobić z pudełkiem. Był propozycje o zniszczeniu go mieczem, wysłania do jakiś znających się na magi Odmieńców pocztą polska (nie przeszło, przecież listy z poczty polskiej giną właśnie przez gobliny z Arkadii:P). W końcu stanęło na propozycji Zenona – zna w Krakowie pewnego mędrca, który będzie wiedział co zrobić z pudełkiem, żebyśmy już nie byli w niebezpieczeństwie. Zenonowi też zależało, bo Ci inni goście, którzy u niego byli – przedstawiciele stada wilkołaków - „proponowali” posprzątać nasz bałagan – w domyśle razem z nami. A z nimi lepiej nie zadzierać. Twardzi są – i zawzięci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas rozmowy wyszło, że Szmelc i Feliks nie pałają do siebie „miłością”. Jeden oskarżał drugiego o kradzież pudełka; o niemal zniszczenie kwiaciarni, którą prowadził Feliks, o wprowadzenie szpiega między nich – Feliks ponoć sprowadził jakąś pannę, która okazała się szpiegiem czy czymś takim. Nie będzie łatwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dostaliśmy imię mędrca który nam miał pomóc, oraz owoce z Gęstwiny, pomagają w potrzebie, ponoć mają lecznicze moce. Udaliśmy się na dworzec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Godzina druga w nocy. Siedzimy na stacji. Oprócz nas w oddali baluje na ławkach na peronie jakaś grupa nastolatków. Głośno się śmieją, pija wina. Chłopak i dziewczyna znikają w mroku, w krzakach. Wprost wymarzona okazja, żeby się pożywić emocjami. Feliks jako bardziej rozrywkowy (wszak pochodzi z dworu wiosny) wprasza się we wspólną zabawę i prowokuje ich do tańca. Mi trzeba innego rodzaju emocji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ruszyłem za parką między drzewa. Chłopak dobiera się do dziewczyny, już zdjął jej koszulkę, rozpina stanik. Staje naprzeciw i próbuje rozgniewać chłopaka krzycząc żeby zmykał. Wystraszył się – a nie taką emocję chciałem osiągnąć. To zaczynam ostrzej – mówię, żeby dziewczynkę mi zostawił. To go już doprowadza do gniewu – mojej ulubionej emocji. Zamierza się z pięściami na mnie, jednak nawet bez mojej ingerencji wykłada się jak długi pod moimi nogami. Stoję nad nim chwilę i upajam się jego gniewem. Odchodzę w mrok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu nadjeżdża pociąg. Światła i huk pędzącego osobowego wdzierają się w śmiech nocy. Wsiadamy wszyscy prócz Hermana – ten zostaje pilnować kwiaciarni Feliksa. Krótka podróż i o godzinie czwartej nad ranem wysiadamy na dworcu w Krakowie. Kraków nigdy nie zasypia. Życie płynie tu arteriami miasta cały czas. Jest tak inny od Ustrzynia czy rodzinnej wsi Feliksa i Szmelca – Uroczyska.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmierzamy w stronę Rynku krakowskiego. Podczas spacery wywiązuję się niemal kolejna kłótnia: Feliks chce iść od razu do Dworu Wiosny – my natomiast chcemy znaleźć mędrca, który został polecony przez Zenona. W końcu zostaje ustalone, że poczekamy na Feliksa z pudelkiem Szmelca on dowie się co i jak w Dworze Wiosny – tamci na pewno będą wiedzieli jak znaleźć „naszego mędrca”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Razem ze Szmelcem znajdujemy jakąś budkę z tanim fast-foodem i zajadamy się w najlepsze. Przerywa nam jakaś stara żebraczka prosząc o wsparcie. W zamian proponuje wróżby. Szmelc na to przystaje i podaje jej dłoń. Elektryczność wokół zaczyna lekko wariować. Lampy migoczą lekko, Robi się jakby ciemniej i zimniej. Wróżbiarka wspomina o kłopotach. Rozglądam się bacznie, trzymając dłonie na mieczach – gotów przerwać to widowisko choćby ucinając wróżbiarce dłoń. Nagle zrobiło się zupełnie ciemno. Szmelc dostaje wróżbę, ma się strzec miecza i południowego wiatru. Cokolwiek to znaczy. Światła migają. Po chwili znów jest widno. Nawet pierwsze promienie słońca przedzierają się przez horyzont miasta.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-4734663310684171710?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/4734663310684171710/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=4734663310684171710' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/4734663310684171710'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/4734663310684171710'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/04/chtl-uroczysko-1.html' title='Ch:tL Uroczysko  #1'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-5194161279066931380</id><published>2009-04-11T11:11:00.000+02:00</published><updated>2009-04-11T11:12:24.925+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Changeling: The Lost'/><title type='text'>Ch:tL Uroczysko  #0</title><content type='html'>W Changelinga grałem raz - na jednym z konwentów. Całkiem fajny system, jednak coś mi w nim nie grało. Ostatnio jednak pojawiła się okazja zagrać w jego nWodową wersję "Changeling: The Lost". Zapoznałem się trochę z systemem - i jest naprawdę fajne. Tutaj opisze swoją postać a przebiegi sesji (z irc) w następnych notatkach. Enjoy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Imię: Jakub „Szermierz”&lt;br /&gt;Wiek: 30 lat&lt;br /&gt;Koncept: szermierz Tengu&lt;br /&gt;Cnota:  Wytrwałość&lt;br /&gt;Skaza:  Żądza&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Atrybuty umysłowe: Inteligencja 1, Czujność 3, Determinacja 3&lt;br /&gt;Atrybuty fizyczne: Siła 2, Zręczność 4, Wytrzymałość 2,&lt;br /&gt;Atrybuty społeczne: Prezencja 1, Manipulacja 1, Opanowanie 4&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Umiejętności umysłowe: Dedukcja 1, Medycyna 1, Okultyzm 2&lt;br /&gt;Umiejętności fizyczne: Bijatyka 2, Broń biała 5 (miecze), Skradanie się 1, Wysportowanie 2 (sprint, skok),&lt;br /&gt;Umiejętności społeczne: Perswazja 1, Zastraszanie 4 (spojrzenie), Zwierzęta 1 (ptaki)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Atuty: Finezja w walce Bronią Białą 2, Szybkie Dobycie 1, Styl Walki: Dwie Bronie 4&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozmiar: 5&lt;br /&gt;Szybkość: 11&lt;br /&gt;Inicjatywa: 8&lt;br /&gt;Obrona: 3&lt;br /&gt;Zdrowie: 7&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siła woli: 7&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziw: 1&lt;br /&gt;Glamour: 6&lt;br /&gt;Świadomość: 7&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Błogosławieństwa:&lt;br /&gt;Przerzuca 8, 9, 10 w testach Zwierzęta&lt;br /&gt;Zwierzęcy magnetyzm: podnosi pulę Prezencji i Opanowania kosztem Glamouru.&lt;br /&gt;Potrafi szybować w powietrzu przez minutę za punkt Dziwu kosztem 1 Punku Glamouru.&lt;br /&gt;Może delikatnie opadać z wysokości – jedna rana lekka za każde 15 metrów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przekleństwo:&lt;br /&gt;Nie może przerzucać 10 w testach Inteligencji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Klauzury kontraktów:&lt;br /&gt;Mowa ptaków&lt;br /&gt;Wyostrzone zmysły&lt;br /&gt;Przeszywająca groza&lt;br /&gt;Cienie i szepty&lt;br /&gt;Zmysł gniewu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przedmioty&lt;br /&gt;Katana 3P Trwałość +1&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie przed Porwaniem:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakub – urodzony w Nowym Sączu, w raczej spokojnej rodzinie. Spokojny i małomówny chłopiec ćwiczący kendo, który wszystkie emocje wyładowywał naraz podczas walki shinai na różnych turniejach – był łakomym kąskiem dla Fae.&lt;br /&gt;Podrzutek zajął jego miejsce. Trochę dziwak – bez emocji, jednak mocno osiadł w jego życiu. Zaczął zdobywać nagrody w kendo jednak miał opinie małomównego, gbura – który w ogóle nie nadaje się do życia wśród ludzi. Ceniony jedynie za swoje umiejętności walki bambusowym mieczem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Arkadia:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakub zmuszony do wyboru i okłamany przez jedna z Fae, chce zostać jej wojownikiem, nieustraszonym i budzącym strach szermierzem. Jednak jej kapryśny wybór powoduje przemianę Jakuba w Tengu – niemal niepokonanego szermierza, który odbywa dla niej niekończące się walki z zastępami japońskich goblinów. Był zakochany w swojej Opiekunce, ta jednak znudzona wieczną walką szermierza wypuściła go na wolność.&lt;br /&gt;Stwierdziła, że poszuka innego, którego uczyni jeszcze lepszym szermierzem – bo bez uczuć i tez go wypuści na świat – żeby zabił niedoskonałe dziecko. To tylko kwestia czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powrót:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W wieku 28 lat Jakub wraca. Powrócił z Arkadii. Kiedyś stanie twarzą w twarz z Podrzutkiem, który jeździ po Polsce i zdobywa jego nagrody. I go zabije.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wygląd:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ludzki:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziobaty nos, trochę skośne oczy. Gwałtowne szybki ruchy, choć pewne. Drewniana laska w dłoniach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-5194161279066931380?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/5194161279066931380/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=5194161279066931380' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/5194161279066931380'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/5194161279066931380'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/04/chtl-uroczysko-0.html' title='Ch:tL Uroczysko  #0'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-2007334060425589692</id><published>2009-04-11T11:09:00.001+02:00</published><updated>2009-04-11T11:09:47.022+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Werewolf: the Forsaken'/><title type='text'>W:tF Canadian Rockies #2</title><content type='html'>Wyruszyliśmy porannym busem, około czwartej nad ranem. Na miejsce mieliśmy dotrzeć około osiemnastej wieczorem, więc czekała nas ciężka podróż. Czułem się jak w klatce, wierciłem, kręciłem, nie mogłem sobie znaleźć miejsca. Pasażer siedzący obok powoli miał mnie dość, z pewnością chciał zwrócić uwagę – ale gdy tylko napotkał mój wzrok wcisnął się głębiej w fotel i nie komentował mojego zachowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu dotarliśmy do Baniff. Dość szybko przecisnąłem się do wyjścia, roztrącając kilku ludzi. Cieszyłem się, że wyszedłem z tej klatki. Po krótkim rozglądnięciu się zdecydowaliśmy się poszukać miejsca do spania. Na ulicach było prawie pusto. Gdzieś z jakiejś bocznej alejki dobiegł nas odgłos dziecięcej piosenki. Znalazłem zupełnie pusta alejkę i zmieniłem się w wilka. I zacząłem węszyć. Wyczułem, że w mieście byli Uratha, choć nie znaczyli go jako swojego terytorium, byli tutaj, co najmniej jeden, bardzo niedawno, może kilka godzin temu, może wczoraj. Wróciłem ze zwiadu do swoich, na polankę gdzie Plama i Szakal rozkładali już prowizoryczne szałasy. Ja jednak wolałem położyć się w postaci wilka pod jednym z drzew.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy tylko położyłem łeb na łapach, rozległo się w wycie, był to pojedynczy wilk, może Uratha, wycie było pełne rozpaczy. Po chwili huk wystrzału rozniósł się echem po lesie budząc ptaki Alfa zezwolił nam ruszyć więc mocno wyrwałem się do przodu. Ktokolwiek to jest – pożałuje, że zaatakował jednego z nas. Wyprzedziłem resztę stada, po krótkim biegu przeskoczyłem nad rozpadliną i znalazłem się nad strumykiem. W zimnej wodzie, która odbijała rosnący na niebie księżyc stal wilk, z jego brzucha ciekła krew barwiąc strumień na purpurowo. Spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem. Zatrzymałem się jednak rozglądając uważnie na boki starając dostrzec prześladowców.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dostrzegłem, po drugiej stronie strumienia, w odległości kliku metrów jeden od drugiego, zbliżali się. Nagle pada strzał. Echo budzi duchy lasu. Skoczyłem w stronę strumienia niemal w tym samym momencie, zasłaniając wilka przed kolejnymi ranami. Ból przeszył mój kark, świat stanął czerwienią. Z trudem powstrzymałem mój Szał – mogło być to niebezpieczne dla wszystkich wokoło.&lt;br /&gt;Powoli regenerowałem tą ranę. Słyszałem odgłosy walki – Szakal i Plama rozprawiali się ze strzelcami nadzwyczaj skutecznie. Większość uciekła ratując swoje życie, kilku zginęło. Walka jedna nie do końca poszła po naszej myśli – Szakal wpadł w Szał!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plama właśnie wykańczał ostatnią ofiarę, gdy Szakal niemal rzucił się na niego. Chwile się gryźli, ja regenerując rany i czując się coraz lepiej postanowiłem pomóc alfie poskromić Szał Szakala. Chwyciłem go kłami za wielką kudłatą tylną łapę, wgryzając się w nią mocno. Szakal prawie się wyrwał Plamie, jednak mój uścisk był na tyle mocny, że po chwili na ziemi na ziemi leżał Indianin, wykrwawiając się na śmierć. Biała Plama wrócił do swojej postaci, wyjął swoje medykamenty i zaczął leczenie Szakala.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po chwili zobaczyliśmy na tle księżyca sylwetkę wilka, który uważnie nam się przyglądał. To ten wilk, któremu uratowałem skórę. Zapytał nas czy przysłał nas Thomas, i był zdziwiony, że nie słyszeliśmy o ostatnich wydarzeniach z okolic Baniff. Powiedział, że jest za późno już, i że być może mój ojciec już nawet nie żyje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Indianin właśnie odzyskał przytomność. Był niemal nagi nie licząc strzępów rożnego rodzaju prowizorycznych opatrunków będących kawałkami szmat i ubrań, które tamowały krwawienie. Spod większości z nich sączył się zapach ziół i maści, którymi potraktował go Marcus Biała Plama.. Większość zadrapań zagoi się wkrótce. Niestety pewne rany pozostaną. Ból biodra przypominał o postrzale, jakim oberwał podczas walki z myśliwymi zaś piekące niemiłosiernie udo było świadectwem moich zębów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Wynośmy się stad – wilk przyjął ludzką formę i spojrzał na przybite włócznia do ziemi zwłoki mężczyzny. Brakowało mu ramienia i polowy klatki piersiowej. Jego głowa zwisała na kilku zaledwie strzępach skory - Jego widok przyprawia mnie o mdłości. Myślicie, ze ci ludzie przyszli polować na wilki? Nie, oni przyszli upolować samego diabla.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2538296218057220715-2007334060425589692?l=koperkuba.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://koperkuba.blogspot.com/feeds/2007334060425589692/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2538296218057220715&amp;postID=2007334060425589692' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/2007334060425589692'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2538296218057220715/posts/default/2007334060425589692'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://koperkuba.blogspot.com/2009/04/wtf-canadian-rockies-2.html' title='W:tF Canadian Rockies #2'/><author><name>Jakub Koprowski</name><uri>https://profiles.google.com/109361460457163285379</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-rEaJL2Sxgqc/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAgk/Rp8sDwlYGGw/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2538296218057220715.post-5665470951360829481</id><published>2009-04-11T11:08:00.001+02:00</published><updated>2009-04-11T11:08:37.043+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Werewolf: the Forsaken'/><title type='text'>W:tF Canadian Rockies #1</title><content type='html'>To już prawie osiemnasty miesiąc odkąd mieszkam z moimi Braćmi. Odkąd znalazłem swoje miejsce na ziemi. A właściwie ono znalazło mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Osiemnaście miesięcy temu znaleźli mnie błąkającego się w okolicznych lasach. Uciekałem przed ścigającymi mnie ludźmi. Była walka była, krew – ale pojawili się Biała Plama oraz Szary Szakal i powiedzieli: „dość zabijania”. Zabrali mnie do domu, miejsca w którym mieszkali. Nauczyli mnie, Patricka Roy'a wielu rzeczy, uświadomili kim jestem i jakie są moje obowiązki. Ich prawo – zwane Przysięgą przemawiało do mnie jak żadne ludzkie. Było jasne, przejrzyste – podobało mi się. Bardziej niż to ludzkie, to z pewnością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego dnia spałem bardzo niespokojnie, w naszej siedzibie, w domu w Vancouver. Właściwie ten niepokój powiększył się od momentu kiedy dowiedziałem się, że mój ojciec – jest również Uratha, i również jak ja nie mógł wytrzymać w społeczeństwie ludzi. Dlatego matka męczyła się ze mną sama. I co najciekawsze wciąż żył – być może nawet nie wiedział nic, że ma godnego siebie potomka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od tego momentu odwiedzał mnie w snach – ale jakiś dziwny, szary, ponury i milczący. Mimo że nie znałem go wcale. Miejscowe Uratha przysięgały, ze Thomas Pinard – bo tak się nazywał, nic nie wiedział o tym, ze ma syna. One zaś nie miały pojęcia, gdzie tez Pinard może się podziewać. Wyjechał wraz ze swoim stadem z Vancouver dawno, dawno temu. Być może mieszka dalej w Kanadzie, może w USA…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sny stawały się coraz bardziej dzikie i czarne. Sylwetki zjaw pojawiały się naprzemiennie. Matka, koledzy, pracodawcy. A może była to jedna zmora o wielu twarzach. Jednak zawsze na końcu był on. Owa milcząca idée fixe, która nie dawała spokoju moim snom, o której myślałem za dnia. Ojciec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ze snu wyrwał mnie telefon. W chwilę później Szakal wybudził mnie zupełnie. Dzwonił znajomy – Miejski Drapieżca – dowiedzieli się gdzie jest mój ojciec. To był przełom. Właściwie wiedzieli, kto zna dokładny adres pobytu mojego ojca. Anthony Stary Orzeł będzie czekał w McDonaldzie tuż przed zjazdem z Trans Canada Highway na Chilliwack. Jest to jakaś godzina drogi z Vancouver. Może trochę dłużej. Punkt dziesiąta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwila narady ze stadem i okazało się że nie ma przeszkód byśmy mogli wyruszyć z miasta. Właściwie źle się tu czuliśmy, to nie był nasz dom, jedynie tymczasowa siedziba. To miast z nas tak naprawdę szydziło. Staliśmy się pośmiewiskiem oczach betonowych wieżowców. Nie posiadaliśmy żadnego swojego terytorium, żadnych wpływów, żadnej przestrzeni. Nawet żadne duch nie chciał nam służyć jako totem. Śmiano się z nas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To dobry moment by opuścić to miasto. I udać się gdzieś daleko. A że śladami mojego ojca – kierunek jak każdy inny. Ale dla mnie najlepszy. Trzy wilki wyruszyły przez las w stronę Chilliwack.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na miejsce po wyczerpującej podróży dotarliśmy trochę wcześniej. Spotkanie poprzedziliśmy małym rekonesansem, ale wkrótce podjechał ten na którego czekaliśmy – Anthony, a przynajmniej tak się nam zdawało. Co dziwne przyjechał samochodem, wypachniony jakimiś perfumami i zamówił to ich sztuczne jedzenie. Po krótkiej rozmowie, okazało się, że chce nas wprowadzić w jakiś test – jeśli go przejdziemy, zdradzi nam miejsce pobytu mojego ojca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawiózł nas samochodem w odludne miejsce w lesie, gdzie pokazał nam ofiary ze zwierzyny leśnej złożone przywołanemu duchowi. Mieliśmy go odnaleźć i pokonać, nie unicestwiając go jednocześnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ruszyliśmy jeszcze świeżym tropem do momentu kiedy napotkaliśmy martwego lisa, najprawdopodobniej kolejna ofiarę Ducha. Staliśmy się ostrożniejsi ale i tak udało nam się dopaść Ducha – właściwie Szakal to zrobił. Dowódca po chwili szarpaniny pokazuje, że jest wojownikiem stada i szybko udowadnia przeciwnikowi, że nie ma większych szans. Ten jednak eksploduje, używając swojej Esencji i udaje mu się uciec. Podjęliśmy decyzje, żeby mu uniemożliwić taki sposób ucieczki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Duch wybiegł na betonową drogę prowadząca od Chilliwick, między nim a miastem majaczyła w oddali stacja benzynowa. Nie mogliśmy mu pozwolić na pojawienie się w mieście – istniało ryzyko, że mógłbym się dobrać do ludzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy podbiegliśmy do stacji, usłyszeliśmy krzyk kobiety, a chwilę potem znaleźliśmy mężczyznę lezącego w kałuży krwi. Ducha dopadliśmy na tyłach budynku. Chciałem wykryć jego słabość, ale pierwszy raz widziałem takiego Ducha więc się nie udało. Formy Urshul jednak doskonale się sprawdzają do walki – Szakał wgryzł się w przeciwnika przytrzymując go na tyle, żeby Plama z impetem zeskakując z dachu stacji zadał ostateczny cios kończący egzystencje ducha. Nie mogliśmy postąpić inaczej, pewnie Stary Orzeł będzie się wściekał, jednak teraz dla nas ważniejsze było życie innych ludzi a
